21.06.2024, 16:25 ✶
Florence była krytyczna i surowa, ale przy niektórych osobach potrafiła powstrzymać się z komentarzami. W przypadku Geraldine było to o tyle łatwiejsze, że nie czuła się za nią odpowiedzialna, tak jak za krewnych i paradoksalnie, ze względu na to, jak różne były ich życia – Florence nie znała wielu szczegółów i znać ich nie musiała, a cokolwiek Yaxleyówna robiła w czasie wolnym, miało na Bulstrode tylko taki wpływ, jaki wiązał się ze składaniem jej czasem żeber. A może, tylko może… zdawała sobie sprawę z tego, że Yaxleyowie częściej ginęli w szponach potworów niż we własnych łóżkach. Nie mogła kobiety przed tym ochronić.
Teraz też nie uważała za dobre, że Ministerstwo nie wie nic o szalejącym w Anglii demonie. Nie próbowała jednak karcić Geraldine za to podejście.
– Rozumiem. Ale jeśli nie poradzisz sobie z nim w najbliższych tygodniach, będę musiała wspomnieć o tym w Ministerstwie. Zgłoszono tam incydent w Mungu, a jak sądzę… ta istota może krzywdzić innych ludzi. Prawdopodobnie i tak za jakiś czas zaczną go szukać, nie wiedząc, z czym mają do czynienia – uprzedziła. Skoro Thoran skradł wspomnienia jednemu znajomemu Geraldine i usiłował złożyć jaja w innym, a ją w Mungu okradł, to czy nie robił takich rzeczy i innym ludziom?
Był niebezpieczny nie tylko dla Yaxleyówny i Ministerstwo prędzej czy później zacznie go szukać.
Oby znikł, zanim zdąży przejąć życie Geraldine.
Florence pomyślała, że musi to zanotować: i zabezpieczyć te notatki w odpowiedni sposób. Na wypadek, gdyby pewnego dnia Thoran postanowił zmanipulować jej pamięć, tak jak Geraldine zaczęła wierzyć w to, że ma brata. Nie chciała takiego scenariusza, ale była jasnowidzem i zawsze patrzyła w przyszłość. W dosłownym i metaforycznym sensie.
– Gdybym mogła w czymś pomóc, poinformuj mnie proszę – dodała jeszcze, unosząc filiżankę do ust.
Tego popołudnia rozmowy, które toczyły, były mało wesołe: dotyczyły głównie Thorana Yaxleya i jego wybryków, a cień doppelgangera wciąż kładł się na przyszłości Geraldine.
Teraz też nie uważała za dobre, że Ministerstwo nie wie nic o szalejącym w Anglii demonie. Nie próbowała jednak karcić Geraldine za to podejście.
– Rozumiem. Ale jeśli nie poradzisz sobie z nim w najbliższych tygodniach, będę musiała wspomnieć o tym w Ministerstwie. Zgłoszono tam incydent w Mungu, a jak sądzę… ta istota może krzywdzić innych ludzi. Prawdopodobnie i tak za jakiś czas zaczną go szukać, nie wiedząc, z czym mają do czynienia – uprzedziła. Skoro Thoran skradł wspomnienia jednemu znajomemu Geraldine i usiłował złożyć jaja w innym, a ją w Mungu okradł, to czy nie robił takich rzeczy i innym ludziom?
Był niebezpieczny nie tylko dla Yaxleyówny i Ministerstwo prędzej czy później zacznie go szukać.
Oby znikł, zanim zdąży przejąć życie Geraldine.
Florence pomyślała, że musi to zanotować: i zabezpieczyć te notatki w odpowiedni sposób. Na wypadek, gdyby pewnego dnia Thoran postanowił zmanipulować jej pamięć, tak jak Geraldine zaczęła wierzyć w to, że ma brata. Nie chciała takiego scenariusza, ale była jasnowidzem i zawsze patrzyła w przyszłość. W dosłownym i metaforycznym sensie.
– Gdybym mogła w czymś pomóc, poinformuj mnie proszę – dodała jeszcze, unosząc filiżankę do ust.
Tego popołudnia rozmowy, które toczyły, były mało wesołe: dotyczyły głównie Thorana Yaxleya i jego wybryków, a cień doppelgangera wciąż kładł się na przyszłości Geraldine.
Koniec sesji