01.07.2023, 02:51 ✶
Ale podstępu nie było. Wycieraczka naprawdę była wycieraczką. Schody tylko schodami (nawet jeśli przy okazji dość stromymi i krzywymi) a drzwi tanimi, niezbyt urodziwymi drzwiami, które miały już swoje lata.
Ustąpiły, gdy nacisnęła na klamkę, uwalniając ze sobą nie tylko ciężki zgrzyt (jakby nie były otwierane od bardzo, bardzo dawna), ale również tuman kurzu, który wzbił się z ziemi. Otwierając je, Brenna zniszczyła starą, uplecioną przez jakiegoś malutkiego, bardzo pracowitego pajączka pajęczynę i ukryte w niej kokony z zaschniętym musimi truchłami.
W środku, jak to w piwnicy, było ciemno. Bardzo ciemno. Stojąc w wejściu widziała metalowe regały zastawione słoikami. W niektórych z nich nawet coś pływało, choć wyglądało to raczej na zwyczajne (pozostawione tu na wieczne zapomnienie) przetwory na zimę niż coś innego, co powinno wzbudzić we wchodzącym tu panikę. To miejsce wyglądało tak, jakby od lat nikt z niego nie korzystał.
Po drugiej stronie widziała zarys wyjścia (już bez nowych drzwi a jedynie framugę) i niewielki fragment drugiego pomieszczenia (chyba wysprzątanego, choć tego nie mogła dostrzec stojąc w wejściu do piwnicy). W tym drugim również było jaśniej. Może nie tak, jakby paliła się żarówka, ale jakby pozostawało tam coś, co musiało dawać choćby niewielkie światło.
Z wnętrza domu nadal nie dochodziły żadne odgłosy. Brenna nie słyszała również wciąż przebywającego na ulicy Patricka.
Ustąpiły, gdy nacisnęła na klamkę, uwalniając ze sobą nie tylko ciężki zgrzyt (jakby nie były otwierane od bardzo, bardzo dawna), ale również tuman kurzu, który wzbił się z ziemi. Otwierając je, Brenna zniszczyła starą, uplecioną przez jakiegoś malutkiego, bardzo pracowitego pajączka pajęczynę i ukryte w niej kokony z zaschniętym musimi truchłami.
W środku, jak to w piwnicy, było ciemno. Bardzo ciemno. Stojąc w wejściu widziała metalowe regały zastawione słoikami. W niektórych z nich nawet coś pływało, choć wyglądało to raczej na zwyczajne (pozostawione tu na wieczne zapomnienie) przetwory na zimę niż coś innego, co powinno wzbudzić we wchodzącym tu panikę. To miejsce wyglądało tak, jakby od lat nikt z niego nie korzystał.
Po drugiej stronie widziała zarys wyjścia (już bez nowych drzwi a jedynie framugę) i niewielki fragment drugiego pomieszczenia (chyba wysprzątanego, choć tego nie mogła dostrzec stojąc w wejściu do piwnicy). W tym drugim również było jaśniej. Może nie tak, jakby paliła się żarówka, ale jakby pozostawało tam coś, co musiało dawać choćby niewielkie światło.
Z wnętrza domu nadal nie dochodziły żadne odgłosy. Brenna nie słyszała również wciąż przebywającego na ulicy Patricka.