01.10.2023, 23:49 ✶
Mavelle
Anne zupełnie straciła zainteresowanie Mavelle. Siedziała na łóżku, gładziła rękami własną sukienkę i nuciła pod nosem kołysankę, dokładnie tę samą kołysankę, którą kiedyś – w tych lepszych czasach, gdy były małe, bogatsze a ojciec jeszcze nie zostawił ich matki dla młodszej kobiety, same słyszały przed snem.
Mavelle czuła, że zakręciło jej się w głowie. W nos znowu uderzył ją zapach zgniłych ryb, glonów i morskiej wody. A potem miała kompletnie irracjonalny przebłysk – jakby płynęła na łodzi z grupą ludzi i wśród nich nie było ani matki, ani Anne. A gdy tylko zniknął zaczęło jej się wydawać, że słyszy szum cieknącej po korytarzu wody. Ale to nie była woda. To były kroki. Pośpieszne i dość ciężkie. Nadchodziły cztery osoby. Jedną z nich była matka Marianne a kolejnych trzech Mavelle właściwie nie znała – choć patrząc po ubraniu jednego z mężczyzn, był chyba młodszym oficerem na statku. Zresztą, nie miało to żadnego znaczenia, bo Mavelle – sama nie wiedziała skąd – ale była pewna, że trójka towarzyszy pani Fawley trzymana jest przez nią siłą jakiegoś zaklęcia.
- Och, już przyszłaś Anne? – zapytała kobieta. Nie wydawała się zdziwiona widokiem panny Bishop. Nawet widok Mavelle – choć z pewnością nie była tu proszona, nie wprawił pani Fawley w konsternację. – Wzięłaś ze sobą siostrę? Jak miło. Szkoda, że zapomniałaś o mamie, Anne – rzuciła i coś niedobrego czaiło się w jej głosie. – Wy dwaj. Idźcie po ich matkę.
Dwóch poszło od razu. Trzeci został. Stał jak słup soli i patrzył tępo przed siebie.
- Potrzeba więcej energii.
- Jesteś taka mądra, Anne – zgodziła się z nią pani Fawley.
Sięgnęła ręką do kieszeni a Mavelle po prostu wiedziała, wiedziała, że kobieta za moment wyciągnie z niej różdżkę.
Brenna, Atreus
Maddie była fizycznie podobna do matki. Była tylko znacznie mniej ułożona. Niby przebrana dokładnie tak, jak powinna wyglądać młoda dama, ale jednocześnie pozostawała ciekawska i na tyle sprytna, że regularnie próbowała uciekać niańce. A Brenna pozostawała świadoma, że pod białymi rajstopami miała obite kolana po tym, jak kolejny raz próbowała wleźć tam, gdzie nie powinna i przypadkiem upadła. Nawet nie miała złych intencji, po prostu lubiła obserwować i chciała zwiedzić każdy element na statku.
Podniosła głowę i popatrzyła na Brennę i Atreusa dużymi, ciemnymi oczami. Uśmiechnęła się, ale wyglądała na nieco przygaszoną.
- Zostawiłam ją tam – odpowiedziała, pokazując palcem na siedzącą przy jednym ze stolików (i drzemiącą) starszą kobietę. A potem, jakby w odpowiedzi na pytanie Atreusa, kiwnęła powoli głową. – Widziałam dzisiaj cień prawdziwego potwora – przyznała szeptem. – I chyba zrobił komuś krzywdę. Czy to się liczy?
Coś się stało w ich pobliżu. Najpierw uderzył ich w nosy zapach morskiej wody a potem dostrzegli, że po schodach spływało sporo morskiej wody. Ale wydarzenie to zwróciło tylko ich uwagę.
Tura trwa do 04.10.2023 roku do godziny 21.00