• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 … 16 Dalej »
[marzec 72] Pretend for me

[marzec 72] Pretend for me
Czarodziej
wiek
25
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
projektant mody
Twarz o ostrych rysach, jasne włosy, jasne oczy, 190 cm wzrostu, sylwetka kogoś, kto wprawdzie nie jest wojownikiem, ale komu wyraźnie zależy na tym, aby dobrze się prezentować, więc czasem trochę ćwiczy. Zawsze dobrze ubrany - oczywiście wyłącznie w ubrania z Domu Mody

Christopher Rosier
#21
24.05.2024, 18:06  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.05.2024, 18:11 przez Christopher Rosier.)  
Było coś fascynującego w jej reakcji na tej szkic – nie samo to, że spodobał się Mildred, bo przecież Christopher nie potrafiłby uwierzyć, że jego projekt, stworzony specjalnie dla niej, się nie spodoba. Przywykł do zachwytów i pochwał, wszelką krytykę uznając za zazdrość lub personalną niechęć. Przywykł do tego, że kobiety chciały kreacji Rosiera, żałowały, że tej w szafie nie mają lub ewentualnie w paru przypadkach okazywały pewną pogardę samej idei takiej sukienki – jego zdaniem pokazową i mającą udowodnić, że są tym jedynym, wyjątkowym płatkiem śniegu. Do złości, kiedy odmawiał komuś, kogo na tę sukienkę było stać, i do odrobiny goryczy, gdy ktoś nie mógł sobie na nią pozwolić.
To było coś innego: pewne zaskoczenie, że taka suknia w ogóle mogłaby zaistnieć.
I głównie dlatego postanowił, że uszyje dla niej tę suknię, chociaż naprawdę rzadko ot tak rozdawał swoje projekty. Teraz jednak miał taki kaprys, a Christopher Rosier przywykł ulegać własnym kaprysom. Nie znał bajki o Kopciuszku, ale być może rozbawiłaby go wizja samego siebie w roli tej matki chrzestnej, o której wspomniała wcześniej Millie. Ciekawiło go, jak może ją zmienić ta suknia. Miał ten projekt, ten szkic w głowie od chwili, w której wspomniała, że chce iść do pracowni, wiedział, że i tak chciałby ją uszyć, a przecież to ona była dla niego inspiracją. Zresztą, pomogła mu, a chociaż ogólnie nie był miłym człowiekiem, z etapu dręczenia innych wyrósł po Hogwarcie – wcale nie miał ochoty jej teraz rozmyślnie ranić.
Na jego usta wypełzł leniwy uśmiech, gdy ściągnęła sweter. Czy odmówiłby, gdyby zainicjowała coś więcej? Oczywiście, że nie. W spojrzeniu, którym ją zmierzył, widać zresztą było, że całkiem podoba się mu to, co widzi. Ale w tej chwili bardziej intrygujące zdało się mu ubranie jej niż rozebranie. Kobietę do łóżka łatwiej było znaleźć niż taką, która mogła zainspirować, choćby na chwilę. Widział w niej pewną delikatność, kogoś wychowanego przez ulicę, kto przecież był jednak kobietą na swój sposób piękną i niegłupią, a przy tym z innego świata niż on. Czy miał rację? Niekoniecznie. Nie znał jej przecież. Nie wiedział, jak potrafiła się zachowywać i jak przeklinać. Może gdyby od razu zobaczył ją nie jako najpierw Brygadzistkę, a potem osobę na wystawie, odwróciłby się bez zainteresowania.
Ale poznał ją w konkretnych okolicznościach i oczarowały go jej oczy.
– Wchodź na stołek, panno Moody, weźmiemy wymiary. Plecy zostawimy nagie – zakomenderował, podrywając się z fotela. Dolał sobie szampana, jej zresztą też, a potem ze szklanką w jednym ręku i z różdżką w drugiej, przeszedł po szkicach, zaklęciem wyciągając ze skrzyni taśmy miernicze. Te zawisły w powietrzu, gotowe same zabrać się za mierzenie. – Poprzednią przygotowałem na oko, nie będziemy powtarzać tego barbarzyństwa.
Jasne, miał to oko dobre, ale jednak tamten to był gotowy projekt, niemal zapomniany, a tutaj chciał uszyć konkretną suknię, dla konkretnej dziewczyny.
Kolejne machnięcie różdżki: białe materiały pojawiły się w powietrzu, wyczarowane z nicości. Miały zniknąć, oczywiście, już wkrótce, suknię właściwą trzeba było uszyć z prawdziwej tkaniny. Ale takie czary były nieocenione przy doborze odcienia, drobnych elementów projektu.
– Śnieżna biel będzie pewnie najlepsza, ale spróbujemy też ze złamaną, porównamy, co najlepiej pasuje do cery i do włosów… – zaczął mówić, a taśmy, materiały i szkic wirowały wokół, gdy szykował sukienkę dla Mildred Moody.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Christopher Rosier (5290), Millie Moody (3870)


Strony (3): « Wstecz 1 2 3


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa