Terrance jak chciał, to potrafił szybko łączyć fakty i dostrzegać zmiany w zachowaniu u osób mu towarzyszących. Prawdą było, że sprawa klienta była dla Renigalda błahostką, którą mógł bez problemu zrzucić na dalszy plan. Jak zawsze. Bo czuł się takim paniczem, że może nawet ustawiać starszych od siebie. Tutaj słusznie leżał inny problem, który go drażnił.
- Czyli Ci nie powiedziała… Jaaaasneee. Kurwa.Widział, jak ten mu się przyglądał. Malfoy jedynie ze zrezygnowaniem opuścił ręce. Nie pochwaliła się ta Ruda Wiewióra ze swojego zajebiście podłego planu. Który w nieodpowiednim kierunku rozreklamuje jej sklep.
- Cała Penny.
Dodał z wyrzutem. Tak to często jest, że któregoś z nich woła bo się pali, ale a jak coś odwali jeszcze głupszego, to pewnie wstyd ją ogarnia albo udaje że nic się nie stało. Samo się rozwiąże? Oczywiście! Niestety nie wszystkie problemy same się rozwiążą.
Trelawney słusznie zauważył, że coś gryzło Malfoya. Ale ten jakoś opierał się ze świadomością, czy powiedzieć, czy nie. Zawrócił w kierunku lady, gdzie się oparł rękoma, a następnie przedramionami, później łokciami i znów przetarł twarz, a następnie przeczesał włosy bardziej do tyłu. Pal lich układanie ich teraz.
Spojrzał ukradkiem i z zaskoczeniem na kolegę, który nie dość, że był jakimś kurwa wróżbitą, to jeszcze niemal odgadł problem. Czy tam jasnowidzem, dziwnowidzem? Okowidzem? Cokolwiekwidzem! Mniejsza z tym. Nie liczył na to, że usiądą jak najlepsi kumple na kanapie, przy ciasteczkach i herbatce. Pomyślałby, że Terry'ego ktoś walnął w łeb i odwrócił mu mózg.
- Terrance… Nie mylisz się. Ale poprawiając Cię. Jest. Gorzej.Odparł, z akcentowanymi przerwami, przenosząc dość poważne spojrzenie na jego oblicze. Rozkładając ręce na ladzie.
- Penny wrobiła mnie w… narzeczeństwo. Nie zdaje sobie sprawy z tego co na siebie sprowadziła.
”Kapejszeyn?” – pomyślał po jakiemuś tam językowemu. Westchnął i przeniósł spojrzenie gdzieś w jakąś gablotę z ich produktami, które stworzyła Weasleyowa. Zestawy z biżuteriami.
Nie chciał się z nią umawiać. Nie była.. w jego typie? Wiedział, że Aidan był bliżej niej. Albo mu się zdawało? Jak on się kurde dowie. Nie będzie dobrze. To ciężko będzie odkręcić. Mało tego. Kolega z paczki to mniejszy problem. Większym będą dziennikarze. Redaktorzy. Zrobi rozgłos o swoim sklepie w nieodpowiednim kierunku. Ponieważ będzie to szło przez jego nazwisko. Nie jej. To brzmi jak ta cholerna mugolska bajka o... Kapciuszku?