• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu Podziemne Ścieżki v
« Wstecz 1 2
[04/1972] Granulat dla Mellvynów - Mellvyn & Geraldine

[04/1972] Granulat dla Mellvynów - Mellvyn & Geraldine
Kura Domowa
have a drink and watch the universe bend
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Włosy i oczy brązowe, wzrost to 184 cm. Zawsze pokazuje się w tym samym komplecie skórzanej kurtki, wytartych jeansów, górskich traperów i płowej szaty. Wygląda jakby nie spał od tygodnia; pachnie aptekarskimi ziołami i fajkami.

Mellvyn Ollivander
#21
20.04.2023, 23:20  ✶  
- Ja mówiłem poważnie - odparł na komentarz blondynki, bo zadecydowanie nie spodziewał się z jej strony takiej reakcji.
Wyruchanie wuja bezsprzecznie stanowiło cios poniżej pasa w okolicznościach grubszego, związkowego konfliktu. Laska uwierzyła w niego, zlitowała się nad nim, założyła mu Nelsona więcej niż raz (bo była jebaną gwiazdą zapasów i bardzo mu to imponowało), a on odpłacił się jej czymś takim. Aż piekło go w przełyku na samą myśl, ale nie mógł zaprzeczyć, że momentami był taki głupi, taki impulsywny. Wystarczyło dać mu parę miesięcy, żeby zrujnował wszystko, nad czym pracował, i wszystkich, z kim się sprzymierzył.

Zamilknął, przyglądał się jej twarzy.
- Jak pierdolną Moskwę, to chmura śmierci doleci do Anglii. I, kurwa, dobrze. Voldemorta pokona Wolność.
Zaśmiał się chrapliwie. Miał wrażenie, że pęknął mu język, ale nie czuł w ustach krwi. Powinien pić więcej.

Perspektywy były marne, ale i tak zamierzał próbować. Zostało mu za mało czasu, żeby był w stanie powstrzymywać się ze względu na jakiś rzekomy rozsądek. Jebnie to jebnie, na chuj drążyć temat.
- Ale bawi mnie to właśnie przez to, że mnie to boli. To prawda, że powinniśmy coś z tym zrobić. Tylko nie można udawać, że skurwiele nie są związani z archaicznymi systemami produkcji. Feudalizm czy kapitalizm - pierdolę to tak samo.

Wyciągnał rękę po jej papierosa, bo swojego, oczywiście, zdążył stracić.
- Ja jestem bardzo, bardzo pozytywnie nastawiony do szukania wsparcia - mówił, uśmiechając się. - Chociaż wolałbym zacząć najbardziej lokalnie jak się da. Od ciebie.
Zaczynał mieć ochotę na jeszcze jedną kreskę, zaczynał mieć ochotę na bycie absolutnie nafuranym. Zupełnie odciętym od rzeczywistości.
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#22
21.04.2023, 00:16  ✶  

- Przecież jestem poważna. Wydaje mi się, że jakbyś zrobił to z ojcem, to mogłoby bardziej ukłuć. - Jeśli już chciał kogoś skrzywdzić, to najlepiej jak najmocniej. Ona zawsze wybierała taką drogę. Uderzyć tam, gdzie najbardziej zaboli. Nie była może mistrzem manipulacji, wolała bardziej bezpośrednie środki. Tej laski, o której mówił, to nawet nie było jej szkoda - pewnie zasłużyła. Bez powodu nie wyruchałby jej wuja. Miała problem ze współczuciem, zdecydowanie. Brakowało jej empatii.

- Wyjebane, niech pierdolną. Dobrze, jak i Voldemort pierdolnie, obojętne w jaki sposób, może być to nawet Wolność. Istotne tylko, żebym ja wtedy była gdzieś w Amazonii polując na czupakabry. - Zamierzała jeszcze trochę pożyć, oczywiście mogła zostać zeżarta przez jakieś stwory, właściwie to nawet jej by to bardziej odpowiadało niżeli taka śmierć przez to, że gdzieś coś, ktoś pierdolnął.

- Bawi przez to, że boli. Pierdolony masochista z Ciebie Ollivander. - Zaciągnęła się dymem, wstrzymała na moment oddech, a po chwili wypuściła z ust małą chmurę. - Nikt nic nie udaje. Mam wrażenie, że dociera to do większości. Sami kręcą na siebie bicz, tylko to potrwa, a Ty nie masz czasu. - Nie miała pojęcia po co mu teraz o tym przypomniała, jednak zwyczajowo dla siebie najpierw wypluwała słowa, a dopiero później docierało do niej, jak brzmią.

Podzieliła się szlugiem, nie miała innego wyjścia, miała jednak nadzieję, że tym razem nie zgasi go na swoim przedramieniu. - Grunt to pozytywne nastawienie, czy coś, tak mówią. - Kto? Tego nie wiedziała, ale słyszała, że jest to istotne. Przewróciła oczami słysząc kolejne słowa. Nachyliła się nieco w jego kierunku, mówiła cicho, jakby nie chciała, żeby ktoś ich usłyszał, mimo, że byli tutaj sami. No, może poza ewentualnymi szczurami. - Mówiłam Ci już przecież, że moje wsparcie masz. Gotowa do usług. - Nie odrywała wzroku od twarzy mężczyzny. Kącik ust drgnął jej w zadziornym uśmiechu. - Także już zacząłeś, no powiedzmy, że zaczynasz powoli. Lokalnie.- Całkiem dobrze mu szło. Gerry wydawała się być nim w tym momencie zafascynowana. Dawno nie odbyła takiej popierdolonej rozmowy, zaczynało jej się tu podobać.

Kura Domowa
have a drink and watch the universe bend
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Włosy i oczy brązowe, wzrost to 184 cm. Zawsze pokazuje się w tym samym komplecie skórzanej kurtki, wytartych jeansów, górskich traperów i płowej szaty. Wygląda jakby nie spał od tygodnia; pachnie aptekarskimi ziołami i fajkami.

Mellvyn Ollivander
#23
21.04.2023, 18:55  ✶  
Półtrzeźwo złapał w zęby przejęty od niej papieros i zaciągnął się dymem.
- Wujek był znacznie bardziej przystojny - mruknął nadal niepewny, czy Geraldine załapała faktyczny sens tej opowiastki. Cóż, jeśli tak dalej pójdzie, to i tak wkrótce na własnej skórze przekona się, o co mu chodziło.

Przesuwał ostrożnie palcami po czerwono-szarej oparzelinie, słuchając blondynki w milczeniu. Dłuższą chwilę zwyczajnie za nią nie nadążał, bo przypadkowo zafiksował się na drobnym fragmencie jej wypowiedzi i kontemplował jego ukryte znaczenie, jakby nie był on zwykłym żartem niedbale rzuconym w eter.
"Pierdolony masochista z ciebie",  powtarzał w głowie, gdy rozsmarowywał smolisty popiół w górę przedramienia. Uśmiechnął się nerwowo. Może faktycznie nim był, może to było właśnie to?

Patrzył w jej oczy i to, co w nich widział, upewniało go, że zdąży jeszcze tej nocy usypać im po drugiej kresce, może nawet po trzeciej.
- Szybko udało mi się zdobyć to wsparcie - mówił szelmowsko, sięgając po jej prawą dłoń. - Podejrzanie szybko.
Nie próbował niczego więcej. Zaczynał powoli.
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#24
21.04.2023, 21:44  ✶  

- To dość istotny szczegół, chociaż może warto było się poświęcić, aby bolało bardziej. - Nadal uważała, że wyruchanie ojca było lepszym sposobem na zemstę, chociaż jego argument nawet do niej przemawiał. Skoro brał pod uwagę również względy estetyczne... Gerry wyłapała sens tej krótkiej, aczkolwiek całkiem interesującej historii. Nie ruszyło jej to jednak jakoś specjalnie, przynajmniej jak na razie.

Zauważyła, że skupił się na czymś innym. Zupełnie zignorował jej słowa, jakby do niego nie dotarły. Może to i lepiej, bo miała już dość tych wszystkich tematów związanych z polityką. Rzygała nimi, miała wrażenie, że wszyscy dookoła żyją tylko tym. Tak, ważne to były sprawy, ale życie trwało nadal, w najlepsze, dobrze było od czasu do czasu zapomnieć o tym wszystkim, jakgdyby nigdy nic. Yaxley przymknęła na moment oczy, chciała nieco uspokoić myśli, nie sądziła, że to przez co cierpiała na bezsenność dzisiaj również zostanie jej głównym bodźcem.

Gerladine wiedziała, że szybko stąd dzisiaj nie wyjdzie. Za bardzo jej siadła ta atmosfera. Towarzyszyła jej adrenalina, nie miała pojęcia, co może się za chwilę wydarzyć i bardzo jej to odpowiadało. - Szybko zdobyte, szybko można stracić. - Nawet na moment nie oderwała wzroku od oczu mężczyzny. - Tak właściwie, czy to była jakaś sugestia związana z tym, że jestem łatwa? - Zażartowała, a może i nie?

Nie miała najmniejszego problemu z tym, że sięgnął po jej dłoń. W końcu był to nic nie znaczący gest. Pozwoliła sobie nawet spleść swoje palce z jego palcami, jeśli tego chce, to mogą tak siedzieć i się trzymać za rączki.

Kura Domowa
have a drink and watch the universe bend
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Włosy i oczy brązowe, wzrost to 184 cm. Zawsze pokazuje się w tym samym komplecie skórzanej kurtki, wytartych jeansów, górskich traperów i płowej szaty. Wygląda jakby nie spał od tygodnia; pachnie aptekarskimi ziołami i fajkami.

Mellvyn Ollivander
#25
21.04.2023, 23:05  ✶  
Ostrzegała go albo zachęcała go do testowanis granic. Sądząc po jej tonie i wyrazie twarzy, druga opcja wydawała się bardziej prawdopodobna.
- Tak, była - odparł bez zastanowienia i bez ogródek.
Strzeżenie cnoty czy cnota w ogóle były dla niego tak absurdalnymi pomysłami, że nawet nie potrafił brzmieć, jakby naprawdę chciał ją obrazić.

Splatać z nią palców teraz nie zamierzał, ale gdy dotknął jej dłoni, chwycił za nią stanowczo. Następnie cały przysunął się bliżej, tym razem nie siadając już tak strategicznie jak wcześniej, więc kobieta mogła poczuć ciepło jego ciała pałające przez znoszony jeans.
- Chcę, żebyś wzięła ode mnie tę fajkę... - Wetknął ją do jej dłoni, którą dopiero po tym puścił. - I zgasiła ją na mnie.

Na początku zaczął nieporadnie podciągać rękawy, później rozpiął koszulę. Trzeba było przyznać, że jedna dodatkowa blizna łatwo wtopiłaby się w tlum.
- Tylko wybierz dobre miejsce. Przyjemne. - Śmiać mu się chciało, widziała to po nim, ale nawet mimo tego miał w swoim spojrzeniu coś dzikiego, jakąś chłodną determinację. - Żebym naprawdę wiedział, czy coś takiego na mnie działa.
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#26
22.04.2023, 00:18  ✶  

Yaxley bardzo lubiła znajdować się w sytuacjach, których rozwoju nie była w stanie przewidzieć. Uwielbiała niepewność, która temu towarzyszyła. W pewien sposób również sprawdzała siebie, do czego może się posunąć. Sprawiało jej przyjemność przekraczanie granic.

- Może i słuszna. - Chociaż sama chyba nie użyłaby tego określenia. Bardziej odpowiadało jej traktowanie tego jako bezpośredniość, otwartość, zwał, jak zwał. Faktem było to, że nie widziała w tym nic złego.

Złapał ją za dłoń, nawet silny to był uścisk, nieco ją to zdziwiło. Starała się jednak nie dać po sobie poznać, że nieco się zmieszała. Będzie grać w tę grę, nadal. Nie miała przecież nic do stracenia.

Przejęła tego peta, przyglądała mu się niepewnie. Była przyzwyczajona do przemocy, jednak nigdy nie krzywdziła nikogo dla przyjemności, swojej może tak, ale nie drugiej strony. - Jesteś pewien? - Zapytała jeszcze, choć było to zbędne.

Kiedy rozpiął koszulę zauważyła blizny. Pewnie nie było to dla niego nic nowego. Rzeczywiście był dosyć mocno popierdolony. - Spróbuję. - W ogóle nie przeszło jej przez myśl, że mogłaby tego nie zrobić. Dłuższą chwilę przyglądała się jego klatce piersiowej. Wcale nie tak łatwo było wybrać odpowiednie miejsce.

Po dłuższej chwili, póki szlug się jeszcze palił powolnym ruchem zbliżyła go w okolice jego mostka, trochę niżej obojczyków. Dotknęła skóry, bez pośpiechu, przyglądała się uważnie temu jak żar się w nią wtapia. Docisnęła niedopałek trochę mocniej, w końcu miała go zgasić. Dopiero, gdy zobaczyła, że jej się to udało podniosła wzrok, aby zobaczyć wyraz jego twarzy. - I co? - Musiała zaspokoić swoją ciekawość. - Działa?

Kura Domowa
have a drink and watch the universe bend
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Włosy i oczy brązowe, wzrost to 184 cm. Zawsze pokazuje się w tym samym komplecie skórzanej kurtki, wytartych jeansów, górskich traperów i płowej szaty. Wygląda jakby nie spał od tygodnia; pachnie aptekarskimi ziołami i fajkami.

Mellvyn Ollivander
#27
22.04.2023, 02:59  ✶  
W ciszy obserwował, jak łowczyni przygląda się dymiącemu papierosowi. Drapieżny, zdradliwy żar mienił się w nim niepokojąco jasno, po cichu wyżerał jego wnętrzności, topił je na bezkształtny proch. Poczuł ukłucie nagłego lęku, który wraz z upływem czasu tylko narastał.
- Jestem. - Nie zamierzał się cofać.

Strach go nie opuszczał, kiedy patrzył, jak blondynka wybiera miejsce ataku. W napięciu śledził każde drgnięcie jej nadgarstka i każdą, najmniejszą zmianę na jej twarzy. Pełnię swojej nafuranej uwagi poświęcał przewidywaniu jej kolejnego ruchu, jakby sama wiedza o tym, kiedy i gdzie poczuje ból, miała go przed nim uratować... ale on przecież nie chciał ratunku. On chciał delektować się świadomością, że ratunek nie nadejdzie. I faktycznie nie nadszedł.

To było takie... wyzwalające. Gdy nareszcie to zrobiła, wiedział doskonale gdzie i jak go dotknie. Wyczytał to z niej poprawnie i czerpał z tego faktu zaskakująco dużo satysfakcji, ale nie więcej niż z tego, że przyjął wszystko, co postanowiła mu dać - w momencie największego bólu, miast się odsuwać, zbliżył się do niej.

Po wszystkim chwilę trzymał dłoń na piersi, zimnymi palcami naciskając wokół brzegów świeżej rany. Nabrał kilka ciężkich oddechów - bolało znacznie bardziej, niż na ręce, ale przecież nie po to dawał się sponiewierać garborogom tyle razy, żeby teraz popłakać się od poparzenia wielkości pierdolonego dinara.

Nagle usłyszał jej głos i spojrzał na nią zdezorientowany. Nie był pewny, jak może zareagować, na co może sobie pozwolić. Ostatecznie jednak wyciągnał wolną rękę po jej dłoń i delikatnie przesunął ją w kierunku swojego krocza.
- Chyba... chyba będziesz w stanie sprawdzić sama. Mimo warstw.
Ciężko mu było się otrząsnąć z jakiegoś bojaźliwego szacunku, który teraz do niej czuł.

Musiał przyznać, że nie spodziewał się, że Geraldine okaże się taka skrupulatna w zadawaniu mu bólu. Był to dla niego zupełnie nowy rodzaj uwagi, który mógł od kogoś otrzymywać. Potrzebował czasu, żeby się do niego przyzwyczaić.
- No, pora na kreskę - oznajmił, siląc się na swawolność - Jeśli byś miała ochotę?
Nie mógł się powstrzymać przed tym chwiejnym zapytaniem jej o zdanie.
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#28
22.04.2023, 16:28  ✶  

Zrobiła to. Sama nie wiedziała dlaczego. Spełniła jego prośbę. To musiało boleć, widać było jednak, że mężczyzna nie chce dać po sobie poznać, jak bardzo.

Sięgnął po jej dłoń, dała mu ją poprowadzić, nie odrywała przy tym spojrzenia od jego twarzy. Nie sądziła, że sprawi mu tym tyle przyjemności. Było to dla niej coś zupełnie nowego. Sprawdziła bowiem, jak bardzo mu się to podobało. Dotknęła jego krocza i to poczuła. Ból, który mu sprawiła doprowadził go do uniesienia. Ciekawe to było uczucie, ta świadomość, że ma nad nim taką władzę, a nie zrobiła praktycznie nic. Stać ją było na dużo więcej, mogłaby mu to dać, gdyby tylko o to poprosił.

- Miałam rację. - Powiedziała bardziej do siebie niż do mężczyzny. Dobrze jej się wydawało, że lubi sprawiać sobie ból, chociaż może nawet bardziej niż lubi. Próbowała zrozumieć, czym może być to spowodowane, chociaż myślenie w tej chwili nie szło jej najlepiej. - Nadaje się chyba na wsparcie. - Dodała jeszcze, chociaż sama nie wiedziała po co. Ollivander zdecydowanie był mocno spaczony, co zaczynało ją intrygować jeszcze bardziej, miała ochotę sprawdzić do czego jest w stanie się posunąć. Mogła spełniać jego prośby, żeby to zobaczyć.

Miała wrażenie, że to wydarzenie wytworzyło między nimi dziwną więź, chociaż sama jeszcze nie umiała jej określić. Robiła w swoim życiu wiele dziwnych rzeczy, jednak to mogła wymienić wśród tych najbardziej pojebanych, ale nie przeszkadzało jej to wcale. Potrzebowała silnych bodźców w swoim życiu, a sprawianie mu bólu obudziło w niej zupełnie obce jej emocje. Pojawiła się satysfakcja, tylko nie umiała stwierdzić, czym została spowodowana. Chętnie kiedyś znajdzie odpowiedź na to pytanie.

Z krótkiego zamyślenia wyrwały ją jego kolejne słowa. Dopiero wtedy odsunęła rękę od jego krocza i sama się nieco odsunęła. Powróciła do rzeczywistości. - Mam ochotę. - Nienormalny to był dzień, nie chciała jednak, żeby się już kończył. Za bardzo ją to wkręciło. Objęła ramionami swoje kolana, które przesunęła do twarzy i czekała, aż usypie im po kolejnej kresce. - Mogłam przynieść tego więcej. - Dodała jeszcze.

Kura Domowa
have a drink and watch the universe bend
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Włosy i oczy brązowe, wzrost to 184 cm. Zawsze pokazuje się w tym samym komplecie skórzanej kurtki, wytartych jeansów, górskich traperów i płowej szaty. Wygląda jakby nie spał od tygodnia; pachnie aptekarskimi ziołami i fajkami.

Mellvyn Ollivander
#29
23.04.2023, 18:37  ✶  
Dobrą minutę trwał w bezruchu, patrząc smętnie w miejsce, z którego przed chwilą odsunęła się dłoń kobiety. Zatonął w myślach, próbował w ciszy przetrawić swój szok. Nie wierzył, że będzie taki, że będzie kimś takim. Czuł się... upokorzony? Nie potrafił zdusić erekcji;  zupełnie stracił kontrolę nad własnym ciałem.

Stanął teraz przed kardynalnej wagi decyzją. Mógł zignorować to, co sie właśnie wydarzyło, i zachować resztki godności lub mógł przyznać się przed sobą do wszystkiego i zaakceptować to jako część swojej osobowości. Druga opcja otwierała perspektywy na więcej, znacznie więcej przyjemności, ale nie chciał rozstawać się z szacunkiem do siebie, jeśli jeszcze jakiś mu pozostał.

Odchrząknał.
- To jest... To jest jebany zapas na miesiąc, nie potrzebujemy niczego więcej. - Wymagało to dobrej chwili i jednej nieudanej próby, ale ostatecznie udało mu się wskoczyć w rolę. Znów był odważny, szczery i dominujący. - Ale cieszę się, że się ze mną zgadzasz.
Uśmiechnął się swawolnie i zsunął z siebie koc. Poszedł zająć się białym.

Kiedy stał za ladą i, w rozpiętej koszuli, dorzucał do mielącego moździerza po jednym ścinku, chichotał głupio pod nosem. Czuł się coraz gorzej.
Dotknął ręką piersi, przesunął palcami po oparzeniu. Ciągle bolało, nie mógł o nim zapomnieć nawet na moment. Mruczał coś pod nosem, łowczyni nie była w stanie wyłapać z tego nic poza "popus mi kurac".
No, ale usypał. Ostatecznie usypał. Dwa granulowane węże boa grzecznie warowały pośrodku talerzyka, banknot - obok nich.
- Kurwa, jak nas to nie zabije - rzucił, skinieniem głowy zapraszając ją do siebie.

Chciał więcej.
- I powiedz, jakie to było uczucie. Dla ciebie. No dawaj.
Bo przecież co będzie, jak jej o tym powie, a ona odmówi? Albo będzie się śmiać?
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#30
23.04.2023, 20:05  ✶  

Obserwowała go uważnie kiedy zmierzał w stronę lady. Zachował się, jakby nic nie nie stało, może faktycznie znaczyło to tyle co nic i nie było o czym mówić? Może było to dla niego normalne. Nie wyglądał na kogoś, kto domagał się tego po raz pierwszy.

Miała mętlik w głowie. Siedziała pod tym kocem nie do końca potrafiąc zrozumieć zdarzenie, które miało miejsce, czuła, że zaczyna się gubić, a nie wróżyło to niczego dobrego.

- Na miesiąc? Nie sądziłam. Nie znam się, jeśli tak, to dobrze. - Odparła pod dłuższej chwili. Bardzo dobrze, bo miała ochotę dzisiaj przesadzić, dawno sobie nie pozwalała na takie wybryki. Dobrze od czasu do czasu nieco stracić umiar. Czuła, że będzie to dla niej korzystne, o ile ćpanie w ogóle mogło być w jakiś sposób korzystne.

- Noc jest jeszcze młoda. - Przecież i tak nie mogła spać, co jej więc szkodziło zostać tu dłużej? Nie miała nic ciekawszego do roboty, ale nie był to jedyny powód.

Yaxley nadal siedziała na tej kanapie. Patrzyła na mężczyznę, kiedy przygotowywał następną porcję. Widać było, że jest doświadczony. Całkiem szybko i zgrabnie ogarnął temat.

Nie rozumiała co tam mruczał sobie pod nosem. Nie wsłuchiwała się w to jakoś specjalnie. Chichot jednak świadczył o tym, że ma się dobrze, choć może źle to odczytała?

- i tak wszyscy umrzemy... - Mogła sprawdzić, czy ją to zabije, czy nie. Nie bała się śmierci, przecież czekała każdego. Podniosła się powoli z kanapy. Wzięła ze sobą koc, owinęła się nim. Miała wrażenie, że zimne dreszcze przechodzą jej po plecach.

Doszła do lady, nie mogła oderwać wzroku od śladu na jego klatce piersiowej - ona mu to zrobiła. Wyciągnęła przed siebie dłoń, jakby chciała palcem dotknąć tego miejsca, po chwili jednak ją cofnęła. Opamiętała się.

Przeniosła teraz wzrok na jego twarz. Jakie to było uczucie? Co miała mu właściwie odpowiedzieć? - Nowe zupełnie, ale dziwnie satysfakcjonujące. - Wpatrywała się w niego ciągle. - Nie krzywdziłam nigdy nikogo w ten sposób. - Na życzenie, czy więc w ogóle można było to uznać za krzywdę? To, że nie potrafiła tego do końca zrozumieć powodowało, że jeszcze bardziej jej się to podobało. - Jakbym robiła coś złego, ale nie do końca. Dziwne uczucie, ale fascynujące. - Czy taka odpowiedź mu wystarczy? Miała nadzieję, że tak.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Geraldine Greengrass-Yaxley (8364), Mellvyn Ollivander (5722)


Strony (5): « Wstecz 1 2 3 4 5 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa