• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Szkocja Wyprawa po zioło 28.04.1972 Nora i Erik

Wyprawa po zioło 28.04.1972 Nora i Erik
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#11
07.02.2023, 22:47  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.02.2023, 22:48 przez Nora Figg.)  

Coraz cieplejsze, wiosenne dni, które coraz częściej się pojawiały zachęcały do tego, aby spędzać czas na świeżym powietrzu, lato zbliżało się wielkimi krokami, może faktycznie krótki urlop wypad na łono natury nie był wcale takim złym pomysłem. Uciekną stąd na moment, będą mogli odpocząć, będzie musiała to przemyśleć. - Tak jest, też nie mogłeś lepiej trafić. Obrończyni wszelkich cnót niewieścich Nora Figg zawsze jest gotowa do działania. - Dygnęła przed przyjacielem teatralnie, niestety nie udało się jej przy tym zachować powagi i głośno parsknęła śmiechem, aż zachrumkała. - Nawet nie wiesz, jakie rzeczy robię w pracy na zapleczu, kiedy się zdenerwuję... tego to nawet Salem nie wie, mam nadzieję, że tak pozostanie, bo jeszcze wszyscy zmieniliby o mnie zdanie. - Tak naprawdę Norka nie miała jakichś specjalnych tajemnic, rzuciła czasem jakąś okropną cholerą pod nosem, ale tego nikt nie musiał wiedzieć. Nawet pod tym względem była bardzo przewidywalna, kiedy tak się nad tym zastanawiała utwierdziła się w tym, że ostatnio trochę brak jej spontaniczności. Może powinna to zmienić? Zamrugała dwa razy oczami, kiedy wysłuchała kolejny komentarz Erika. - Sukni ślubnej? Nie wiem, czy dożyjesz tego dnia mój drogi, nie, żebym Ci tego nie życzyła. - Jednak wątpiła, żeby ta sytuacja mogła wydarzyć się kiedykolwiek. Całkiem nieźle udawało jej się trzymać bez wchodzenia w żadne miłosne relacje, zresztą nie miała teraz czasu na pierdoły, może i żaliła się ostatnio Longbottomowi, że jej czegoś w życiu brakuje, jednak nie zamierzała nic z tym zrobić.

Szybka jak strzała, kto by się spodziewał, że Norka potrafi tak szybko biegać - na pewno nie ona sama. Jak widać, też potrafiła czasem zaskakiwać. Nie przewróciła się również - to naprawdę szczęśliwy dzień. - W sumie jakby co do wesela się zagoi, prawda? - Mrugnęła do niego z uśmiechem na twarzy, dobry humor jej dzisiaj nie opuszczał, nawet mimo tych drobnych przeszkód, które pojawiły się im na drodze.

- Tak, jesteśmy w odpowiednim miejscu, jeszcze chwila i myślę, że problem będzie z głowy, będziemy tylko musieli szybko przekazać dalej to ziele. - Może jeszcze nie do końca do niego dotarli, jednak Figg lubiła mieć zaplanowane dalsze działania. Szczególnie, że z tego, co zrozumiała to w całym tym zadaniu czas był bardzo istotny. Antidotum musiało zostać podane Arabelli jak najszybciej.

Norka pozwoliła Erikowi iść przed nią. W końcu dlatego się z nią tutaj pojawił, miał być jej wsparciem siłowym, zamierzała więc dać mu się wykazać. Było to całkiem trafione - nie musiała torować sobie drogi między chaszczami, Longbottom się do tego zdecydowanie dużo bardziej nadawał, był od niej dwa razy większy. Szła więc za nim, machając swoim koszykiem. Udało im się dotrzeć do dwóch drzew, które zobaczyła z góry. Jeszcze chwila i powinni trafić na miejsce, o które jej chodziło.

Dotarli do strumyka, otoczenie zrobiło się nieco ciemniejsze, coraz mniej światła docierało w to miejsce. Właśnie o to chodziło. Panna Figg nachyliła się obok strumyka, oczywiście ostrożnie, nie chciała się poślizgnąć i zamoczyć swojego odwłoka w zimnej wodzie. Udało jej się znaleźć to czego szukała - czyściduch. Rosła tu całkiem spora rodzina tego ziela. Postanowiła zebrać trochę więcej - mogło się jej przydać ono również do innych eliksirów. Wyciągnęła wcześniej pączki z koszyka i wręczyła je Erikowi - najlepiej jakby je skonsumował, kiedy ona zajmowała się zbieraniem krzaczorów. Norka zbierała całe rośliny - w końcu różne części mogą zostać wykorzystane do innych eliksirów. - Mamy to Eryczek.. - Odparła zadowolona i podniosła się z ziemi z koszykiem pełnym rośliny po którą tutaj przyszli. - Myślę, że możemy już wracać. - Szkoda było czasu na spacery po lesie, gdy znaleźli już to, czego potrzebowali.

viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#12
08.02.2023, 01:45  ✶  

— Mam parę pomysłów — odparł Erik, mrużąc lekko oczy z miną mędrca, jakby mógł wedrzeć się do głowy Nory i zobaczyć jej wspomnienia odnoszącego się do tych szczególnych chwil na zapleczu. — Ugh. — Wzdrygnął się. — Straszne rzeczy tam widzę. Faktycznie, dobrze, że Twój kocur tego nie widział, bo ze strachu zacząłby Ci oddawać swoje porcje tuńczyka. Dobrze, że jesteś na tyle opanowana, żeby nie burzyć pozorów na swój temat.

