• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 … 11 Dalej »
[11.08.1972] nie spać! | Ger & Flo

[11.08.1972] nie spać! | Ger & Flo
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#11
02.08.2024, 11:26  ✶  

Gerry zastanawiała się często nad tym samym. Pewnie nie, na pewno któreś z bliższych spotkań pierwszego stopnia z potworami zakończyłoby się dla niej śmiercią. Była okropnie wdzięczna Florence za to, że zawsze była gotowa uratować ją przed śmiercią, wyrwać z jej ramion. Gdyby nie ona, cóż... wolała nie myśleć o tym, co by się stało. Grunt, że trwała przy niej nadal, mimo tych wszystkich problemów, które ze sobą przynosiła.

- Tak, tak, kolor krwi. - Pokiwała jeszcze twierdząco głową, aby upewnić Flo, że właśnie o to jej chodziło. Na pewno.

Gerry lubiła czerwień, szczególnie tę krwistą. Widywała ją przecież tak często, bo na tym polegała jej praca, na przelewaniu krwi. Przywykła do tego. Do wszystkiego można przecież przywyknąć. Nie było to nic niezwykłego, nie dla kogoś kto widywał ją od najmłodszych lat. Można uznać, że brakowało jej wrażliwości, może tak był, przez lata się uodporniła.

- Poproszę Triss, masz rację, uzupełni mi zapasy, albo któregoś z moich darmozjadów. - Miała w końcu w domu braci, może Astaroth nie mógł wychodzić z domu w dzień, ale James miał taką możliwość. Skoro już z nią mieszkali to mogli się do czegoś przydać.

Przyjaciółka zadbała nawet o to, aby jej koszula wyglądała jak trzeba, niesamowite. Myślała zawsze o wszystkich szczegółach, mało kto wykazywał się taką umiejętnością.

- To prawda, masz rację, jak zawsze. Dziękuję za wszystko, dzięki, że jesteś i jeszcze nie zdarzyło ci się mnie wyrzucić, wracaj do spania, ja też pójdę. - Pożegnała się z Florence, po czym ruszyła w kierunku drzwi. Bulstrode miała rację, musiała być silna, musiała jakoś doprowadzić się do porządku, bo nigdy nie wiadomo, kiedy bestia znowu uderzy, kiedy będzie chciała odebrać jej życie już tak na zawsze.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Florence Bulstrode (1651), Geraldine Greengrass-Yaxley (1785)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa