14.05.2023, 22:16 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.05.2023, 22:30 przez Norvel Twonk.)
Największy problem polegał na tym, że rzeczywiście niemal wszyscy rzucili się w stronę żony Grimesa. Nie każdy po to, żeby ją zaatakować, ale przy kotłującej się z Cameronem na podłodze kobiecie (na mimo wszystko dość wąskiej przestrzeni) był jeszcze Martin i Perseus. W dodatku niemal wszyscy podnieśli głosy (niektórzy jak Lupin w walce, inni by próbować ich powstrzymać). Dosłownie cztery kroki dalej leżały jaśniejące coraz większym światłem zwłoki Grimesa. Nawet wycofanie się Blacka ku Norze niewiele pomogło.
I pewnie dlatego wszystko potoczyło się dość ekstremalnie. Madeleine szamotała się zawzięcie z Cameronem, gdy William podchodził ku nim z rondlem. Lestrange tuż obok siebie miał Martina – może nie najbardziej wymagającego przeciwnika, ale zasłaniającego nieco widok i przynajmniej próbującego utrudnić zadanie żonie Grimesa ciosu.
Dwie rzeczy wydarzyły się w tym samym momencie. Po pierwsze: Lupinowi udało się unieść nieco i rąbnąć Madeleine w głowę. Na tyle mocno, że kobieta osunęła się na jego klatkę piersiową zemdlała. Po drugie: William uderzył. Ale i w głowę żony Grimesa (ta przez cios przeciwnika opadła w dół) i w Camerona. Lupin poczuł ból. Uderzenie choć skuteczne nie odebrało mu świadomości, ale sprawiło, że na krótko zadzwoniło mu w uszach.
Chłodne powietrze wieczorne uderzyło Mackenzie w twarz, gdy wyszła na dwór. Delikatny wiatr powrócił w te strony. Słyszała dochodzący od strony lasu szum drzew w Kniei Godryka.
Tymczasem ciało Grimesa emanowało coraz jaśniejszym światłem aż rozświetliło całą chatę a na końcu przybrało formę mężczyzny, który stanął obok ducha. Vivienne uśmiechnęła się a na jej twarzy pojawiły się łzy. Teraz Grimes wyglądał trochę inaczej. Przestał być zgarbiony a cała jego sylwetka emanowała siłą.
- Zostawcie ją – powiedział. Z tonu jego głosu zniknęły służalcze nuty. Przestał się również jąkać. – I tak już przegrała. Możemy razem odejść w spokoju z tego świata a ona nie ma mocy ani by mnie zatrzymać, ani by nas rozdzielić.
Vivienne i Grimes objęli się. Stali patrząc sobie nawzajem w oczy. Zdawało się, że świat dookoła przestał dla nich istnieć albo oni stali się dla siebie całym światem. Zaczęli blednąć aż rozpłynęli się w powietrzu.
*
Dawno, dawno temu, choć tak naprawdę to wcale nie tak dawno, bo zaledwie kilkanaście lat wcześniej, żyło sobie w zgodzie pewne małżeństwo. Ona kochała go szczerze, jemu było z nią dobrze. Tylko dobrze. Aż pewnego dnia na ich drodze stanęła piękna, młoda dziewczyna, która zawróciła mężczyźnie w głowie i sprawiła, że wreszcie poznał smak prawdziwej miłości. Zrozumiał również, że jego żona, choć wydawała się dobrą żoną, nigdy nie była wystarczająca. To oczywiście była jedna z trzech wersji, które można było opowiedzieć o tej historii. W drugiej, dużo bardziej gorzkiej, niewierny mąż porzucił żonę dla zwykłej latawicy. Wzgardzona kobieta okazała się jednak na tyle zdeterminowana, że zdecydowała się odzyskać męża wszystkimi, dostępnymi metodami. A te zawierały się także w podwójnym morderstwie i wskrzeszeniu niewiernego. Trzecia, opowiedziana przez młodą dziewczynę brzmiałaby jeszcze inaczej: zakochałam się w żonatym mężczyźnie, ale skoro się pokochaliśmy to nie miałam wyrzutów sumienia.
Miłość przybiera różne formy. To wasze decyzje sprawiły, że Grimes i Vivienne mogli się znowu połączyć.
Odkryj wiadomość pozafabularną
I pewnie dlatego wszystko potoczyło się dość ekstremalnie. Madeleine szamotała się zawzięcie z Cameronem, gdy William podchodził ku nim z rondlem. Lestrange tuż obok siebie miał Martina – może nie najbardziej wymagającego przeciwnika, ale zasłaniającego nieco widok i przynajmniej próbującego utrudnić zadanie żonie Grimesa ciosu.
Dwie rzeczy wydarzyły się w tym samym momencie. Po pierwsze: Lupinowi udało się unieść nieco i rąbnąć Madeleine w głowę. Na tyle mocno, że kobieta osunęła się na jego klatkę piersiową zemdlała. Po drugie: William uderzył. Ale i w głowę żony Grimesa (ta przez cios przeciwnika opadła w dół) i w Camerona. Lupin poczuł ból. Uderzenie choć skuteczne nie odebrało mu świadomości, ale sprawiło, że na krótko zadzwoniło mu w uszach.
Chłodne powietrze wieczorne uderzyło Mackenzie w twarz, gdy wyszła na dwór. Delikatny wiatr powrócił w te strony. Słyszała dochodzący od strony lasu szum drzew w Kniei Godryka.
Tymczasem ciało Grimesa emanowało coraz jaśniejszym światłem aż rozświetliło całą chatę a na końcu przybrało formę mężczyzny, który stanął obok ducha. Vivienne uśmiechnęła się a na jej twarzy pojawiły się łzy. Teraz Grimes wyglądał trochę inaczej. Przestał być zgarbiony a cała jego sylwetka emanowała siłą.
- Zostawcie ją – powiedział. Z tonu jego głosu zniknęły służalcze nuty. Przestał się również jąkać. – I tak już przegrała. Możemy razem odejść w spokoju z tego świata a ona nie ma mocy ani by mnie zatrzymać, ani by nas rozdzielić.
Vivienne i Grimes objęli się. Stali patrząc sobie nawzajem w oczy. Zdawało się, że świat dookoła przestał dla nich istnieć albo oni stali się dla siebie całym światem. Zaczęli blednąć aż rozpłynęli się w powietrzu.
*
Dawno, dawno temu, choć tak naprawdę to wcale nie tak dawno, bo zaledwie kilkanaście lat wcześniej, żyło sobie w zgodzie pewne małżeństwo. Ona kochała go szczerze, jemu było z nią dobrze. Tylko dobrze. Aż pewnego dnia na ich drodze stanęła piękna, młoda dziewczyna, która zawróciła mężczyźnie w głowie i sprawiła, że wreszcie poznał smak prawdziwej miłości. Zrozumiał również, że jego żona, choć wydawała się dobrą żoną, nigdy nie była wystarczająca. To oczywiście była jedna z trzech wersji, które można było opowiedzieć o tej historii. W drugiej, dużo bardziej gorzkiej, niewierny mąż porzucił żonę dla zwykłej latawicy. Wzgardzona kobieta okazała się jednak na tyle zdeterminowana, że zdecydowała się odzyskać męża wszystkimi, dostępnymi metodami. A te zawierały się także w podwójnym morderstwie i wskrzeszeniu niewiernego. Trzecia, opowiedziana przez młodą dziewczynę brzmiałaby jeszcze inaczej: zakochałam się w żonatym mężczyźnie, ale skoro się pokochaliśmy to nie miałam wyrzutów sumienia.
Miłość przybiera różne formy. To wasze decyzje sprawiły, że Grimes i Vivienne mogli się znowu połączyć.
Rzuty MG
Dziękuję wam za sesję.
Możecie sobie dalej tutaj pisać. Możecie założyć nowy wątek. Możecie też dać mi znać, jeśli coś postanowicie w sprawie Madeleine. Za kilka godzin magia zacznie powoli wracać do waszych postaci. Najpierw słaba i niestabilna, potem będzie z nią coraz lepiej.
Gdybyście potrzebowali jeszcze jakiegoś wpisu od MG/poprowadzenia czegoś dawajcie znać.
Dziękuję wam za sesję.
Możecie sobie dalej tutaj pisać. Możecie założyć nowy wątek. Możecie też dać mi znać, jeśli coś postanowicie w sprawie Madeleine. Za kilka godzin magia zacznie powoli wracać do waszych postaci. Najpierw słaba i niestabilna, potem będzie z nią coraz lepiej.
Gdybyście potrzebowali jeszcze jakiegoś wpisu od MG/poprowadzenia czegoś dawajcie znać.