27.11.2022, 16:15 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.11.2022, 16:15 przez Darcy Lockhart.)
- Ale chyba musiałbym sam zacząć od bycia takim asystentem, a to dopiero wymagałoby ciężkiej pracy… - powiedział Darcy, drapiąc się po głowie, w nietypowym dla siebie przypływie rozsądku. Nie lubił ciężkiej pracy. Owszem, wbrew pozorom nie był aż takim leniem. I nawet niektórzy mogli go do pewnego stopnia wykorzystywać – pod warunkiem, że byłeś bardzo ładną dziewczyną (ale tylko dopóki nie zobaczył, że nie planujesz się z nim umawiać), kim, z kim dobre stosunki były dla niego bardzo opłacalne (ale wyłącznie, póki sam czerpał z tego zyski) albo jego bardzo jedyną siostrą (tu nie było żadnego „ale”, nigdy nie zaprotestował wobec noszenia pudeł w księgarni samodzielnie, Daisy przecież była taka delikatna, mogłaby zrobić sobie krzywdę!). Niemniej w swojej przyszłości widział się jako kogoś, kto nie musi harować całymi dniami i nocami za marną pensję.
A taki asystent pewnie coś takiego robił. Całe lata!
- Nic wielkiego – zapewnił z fałszywą skromnością. Być może oboje mieli szczęście, że każde z nich odziedziczyło umiejętność po konkretnym rodzicu. Darcy często zazdrościł siostrze jej zdolności. Z drugiej strony, on z kolei mógłby boleśnie przeżyć, gdyby ktoś wierzył w jego słowa, a potem uświadomił sobie, że to bzdura. Miłość własna Lockharta mogłaby tego nie znieść.
- Może i to była zbroja? Ta dziewczyna ma zeza – oświadczył Darcy lojalnie i całkowicie wbrew prawdzie. To znaczy jej oczy może były ciut dziwnie rozstawione, ale zeza nie miała na pewno, wszak nie bez powodów przyjęto ją do drużyny.
Potem ruszył dziarskim krokiem za Daisy w stronę wejścia do zamku. Musieli przecież przyłapać Krukonów w odpowiednim momencie. I zająć strategiczne miejsce - tak by najlepiej ci nie zorientowali się, że ktoś robi im zdjęcia. A przynajmniej nie zorientowali się zbyt wcześnie.
Nobby Leach i wszelkie pojedynki o jego honor wywietrzały mu zupełnie z głowy, gdy pochłonęły go wspomnienia Notta uderzającego o ścianę oraz myśli o tym, gdzie ustawić się, by zrobić najlepsze, znaczy się najgorsze zdjęcia.
A taki asystent pewnie coś takiego robił. Całe lata!
- Nic wielkiego – zapewnił z fałszywą skromnością. Być może oboje mieli szczęście, że każde z nich odziedziczyło umiejętność po konkretnym rodzicu. Darcy często zazdrościł siostrze jej zdolności. Z drugiej strony, on z kolei mógłby boleśnie przeżyć, gdyby ktoś wierzył w jego słowa, a potem uświadomił sobie, że to bzdura. Miłość własna Lockharta mogłaby tego nie znieść.
- Może i to była zbroja? Ta dziewczyna ma zeza – oświadczył Darcy lojalnie i całkowicie wbrew prawdzie. To znaczy jej oczy może były ciut dziwnie rozstawione, ale zeza nie miała na pewno, wszak nie bez powodów przyjęto ją do drużyny.
Potem ruszył dziarskim krokiem za Daisy w stronę wejścia do zamku. Musieli przecież przyłapać Krukonów w odpowiednim momencie. I zająć strategiczne miejsce - tak by najlepiej ci nie zorientowali się, że ktoś robi im zdjęcia. A przynajmniej nie zorientowali się zbyt wcześnie.
Nobby Leach i wszelkie pojedynki o jego honor wywietrzały mu zupełnie z głowy, gdy pochłonęły go wspomnienia Notta uderzającego o ścianę oraz myśli o tym, gdzie ustawić się, by zrobić najlepsze, znaczy się najgorsze zdjęcia.
Koniec sesji