Pokiwał powoli głową, po czym parsknął cichym śmiechem, trącając bardzo delikatnie kobietę ramieniem. Powinni podejść do tej wyprawy poważnie, ale jakoś trudno było mu zachować kamienną twarz i po prostu skupić się na zadaniu. Może to były nerwy? Bądź co bądź, szykował się od dłuższego czasu do dosyć poważnej rozmowy z Norą. Właśnie! Może to byłaby dobra okazja do tego, żeby... Nie, pomyślał, ucinając ten strumień myśli. Na wszystko był czas oraz miejsce, a las w Szkocji w trakcie misji Zakonu Feniksa nie zapewniał odpowiednich warunków na tego typu dyskusję.

— Dobrze, mogę pójść na ugodę — powiedział ze spokojem, niewzruszony wątpliwościami przyjaciółki. — Skoro nie sukienka na ślub, to sukienka na otwarcie nowej filii klubokawiarni, gdy już osiągniesz sukces i zbierzesz odpowiednie fundusze. To chyba całkiem sprawiedliwe? — Podniósł lekko kąciki ust.

Prychnął cicho na jej żart, chociaż nie wydawał się nawet w najmniejszym stopniu zirytowany tego typu odpowiedzią. Chyba komuś się tutaj dowcip wyostrzył od spędzenia czasu pośród tak różnorodnej klienteli. Przecież nie mógł czekać ze swoimi ranami do najbliższego wesela. Kto wie, kiedy takowe mogło nadejść w jego kręgach towarzyskich?

Uważnie przyglądał się pracy Nory, gdy ta zaczęła grzebać przy strumieniu w celu dostania w swe zręczne palce poszukiwanego przez nich zielska. Była skupiona, to mógł zauważyć bez większego trudu, ale przy tym zdawała się działać instynktownie, niż podręcznikowo, przypominając sobie, jak obchodzić się z roślinami tego typu. Huh. Najwidoczniej w Zielarstwie pewne rzeczy po prostu się przyswajało wraz z rozwojem umiejętności w tej dziedzinie. Mężczyzna pokręcił głową, gdy rzucono w jego stronę uwagę, że wszystko zostało już przygotowane.

— Na sto procent? — spytał, zaglądając dla pewności do koszyka, do którego kobieta zbierała rośliny. — Wiesz, żeby się nie okazało po powrocie, że potrzebowali dwa lub trzy razy tyle. Nigdy nie wiem, ile tego wszystkiego idzie na eliksiry... Ale z drugiej strony potrzebują tylko jednej dawki, tak?

Zmarszczył brwi, przyglądając się Norze. Może nie powinien się tak martwić? Sądząc po tym, jak szybko udało im się zlokalizować magiczną roślinę, można było spokojnie założyć, że Giovanni do spółki z Cecylią również raczej nie napotkają zbyt dużych problemów w trakcie poszukiwań. Panna Lupin miała zapewne równie duże doświadczenie przy pracy z roślinami, co Nora, więc też raczej nie zerwie jednej sztuki, aby odwrócić się na pięcie i opuścić las. Tak, jak się to zbierze do kupy, to powinno starczyć, nawet jak pierwsza porcja wybuchnie im w twarz przy warzeniu, pomyślał, starając się wykrzesać z siebie lekki uśmiech.

— Dobrze, to chyba możemy się stąd zmywać — stwierdził, rozglądając się to w lewą, to w prawą stronę, starając się wybadać wzrokiem teren. — Tylko może tym razem znajdźmy inną drogę? Nie uśmiecha mi się wspinanie po tej skarpie. Droga w górę jest zazwyczaj trudniejsza od tej w dół. Wolałbym nie wrócić do Doliny, wyglądając jak poczwara z bagien.

Jak postanowił, tak też zrobili i para skierowała się w zupełnie odwrotnym kierunku niż ten, z którego przyszli. Erik ponownie wysunął się na przód tego wyjątkowo małego pochodu, torując drogę przez krzaki. Po pierwszych kilku minutach chciał już zarządzić powrót pod skarpę, widząc, że trawa zdawała się stawać coraz gęstsza i wysoka, jednak była to swego rodzaju „zmyłka”. Po najgorszej sekcji trawa wróciła do normalnej wysokości.

Niedługo później wyrosło przed nimi kilka pagórków, po których mogli się wydostać z okolic strumienia. Stamtąd droga do miejsca zbiórki nie stanowiła dużego wyzwania, a po zebraniu się całej – czteroosobowej – grupy, oszacowaniu zebranych zapasów i przygotowaniu się do drogi powrotnej, wszyscy skorzystali z zaczarowanego buta służącego za świstoklik, aby opuścić terytorium Szkocji. Teraz zostało im już tylko przekazać zioło w odpowiednie ręce. Czyżby misja z ich strony zakończyła się sukcesem?


Koniec sesji


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Erik Longbottom (3926), Nora Figg (3223)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa