30.09.2024, 08:48 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.09.2024, 08:56 przez Brenna Longbottom.)
– Gdyby miała materialną postać, nie przeżyłbyś maja – odparła, trochę żartem, trochę serio, bo przy całym Zamieszaniu Borginowym z maja naprawdę miała wielką ochotę go zamordować. Może i na tym Nokturnie by mu przywaliła, chociaż tak zwykle to tego typu reakcje przejawiała głównie wobec jego wuja, gdyby nie to, że wtedy ta więź też trochę zmuszała do nienaturalnie dużej sympatii. – Ale nic nam już nie grozi. Crouch dziś przyjechała do Londynu i zrobiła wcześniej te specjalne świece czy co tam jest potrzebne, żeby zadziałało. Gdybyś nie wylądował w szpitalu, ciągnęłabym cię do niej godzinę temu – stwierdziła lekko, bo to też była jedna z informacji do przekazania. – Przyślę ci możliwe daty, jeśli rano cię stąd wypuszczą.
Nie była sama pewna, jak się z tym czuje, ale tak ogólnie, to było w tym sporo ulgi, bo bardzo nie chciała, żeby Atreus wiedział o każdym niebezpieczeństwie, jakie ściągała sobie na głowę. I wolała nie mieć w głowie dzwonka nastawionego na jego randki, nawet jeżeli była wdzięczna, że ostatnio na nie zdaje się nie chodził.
Powiedziałaby, że wszystko miało wrócić do normy, ale chyba od ładnych paru miesięcy nie była już nawet pewna, co dało się uznać za normę.
– Nooo, dlatego, że to mój nos, ostatecznie dostałeś Ojca chrzestnego. Praktycznie zero ckliwości, słowo. A jeśli ci się nie spodoba, zawsze możesz nim rzucić w następną osobę, co tu przyjdzie obrażać tego wąsa.
Były tam bodaj nawet dwa wesela, ale jedno… cóż, kończyło się niekoniecznie najlepiej, a w drugim było całkiem sporo kłamstw. Chociaż Brenna tak naprawdę nie myślała o przynoszeniu mu tutaj powieści romantycznych. Podejrzewała, że nawet jeżeli był ich wielkim fanem, jak jego kuzyn, to ukrywałby tę pasję przed światem.
– Szkoda – zgodziła się bez oporów. Gdyby go złapali, mogliby wziąć go na spytki. Może by coś wiedział, jeśli nie o organizacji, to choćby o tym, co dokładnie było celem ataku. Była na siebie zła, że zawiodła, ale nie mogła teraz płakać nad rozlanym mlekiem, nawet jeśli miała skłonność do spoglądania w przeszłość, to nie zamierzała się na niej skupiać w takich sytuacjach. – Będę spadała. Nie umrzyj z nudów i nie daj się oskarżycielskim spojrzeniom uzdrowicieli.
Nie była sama pewna, jak się z tym czuje, ale tak ogólnie, to było w tym sporo ulgi, bo bardzo nie chciała, żeby Atreus wiedział o każdym niebezpieczeństwie, jakie ściągała sobie na głowę. I wolała nie mieć w głowie dzwonka nastawionego na jego randki, nawet jeżeli była wdzięczna, że ostatnio na nie zdaje się nie chodził.
Powiedziałaby, że wszystko miało wrócić do normy, ale chyba od ładnych paru miesięcy nie była już nawet pewna, co dało się uznać za normę.
– Nooo, dlatego, że to mój nos, ostatecznie dostałeś Ojca chrzestnego. Praktycznie zero ckliwości, słowo. A jeśli ci się nie spodoba, zawsze możesz nim rzucić w następną osobę, co tu przyjdzie obrażać tego wąsa.
Były tam bodaj nawet dwa wesela, ale jedno… cóż, kończyło się niekoniecznie najlepiej, a w drugim było całkiem sporo kłamstw. Chociaż Brenna tak naprawdę nie myślała o przynoszeniu mu tutaj powieści romantycznych. Podejrzewała, że nawet jeżeli był ich wielkim fanem, jak jego kuzyn, to ukrywałby tę pasję przed światem.
– Szkoda – zgodziła się bez oporów. Gdyby go złapali, mogliby wziąć go na spytki. Może by coś wiedział, jeśli nie o organizacji, to choćby o tym, co dokładnie było celem ataku. Była na siebie zła, że zawiodła, ale nie mogła teraz płakać nad rozlanym mlekiem, nawet jeśli miała skłonność do spoglądania w przeszłość, to nie zamierzała się na niej skupiać w takich sytuacjach. – Będę spadała. Nie umrzyj z nudów i nie daj się oskarżycielskim spojrzeniom uzdrowicieli.
Koniec sesji
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.