• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 Dalej »
[04/1972] Modliszki - Mellvyn & Geraldine

[04/1972] Modliszki - Mellvyn & Geraldine
Kura Domowa
have a drink and watch the universe bend
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Włosy i oczy brązowe, wzrost to 184 cm. Zawsze pokazuje się w tym samym komplecie skórzanej kurtki, wytartych jeansów, górskich traperów i płowej szaty. Wygląda jakby nie spał od tygodnia; pachnie aptekarskimi ziołami i fajkami.

Mellvyn Ollivander
#11
07.05.2023, 19:36  ✶  
Zaśmiał się. Przecież z nią będzie szedł na to polowanie, więc to oczywiste, że się nie wycofa. Choćby miał trząść się ze strachu, to na nie pójdzie. Nie będzie w stanie jej z własnej rozczarować.

Znała jedną z nich? To może być użyteczne.
- Nie wiedziałem, że one mają jakiegoś ojca - mruknął bardziej do siebie, niż do niej, bo pierwszy raz słyszał o jakimś Marku.

Uśmiechnął się, kiedy usłyszał dosłowne pozwolenie z jej strony. Z początku nie był pewien, czy jasno odczytała powód, dla którego chciał przedstawić jej ten pomysł, zanim podjął jakiekolwiek kroki.
Kiedy mówił o tym, że jej władza ma się rozciągać poza sferę seksu, absolutnie nie żartował. Dzisiaj, poniekąd, miała po raz pierwszy tej władzy użyć. Nie mógł nie ucieszyć się z tego, że była w stanie to zrobić, nie mógł nie poczuć pewnej przyjemności z tego powodu.
- Nie, nie, to nie klientela. Mógłbym. Pracować dla nich - tłumaczył wesoło, ale rosnący niepokój ściskał go w żołądku.
Jej odpowiedzią wcale nie było kategoryczne "tak"; treść słów wraz z tonem sugerowały, że wolałaby powiedzieć "nie". Gładził wierzch jej dłoni palcami nerwowo, przyciągając ją coraz mocniej do siebie.

Produkował się dalej, ale w jego głosie z każdym słychać było coraz większe wahanie.
- Nie było mnie tu czternaście lat. Straciłem wszystkie kontakty. Zawaliłem ostatnio dużo zamówień. Głównie przez nasze ruchanie, nie będę kłamać, ale nie tylko. Choćbym sobie sprowadzał towary, kurwa, najwykwintniejsze i mieszał najmocniejszy syf, to nie mam komu tego sprzedać. Przynajmniej nie bezpiecznie. A nawet tego najmocniejszego syfu nie jestem w stanie zrobić, bo gotuję w zapleśniałej dziurze i bez sensownej aparatury. One mają i znajomości, i miejsce, i...
Urwał nagle i milczał, z niepokojem wpatrując się w oczy Jego Pani. Przechylił głowę na bok, powoli układając jej dłoń na wnętrzu swojego uda.
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#12
07.05.2023, 20:23  ✶  

Ger dużo częściej zadawała się z mężczyznami, niż z kobietami. Nie ma się co dziwić, że i wśród Changow znała właśnie męskiego potomka. - A co, myślałeś, że one są wiatropylne, wynurzają się z fal morskich, czy jak? - Miała świadomość, że ta rodzina była łączona głównie z kobietami, no jednak i tam znaleźć można było wyjątek. Tylko, że nie do końca umiała go umiejscowić w ich hierarchii.

Tak, Geraldine zdawała sobie sprawę, że gdyby powiedziała, że nie chce, żeby pracował dla Changów to mielby problem z głowy. Nie musiałaby się martwić o to, że ktoś go oszuka, czy stanie mu się krzywda. Jednak też nie chciała mu tego zabierać, widziała, że cieszy się na samą myśl, że mógłby tam pracować. Szkoda, że nie znalazł lepszego miejsca, no ale czy istaniało lepsze miejsce na Nokturnie?

Czuła nerwowość w tym w jaki sposób jej dotykał. Przymknęła na chwilę oczy i odetchnęła głęboko. Zadecydowała, póki co niech próbuje. Jak coś pójdzie nie tak, to ona się tym zajmie, przecież go nie zostawi samego. Czuła, że jest za niego odpowiedzialna.

Jej słowa wzbudziły w nim wahanie, chciała to osiągnąć, jednak nie zamierzała rezygnować z jego inicjatywy. Nie miała zamiaru podcinać mu skrzydeł. - Rozumiem te argumenty, naprawdę. - Podniosła się z krzesła, nie oderwała przy tym ręki od jego uda, drugą zaś oparła o blat, nachyliła się ku niemu tak, że ich twarze niemalże się dotykały. Oczy jej błyszczały, spoglądała na niego niebieskimi tęczówkami. - Masz mi tylko dać słowo, że będziesz uważał, bo współpraca z nimi jest ryzykowna. Proszę. - Dłoń Geraldine powoli przesuwała się coraz wyżej po jego udzie. Dotykała go bardzo delikatnie, właściwie była skoncentrowana zupełnie na czym innym. Na tym, co mówił.

Kura Domowa
have a drink and watch the universe bend
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Włosy i oczy brązowe, wzrost to 184 cm. Zawsze pokazuje się w tym samym komplecie skórzanej kurtki, wytartych jeansów, górskich traperów i płowej szaty. Wygląda jakby nie spał od tygodnia; pachnie aptekarskimi ziołami i fajkami.

Mellvyn Ollivander
#13
08.05.2023, 11:27  ✶  
Żartowali sobie. Wszystko było dobrze, jednak jakoś nie mógł pozbyć się wrażenia, że zaraz coś runie. Przyglądał się jej twarzy bardzo, bardzo uważnie, ale nie tak, jak wtedy, gdy podziwiał ją rano, kiedy się przebierała, lecz jakby próbował odgadnąć jej myśli, tak jak wtedy, gdy przewidywał, gdzie wymierzy mu ból. Reagował zaskakująco intensywnie właściwie na wszystko, niezależnie od tego, czy działo się to naprawdę, czy tylko w jego myślach.

Patrzył w jej oczy z uśmiechem, kiedy oparła rękę na blacie i zbliżyła się do niego na tyle, że mógł poczuć jej oddech - chcąc czy nie chcąc, musiał się teraz przynajmniej częściowo rozluźnić. Gdyby tylko mogła wiedzieć, jak przyjemnie było mieć ją nad sobą.
- Nie chcę kłamać. Moja Pani. Nie wiem, czy potrafię być ostrożny - wyszeptał ostrożnie, nie chcąc burzyć nastroju.

Gdy wiodła palcami w górę jego uda, koncentrował się na jej dotyku, nie mógł myśeć o czymkolwiek innym. Po to z resztą ściągnął tam jej dłoń, żeby móc szybko i łatwo pozbyć się obaw o swoją bezużyteczność zawodową.
- Mógłbym, uhh. - Jedną ręką podparł się z tyłu, drugą wyciągnął ku jej biodrze. - Teoretycznie spróbować... legalnej pracy. Ale z tego też nie będzie pieniądzy. Może by kiedyś były. Za kilka lat.
Spojrzał na jej wargi j zastanawiał się chwilę, czy mógłby ją pocałować. Prawdopodobnie nie, przecież rozmawiali. Oczekiwała od niego odpowiedzi.
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#14
08.05.2023, 12:07  ✶  

Może byli po prostu przyzwyczajeni do tego, że jeśli jest zbyt dobrze, to zawsze wszystko się musi spierdolić. Gerry właśnie przez to nie do końca potrafiła się rozluźnić. Miała z tyłu głowy, że coś jest nie tak, przecież za każdym jebanym razem nie trwało to zbyt długo. Jakby po prostu czekała, aż coś znowu się spieprzy. Nie dawało jej się to w pełni cieszyć tym czasem, chociaż naprawdę próbowała.

Jego odpowiedź jej nie zdziwiła. Spodziewała się tego, że nie będzie w stanie jej obiecać, że zachowa się ostrożnie. Nie pasowało to do niego, miała wrażenie, że ma tendencje do ryzykowania. Tyle, że czasem było to zupełnie niepotrzebne. - I co ja mam teraz z Tobą zrobić? - Wcale nie oczekiwała od niego odpowiedzi na to pytanie, jednak wypowiedziała je na głos. - Dobrze, że nie kłamiesz, bardzo dobrze, szkoda tylko, że nie mógłbyś bardziej uważać. - To powodowało, że zaczęła się zastanawiać, czy faktycznie jest im to potrzebne. W końcu nie potrzebowali pieniędzy, Yaxley miała ich pod dostatkiem. Rozumiała, że chciał się zająć czymś użytecznym, ale czy to było tego warte? Musiała się nad tym dłużej zastanowić. - Bo wiesz, tu chodzi o to, że nie chciałabym, żebyś niepotrzebnie ryzykował. - Nadal starała się mu wyjaśnić swój punkt widzenia. - Jeśli jednak jest to dla ciebie ważne, to mogę się zgodzić. - Choć nie do końca jej to było na rękę.

Nie odrywała spojrzenia od jego twarzy, wpatrywała się w niego ciągle. Uśmiechnęła się, gdy poczuła jego rękę na swoim biodrze, sama zaś nadal powoli przesuwała swoją rękę po jego ciele. Dotarła już do żeber i jeszcze chwila, moment, a zacznie wracać. Trochę jej w tym przeszkadzały ubrania, bo wolałaby poczuć pod dłonią ciepło jego ciała, złapała się na tej myśli i na moment zmrużyła oczy. O czym oni właściwie rozmawiali?

Chwilę zajął jej powrót do rozmowy. - Dobrze, że myślisz o przyszłości. Może warto w nią zainwestować? Powoli pracować, żeby kiedyś mieć święty spokój. Wiesz, że póki co pieniądze nie muszą Cię obchodzić, prawda?

Kura Domowa
have a drink and watch the universe bend
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Włosy i oczy brązowe, wzrost to 184 cm. Zawsze pokazuje się w tym samym komplecie skórzanej kurtki, wytartych jeansów, górskich traperów i płowej szaty. Wygląda jakby nie spał od tygodnia; pachnie aptekarskimi ziołami i fajkami.

Mellvyn Ollivander
#15
08.05.2023, 12:58  ✶  
Czemu nie mogła po prostu powiedzieć "nie"? Wiedział, że chciała. Miał ochotę ją o to zapytać, ale wydawało mu się to nieprzyjemne, jakby wyrażał tak złość i próbował w jakiś sposób podważyć jej zdanie.
Chwilę patrzył w jej oczy i zastanawiał się, czy przypadkiem faktycznie nie był na nią zły. Ale przecież nie był. Był sfrustrowany, że potwierdziła jego własne obawy, zamiast im zaprzeczyć. Wcześniej czuł stres, bo nie mógł po prostu zapomnieć, że jest głupi. Że nie potrafił nie być.
- Pomyślę o tym - odparł, sięgając pod jej bluzkę. - Mogłabyś spotkać się z nimi ze mną i sprawdzić, jak wszystko wygląda. Co ty na to?

Wyprostował się bardziej i następną minutę poświęcił głaskaniu jej po plecach w milczeniu. Za każdym razem, kiedy przeciągał dłonią po jej skórze, trafiał na nową bliznę. Zaskakiwały go; jeszcze nie zdążył nauczyć się na pamięć ich położenia. Lubił ich dotykać, ale unikał tego, bo wiedział, że ona tego dotyku nie czuje.

Mimo paru szczerych prób, nie był w stanie pojąć jej toku myślenia. Albo przesadzała z optymizmem nawet bardziej niż on, albo wiedziała coś, o czym on nie wiedział. Czy chodziło o ten lek, o którym powiedziała im tamta uzdrowicielka? Przecież to były mrzonki.
- Ale ja nie mam kilku lat, to jest problem. Nie mam przyszłości. Wiesz przecież - szeptał, opierając głowę na jej ramieniu. - Jak chcę kombinować z leczeniem albo chociaż zostawić coś rodzinie, to kasy potrzebuję. Szybko.
Gdyby zdechł po drodze, to nie byłoby dużej straty.
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#16
08.05.2023, 14:09  ✶  

Bo powiedzenie "nie" było zbyt proste, a Yaxley nigdy nie wybierała prostych rozwiązań. Lubiła sobie komplikować życie. Kolejne kłopoty wynikające z niezdecydowania nie byłyby niczym nowym, a mogły jedynie spowodować, że znowu pojawi się adrenalina wynikająca z nieprzemyślanych decyzji.

- Jest to jakieś rozwiązanie, mogę na to przystać. - Chociaż właściwie, co jej obecność mogła zmienić poza tym, że będzie miała go na oku? Nic, ale a nuż wyniknie z tego coś dobrego. Żałowałaby, gdyby nie spróbowali.

Zazwyczaj krępowało ją nieco pokazywanie swoich blizn. Wiedziała, że dla wielu osób mogą być czymś obrzydliwym, w końcu nie były atrakcyjne. Nie chciała się ich pozbyć, choć pewnie ktoś byłby w stanie spowodować, że byłyby delikatniejsze. Przypominały jej o tym, że nie jest nieśmiertelna i chwila zawahania może kosztować ją utratę życia. Przy Ollivanderze jednak nie miała oporów, aby je pokazywać, wiedziała, że patrzy na nie inaczej; nie tak jak większość.

Jego dotyk był naprawdę przyjemny, powodował, że się zapominała, a przy tym gubiła cały sens tej rozmowy. Nie mogła się skupić, bo jej umysł zaczynało zaślepiać pragnienie, którego zaspokojenia domagało się jej ciało.

Yaxley ufała Flo, wierzyła, że nie dałaby im złudnej nadziei. Zresztą miała zaangażować w to wszystko Gio, kolejną osobę której ufała i wiedziała, że on też zrobi wszystko, aby jej pomóc. Wypierała myśl, że Mellvyn faktycznie może odejść w przeciągu dwóch lat. Zresztą nie pozwoli na to, a jak ona się na coś uprze, to nawet nocna mara miała przejebane. - Wiem, ale to chwilowe, zobaczysz, że będziesz miał więcej czasu. - Powiedziała bez cienia wątpliwości, jakby naprawdę w to wierzyła, choć może było to złudne myślenie.

- Leczeniem się nie martw, mówiłam, że Ci pomogę. - Przecież i tak nie miała na co wydawać swojego majątku.

Kura Domowa
have a drink and watch the universe bend
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Włosy i oczy brązowe, wzrost to 184 cm. Zawsze pokazuje się w tym samym komplecie skórzanej kurtki, wytartych jeansów, górskich traperów i płowej szaty. Wygląda jakby nie spał od tygodnia; pachnie aptekarskimi ziołami i fajkami.

Mellvyn Ollivander
#17
08.05.2023, 18:30  ✶  
Jak? Jak zamierzała pomóc mu z tym leczeniem? 
Zdążył objąć ją już obiema rękoma. Nawet przez dzielące ich warstwy materiału czuł miękkość jej piersi, gdy przyciskał ją do siebie. Przyjemne mrowienie w kroczu całkiem szybko przypomniało mu, że... chuj z tym, jakoś to będzie. Przecież by go nie okłamała. Na pewno coś wymyśli. Nie miał teraz czasu na kłótnie.

Zgodziła się pójść z nim do Changów, to też było dużo. Miał wrażenie, że jak już się tam pojawią i pogadają, to Geraldine się przekona, że to wszystko to był dobry pomysł. Matrona działała już od bitych kilkudziesięciu lat, bez żadnych znaczących wypadków i bez skutecznych ataków na jej rodzinę. Musiała więc postępować według pewnego, wysokiego raczej, standardu. A on, mimo zmiany pracodawcy, dalej miał pozostać zwykłą płotką, jednym z wielu rzemieślników, którzy warzyli krew napędzającą cudze imperium.
Tylko, kurwa, czemu myśał teraz o jakiejś obcej Azjatce? Przytulał wlasnie Geraldine i to na niej powinien się skupić. Na Jego Pani.

Wdychał jej zapach i czuł jej ciepło. Rozsuwała mu uda swoimi nogami, co właściwie nie ułatwiało mu posuwania akcji do przodu. Tylko czy faktycznie powinien to robić? Nie znaleźli się w tej pozycji przypadkiem, to ona ją wybrała. Pewnie nie bez powodu.
- Cz-czego byś chciała? - zdecydował się zapytać.
Bo mógł się domyślać, mógł zakładać, ale przecież ona sama wiedziała najlepiej i to jej satysfakcja liczyła się najbardziej.
- Nigdy jeszcze nie słyszałem twoich jęków - dodał, lewą dłoń przesuwając na jej kark.
Trzymał jej szyję delikatnie, ale wystarczająco mocno, żeby mogła to poczuć. To była raczej nietypowa oznaka czułości - badał grunt, badał gusta.
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#18
08.05.2023, 20:10  ✶  

Znajdzie sposób. Jak zawsze. Z każdego gówna jakoś potrafiła się wygrzebać. Może bywało trudno, sytuacje nie zawsze były proste, ale się nie poddawała. Uparta niczym osioł, tak zawsze mówił o niej ojciec i miał rację. Jeśli sobie coś postanowiła to dążyła do tego po trupach, nie zważając na innych ludzi. Teraz chodziło o coś więcej, nie tylko o nią, dała mu słowo, że mu pomoże. Uważała to za zobowiązujące, musiała zrobić wszystko, co w jej mocy, aby dotrzymać obietnicy. Przynajmniej znalazła jakiś cel, jej życie nabrało sensu. Musiała go uratować.

Już dawno przestała myśleć o tych Changównach, nie był to temat do którego teraz chciała wracać. Jej myśli znajdowały się zupełnie gdzie indziej, tak właściwie to może już zbytnio nie myślała. Liczyła się tylko ta żądza która zaczęła ją palić gdzieś w środku. Spotęgowało się to w momencie, w którym ją do siebie przycisnął, kiedy poczuła go tak blisko.

Po raz kolejny z chwilowego milczenia wyrwał ją jego głos. Czego chciała? Czy ona sama wiedziała? Chciała zaspokoić to palące uczucie w jej ciele jak najszybciej, bez zbędnych słów, tak po prostu. - Chciałabym, żebyśmy przestali dyskutować. - Bo teraz i tak nie mogła się skupić na rozmowie. Kiedy się do niego odezwała odsunęła się o krok, aby móc widzieć jego całą twarz.

W jej oczach mógł dostrzec żar, ten sam, który pochłaniał jej ciało, on to z nią zrobił, kiedy zaczął jej dotykać. Widać było, że bardzo tego brakowało Geraldine, a przecież to nic takiego. Dotyk, zainteresowanie drugiego człowieka.

Poczuła, że na jej ciele pojawiła się gęsia skórka kiedy dotknął jej karku, było to przyjemne uczucie, jednak jej organizm reagował dosyć intensywnie. - Może dzisiaj będziesz miał szansę je usłyszeć, jeśli się trochę postarasz. - Zbliżyła się do niego jeszcze bardziej, zarzuciła swoje ręce na jego szyję i go objęła, chciała poczuć jego bliskość, jak najbardziej się tylko dało. Ten blat trochę ją irytował, ale mogłaby się bez mniejszego problemu na niego wdrapać. Jak pomyślała tak też zrobiła. Odkleiła się od Mellvyna, żeby po chwili znaleźć się na nim. Usiadła na jego udach przodem do twarzy, teraz była naprawdę blisko, tak jak chciała. Może nie było to specjalnie wygodne, ale jej to nie obchodziło.

Kura Domowa
have a drink and watch the universe bend
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Włosy i oczy brązowe, wzrost to 184 cm. Zawsze pokazuje się w tym samym komplecie skórzanej kurtki, wytartych jeansów, górskich traperów i płowej szaty. Wygląda jakby nie spał od tygodnia; pachnie aptekarskimi ziołami i fajkami.

Mellvyn Ollivander
#19
09.05.2023, 15:49  ✶  
Czyli miał zgadywać. Jeszcze nie był pewien, jak się z tym czuł, ale chyba niezbyt dobrze, niezbyt pewnie. Istniały setki opcji, które mógł wybrać.
Pamiętał, że podobało jej się zadawanie mu bólu i dominowanie w dwóch różnych kontekstach, ale czy to rzeczywiście było tym, czego potrzebowała? Nie był pewien. Miał wrażenie, że nie. Miał wrażenie, że dalej ukrywała coś, świadomie, bądź nie. Obstawiał, że dotąd nie miała szansy spróbować zbyt wielu rzeczy. Że cegoś zawsze jej brakowało, ale nie wiedziała czego. Musiał jakoś to odgadnąć, jakoś to wybadać.
Ponadto nie chciała rozmawiać, co znacznie utrudniało sprawę. Jej niechęć była całkiem pospolita, spotkał się już z nią wiele razy, i tym większą miał ochotę, żeby tę prośbę o "skończenie dyskusji" zignorować. Istniały gorsze sposoby na zepsucie atmosfery, niż kawałek szczerej rozmowy... lub wydanie rozkazu.

Jego dłonie gładko spłynęły z jej pleców na jej biodra. Znowu siedziała na nim. Potrzebował chwili, żeby przyzwyczaić się do tego i, koniecznie, przestać myśleć o swoim chuju, bo myśleniem o nim się kobiet nie zadowala.
Bezceremonialnie rozpiął spodnie (wpierw swoje, potem jej), żeby tak nie cisnęły. Później zaczął zastanawiać się, czy siadła na nim z przyzwyczajenia, czy naprawdę tak to lubiła. Była zagadką. Cóż, przynajmniej wiedział, że przypadł jej do gustu sposób, w jaki jej dotykał.
- Czekam na rozkaz. Zrobię wszystko - oświadczył dumnie, z uśmiechem.

Mimo wszystko chciał też okazać własną inicjatywę, więc odchylił jej bluzkę i oparł dłoń o jej brzuch. Opuszkami palców powoli podążał ku dołowi - zdecydował się skorzystać z tego, że siedziała w rozkroku, i wsunąć rękę w jej majtki.
Chwilę błądził po jej wzgórku, a później z zaskakującą precyzyją ujął trzon jej łechtaczki między dwa palce. Zaczął poruszać nimi rytmicznie w dół i w górę, lekko naciągając skórę napletka, tak aby odsłonięty żołądź raz po raz ocierał się o szorstki materiał bielizny. Wpatrywał się przy tym w jej oczy uważnie, z lekkim strachem starając się odczytać każdą jej reakcję.
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#20
09.05.2023, 22:34  ✶  

Geraldine miała tendencje do stawiania siebie na ostatnim miejscu. Niby potrafiła walczyć o swoje, dążyć do celu, jeśli chodzi zaś o te bardziej przyziemne potrzeby to nigdy nie koncentrowała się na sobie. Bardziej obserwowała, dostrzegała czego potrzebują inni i im to dawała. Z czego to wynikało? Sama nie do końca wiedziała, tak naprawdę nie uważała, że była coś warta. Nikt nigdy na niej się w pełni nie skupiał, to ona musiała imponować innym, aby zwrócić na siebie uwagę.

Nie przywykła do mówieniu o swoich potrzebach, tak naprawdę w żadnej sferze życia, dlaczego więc teraz miało być inaczej? Nie była specjalnie wylewna, ale to powinien już zauważyć. Nigdy z nikim nie dzieliła się swoimi przemyśleniami, raczej zostawiała wszystko dla siebie. Nie chciała o nic nikogo prosić nawet w tak podstawowych pragnieniach.

Gerry miała wrażenie też, że nie jest do końca pewna czego chce. Najchętniej po prostu szybko ugasiłaby ten żar, który zaczął pochłaniać jej ciało. Bez zbędnego gadania, emocji, zresztą trudno było jej się przyznać do tego, że pożądała. Uważała to za pewną słabość, a ona nie mogła być słaba. Musiała być silna w każdej sferze życia. Nie mogła pozwolić sobie na niesubordynację, a trochę tak to odbierała.

Nie umiała ukryć przed nim, że jego dotyk sprawiał jej przyjemność. Najwyraźniej też potrzebowała czasem po prostu bliskości, mimo tego, że była taka oschła. jej ciało reagowało na każdy, najmniejsz gest, choć umysł raczej nie do końca chciał na to pozwolić.

Pozwoliła sobie jednak popłynąć, może właśnie tego potrzebowała? Może to był moment, w którym i ona wreszcie zacznie czerpać z życia w pełni? Bez zbędnych ograniczeń. Nie do końca jednak wiedziała, czym kieruje się Mellvyn, czy po prostu odpowiadał mu ten dziwny układ. Nie był to jednak czas na rozmyślenia, chyba go nie wykorzystywała.

- Kochaj się ze mną, po prostu. - Bo przelecieć ją na tym stole mógł każdy, a jej chodziło o coś więcej. Nie chciała spojrzeć na niego kiedy to powiedziała, bo trochę jej było wstyd, że się tym podzieliła.

Podobało jej się, że się nie zatrzymywał, nie przestawał jej dotykać, że jego dłonie błądziły po jej ciele. Sama nie mogła oderwać od niego swoich rąk, które wędrowały po jego plecach. Pragnęła ciepła jego ciała. Przygryzła dolną wargę, kiedy poczuła, że zbliża się do jej krocza, to było przyjemne, gdy dotykał ją w ten sposób, jeszcze chwila, moment, a będzie gotowa, aby w pełni się do niego zbliżyć. Nie zwlekała zbyt długo, zdjęła z siebie koszulę, aby obnażyć resztę swojego ciała. Widział ją już nago, jednak teraz coś się zmieniło, przynajmniej dla niej, miała wrażenie, że to wreszcie o nią chodzi.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Geraldine Greengrass-Yaxley (5950), Mellvyn Ollivander (4799)


Strony (4): « Wstecz 1 2 3 4 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa