• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Szkocja [14.06.72 ranek, Góry Kaledońskie] Rachunek sumienia. Popatrzyliśmy w ogień

[14.06.72 ranek, Góry Kaledońskie] Rachunek sumienia. Popatrzyliśmy w ogień
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#11
29.09.2023, 20:18  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.11.2025, 09:22 przez Brenna Longbottom.)  
Tym razem Erik nie był dość szybki.
Zdołał usunąć się na bok na tyle, że nie został zadeptany i nie oberwał wielką, trollową maczugą. Ale troll i tak uderzył go ręką, posyłając mężczyznę na ziemię. I uniósł maczugę - chcąc wyraźnie zmiażdżyć tę denerwującą, ludzką istotę.
Ale jego siostra nie tkwiła po prostu na ziemi, czekając aż górski troll zamorduje jej brata.
Spróbowała schwycić różdżkę, ale posłany w pośpiechu czar nie sięgnął celu, a w zdenerwowaniu nie zdołała się i przemienić z powrotem w wilka. Ostatecznie więc... zachowała się całkowicie po wariacku (tak, jak kiedyś w przyszłości miał zrobić potomek szlachetnego rodu Wesleyów, tyle że on miał nieco więcej na swoje usprawiedliwienie, na przykład to, że miał dopiero jedenaście lat i nie musiał być rozsądny). Ona usprawiedliwienia nie miała, poza tym, że na jej oczach mógł zginąć brat, a zaklęcie popisowo schrzaniła.
W jednej chwili Brenna była na ziemi.
W następnej odbiła się od najbliższego głazu i wskoczyła na plecy trolla.
Lewą ręką otoczyła jego szyję, co takiej istocie zapewne nijak nie przeszkadzało, bo Brenna mogłaby próbować dusić stwora najbliższy rok i nie wywołałoby to żadnego efektu. Nieco bardziej skuteczne okazało się dźgnięcie różdżką prosto w oko – które sprawiło, że maczuga wypadła trollowi z ręki, a z jego paszczy dobiegł ryk, który zdawał się odbijać echem po górach. Co ciekawe, Brenna po prawdzie nie zamierzała wywołać takiego efektu: chciała tylko mu przeszkodzić w napaści na Erika. Szarpnął się i w szaleńczej miotaninie, zdołał zrzucić Brennę, mocno ciskając nią dokładnie na tę samą skałę, z której przed chwilą odbiła się do skoku. Stoczyła się z niej na trawę, częściowo chyba ogłuszona, bo nie poderwała się od razu.
A tuż obok Erika szaleńczo rzucał się i wył oślepiony troll…

Odkryj wiadomość pozafabularną
Troll
Tu były kolejno - próba kształtowania, próba przemiany i aktywność fizyczna.
Rzut PO 1d100 - 8
Akcja nieudana

Rzut Z 1d100 - 18
Akcja nieudana

Rzut Z 1d100 - 95
Sukces!


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#12
30.09.2023, 18:26  ✶  

W życiu każdego człowieka prędzej czy później występowały takie dni, gdy po prostu wszystko szło nie tak. W przypadku Erika to był najwidoczniej jeden z tych dni. Całkiem możliwe, że jeden z gorszych, jakie mu się przytrafiły w ciągu dotychczasowego życia. Jak inaczej wytłumaczyć to, że nie zdołał się wyspać, zamiast tego wylądował w górach, szukając wejścia do zapomnianej przez świat pieczary, tylko po to, aby koniec końców stać się przynętą na górskiego trolla?

Tuż po swoim uniku, sądził, że odniósł spektakularny sukces. Udało mu się wyminąć wielką maczugę, więc m u s i a ł być bezpieczny, czyż nie? Błąd! Stwór, gdy zorientował się, że w niego nie trafił, postanowił pomóc sobie swoją pięścią. Longbottom nie miał nawet szansy zareagować. Potwór chwycił go za fraki i dosłownie wbił Erika w ziemię. Mężczyzna zdołał jedynie osłoni głowę, co by zminimalizować ewentualny uraz. Zderzenie z podłożem momentalnie odebrało mu dech w piersiach.

Przez chwilę nic się nie działo. Chce się dobrze zamachnąć maczugą, pomyślał ze zgrozą Erik, wyobrażając sobie, że górski troll staje się jego osobistym katem. Jeden cios i będzie po nim. Tylko... Cios nie nadszedł. Zamiast tego doszły do niego odgłosy... Walki? Momentalnie poderwał się i odtoczył w bok, tylko po to, żeby ujrzeć własną siostrę wdrapującą się na plecy trolla.

— Kurwa! — krzyknął automatycznie, gdy zobaczył że Brenna wbiła trollowi swoją różdżkę w oko. — Brenna uwa...

Pokryta ziemią, kilkoma drobnymi rankami i brudem twarz Erika zdradziła wyraz absolutnego przerażenia, gdy jego siostra przecięła powietrze i uderzyła w pobliską skałę. Longbottomowi coś głośno strzyknęło w plecach, gdy próbował zmienić w pozycję. Zareagował instynktownie, wycelował w trolla i posłał ku niemu zaklęcie zaklęcie petryfikujące. Oby bogowie dziedziny transmutacji mu teraz sprzyjali.


Transmutacja: Erik próbuje spetryfikować trolla/wywołać pełne porażenie jego ciała uniemożliwiające mu ruch
Rzut O 1d100 - 57
Sukces!


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#13
30.09.2023, 18:37  ✶  
Czar Erika trafił trolla i sprawił, że ten zastygł w bezruchu. Tylko z jego paszczy wciąż wydobywały się nieartykułowane odgłosy, a dłonie drżały, jakby stwór ze wszystkich sił starał się poruszyć. W samą porę, bo pewnie inaczej w tym miotaniu się rozdeptałby jeśli nie Erika, to na pewno leżącą w pobliżu Brennę. Dzięki zaklęciu Longbottoma byli bezpieczni… przynajmniej przez chwilę.
Na całe szczęście, bo Brenna w tej chwili zdecydowanie nie byłaby w stanie w żaden sposób pomóc bratu. Przez jakieś trzydzieści sekund – w walce cała wieczność – leżała po prostu skulona na wilgotnej trawie, zbyt ogłuszona, aby nawet wrodzony upór pomógł jej dźwignąć się z ziemi. A potem powoli uniosła się nieco na łokciach i zdołała skoncentrować spojrzenie na nieruchomym trollu i – o bogowie, całym – Eriku.
W głowie wciąż się jej kręciło, a bok bolał jak jasny szlag, ale na szczęście niczego nie połamała. Wymagała po prostu bardzo, bardzo dużej porcji maści przeciwko siniakom i może jakiegoś wiggenowego…
– Cały jesteś? – wykrztusiła, powoli siadając. Oderwała spojrzenie od brata i rozejrzała się, szukając różdżki, a gdy wypatrzyła ją kawałek dalej (pokrytą krwią i czymś… nie, Brenna nie chciała myśleć, co to jest), poczołgała się powoli po ziemi, po to, by zacisnąć na niej palce. Bo w końcu troll mógł zaraz znów zacząć się ruszać. Albo okaże się, że miał kolegę. Dłoń Brenny wciąż trochę drżała, zarówno z nerwów i bólu, jak i stresu na myśl o tym, jak mało brakowało, żeby tamta maczuga rozbiła głowę jej brata. (I żeby nie połamało jej kręgosłupa albo żeby nie została rozdeptana, ale to w tej chwili mniej ją obchodziło, bo myślała o widoku pałki opadającej na głowę Erika…)
– Dasz radę go ogłuszyć? – zapytała, bo nie ufała zbytnio własnej ręce. – Przecież tu znikły najmniej trzy osoby, więc musiał się ich pozbyć… ogłuszenie, spadamy stąd i wrzucamy anonimowe zgłoszenie do departamentu kontroli niebezpiecznych stworzeń? – zapytała. Chociaż cichy głosik w głowie podpowiadał, że zasadniczo, najlepiej byłoby tego trolla od razu skrócić o głowę. Tyle że kto wie, czy nie było ich więcej…
W każdym razie… jedno było pozytywne.
Plotki były plotkami. Ot dziki troll zapuścił się w te okolice. Nie było w tym nic więcej.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#14
30.09.2023, 19:04  ✶  

Zaklęcie nie było idealne. To było widać po tym, jak troll w dalszym ciągu szarpał się z nićmi splecionymi z magii, która pętała jego ciała. Nie miał zamiaru poddać się bez walki, jak liczył na to Erik. W sumie nie powinno go to dziwić. To nie była siedziba Srebrnych Różdżek, a w warunkach polowych nawet nieprawidłowe wygięcie nadgarstka mogło znacząco zmniejszyć siłę rzucanych czarów. Poza tym to był jednak dziki stwór. Instynktownie walczył z zagrożeniem.

— Plecy mnie bolą — poinformował siostrę, krzywiąc się przy próbie pełnego wyprostowania. — I chyba oberwałem za mocno w nos. — Dotknął lekko nasady nosa, jednak czując wyraźny dyskomfort, szybko odsunął dłoń. — A ty?

Odwrócił na moment wzrok od ich spacyfikowanego przeciwnika, co by zerknąć na siostrę. Adrenalina wciąż krążyła w ich żyłach, więc nie byłoby nic dziwnego w tym, że jeszcze nie odczuli pełni swych obrażeń. Gdy się stąd ulotnią i dojdzie do nich, że umknęli prawdziwego górskiemu trollowi... Wtedy wszystko ich rozboli. Eh, oby spiżarnia była zaopatrzona w odpowiednią ilość maści leczniczych.

— A to nie wystarczy? — Wskazał czubkiem różdżki na zamrożonego w rozwścieczonej pozie trolla. — Po prostu zbierajmy się stąd, póki zaklęcie jeszcze działa.

Przesunął się do Brenny, ignorując łupanie w głowie. Naturalnie, mógł spróbować doprowadzić trolla do stanu nieprzytomności, jednak prawdę mówiąc... Wolał nie ingerować w poprzednie zaklęcie. Widział, ze jest nie do końca stabilne, więc obawiał się, że nałożenie jednego efektu na drugi, może nie skończyć się dobrze. Dla nich nie dla trolla. Kto wie, czy nie zdołałby się wyrwać z kontroli pierwszego czaru?

— Wracamy do domu. Teraz. Opatrzymy się, a potem wyślemy zawiadomienie. I tak, w pełni anonimowe — obiecał, licząc, że siostra zgodzi się z jego planem.



the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#15
30.09.2023, 19:27  ✶  
– Starość nie radość, braciszku – powiedziała Brenna, jakby wcale nie byli w sytuacji, w jakiej byli albo przynajmniej jakby nie zdawała sobie sprawy z jej powagi… a zdawała sobie. Chociaż nie czuła jeszcze w pełni swoich obrażeń, doskonale wiedziała, że wkrótce każdy siniak zacznie domagać się jej uwagi. I naprawdę w pełni rozumiała, jak mało brakowało.
Ale nie mogła się powstrzymać.
– Jestem cała i gotowa do dalszego działania – zapewniła i na dowód nawet dźwignęła się z ziemi. Nie spuszczała oka z rannego trolla. Zawahała się, kiedy Erik zapytał, czy to wystarczy… bo wcale nie była pewna… ale w końcu zadowoliła się machnięciem własną różdżką, aby rozsadzić jego maczugę na kilka kawałków. Ostatecznie istota była ranna, teraz pozbawiona broni, a Ministerstwo zostanie ostrzeżone, kogo tu zastanie. Bo ot tak zignorować sprawy nie mogli, istniało ryzyko, że ucierpią kolejni turyści, bo troll był ewidentnie oszalały i ani myślał z kimkolwiek współpracować. Ostatecznie, jeśli nawet ktoś dowie się, że to oni tu trafili – ot Brenna miała ochotę połazić po górach, na trolla wpadli przypadkiem i zrobili dokładnie to, co powinni: postarali się trochę stwora sponiewierać i powiadomili odpowiedni departament…
Wydobyła z kieszeni chusteczkę i dość pośpiesznie oczyściła różdżkę. Niezbyt skutecznie, to jednak mogło poczekać na później.
– Jasne – powiedziała w końcu. – Musimy szybko się ogarnąć, bo za godzinę chcę być w robocie… – dodała jeszcze Brenna, zerkając na zegarek. Dyżur zaczynała za dwie, ale miała do ogarnięcia jeszcze kilka papierków…
Wyciągnęła lewą rękę i schwyciła brata za materiał ubrania na łokciu, ot tak, na wszelki wypadek, żeby przypadkiem któreś z nich w wyniku obrażeń nie zboczyło z toru lotu.
– Na trzy. Raz, dwa, trzy – odliczyła niezbyt szybko, a potem dwójka Longbottomów znikła, pozostawiając za sobą dolinę, tonącą w promieniach wschodzącego słońca oraz spetryfikowanego, górskiego trolla.

Koniec sesji


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2918), Erik Longbottom (3256)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa