11.09.2023, 01:02 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.06.2024, 09:07 przez Mirabella Plunkett.)
adnotacja moderatora
Patrick czuł się potwornie zmęczony. I wiedział, że zachowuje się jak kretyn, ale po prostu nie mógł w obecnym stanie pojawić się w Mungo. Był pokrwawiony, brudnawy i miał podziurawioną od pazurów wampirzycy bluzę. Dopiero narobiłby zamieszania, gdyby w takim stanie pojawił się w szpitalu. A akurat zamieszania ostatnio w jego życiu nie brakowało. Bywały takie momenty, gdy chciał o wszystkim komuś powiedzieć, ale nie wiedział co powinien i komu. Bo pewnych rzeczy nie dało się ot tak wyjaśnić. Albo dało się, ale on tego nie potrafił. I jak miałby świadomie zrzucić na czyjąś głowę takie kowadło?Rozliczono - Florence Bulstrode - osiągnięcie Badacz Tajemnic
Wchodził po schodach garbiąc się mocno. Chciał się jak najszybciej dostać do swojej mugolskiej kawalerki. Musiał wziąć prysznic a potem się trochę przespać. Musiał wysłać wiadomość do dziadków, żeby się nie martwili i nie czekali z obiadem, bo będzie dzisiaj bardzo długo w pracy. Po przemyśleniu uznał nawet, że po prysznicu sam spojrzy na swoją ranę na brzuchu – bo może tak naprawdę to było jednak zwykłe zadrapanie a piekło i krwawiło tylko dlatego, że ciągle łaził, zamiast położyć się i pozwolić ranie zasklepić.
To, jak mu się wydawało, były dość rozsądne myśli – bo przynajmniej nie musiałby pojawiać się przed Florence wyglądając jak ofiara ataku wampira. Powinien przyjść do niej wyglądając zupełnie inaczej: czysto i schludnie. Powinien ją przeprosić za cyrk, który odpieprzył podczas wizyty nad morzem. I w ogóle powinien tę wizytę jakoś zaanonsować wcześniejszą sową z przeprosinami i może opakowaniem czekoladek na zdrowie?
Patrick sięgnął do kieszeni spodni, by wyciągnąć z niej zestaw mugolskich kluczy. A potem znieruchomiał, dostrzegając stojącą pod drzwiami do jego wynajmowanej kawalerki, Florence. Odruchowo wyprostował się i zacisnął usta mocniej, tłumiąc w ten sposób syk bólu, który chciał się wydobyć z jego ust.
- O, cześć – zaczął najdurniejszym możliwym tonem, na jaki tylko mógł się zdobyć w tej sytuacji, bo to był akurat ten brzmiący jakby nic się nie stało i bardzo się cieszył z jej wizyty, ton. Tylko jakby na przekór wyglądał jak po stoczeniu walki i to takiej, którą prawdopodobnie przegrał. – Chciałabyś wejść do środka? – zagadał bezsensu.
Na pewno nie chciała. Przyszła sobie przecież postać pod drzwiami ot tak. Ale na swoją obronę miał tyle, że Dolores naprawdę ich w tym mauzoleum wymęczyła.