• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 3 4 5 6 7 … 11 Dalej »
[05.09.1972, wieczór] Coś w powietrzu || Ambroise, Geraldine & Florence

[05.09.1972, wieczór] Coś w powietrzu || Ambroise, Geraldine & Florence
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#11
23.02.2025, 00:08  ✶  

Naprawdę sądziła, że wizyta u Florence może coś zmienić, że nieco rozjaśni im to, co się między nimi działo, bo zdecydowanie coś się działo, coś na co nie mieli wpływu, z czym nie do końca potrafili sobie poradzić. To nie było proste, męczyło ich od lat, nie potrafili tego kontrolować. Kiedy stali po tej samej stronie im to służyło, powodowało, że byli razem silniejsi, umieli współpracować i razem sobie radzić z problemami. Bywały jednak takie momenty, szczególnie po tym, gdy poszli każde w swoją stronę, gdzie to uczucie zaczynało być duszące, nie do końca im służyło, kiedy nie wiedzieli, jak powinni sobie z tym radzić. Stąd w ogóle rozważanie, czy to nie było klątwą. Najwyraźniej jednak Florence jako specjalistka umiała stwierdzić, że żadne zaklęcie nie mieszało w ich życiu, tak po prostu mieli. Yaxleyówna się tego spodziewała, nie wiedzieć czemu, czuła, że to coś zupełnie innego.

- Ach, nie spodziewałam się, że tamto łamanie klątwy niszczyło wszystkie możliwe. - Nie wpadła na to. Faktycznie była u przyjaciółki kilka tygodni wcześniej z problemem, który pojawił się w jej życiu przez rytuał, który połączył ją z jej przyjacielem podczas Beltane. W tamtym wypadku czuła, że to uczucie było niezdrowe, niszczyło ją od środka. Zareagowała jednak odpowiednio szybko, nie zdążyło za bardzo namieszać w tym, co się u niej działo.

- Musimy się chyba pogodzić z tym, że tak już mamy. - Nie zamierzała korzystać z hipnozy, jej zdanie na temat mieszania w głowie było bardzo jasno określone, nie zamierzała nikogo dobrowolnie dopuszczać do swojego umysłu, nie po tym, jak w jej życiu pojawił się demon, który zabawiał się magią mentalną. Nie było szansy na to, aby dopuściła kogoś do swojej głowy, już nigdy więcej, na pewno nie świadomie.

Nie spotkała się chyba nigdy z pojęciem anam cara, to było dla niej coś nowego i zamierzała nadrobić braki z tym związane. Może to była jakaś wskazówka.[/b]
[a]Nie wydawało jej się, aby był sens, aby dłużej tutaj siedzieli. Florence nie da im żadnych innych odpowiedzi, a chyba jedno i drugie czuło się trochę niezręcznie kiedy przyszło im się mierzyć z taką oczywistą oczywistością. Złapała w końcu Ambroisa pewnie za rękę, chyba czas się stąd ulotnić, póki jeszcze mieli jakąkolwiek godność, czy już im jej zaczęło brakować? Cóż, nie jej było to oceniać. - Dzięki Flo, wyślij mi rachunek pocztą za tę usługę. - Oczywiście, że zamierzała go uregulować, nawet jeśli nie było żadnej klątwy do złamania.

- Chyba już pójdziemy... - Mruknęła cicho w eter i podniosła tyłek, czas się zbierać. Wzieła Roisa ze sobą za rękę, najlepiej by było, jakby jak najszybciej się stąd ulotnili, na szczęście bardzo dobrze wiedziała, gdzie są drzwi. - Dzięki za wszystko, jesteś niesamowita Flo. - Krzyknęła jeszcze, kiedy opuszczali pomieszczenie.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambroise Greengrass-Yaxley (3867), Florence Bulstrode (1268), Geraldine Greengrass-Yaxley (2255)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa