• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 6 7 8 9 10 11 Dalej »
[17.06.1972r.] Wrobiła mnie! - Terrance i Renigald

[17.06.1972r.] Wrobiła mnie! - Terrance i Renigald
Arystokratyczny Dupek
Kłamstwo jest najprostszą formą samoobrony.
wiek
27
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Bezrobotny (na razie)
187cm wzrostu. Blondyn. Szczupły. Nosi się w markowych drogich ubraniach. Najczęściej uszytych przez Rosssierów

Renigald Malfoy
#11
07.03.2024, 00:36  ✶  

Terrance jak chciał, to potrafił szybko łączyć fakty i dostrzegać zmiany w zachowaniu u osób mu towarzyszących. Prawdą było, że sprawa klienta była dla Renigalda błahostką, którą mógł bez problemu zrzucić na dalszy plan. Jak zawsze. Bo czuł się takim paniczem, że może nawet ustawiać starszych od siebie. Tutaj słusznie leżał inny problem, który go drażnił.

- Czyli Ci nie powiedziała… Jaaaasneee. Kurwa.
Widział, jak ten mu się przyglądał. Malfoy jedynie ze zrezygnowaniem opuścił ręce. Nie pochwaliła się ta Ruda Wiewióra ze swojego zajebiście podłego planu. Który w nieodpowiednim kierunku rozreklamuje jej sklep.
- Cała Penny.
Dodał z wyrzutem. Tak to często jest, że któregoś z nich woła bo się pali, ale a jak coś odwali jeszcze głupszego, to pewnie wstyd ją ogarnia albo udaje że nic się nie stało. Samo się rozwiąże? Oczywiście! Niestety nie wszystkie problemy same się rozwiążą.

Trelawney słusznie zauważył, że coś gryzło Malfoya. Ale ten jakoś opierał się ze świadomością, czy powiedzieć, czy nie. Zawrócił w kierunku lady, gdzie się oparł rękoma, a następnie przedramionami, później łokciami i znów przetarł twarz, a następnie przeczesał włosy bardziej do tyłu. Pal lich układanie ich teraz.

Spojrzał ukradkiem i z zaskoczeniem na kolegę, który nie dość, że był jakimś kurwa wróżbitą, to jeszcze niemal odgadł problem. Czy tam jasnowidzem, dziwnowidzem? Okowidzem? Cokolwiekwidzem! Mniejsza z tym. Nie liczył na to, że usiądą jak najlepsi kumple na kanapie, przy ciasteczkach i herbatce. Pomyślałby, że Terry'ego ktoś walnął w łeb i odwrócił mu mózg.

- Terrance… Nie mylisz się. Ale poprawiając Cię. Jest. Gorzej.
Odparł, z akcentowanymi przerwami, przenosząc dość poważne spojrzenie na jego oblicze. Rozkładając ręce na ladzie.
- Penny wrobiła mnie w… narzeczeństwo. Nie zdaje sobie sprawy z tego co na siebie sprowadziła.
”Kapejszeyn?” – pomyślał po jakiemuś tam językowemu. Westchnął i przeniósł spojrzenie gdzieś w jakąś gablotę z ich produktami, które stworzyła Weasleyowa. Zestawy z biżuteriami.

Nie chciał się z nią umawiać. Nie była.. w jego typie? Wiedział, że Aidan był bliżej niej. Albo mu się zdawało? Jak on się kurde dowie. Nie będzie dobrze. To ciężko będzie odkręcić. Mało tego. Kolega z paczki to mniejszy problem. Większym będą dziennikarze. Redaktorzy. Zrobi rozgłos o swoim sklepie w nieodpowiednim kierunku. Ponieważ będzie to szło przez jego nazwisko. Nie jej. To brzmi jak ta cholerna mugolska bajka o... Kapciuszku?

Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mniej więcej jeden metr i osiemdziesiąt centymetrów wzrostu, szczupłej budowy ciała. Włosy brązowe, zazwyczaj nieco zbyt długie i pozostawione w stanie mniej lub bardziej artystycznego nieładu. Niebieskie oczy, ze spojrzeniem najczęściej rozbawionym; często ze znaczącymi się pod nimi cieniami, zdradzającymi ewidentny niedostatek snu.

Terrance Trelawney
#12
10.03.2024, 12:54  ✶  
Gdyby kiedykolwiek przyszło mu na myśl, żeby całkiem na serio zaproponować Malfoyowi wysłuchanie ewentualnych zwierzeń i tego, co mogłoby mu zalegać na wątrobie, sercu, czy dowolnym innym organie, prawdopodobnie sam musiałby poddać w wątpliwość swoją kondycję psychiczną. Tymczasem jednak, przyglądając się blondynowi przez dłuższą chwilę, chyba powinien wziąć pod uwagę, że najwyraźniej ktoś musiał porządnie zdzielić w łeb właśnie jego. Ewentualnie to, że tym razem rzeczywiście Penny wpadła na coś całkiem niezłego, o czym najwyraźniej zapomniała go uprzedzić odpowiednio wcześniej. W zasadzie obie wersje można było uznać za prawdopodobne.
W pierwszej chwili na słowa Malfoya zareagował cichym parsknięciem. Jego chęć umówienia się z Penny byłaby chyba jedną z ostatnich rzeczy, o jakie mógłby go podejrzewać, więc… to chyba dość oczywiste, że nie mógł potraktować jego wypowiedzi poważnie. Po części również dlatego, że poważnych zwierzeń też ani się nie spodziewał, ani takowych nie oczekiwał. Dalsza część wypowiedzi, w której przewinęło się dodatkowo nawiązanie do rzekomego narzeczeństwa, także nie mogła zostać potraktowana zbyt poważnie. Są po prostu jakieś granice absurdu, a w tym wypadku te zdecydowanie zostałyby przekroczone. Mimo wszystko, sugerując się zachowaniem rozmówcy, raczej trudno byłoby też jednoznacznie zaklasyfikować jego słowa jako zwykły żart. Coś więc widocznie było na rzeczy, ale wciąż jednak Terry bliższy byłby podejrzeniom, że należałoby się zastanowić nad poczytalnością Renigalda.
– Bredzisz, Malfoy – westchnął więc w końcu, przyglądając mu się spod nieznacznie uniesionych brwi. – Poza tym wydaje mi się, że Penny naprawdę doskonale zdawałaby sobie sprawę z tego, z czym miałyby się wiązać zaręczyny z tobą
Zarówno spojrzenie, jakim obdarzony został Malfoy, jak i wymowne zaakcentowanie poszczególnych słów w wypowiedzi Terry’ego powinny chyba dość jasno dawać do zrozumienia, że na myśli miał nieco inne konsekwencje niż te, które chodziły po głowie blondynowi. Te, które wiązały się raczej z tym, że ten był po prostu sobą i że absolutnie nikt, kto całkiem przypadkiem nie postradał kompletnie zmysłów, nie zdecydowałby się dobrowolnie na zaręczyny z nim.
– No i wydaje mi się, że raczej zauważyłbym, gdyby w ostatnim czasie ktoś przypadkiem transmutował jej mózg w kupę gnijących glonów, więc… Podtrzymuję, bredzisz – zakończył wypowiedź lekkim wzruszeniem ramion. Choć musiałby przyznać, że perspektywa zaręczyn tych dwoje byłaby faktycznie całkiem zabawna, to jednak wciąż trudno byłoby wyobrazić sobie okoliczności, w jakich do podobnego incydentu miałoby dojść. Nawet, jeśli na brak wyobraźni Terrance narzekać zdecydowanie nie mógł. W tym wypadku była to jednak najwyraźniej kwestia tych przekroczonych granic absurdu, poza którymi odnaleźć mogli się jedynie ci, którym na stałe lub tymczasowo pomieszało się w głowach. Ani do pierwszej, ani do drugiej grupy Terry aktualnie nie był w stanie się zaliczyć, toteż trudno było się dziwić, że pierwszym i naturalnym odruchem było uznanie słów Malfoya za zwyczajne brednie. W dodatku podchodzące pod kategorię tych, których nawet nie dało się sklasyfikować jako względnie udany żart.
Arystokratyczny Dupek
Kłamstwo jest najprostszą formą samoobrony.
wiek
27
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Bezrobotny (na razie)
187cm wzrostu. Blondyn. Szczupły. Nosi się w markowych drogich ubraniach. Najczęściej uszytych przez Rosssierów

Renigald Malfoy
#13
11.03.2024, 13:12  ✶  

Rzadko. Prawie w ogóle, żaden z nich a tym bardziej Renigald nie zwierzał się z problemów. Tutaj sytuacja była nieco inna. Co jednak po wypowiedzeniu swoich słów, co odwaliła Penny, według Terry’ego brzmiało jakby bredził?

Malfoy spojrzał na niego jak na kompletnego idiotę, który umiał tylko śmieszkować ze wszystkiego. Obracać w żart. Był jakby typowym luzakiem. Choć nie do końca Terry trafił na to, że niby Renigald chciał się z Penny umówić, to bardziej chodziło o kolejne próby wyjaśnienia sytuacji w jakiej oboje się przez nią znaleźli.

Zmarszczył brwi, kiedy słuchał wypowiedzi Trelawneya. Penny zdawała sobie sprawę z tego, co może wiązać się zaręczanie z nim? Niby jeszcze jakie inne mogą z tego wyniknąć konsekwencje, niż te które znał na co dzień Renigald?

- Tak? Więc z czym?
Aż Renigald skrzyżował ręce na klatce piersiowej, stając profilem do kolegi, ciekawym będąc jego wyjaśnień. Jego punktu spojrzenia na zaistniałą sytuację, która według niego była żartem, może i nie udanym? Udanym? Malfoyowi w żadnym wypadku do śmiechu nie było. Ale może dowie się innej interpretacji tego, co się odpierniczyło?
- W tej chwili to ja uważam, że bredzisz. Bo może było tak, że jednak ktoś zamienił jej mózg w kupę gnijących glonów, a Ciebie przy tym nie było?
Uniósł brew ku górze, odgryzając mu się w słowach. Odbijając mu tym samym. Tylko czy to miało jakikolwiek sens? Może lepiej jednak, jak Terry dowie się tego od Penny, bo jego mają za kompletnego bogatego durnia? Bo mu nie wierzy? To się jeszcze zdziwi, jak zamiast upierdliwego klienta, wejdzie mu jakaś plotkara czy inny redaktor jakiegoś czasopisma. Z drugiej strony można było się zastanowić, czy skoro Weasleyowej nie było w sklepie, to specjalnie dzisiaj nie przychodziła? Czy faktycznie była i wyszła na moment? Albo jeszcze nie dotarła, bo może już ktoś zdążył zawracać jej głowę wywiadem?
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mniej więcej jeden metr i osiemdziesiąt centymetrów wzrostu, szczupłej budowy ciała. Włosy brązowe, zazwyczaj nieco zbyt długie i pozostawione w stanie mniej lub bardziej artystycznego nieładu. Niebieskie oczy, ze spojrzeniem najczęściej rozbawionym; często ze znaczącymi się pod nimi cieniami, zdradzającymi ewidentny niedostatek snu.

Terrance Trelawney
#14
11.03.2024, 18:55  ✶  
Oczywiście, że do wielu – niewykluczone, że zbyt wielu – spraw zwyczajnie nie potrafił podejść na poważnie. Możliwe, że jakoś tak podświadomie – a może i całkiem świadomie – musiał zdawać sobie sprawę z tego, że niektórym osobom podobne podejście może nie do końca odpowiadać. I absolutnie nie zamierzał go zmieniać. Zwłaszcza w przypadku sytuacji, które swoim absurdem sprawiały, że naprawdę w żaden inni sposób nie dałoby się do nich podejść.
Zresztą… w tym przypadku w grę wchodził jeszcze jeden, być może całkiem istotny szczegół. Naprawdę lepiej byłoby, żeby nie zabierali się za poważne dyskusje dotyczące rzekomego narzeczeństwa Renigalda i Penny. Ani – tym bardziej – wiążące się z tym konsekwencje, następstwa i inne przemyślenia. Coś takiego mogłoby zdecydowanie zbyt szybko wypchnąć ich na całkiem grząski grunt, na którym jedno nieprzemyślane słowo wystarczyłoby, by dyskusja zeszła na tematy bliższe rodzinnym powiązaniom, przekonaniom i wszystkiemu temu, co mogłoby się z tym łączyć.
Choć owszem, przez jedną krótką chwilę – zwłaszcza przyglądając się przyjętej postawie Malfoya – trudno było oprzeć się pokusie, by mimo wszystko radośnie wpakować się do tego bagna. Ostatecznie jednak lepiej było postawić na wyjście być może nieco bardziej irytujące, ale wciąż jednak bliższe rozsądkowi.
– Powinno ci chyba wystarczyć stwierdzenie, że najpewniej wolałaby raczej ślub z jakimś sympatycznym trollem – pozwolił sobie na ciężkie westchnięcie, wciąż nie przykrywające jednak nieco prześmiewczej nuty wybrzmiewającej w wypowiedzi. – Mogę się oczywiście mylić, ale to raczej mało prawdopodobne.
Śmiało mógłby stwierdzić, że znał Penny dość długo – i tym samym dość dobrze – by mieć świadomość, że pozostając przy zdrowych zmysłach, w życiu nie wpakowałaby się dobrowolnie w zaręczyny z Malfoyem. A i z ewentualnym przymusem mógłby być niemały problem. Naprawdę więc nie powinno dziwić ani trochę, że nie był w stanie przyjąć słów blondyna tak zupełnie bezkrytycznie.
– Wydaje mi się, że zorientowałbym się mimo wszystko. Wiesz, po czymś takim chyba raczej na dłuższą chwilę przestawia się ludziom w głowach – mógłby wprawdzie odpuścić temat, ale… widocznie nie uznał tego za absolutnie konieczne. Dość, że przynajmniej ugryzł się w język w porę, by nie zacząć wymieniać kolejnych dziwactw, jakie mogłyby przyjść komuś do głowy po podobnej transmutacji. Zamiast tego – po kolejnym krótkim westchnięciu – zerknął na Malfoya nieco bardziej poważnie. Odrobinę. Prawie nie zauważalnie. Ale i tak można byłoby docenić ewentualne chęci.
– W porządku. Zakładając, że faktycznie miałaby chwilowo stracić władze umysłowe, a później o wszystkim zapomnieć. Co właściwie się stało…? – nawet jeśli informacja o rzekomych zaręczynach miałaby być kiepskim żartem Renigalda, trudno byłoby nie dojść do wniosku, że ten albo naprawdę był bardzo kiepski, albo mimo wszystko trwał zbyt długo, by wciąż móc pretendować do miana żartu. Można było więc wykrzesać z siebie to minimum powagi i zainteresowania domniemanym problemem, co już definitywnie Malfoy powinien docenić.
Arystokratyczny Dupek
Kłamstwo jest najprostszą formą samoobrony.
wiek
27
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Bezrobotny (na razie)
187cm wzrostu. Blondyn. Szczupły. Nosi się w markowych drogich ubraniach. Najczęściej uszytych przez Rosssierów

Renigald Malfoy
#15
14.03.2024, 13:29  ✶  

Problem w tym, że nikt im tego raczej nie powiedział, że skoro oboje wpadli w bagno stworzone przez Penny, najpewniej będą z hukiem z niego wychodzić. A oto przecież nie chodziło żadnej ze stron. To nie było szkolne przedstawienie, na jakie Renigald zabrał Penny, bo chciała zobaczyć jak tam wygląda, coś zjeść i poznać innych ludzi. Tu było poważne przyjęcie pokazu mody i byli prawdziwi celebry ci, politycy i dziennikarze. To, co się mówi wśród dzieciarni szkolnej, nie jest brane na poważnie. W dorosłym świecie, jest to podsycane dla pieniędzy i sławy, ciekawostek i grzebania w tym głębiej. Penny mogło grozić też to, że mogą zacząć szukać na jej palcu kosztownego pierścionka zaręczynowego. Konkurencja dla jubilerów, gdzie kupił i za ile galeonów wart? W świecie bogaczy ma to ogromne znaczenie.

Dlaczego więc zgodził się wysłuchać Terry’ego? Bo może on jako jedyny miał najwięcej cierpliwości do całej ich bandy, będąc otoczonym wariatami z różnymi rodzajami osobowości i charakterów? Narwany Aidan, Dziwna Penny, Pierdolony Renigald?

Malfoy zmarszczył brwi, jak tylko usłyszał o sympatycznym trollu. Jasne. Bardzo zabawne. Trelawney miał dziwne momentami poczucie humoru. Malfoy postanowił jednak dać mu szansę powiedzenia czegoś z sensem. Wysłuchał go. Oczywiście. Miło z jego strony, że w końcu podszedł do tego poważnie. Czy może udawał?

Renigald westchnął, rozłożył ręce i podszedł do lady, gdyż tam zostawił swój kapelusz. Na razie oparł się jedną ręką i ladę, drugą o swoje biodro.

- Wymusiła na mnie, abym zabrał ją na przyjęcie. Zgodziłem się. Zależało jej na spotkaniu z dziennikarką, licząc na kontakt i reklamę tego sklepu. Gdy do niej podeszliśmy, Penny walnęła z mostu, że niedługo może nazywać siebie Malfoy. Niedowierzali.  Ale przez ten jej wyskok, zostałem atakowany przez rodzinę. Miałem zaprzeczyć, wycofać się, aby ją ośmieszyli? Zrobili sobie z niej inny temat do gazety?
Wyjaśniając, przez moment patrzył w podłogę, ale przy pytaniach, spojrzał na Trelawneya.
- Jak byś się w takiej sytuacji zachował? Ja… Pociągnąłem jej grę. Wiedząc jakie będą tego konsekwencje. Ostrzegłem ją. Dlatego chciałem z nią to jeszcze raz wyjaśnić.
Dodał. I westchnął. Niby wiedział co powinien zrobić. Ale też i nie wiedział. Znał Penny, ale tego w życiu by się nie spodziewał.
- Dla jasności. Nigdy bym się jej nie oświadczył.
Przyznał się bez bicia. Szczerze. Bo wiedział, że do siebie nie pasowali pod każdym względem. Nie była w jego typie. Ona też miała inny ideał faceta. Tutaj wszyscy będą mówić, że chodzi o pieniądze. Bo przecież była biedna. A on bogaty.
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mniej więcej jeden metr i osiemdziesiąt centymetrów wzrostu, szczupłej budowy ciała. Włosy brązowe, zazwyczaj nieco zbyt długie i pozostawione w stanie mniej lub bardziej artystycznego nieładu. Niebieskie oczy, ze spojrzeniem najczęściej rozbawionym; często ze znaczącymi się pod nimi cieniami, zdradzającymi ewidentny niedostatek snu.

Terrance Trelawney
#16
17.03.2024, 10:59  ✶  
Właściwie… gdyby się nad tym zastanowić, takie drżenie na samą myśl o możliwych plotkach, niezdrowe zainteresowanie cudzymi sprawami i zamienianie ich w sprawy publiczne, mogło jednak nasuwać skojarzenie z czasami szkolnymi oraz rozrywkami znudzonych dzieciaków. I może to było kolejnym powodem, dla którego Terry – nawet gdyby bardzo chciał – nie był w stanie podejść do całej tej sytuacji całkowicie na poważnie. Choć przynajmniej powstrzymał się od wtrącania jakichkolwiek komentarzy pomiędzy słowa wypowiadane przez Malfoya, udało mu się ani razu nie okazać jakiegoś większego rozbawienia i zaledwie jeden raz trafiło się wymowne wywrócenie oczami. Ale w tym czasie Renigald przyglądał się jeszcze podłodze, toteż można było uznać, że wcale się to nie liczyło. We względnie uważnym słuchaniu pomógł prawdopodobnie fakt, że Terry – jakoś tak w międzyczasie – skupił się bardziej na układaniu znajdujących się na sklepowej ladzie przedmiotów w sobie tylko znanym porządku. Chociaż to akurat mogło sprawiać dwojakie wrażenie – równie dobrze mógł przecież wcale nie koncentrować się na kolejnych słowach, pozwalając im przepływać gdzieś zupełnie obok. Tym bardziej, że nie uznał za stosowne odpowiadać na postawione pytania. Albo zwyczajnie je zignorował, albo uznał, że można było zaliczyć je w poczet tych retorycznych, na które pytający wcale odpowiedzi nie oczekiwał.
– Zerwij zaręczyny – stwierdził jednak w końcu, zostawiając w spokoju znajdujące się na ladzie przedmioty i przenosząc spojrzenie z powrotem na Malfoya. Krótkie stwierdzenie wypowiedziane zostało swobodnym tonem, który nie mógłby w żaden sposób sugerować, że po całym tym wyjaśnieniu sprawy, Terrance miałby uznać za konieczne, by jakkolwiek bardziej się nią przejąć. Co więcej, towarzyszące wypowiedzianym słowom wzruszenie ramion, mogło dawać raczej do zrozumienia, że wciąż uważał podejście blondyna za sporą przesadę.
Zanim jednak Malfoy miałby po raz kolejny oburzyć się podejściem rozmówcy lub zarzucić mu brak należytej powagi, Terry zdecydował się nieco rozwinąć myśl.
– Skoro nie dało się tego odkręcić od razu, można to zrobić teraz. I to pewnie jak najszybciej, żeby dało najlepszy efekt – wprawdzie sam po raz pierwszy o zaistniałej sytuacji słyszał dopiero teraz, od Malfoya, ale chyba rzeczywiście można było przypuszczać, że wieść rozniesie się po magicznym społeczeństwie zaskakująco szybko. Choć może lepszym byłoby stwierdzenie, że nie było w tym nic zaskakującego. Zwłaszcza, że informacja o rzekomych zaręczynach trafiła podobno wprost do uszu dziennikarki. – Nawet da się to łatwo wyjaśnić. Powiedzmy, że żadne z was nie spodziewało się aż takiego rozgłosu, trochę was to wszystko przytłoczyło i wymusiło przemyślenie spontanicznej decyzji. I przy okazji jej zmianę. Jeżeli ktokolwiek miałby potraktować poważnie te całe zaręczyny, to tym bardziej nikt nie będzie kwestionował ich zerwania.
Choć odpuścił sobie wszelkie żartobliwe komentarze dotyczące planów związanych z weselem, ewentualnych oczekiwań związanych z prezentem ślubnym, czy podobne temu docinki, wciąż mówił całkiem swobodnym tonem, niejako całą sprawę bagatelizując. Ale z drugiej strony… naprawdę nie uważał, by była ona aż tak poważna i skomplikowana, by nie dało się jej w stosunkowo łatwy sposób odkręcić. Zwłaszcza, gdy nadal miało się nieodparte wrażenie, że łudząco przypominała ona niektóre z afer wywołanych plotkami krążącymi wśród nastoletnich uczniów. A takie zwykle rzeczywiście najłatwiej rozwiązywało się wtedy, gdy przestawało się do nich podchodzić śmiertelnie poważnie, pamiętając o nabraniu odpowiedniego dystansu. Oraz odrobinie kreatywności.
Arystokratyczny Dupek
Kłamstwo jest najprostszą formą samoobrony.
wiek
27
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Bezrobotny (na razie)
187cm wzrostu. Blondyn. Szczupły. Nosi się w markowych drogich ubraniach. Najczęściej uszytych przez Rosssierów

Renigald Malfoy
#17
18.03.2024, 23:35  ✶  

Wielki widmowidz Trelawney właśnie mu poradził najlepsze rozwiązanie problemu, na który zapewne nie wpadłby wspaniały Malfoy. No przecież mógł zerwać zaręczyny. Tak po prostu. Oczywiście. Tylko jak? Kiedy Penny tutaj nie było? Może chciał z nią to ustalić właśnie? Przy tych słowach to on sam wywrócił oczami. Też mu rozwiązanie.

- Jesteś bardzo pomocy.
Stwierdził z ciężkim westchnięciem.
- Byłoby proste zerwać zaręczyny, gdyby Penny tutaj była. A jej nie ma!
Zgodnie z przewidywaniami przez Terrence’a, Renigald jednak się oburzył. Odrobinę podniósł nawet głos. Z wyrzutem, że kiedy chce rozwiązać ten durny problem, to winnej nie ma na miejscu.

Rozwiązanie kolegi nie było co prawda złe. Ale to także przyniesie kolejnego zainteresowania dla prasy, która sępi na smaczki bogaczy. A on potrafił zwracać na siebie momentami uwagę. Choć nie piszą o nim codziennie, nie robią zdjęć, poza może obecnością na pokazać, przyjęciach, bankietach i tego podobnych okolicznościach, to jednak tutaj miała miejsce inna sytuacja. Zaręczyny.
Ogłosić, że to fake news? Przeczekać aż ucichnie? Tłumaczyć się tak, jak zapodał Terry?

- W tej chwili to na razie Ty nie traktujesz tego poważnie.
Tylko na tyle było go stać w udzieleniu odpowiedzi.

Mógłby szukać Penny. Po sklepach, gdzie najczęściej chodziła. Mógł przyjść także pod jej mieszkanie, dom, gdziekolwiek. Ale wtedy wyszedłby faktycznie na jej wspaniałego zatroskanego narzeczonego, co kompletnie do niego nie pasowało. Już wystarczyło mu to, że musiał swoją rolę odgrywać na ostatnim przyjęciu bankietowo-pokazowym.

- Czy kręcił się wam tutaj już jakiś dziennikarz? Ktokolwiek podejrzany, poza tym upierdliwym klientem?
Zapytał po chwili, zastanawiając się, czy już mieli jakichś nieprzewidzianych gości. A jeżeli nikt takowy im tutaj nie zaglądał. To w sumie dobrze. Ale na jak długo? Sprawa była świeża. Być może oczekują możliwości przyłapania ich razem. Jak o tym pomyślał, to faktycznie będą musieli przez jakiś czas siebie unikać. Tylko jak rozwiążą ten problem na odległość? Zerwać zaręczyny przez list przesłany Sową? Wtedy przypuszczenia Trelawneya odnośnie dziecinnego zachowania, mogą się sprawdzić.
Podszedł po swój kapelusz, aby wcisnąć sobie na głowę.
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mniej więcej jeden metr i osiemdziesiąt centymetrów wzrostu, szczupłej budowy ciała. Włosy brązowe, zazwyczaj nieco zbyt długie i pozostawione w stanie mniej lub bardziej artystycznego nieładu. Niebieskie oczy, ze spojrzeniem najczęściej rozbawionym; często ze znaczącymi się pod nimi cieniami, zdradzającymi ewidentny niedostatek snu.

Terrance Trelawney
#18
23.03.2024, 18:32  ✶  
Jeśli w ogóle jakkolwiek zależało mu na tym, by w jakiś sposób pomóc Malfoyowi znaleźć rozwiązanie tej absurdalnej sytuacji, to na pewno nie ze względu na niego. Nieszczególnie więc obchodziło go, czy rzuconą dość swobodnym, niezbyt przejętym tonem radę, ten rzeczywiście miałby uznać za pomocną. Mógł więc zbyć kolejne słowa blondyna kolejnym wzruszeniem ramion, odpuścić sobie jakiekolwiek ich komentowanie, ale… wymownego spojrzenia, jakim uraczył Renigalda odpuścić sobie na pewno nie mógł. I raczej nie powinno być wątpliwości, że było to jedno z tych spojrzeń, jakie zarezerwowane były głównie dla osób, którym właśnie zdarzyło się palnąć wyjątkową głupotę.
– Do tego nie potrzebujesz Penny, tylko kogoś, kto skutecznie rozniósłby tę informację dalej – zdecydowanie nie przejął się oburzeniem Malfoya, za to w jego wypowiedzi można było wychwycić mieszaninę zrezygnowania i znudzenia. Czegoś, co nieodmiennie towarzyszyło wszelkim próbom wyjaśnienia kwestii wyjątkowo oczywistych osobom skrajnie opornym i nierozgarniętym. Bo przecież skoro nie zaręczyli się naprawdę – co akurat Terry mógł przyjąć za pewnik – wcale nie potrzebowali siebie nawzajem, by te nieszczęsne zaręczyny zerwać. Do tego wystarczyć powinien albo ktoś jakkolwiek powiązany z prasą, albo mogący szybko i sprawnie przekazać najświeższą plotkę do tejże prasy. Jeżeli jednak Malfoy zamierzał upierać się, że całe to zerwanie powinno odbyć się jak należy, w obecności narzeczonej… widocznie ich fikcyjny związek miał przetrwać nieco dłużej. Zwłaszcza, że jakoś tak trudno było oprzeć się wrażeniu, że Weasley niekoniecznie musiała popierać jego chęć do jak najszybszego spotkania się i wyjaśnienia sprawy.
– Spójrz prawdzie w oczy, Regina, tego nie da się traktować poważnie – a przynajmniej nie dało się z jego perspektywy. Nasuwające się na myśl wyobrażenie ewentualnego wesela tych dwoje również nijak nie ułatwiało tutaj sprawy. Podobnie jak wyrażona w duchu nadzieja, że Penny udało się dostatecznie szczegółowo zapamiętać minę Malfoya, gdy już podczas rozmowy palnęła coś na temat tych zaręczyn – w taki sposób, by mogła ją później odpowiednio opisać. Choć może jeszcze lepiej byłoby, gdyby jakiemuś czujnemu fotografowi udało się uchwycić ten konkretny moment na zdjęciu…
Od błądzących ku niebezpiecznym ścieżkom myśli, oderwały go kolejne pytania rozmówcy. W samą porę, by niespodziewanie nie parsknąć śmiechem do własnych myśli. I nie dość szybko, by całkowicie nie dopuścić do ponownego rozbawienia całą tą sytuacją. Chociaż… to akurat nie do końca była prawda. Zwłaszcza, że akurat rozbawienie nigdy nie opuściło przecież Terry’ego tak zupełnie.
– Jak do tej pory żadnego nie widziałem. Ale nie wątpię, że będziesz dzielnie bronił sklepu własną piersią, gdyby jacyś już pojawili się na horyzoncie – rozbawienie to odbiło się oczywiście w jego wypowiedzi oraz spojrzeniu, jakim powędrował od drzwi sklepu do sylwetki Malfoya. I jasne, może akurat w tym przypadku powinien wziąć pod uwagę fakt, że ciekawscy dziennikarze rzeczywiście wkrótce mogliby zacząć pojawiać się w sklepie i jego najbliższym otoczeniu, ale… jakoś tak nie miał widocznie zamiaru przejmować się tym już teraz, na zapas. Mógł również wychodzić z założenia, że w razie potrzeby miałby poradzić sobie z nimi nieco lepiej niż z oburzonym klientem, z którym musiał użerać się przed przyjściem Renigalda. Chociaż to mogło mimo wszystko okazać się przeświadczeniem raczej zgubnym. W szczególności dla dwojga rzekomych narzeczonych. Bo jednak istniało bardzo duże ryzyko, że Terry mógłby choćby i bez złych intencji, za to z właściwą sobie swobodą, palnąć w obecności przypadkowego dziennikarza coś, co jedynie ubarwiłoby powielane w kolejnych artykułach plotki.
Arystokratyczny Dupek
Kłamstwo jest najprostszą formą samoobrony.
wiek
27
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Bezrobotny (na razie)
187cm wzrostu. Blondyn. Szczupły. Nosi się w markowych drogich ubraniach. Najczęściej uszytych przez Rosssierów

Renigald Malfoy
#19
23.03.2024, 23:12  ✶  

Tak po prostu miał sam zająć się sprawą zerwania zaręczyn, których on nie oświadczał? Nie ogłaszał? To przecież Penny zaczęła tę grę. Według niego ona powinna się tym zająć. Dlaczego oni zwalają na niego takie sprawy? Dlaczego za nim musi robić cokolwiek? Dlaczego z nimi trzyma?

Może byli jedynymi jego znajomymi, którzy znosili jego osobę? Poza Terrym i Penny miał może i kuzynostwo. Kto wie, czy inni znajomi nie byli z nim i nie trzymali się tylko z tego względu, bo miał pieniądze. Bo mógł cokolwiek załatwić. Bo miał znajomości.
Westchnął. Co niby miał zrobić? Przekupić jakiego dziennikarza prasy Czarownica i poprosić o napisanie sprostowania, że jednak nie jest on zaręczony z Penny? Będzie i tak musiała znieść kolejną falę ciekawskich innych dziennikarzy, szukających informacji. Tego nie da się obejść bez rozgłosu.

To było rozwiązanie, na które chyba nie umiał odpowiedzieć Trelawneyowi. Musiał to widocznie sam przetrawić. Może też za bardzo wziął sobie do siebie jej bezpieczeństwo na przyjęciu? Takie sytuacje nie mogą się więcej zdarzyć. Następnym razem nie weźmie jej na takie przyjęcia. Nie da się namówić.

- Renigald.
Poprawił go, wchodząc mu w słowo. Z grymasem niezadowolenia, że zdrabnia mu imię w najgorszy możliwy sposób. Terry nie krył się z tym, że tutaj nie było niczego poważnego w całej tej opowieści i zagrywki. Czy tylko jego jednego to nie bawiło?

Wcisnął kapelusz na głowę. Wizja wesela była wręcz przerażająca. Wydarzenia takie są bardzo głośne. Na pewno by poszło coś nie tak. I kto wie, czy jakiś fotograf nie wyłapał ich razem na tym ostatnim przyjęciu. Jedynie pojawiały się na razie tylko informacje w wersji tekstowej bez zdjęć. I niech na tym pozostanie.
Pytanie jakie mu zadał, było ważne. A ten zaraz zaczął się z niego nabijać.

- Prędzej przyciągnę ich uwagę w niezliczonej ilości, niżeli bym miał bronić tego miejsca. Nie zamierzam tego pilnować.
Poszedł foszek. Wielki artystokrata się właśnie obraził. Choć Terry w większości swoich uwag, opinii i rad mówił dobrze, Malfoyowi trochę zajmie przetrawienie tego wszystkiego.

Skoro i tak nie doczeka się Penny, nie będzie tutaj rozjaśniał swoją osobistością ten sklep. Wystarczająco już swojego perfumowego zapachu swojej obecności zostawił. Pożegnał się z Trelawneyem i opuścił sklep.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Renigald Malfoy (3751), Terrance Trelawney (4302)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa