Gerry otrzymała list od Erika. Nie do końca wiedziała po co i dlaczego chce się z nią spotkać. Był dość enigmatyczny, jednak komu, jak komu - jemu nigdy nie odmówiłaby spotkania. Wyjątkowo nie chodziło o żaden sparing, czego nieco żałowała. W końcu zawsze chętnie z nim konkurowała. Uważała, że to dość istotne, aby regularnie trenować swoje umiejętności. Rozczarowało ją to jednak tylko troszeczkę i tak ucieszyła się, że będzie jej dane spędzić trochę czasu z przyjacielem jeszcze z czasów nauki w Hogwarcie. Uwielbiała jego towarzystwo, także szczerze cieszyła się na to spotkanie.
Jako, że wybrali godzinę wieczorną to pojawiła się przy ulicy Pokątnej ubrana jak na siebie dosyć elegancko. Miała czas, żeby ogarnąć się po pracy - nie wyglądała jakby właśnie wyszła z lasu, co było dla niej charakterystyczne. Włosy miała uczesane, na nogach jak zawsze nieco zniszczone, skórzane buty, ale też i dzwony w kolorze burgundowym. Do tego ubrała koszulę w kwiaty, która była wyprasowana - Erik powinien to docenić, w końcu nie na wszystkie spotkania się tak dokładnie przygotowywała. Włosy zaplotła w dwa warkocze, co zdecydowanie odejmowało jej lat. Mogło mu to przypomnieć to, jak zazwyczaj prezentowała się podczas nauki w Hogwarcie.
Zjawiła się w miejscu spotkania przed czasem. Dopaliła jeszcze papierosa, po czym weszła do środka nie czekającna towarzysza tego wieczoru. Od razu skierowała się do baru, gdzie poprosiła o szklankę ginu i popielniczkę. Odwróciła się wtedy plecami do lady, aby wybrać dogodne miejsce. Najbardziej odpowiedni wydawał się jej stolik przy ścianie, w głębi sali. Pewnie dlatego, że był najbardziej oddalony od wszystkich innych. Nie miała pojęcia o czym Longbottom chciał z nią rozmawiać, jednak zawsze warto dbać o to, aby treść konwersacji nie dotarła do nieodpowiednich uszu. Skierowała się więc w jego stronę i usiadła na krześle. Upiła łyk ginu ze szklanki i odpaliła kolejnego papierosa. Przyjemny gorzki posmak pozostał na jej ustach. Spoglądała na drzwi, czekając aż Erik się w nich pojawi.