• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna Dziurawy Kocioł v
1 2 Dalej »
[05.10.1972] Mulled wine to go (Astoria Avery, Rodolphus Lestrange)

[05.10.1972] Mulled wine to go (Astoria Avery, Rodolphus Lestrange)
Dzieło sztuki
które chcesz polizać
wiek
24
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
kustoszka sztuki
Brunetka o jasnej cerze i zielonych oczach. Mierzy 166 cm wzrostu przy wadze 50 kg. Bardzo dba o swój wygląd. Poczucie estetyki rozwinięte na wysokim poziomie sprawia, że przywiązuje ogromną wagę do detali - od ubioru, przez makijaż, po dodatki. Ubraniami stara się przykryć swoją niedowagę. Jej arystokratyczna postawa, pełna powściągliwości i elegancji, dodaje jej szyku, co niektórzy odbierają jako dystans i wyniosłość.

Astoria Avery
#11
03.04.2026, 02:06  ✶  
Zawiesiła na nim spojrzenie, gdy zobaczyła konsternację wymalowaną na jego twarzy. To wcale nie było normalne, nie w świecie, który znała. Każdy był zajęty, a sprawunki w większości należały do skrzatów domowych. Nie próbowała jednak wchodzić w polemikę, bo skoro było to dla niego normalne, to i nie było, o czym dyskutować. Przekrzywiła głowę, gdy mówił o manierach. Jego słowa były uporządkowane, logiczne, niemal chłodno wyważone, dokładnie takie, jakich można było się po nim spodziewać. W gruncie rzeczy zgadzała sie z większością tych stwierdzeń, dlatego po prostu kiwała lekko głową.
- Istotnie. Moje towarzystwo to najwyższa forma nagrody za wszelkie niedogodności - zgodziła się ostatecznie, a na jej twarzy majaczył zadziorny uśmiech. Nie była to złośliwość, raczej lekka prowokacja, subtelne pociągnięcie za niewidzialną nić, która napinała się między nimi od samego początku rozmowy. Oparła się wygodniej o oparcie krzesła, krzyżując nogi w powolnym, niemal niedbałym ruchu. Jej dłoń wróciła do kubka, ale tym razem nie po to, by się nim zająć - raczej po to, by mieć zajęcie dla palców, które zdradzałyby zbyt wiele, gdyby pozostawić je bezczynne.
Słuchała, jak rozkłada swoje doświadczenia na części, niemal analitycznie, i nie mogła oprzeć się wrażeniu, że opisuje to wszystko tak, jakby mówił o kimś innym. O obiekcie badań, nie o sobie.
- Tak? Nigdy nie zagłębiałam się w ten temat - alkohol nigdy specjalnie jej nie interesował, nie nadużywała, choć spotykała się z takimi przypadkami wśród malarzy. Niektórzy sięgali po używki jako inspirację - nie pochwalała tego, ale trzeba przyznać, że niektóre wielkie dzieła powstawały w taki sposób.
Zaśmiała się lekko, słysząc historię o bracie. Nie przyszłoby to jej do głowy, ale może wynikało to z faktu, że nie była na tyle zdesperowana, by szukać sposobów.
- Ja... znam swój limit i rzadko piję alkohol, ale zdarzyło mi się stracić panowanie - przyznała niechętnie, postrzegając to jako słabość. Po śmierci Juliana i wykryciu swojej choroby miała w życiu gorszy moment i łapała się wszystkiego, by choć trochę sobie ulżyć. Nie była z tego dumna i z pewnością nie chciała teraz o tym rozmawiać. - A w Hogwarcie byłam prymuską, więc nawet nie przeszło mi przez myśl, by cokolwiek podkradać.
Jej głowa przechyliła się odrobinę, jakby przyglądała mu się z nowej perspektywy, a spojrzenie nabrało tej znajomej ostrości. Atmosfera między nimi była lekka, a jednocześnie naelektryzowana. Subtelna gra zadziornej uprzejmości i niewinnej prowokacji, która sprawiała, że żadne z nich nie chciało zejść z własnej, przyjętej pozycji. Ale każdy wiedział, że w tej grze nikt nie wygra, bo oboje byli zbyt przyzwyczajeni do testowania granic drugiego.
- Gdybyś naprawdę potraktował w ten sposób obraz ode mnie, musiałabym rzucić na ciebie jakąś klątwę - westchnęła dramatycznie, jakby tylko przysparzał jej roboty. Nie miałaby większych skrupułów, żeby dać mu nauczkę. - Chciałabym, ale muszę już wracać do domu. Obiecałam ojcu, że przejrzę raporty przed kolacją.
Odstawiła kubek, mimo że znajdowało się tam jeszcze ponad połowa grzańca. Uniosła się płynnie z miejsca i zarzuciła płaszcz na ramiona.
- Miło było cię spotkać - dodała na odchodne, a potem każde rozeszło się w swoją stronę.

Koniec sesji


learn the rules
then
break some

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Astoria Avery (2407), Pan Losu (77), Rodolphus Lestrange (1894)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa