29.08.2023, 21:50 ✶
- Może – zgodziła się dość ostrożnie – w końcu niejednemu psu Burek i może James Atreusa był całkiem innym Jamesem niż ten, który przewijał się przez wizje Mavelle. A jeśli ten sam… to dlaczego razem z Bulstrodem widziała ten sam czas? A Brenna? Czyżby inny, skoro Longbottom napomknęła o poprzednim wynurzeniu?
Jak na razie i tak miała wrażenie, że błądzą niczym dzieci we mgle – musieli pójść dalej, zbadać większy obszar statku, żeby mieć szansę na rozwikłanie zagadki oraz tym samym ocalenie skóry wszystkim tym, którzy pozostali na pokładzie. I poszli; starała się po drodze wychwytywać jak najwięcej szczegółów…
… w zasadzie nie powinna być zaskoczona.
- Bren! – zawołała od razu, odruchowo wręcz, gdy tylko deski się załamały. Ciało Bones zareagowało praktycznie samo – i to ją ocaliło przed poleceniem w ślad za siostrą. Tak. Nie powinna być zaskoczona. Wydawać się mogło, że jak były na morzu, to jakie dziury…? A jednak.
Mrugnięcie.
Maddie, korytarz, pluszowy królik.
Mrugnięcie.
Cokolwiek widziała, musiało poczekać. Wiedziała jedno: nie mogła pozwolić, by Brenna sama stawiała czoła czeluściom statku. Najprościej byłoby po prostu skoczyć za nią, ale też musiała brać pod uwagę Bulstrode’a. Rozdzielanie się mogło nie być najlepszym pomysłem.
- Powinnam była wiedzieć, że nawet na statku znajdziesz dziurę, do której możesz wpaść – sapnęła, nieco uspokojona, gdy już „wróciła” i do tego kuzynka dała znać, iż jest cała. Całe szczęście, bo inaczej mieliby problem. Większy niż ten, jaki już mieli – Postaram się rzucić ci linę, wracaj może na górę, co? – rzuciła, przezornie cofając się jeszcze trochę. Te schody… naprawdę nie wyglądały stabilnie i mogło skończyć się mocno źle. Machnęła różdżką, próbując wyczarować wytrzymałą linę, zdolną utrzymać ciężar Brenny – i jeśli zakończyło się to powodzeniem, jej koniec wepchnęła bez pardonu Bulstrode’owi. Co dwie pary rąk, to nie jedna, prawda?
kształtowanie
Jak na razie i tak miała wrażenie, że błądzą niczym dzieci we mgle – musieli pójść dalej, zbadać większy obszar statku, żeby mieć szansę na rozwikłanie zagadki oraz tym samym ocalenie skóry wszystkim tym, którzy pozostali na pokładzie. I poszli; starała się po drodze wychwytywać jak najwięcej szczegółów…
… w zasadzie nie powinna być zaskoczona.
- Bren! – zawołała od razu, odruchowo wręcz, gdy tylko deski się załamały. Ciało Bones zareagowało praktycznie samo – i to ją ocaliło przed poleceniem w ślad za siostrą. Tak. Nie powinna być zaskoczona. Wydawać się mogło, że jak były na morzu, to jakie dziury…? A jednak.
Mrugnięcie.
Maddie, korytarz, pluszowy królik.
Mrugnięcie.
Cokolwiek widziała, musiało poczekać. Wiedziała jedno: nie mogła pozwolić, by Brenna sama stawiała czoła czeluściom statku. Najprościej byłoby po prostu skoczyć za nią, ale też musiała brać pod uwagę Bulstrode’a. Rozdzielanie się mogło nie być najlepszym pomysłem.
- Powinnam była wiedzieć, że nawet na statku znajdziesz dziurę, do której możesz wpaść – sapnęła, nieco uspokojona, gdy już „wróciła” i do tego kuzynka dała znać, iż jest cała. Całe szczęście, bo inaczej mieliby problem. Większy niż ten, jaki już mieli – Postaram się rzucić ci linę, wracaj może na górę, co? – rzuciła, przezornie cofając się jeszcze trochę. Te schody… naprawdę nie wyglądały stabilnie i mogło skończyć się mocno źle. Machnęła różdżką, próbując wyczarować wytrzymałą linę, zdolną utrzymać ciężar Brenny – i jeśli zakończyło się to powodzeniem, jej koniec wepchnęła bez pardonu Bulstrode’owi. Co dwie pary rąk, to nie jedna, prawda?
kształtowanie
Rzut Z 1d100 - 42
Slaby sukces...
Slaby sukces...
Rzut Z 1d100 - 63
Sukces!
Sukces!