14.05.2023, 22:56 ✶
Przechylił głowę, jakby to teraz on jej nie rozumiał. Jego syn miał być jakiś gorszy tylko dlatego, bo nie był człowiekiem?
- Dzieci zazwyczaj rosną w brzuchu, a Theodore urósł na głowie. Czy to naprawdę tak duża różnica? To nie ma żadnego znaczenia. Zasada jest taka sama – nie zgodził się z nią i, jako że nie był już "operowany", pozwolił sobie na żywszą gestykulację. Pokazał na swoją głowę, na brzuch, po czym odmierzył odległość między nimi, a następnie pokazał jej, jak nieduża ona była. Czy naprawdę nie miał prawa nazywać go swoim dzieckiem z powodu tak małej różnicy?
- Czyli Junior nie ma żadnych rodziców? Sam z siebie się urodził? Mackenzie, przecież to bez sensu – stwierdził i rozbawiony prychnął tak, jakby to ona opowiadała jakieś głupoty, a nie na odwrót. Kiwnął głową i przyjrzał się, jak noworodek trafia do swojego nowego, doniczkowego domu. Obserwował to z dużą dozą niecierpliwości, a gdy kaktus był już gotów, aktor wyciągnął przed siebie dłonie, by przejąć od dziewczyny malucha. Nie posłuchał jej, od razu wyciągnął dłoń, by sprawdzić, czy moc macierzyństwa uchroni go przed kolcami. Wbrew jego oczekiwaniom warstwa ochronna kaktusa zadziałała na niego tak jak na każdego innego i z sykiem musiał wycofać rękę. Niezrażony uniósł doniczkę na wysokość swoich oczu, by dobrze przyjrzeć się roślince.
- Wyglądasz mi na fana The Hobogoblins. Tak, ich brzmienie przypadnie ci do gustu, jestem pewien. Chodź, sprawdzimy to, zagram ci ich kilka moich ulubionych kawałków – stwierdził bezpośrednio do kaktusa. Dopiero potem opuścił roślinkę niżej, chwycił pewnie doniczkę i zerknął na blondynkę.
- Dzięki, Greengrass. Jestem twoim dłużnikiem – powiedział do niej i uśmiechnął się szeroko - Nie będziemy już Ci dłużej przeszkadzać. Idziemy – dodał, ostatnie słowo kierując już do swojego towarzysza zajmującego miejsce w jego dłoniach. Po takim pożegnaniu podszedł do drzwi mieszkania.
- Dzieci zazwyczaj rosną w brzuchu, a Theodore urósł na głowie. Czy to naprawdę tak duża różnica? To nie ma żadnego znaczenia. Zasada jest taka sama – nie zgodził się z nią i, jako że nie był już "operowany", pozwolił sobie na żywszą gestykulację. Pokazał na swoją głowę, na brzuch, po czym odmierzył odległość między nimi, a następnie pokazał jej, jak nieduża ona była. Czy naprawdę nie miał prawa nazywać go swoim dzieckiem z powodu tak małej różnicy?
- Czyli Junior nie ma żadnych rodziców? Sam z siebie się urodził? Mackenzie, przecież to bez sensu – stwierdził i rozbawiony prychnął tak, jakby to ona opowiadała jakieś głupoty, a nie na odwrót. Kiwnął głową i przyjrzał się, jak noworodek trafia do swojego nowego, doniczkowego domu. Obserwował to z dużą dozą niecierpliwości, a gdy kaktus był już gotów, aktor wyciągnął przed siebie dłonie, by przejąć od dziewczyny malucha. Nie posłuchał jej, od razu wyciągnął dłoń, by sprawdzić, czy moc macierzyństwa uchroni go przed kolcami. Wbrew jego oczekiwaniom warstwa ochronna kaktusa zadziałała na niego tak jak na każdego innego i z sykiem musiał wycofać rękę. Niezrażony uniósł doniczkę na wysokość swoich oczu, by dobrze przyjrzeć się roślince.
- Wyglądasz mi na fana The Hobogoblins. Tak, ich brzmienie przypadnie ci do gustu, jestem pewien. Chodź, sprawdzimy to, zagram ci ich kilka moich ulubionych kawałków – stwierdził bezpośrednio do kaktusa. Dopiero potem opuścił roślinkę niżej, chwycił pewnie doniczkę i zerknął na blondynkę.
- Dzięki, Greengrass. Jestem twoim dłużnikiem – powiedział do niej i uśmiechnął się szeroko - Nie będziemy już Ci dłużej przeszkadzać. Idziemy – dodał, ostatnie słowo kierując już do swojego towarzysza zajmującego miejsce w jego dłoniach. Po takim pożegnaniu podszedł do drzwi mieszkania.