• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 10 11 12 13 14 … 16 Dalej »
[08/1962] Posiadłość Longbottomów, Dolina Godryka || Erik & Brenna

[08/1962] Posiadłość Longbottomów, Dolina Godryka || Erik & Brenna
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#11
18.04.2023, 01:44  ✶  

Podniósł z przestrachem wzrok na siostrę. Ta rzadko kiedy zachowywała się poważnie, nawet w sytuacjach kryzysowych. Teraz jednak widział na jej twarzy konsternację; trybiki w jej głowie zdawały się działać na podwójnych obrotach, starając się przetworzyć ten niebywale niefortunny splot wypadków. W końcu, kto mógł przewidzieć, że coś rozwalą podczas zwykłego treningu? Robili to dziesiątki razy! Hmm... A może jak byli młodsi, to rodzice po prostu lepiej chowali antyki?

— No przecież siedzę! — żachnął się, machając rękami w powietrzu, ale posłuchał się zaleceń Brenny. Skrzywił się na dźwięk zderzenia kolejnego miecza z parkietem. Grymas na twarzy stał się jeszcze głębszy, gdy zaczęła go nawiedzać wizja krzywd, jakich mógł doznać z ręki matki. — Fakt, nie uzna tego za dobre zakończenie lata.

Pewnie wróci zadowolona z wypadu, a tutaj bum! Salon rozwalony, a ozdoby w kawałkach, zaczął dramatyzować. Kary mogłyby być różne. Od całkowite zakazu pojedynkowania się na terenie posiadłości włącznie z przylegającymi do niej terenami zielonymi, odcięcie od rodowego skarbca na nieokreślony czas, a nawet coś gorszego. Jak samodzielna organizacja balu! Erik wzdrygnął się na samą myśl. Przecież sam by sobie z tym nie poradził, a należało pamiętać, że przed Yule było parę okazji na wydanie niemałego przyjęcia!

— Ty też się nie wywiniesz — oświadczył z beznadzieją w głosie. — Ucieczka do Hogwartu niczego nie załatwi w twoim przypadku. Parę listów i miałabyś załatwione nauczanie domowe do czasu... spłacenia tej wazy. Trzeba to ukryć. Dla większego dobra. — Nie ulegało wątpliwości, że w jakiś sposób będą musieli zapłacić za swoją nieuwagę. Lub niezdarność Erika. Zależy jak na to patrzeć. — Może jakoś odwrócimy ich uwagę?

Podniósł się w końcu ziemi i otrzepał ubranie z niewidzialnego kurzu. Rozejrzał się po salonie, jak gdyby był teraz na miejscu przestępstwa, a nie we własnym salonie. Podczas śledztw zazwyczaj zajmowali się wykrywaniem śladów, a nie ich ukrywaniem. Teraz musieli po prostu odwrócić ten proces, żeby wszystko wyglądało, jakby nic tutaj nie zaszło. Musieli też zachowywać się w miarę naturalnie. Och, dobrze, że nie zaprosili żadnych znajomych czy sąsiadów. Im mniej osób wiedziało o tej wpadce tym lepiej.

— Rodzice wracają dopiero wieczorem. — Spojrzał na zegar, zastanawiając się, ile czasu im zostało. Dobrze, że mieli na podorędziu magię. Parę machnięć różdżką i salon powinien wrócić do dawnego stanu. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Po całym dniu spotkań z krewnymi matka nie powinna od razu rzucić się ku wazie. Dziadek czy ojciec tym bardziej. — Uprzątniemy pokój, poprosimy Malwę, żeby przygotowała kolację. Podamy wino i nie rozpalimy świeczek w salonie. Ograniczymy widoczność. — Zaczął chodzić w te i we wte, raz krzyżując ręce na piersi, aby zaraz je oderwać od ciała i zmierzwić sobie włosy. — Może ich zagadamy?

Może inne rodziny niekoniecznie przepadały za ich poglądami, ale wśród Longbottomów z innych linii rodu nie byli żadną wyklętą gałęzią. Poza tym lubili się ze sporą częścią kuzynostwa. Jak zaczną zasypywać rodziców pytaniami przy posiłku o to, co słychać u cioteczki i wujaszka i czy ich syn otworzył już swój zakład rzemieślniczy pod Londynem, to na pewno odwrócą uwagę od swoich psot... Prawda?



the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#12
18.04.2023, 19:03  ✶  
- Czekaj – wymamrotała Brenna, trochę blada na myśl o nauczaniu domowym na ostatnim roku w Hogwarcie. Miałaby nie spędzić tego roku z kolegami i koleżankami?! Zrezygnować z wypraw do Zakazanego Lasu?! I z wyprawy korytarzem za posągiem na siódmym piętrze, który koniecznie chciała zbadać?! Nie, niedoczekanie!!! Skupiła się bardzo, ponownie celując różdżką w wazę. Umiała przerobić szczura na puchar, potrafiła na stałe zmodyfikować czyjąś twarz, do cholery, może przerobić trochę odłamków wazy w wazę! Wyszeptała inkantację, jedną, drugą… i wazon wyglądał tak, jak dotąd.
Tylko Brenna nie była pewna, na jak długo tak zostanie.
Uniosła go i obejrzała, bardzo starannie, ze wszystkich stron. Wyglądał dobrze, ciężko było zauważyć, że coś z nim nie tak… ale jeżeli repro miałoby przestać w pewnym momencie trzymać…
- Wiesz co? Proponuję, żebyś uprzątnął ten salon, a ja w tym czasie to chyba zrobię jej zdjęcie i od razu popędzę do antykwariatu na Pokątną – zdecydowała Brenna. Na całe szczęście, pieniędzy, które dostała na urodziny, nie zdążyła jeszcze w większości wydać: kupiła tylko parę książek i prezent dla jednej z koleżanki… - Módl się, żeby mieli coś podobnego. Albo ładniejszego. To jeżeli moje zaklęcie przestanie trzymać, jak już dostanie od nas świetny prezent, nie będzie tak bardzo wściekła o tę… - wyraziła nadzieję, chociaż wyraz twarzy dziewczyny był pełen beznadziei.
Tak, oboje byli dorośli. Tak, Brenna nie bała się ojca, dziadka, babki Potter ani żadnego z wujków Longbottomów i licznych ciotek Potter, nieustannie narzekających, że mogłaby bardziej o siebie zadbać.
Za to w głębi serca chyba bała się trochę matki.
I tak oto wspaniały pojedynek skończył się pospiesznym sprzątaniem, biegami po Pokątnej i Horyzontalnej oraz bardzo dużym wydatkiem. A Brenna solennie postanowiła, że następnym razem będą z Erikiem pojedynkowali się w sadzie.

Koniec sesji


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2367), Erik Longbottom (3348)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa