• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Bliskie Okolice Londynu v
1 2 3 Dalej »
[18/08/1972] To w końcu kto wie lepiej?

[18/08/1972] To w końcu kto wie lepiej?
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#11
20.09.2024, 20:58  ✶  

-Najwidoczniej poza Klątwą Doskonałego Wyglądu cierpisz również na Klątwę Gryfońskiego Towarzysza, którą po tobie odziedziczyłem - stwierdził lekko, bo bynajmniej nie miał zamiaru ani powodu, by narzekać.

Do niego, Electry i Dory przynajmniej nikt nie strzelał, mógłby powiedzieć, gdyby wiedział, co takiego stało się w Mediolanie.

Przez chwilę przyglądał się matce, gdy ta sprawdzała w lustrze swój makijaż, po czym odwrócił się i zaśmiał cicho, kiedy lustro po jego lewej tak śmiesznie rozszerzyło barki i zwęziło talię jego odbiciu.

-A zobacz w tym - powiedział i wskazał na lustro, w którym głowa miała rozmiar balona.

Czy spodziewał się usłyszeć, że nawet z tak wielką głową jego mama wygląda doskonale? Oczywiście, jakżeby inaczej?

Na pytanie matki wzruszył jednak ramionami. Oczywiście, że wiedział, że Charlotte nie miała problemu z odmawianiem w momencie, gdy odmówić chciała, albo godziła się i gderała przy tym tyle, że się słuchać tego nie chciało, nie raz już przecież to słyszał.

-Po prostu powiedz, jak będziesz chciała wracać - powiedział i uśmiechnął się na chwilę.

Podążył wzrokiem za wskazaną przez Charlotte grupką, śmiejącą się między sobą ze swoich własnych odbić.

Gdyby nie sytuacja, w jakiej znajdowała się Menodora, z pewnością częściej proponowałby jej spotkania, ale było to zbyt ryzykowne, bo nikt nie był w stanie przewidzieć, kto nagle wyjdzie zza zakrętu. Ugryzienie przez wampira było przy tym, jak to mówią mugole, "pestką". Jessie nie zadawał pytań, ale cały czas się martwił, że któregoś dnia w Proroku pojawi się artykuł, że jego koleżanka zaginęła, albo znalezioną ją w jakimś niepokojącym miejscu, ranną albo martwą.

Z Electrą na szczęście mógł spotykać się częściej, czy to na umówionym spotkaniu, czy przez zwykły przypadek, gdy oboje akurat wyprowadzali psy, ale, niestety, nie zawsze się to udawało. Dorosłe życie nie dla każdego było łaskawe, jeśli chodzi o życie towarzyskie.

-W takim razie następnym razem zgodzę się na to wyjście z goblinami do pubu.

Jeśli dzięki temu jego mama będzie spokojniejsza, to było to poświecenie, na które był gotów.

Kości jego twarzy okazały się nie być na tyle twardymi, by zbić lustro, a i samo zwierciadło, na szczęście, nie złamało mu nosa, co zdążył już sprawdzić. Mruknął cicho, masując się po nosie.

-Jeśli potłukę to lustro, będziesz mogła podziwiać nie jedno, a kilka swoich idealnych odbić - powiedział, przewracając oczami na tego jej palca. -Chodźmy dalej. Tylko ty nie wejdź w żadne lustro.

Evil Queen
Kill them with success and bury them with a smile
wiek
sława
V
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Niewymowna
Ma jasne włosy, jasne oczy i 177 centymetrów wzrostu. Chętnie chodzi w butach na obcasach, mimo wysokiego wzrostu. Potrafi uśmiechać się bardzo pięknie i ciepło, ale zwykle uśmiech ten jest absolutnie fałszywy.

Charlotte Kelly
#12
23.09.2024, 10:45  ✶  
Charlotte nie zamierzała wspominać dzieciom, że do nich strzelano. Nie wspominałaby też o tym Anthony’emu – pod pewnymi względami był… najbardziej śliskim z nich, obracał się w towarzystwie, na które nawet Charlotte, tak niechętna skostniałym zasadom świata swych rodziców kręciła noskiem i nie miał skrupułów, gdy chodziło o zyski. Ale jednocześnie o bliskich potrafił martwić się o wiele za bardzo, a poza tym Charlie nie wątpiła, że sam nie bawiłby się tak doskonale jak ona, gdy uciekali mugolskim autem z płonącej posiadłości, gonieni przez stado gangsterów.
Uśmiechnęła się na to wspomnienie do swojego odbicia.
To była naprawdę miła wycieczka. Gdyby umiała pisać, mogłaby napisać o niej książkę. Nazwałaby ją „50 twarzy Kelly” i odrobinkę ubarwiła. Tak tylko troszkę – na przykład cała posiadłość by płonęła, a nie tylko jedno jej skrzydło.
Skrzywiła się odrobinę chwilę później, gdy zerknęła na lusterko wskazane przez syna.
– Wygląda, jakby ktoś rzucił zaklęcie balonowe. Produkują te lustra, żeby brzydcy ludzie mogli poczuć się lepiej, bo ci piękni też nie wyglądają aż tak doskonale, gdy przed nimi staną? – rzuciła w przestrzeń. Oczywiście „aż tak doskonale” nie oznaczało, że nie wygląda doskonale w tym odbiciu. I nic sobie nie zrobiła z oburzonych spojrzeń, które rzuciła jej stojąca w pobliżu para młodych ludzi. Cóż, ruch body positive nie imał się Charlotte, a raczej uważała, że sama jest idealna, ale nie była skłonna przyznać tego wobec wszystkich innych.
Grymas stał się jeszcze brzydszy, gdy Jessie wspomniał o goblinach.
– Dość tego, Jasperze. Znajdziesz sobie n o r m a l n y c h znajomych albo ja ich znajdę za ciebie – zagroziła, wskazując go palcem, ale potem zawahała się na mgnienie oka. Normalnych? No dobrze, jej przyjaciółmi byli Morpheus, Jonathan i Anthony. Nie mogła wymagać od syna więcej niż od siebie. – Nie będących goblinami, wampirami i nie bawiących się na Nokturnie – powiedziała, obniżając trochę wymagania. Oczywiście, niebycie goblinem było najważniejsze, potem wampirem, a na końcu ten Nokturn – tam śmierdziało i poniewierali się niekiedy zwolennicy Voldemorta, a takiego braku gustu, jakim był mroczny znak, nie dało się wybaczyć. – Będę widziała siebie tylko we fragmentach. Jaki to miałoby sens? – rzuciła, ruszając wraz z synem dalej, pośród luster, kierując się powoli ku wyjściu z drugiej strony gabinetu.
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#13
23.09.2024, 17:09  ✶  

-Tworzą te lustra, żeby ludzie się pośmiali z czyjegoś wyglądu bez obrażania ich, że faktycznie tak wyglądają - powiedział. -Bez względu na to, czy się urodził Pięknością czy Szkaradą.

Lustro, przy którym przeszedł, skurczyło go o połowę jego wzrostu i odrobinę pogrubiło jego nogi - czy tak by wyglądał, gdyby urodził się goblinem? Nah, jeszcze szpiczaste uszy, długi nos, zmarszczki i wieczny grymas na brzydkiej twarzy.

-To jest Wesołe Miasteczko, nie Gabinet "Poczuj się Lepiej, Brzydalu".

Wraz z ostatnim słowem, które powiedział, uwaga młodziaków, do tej pory rzucających Charlotte oburzone spojrzenia, przeniosła się na niego. Na pucołowatych policzkach dziewczyny, zdobionych licznymi piegami i bliznami po pryszczach, pojawił się intensywny rumieniec. Jej towarzysz, równie okrągły chłopak o przydługich, niemodnie ułożonych włosach, próbował ją pocieszyć, co chwila zerkając z ukosu na Jaspera i jego matkę. Jessie wsunął dłonie w kieszenie spodni, odetchnął lekko, przesunął spojrzeniem po sylwetce dziewczyny i uniósł brew, krzywiąc się lekko. Zazwyczaj nie miał problemu z tym, jak ktoś wyglądał - to nie była jego sprawa, czy ktoś wolał mieć więcej tłuszczu, czy raczej popisywać się mięśniami - ale niektórzy za bardzo lubili przesadzać. Bo niby co dawało im prawo do oburzenia i krytykowania jego matki, skoro ich wygląd nie był spowodowany genetyką czy zdrowiem, a zwykłym zaniedbaniem.

Skoro nie dbacie o siebie, to czemu do nas macie pretensje?

Pora sobie poszła, wielce oburzona.

Na to poważne oświadczenie Charlotte aż zachciało mu się śmiać.

-Chciałbym zobaczyć, jakich byś mi znalazła tych znajomych - to by mogło być ciekawe, ale źle mówiłoby o nim. - Wiesz, że ja mam "normalnych" znajomych, prawda? Jeśli mi nie wierzysz, możesz spytać Electrę Prewett. Wspominała nawet ostatnio, że chciałaby cię poznać.

Biedna Electra. Nie wiedziała, w co mogłaby się wpakować.

-Miałabyś nie jedno a kilka odbić swojej twarzy. Nie chciałabyś tego?

Z gabinetu wyszedł za matką i znów weszli w tłum mugoli, cieszących się atrakcjami. Przechodzący obok nich clown zrobił przed nimi piruet, ukłonił się nisko Charlotte i wyciągnął w jej stronę sznurek, do którego przywiązany był duży, kolorowy balon w kształcie tęczy.

-O, pasuje ci - zaśmiał się Jessie.

Evil Queen
Kill them with success and bury them with a smile
wiek
sława
V
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Niewymowna
Ma jasne włosy, jasne oczy i 177 centymetrów wzrostu. Chętnie chodzi w butach na obcasach, mimo wysokiego wzrostu. Potrafi uśmiechać się bardzo pięknie i ciepło, ale zwykle uśmiech ten jest absolutnie fałszywy.

Charlotte Kelly
#14
24.09.2024, 08:43  ✶  
Charlotte nie była miłą osobą. Pozowała jednak na taką przy wielu okazjach, dostosowując osobowość prezentowaną światu do tego, co akurat miała chęć osiągnąć, zmieniała się niby kameleon. I tylko dlatego zwykle nie krytykowała cudzego wyglądu na prawo i lewo – rzucała takie uwagi na temat innych czy to do przyjaciół, czy czasem do dzieci (odkąd podrosły, oczywiście), czy ewentualnie wtedy, kiedy chciała uderzyć kogoś w miękkie i przeczuwała że osoba ta ma kompleksy na punkcie aparycji.
Ktoś, kto powiedział, że Puchoni muszą być mili… no, poznał tylko to jej fałszywe oblicze, które wyciągała na wierzch, kiedy uznawała, że bycie miłą Puchoneczką jest dla niej najbardziej korzystne.
Dlatego teraz parsknęła cicho, rozbawiona zachowaniem Jessiego, które może jakaś naprawdę miła matka by skarciła, i które nawet mogłoby wzbudzić w takiej wyrzuty sumienia, że źle syna wychowała. Ona zamiast tego ujęła Jaspera pod rękę, kierując się wraz z nim do wyjścia.
– Czy to wyzwanie, kochanie? Bo jeśli tak, chętnie podejmę rękawicę – powiedziała, a na jej ustach zamajaczył uśmiech, bo miała już kilka pomysłów. Czy Jessie chciał zobaczyć ich realizację? No cóż, to już zależało tylko od niego. Czy miałyby się mu spodobać? Tutaj Charlotte uważała, że mama przecież zawsze wie najlepiej, więc na pewno wyszłyby mu na dobre! – Doskonale, zaproś ją w takim razie na herbatkę. Może najbliższa sobota? Ewentualnie wtorek, nie poniedziałek, bo w poniedziałek przychodzą do Departamentu nowe próbki, pewnie zostanę dłużej – stwierdziła Charlotte, zerkając na Jaspera tak, jak zerkałaby każda matka, której syn wspomina, że jakaś dziewczyna chciałaby ją poznać czyli z mieszanką pewnego zaciekawienia i podejrzliwości.
Ujęła odruchowo podetknięty jej balonik, a potem zadarła głowę i spojrzała na jego tęczowe kolory, po czym wzruszyła lekko ramionami. Skoro był za darmo, nie zamierzała się wykłócać – za darmo to uczciwa cena, nauczyła się tego, gdy musiała dokładnie obliczać, ile jest warta wywieziona z domu biżuteria, ślubne prezenty i na jak długo to wszystko wystarczy.
– Możemy iść dalej. Stanowczo jednak odmawiam wchodzenia do jakichkolwiek, kręcących się filiżanek.
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#15
26.09.2024, 17:54  ✶  

W tym momencie Jasper nie uważał swojego zachowania za nieodpowiednie. Może i ktoś uznałby, że został źle wychowany, ale czy powinien się tym przejmować? Ktoś, kto świadomie zaniedbuje swój wygląd, powinien liczyć się z tym, że zostanie przez kogoś oceniony i ta ocena nie zawsze będzie się mu podobała. I nie chodzi tylko o figurę, bo nawet z tą "nieidealną" można było wyglądać dobrze, jeśli miało się na tyle chęci, by się postarać. Nieumyte, niedbale ułożone włosy, popsute zęby, pryszcze, z którymi nic się nie robiło - jeżeli ktoś pokazywał się z tym wszystkim na ulicy, to nie powinien oczekiwać, że ludzie będą to ignorować i uważać za "normalne". A ten cały ruch body positive, jego zdaniem, bardziej szkodził, niż pomagał. Czym innym była akceptacja samego siebie, i życie w zgodzie ze sobą, a czym innym było tworzenie ideologii wokół czegoś, co mogło zaszkodzić zdrowiu. I jeszcze się obrażali, gdy ktoś się z nimi nie zgadzał. Sami sobie byli winni.

-Nie mów mi, że wyślesz do Proroka ogłoszenie "Mój pierworodny szuka sobie przyjaciół. Nie możesz być goblinem ani wampirem" - zaśmiał się, kiedy wychodzili. -Ktoś mógłby się za to obrazić. I powiedzmy, że bym się zgodził. Miałabyś kogoś konkretnego na oku?

Widząc spojrzenie matki, jego brew powędrowała w górę. Czyżby na wspomnienie Electry coś kiełkowało w tej jej ładnej główce?

-Zapytam, kiedy będzie miała wolne - powiedział. -Ale musisz mi obiecać, że przynajmniej postarasz się być dla niej miła. Bardzo ją lubię i nie chciałbym tego stracić. I nie myśl sobie nic dziwnego. Electra jest moją przyjaciółką i nic więcej. Nie jestem w jej typie - może gdybym był dziewczyną...

Zadowolony, że udało mu się podarować balonik, ale chyba trochę zawiedziony, że jedyną reakcją było wzruszenie ramionami, clown pomachał im powoli i oddalił się, podskakując i piszcząc swoim czerwonym nosem.

-W takim razie idziemy na filiżankową karuzelę, tak? - zaśmiał się Jasper. -Czy prosto do Domu Strachów?

Evil Queen
Kill them with success and bury them with a smile
wiek
sława
V
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Niewymowna
Ma jasne włosy, jasne oczy i 177 centymetrów wzrostu. Chętnie chodzi w butach na obcasach, mimo wysokiego wzrostu. Potrafi uśmiechać się bardzo pięknie i ciepło, ale zwykle uśmiech ten jest absolutnie fałszywy.

Charlotte Kelly
#16
27.09.2024, 13:46  ✶  
– Myślałam o czymś innym, ale takie ogłoszenie to też dobry pomysł – stwierdziła Charlotte, chociaż rzecz jasna tak naprawdę nie brała tego pod uwagę. Za duża szansa trafienia na wariatów. – Hm… wolałabym też, żeby nie był wilkołakiem. Trochę problematyczne przyjaźnić się z kimś, kto może zamienić cię w bestię, jeśli się zdenerwuje.
Poza tym nie była pewna, czy wilkołaki nie mogą mieć pcheł. W teorii powinny siedzieć podczas pełni w kryjówkach, więc niby szanse złapania czegoś były niewielkie, ale kto wie…?
– Powiedziałabym Jonathanowi, żeby zorganizował przyjęcie i zaprosił odpowiednie osoby. Jestem pewna, że gdybym opowiedziała mu, jak się martwię, bo ostatnio ciągle tylko pracujesz, szybko by coś wymyślił – oświadczyła, posyłając synowi uśmiech. Nie Anthony, wśród jego znajomych z jednej strony było sporo konserwatystów, których nie chciałaby widzieć u boku syna, mugolaka – za duża szansa, że coś go spotka, z drugiej zdarzały się tam i osoby, które mogły mieć jakieś… niejasne powiązania. Nie chciałaby, aby jej dzieci odwiedzały znajomych w jakichś przestępczych dziuplach. – Poza tym w Ministerstwie pracuje kilka osób przed trzydziestką, które jestem w stanie tolerować. Jessie… chyba nie wątpisz w to, że umiem być miła? Nie obawiaj się, będę wcieloną słodyczą.
Charlotte umiała być jak żmija, przyczajona w trawie. Widziałeś błyszczącą skórę, nie dostrzegałeś jadu na kłach. Potrafiła być najsłodszą istotą pod słońcem, kiedy chciała uchodzić za miłą albo zależało jej na osiągnięciu czegoś. Oczywiście, po tylu latach wielu współpracowników wiedziało, czego się po niej spodziewać, ale Charlie była naprawdę bardzo dobra w kłamaniu, a Prewettówna nie miała żadnych szans dowiedzieć się wcześniej, kim dokładnie jest Charlotte Kelly.
Electra Prewett nie miała szans.
– Zdecydowanie Dom Strachów. Będę mogła dać im parę wskazówek – stwierdziła Charlotte, ruszając powoli w stosowną stronę, nie spoglądając nawet ku filiżankowej karuzeli.
Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Charlotte Kelly (2802), Jessie Kelly (2770)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa