Sebastian otrzymał od swojego znajomego będącego leśniczym informację o dziwnej... rzeczy w środku lasu znajdującego się nieopodal Londynu. Znajomy zapewnił go, że to powinno go zainteresować przez wzgląd, że to dotyczy wykonywanej przez niego pracy i że z tego względu tego nie pożałuje, jeśli się tam wybierze. Według słów swojego znajomego nie byłby pierwszym klątwołamaczem, który próbował zbadać to zjawisko. Postanowił tego nie zignorować i udać się we wskazane przez tego mężczyznę miejsce. Nie wyruszył jednak sam, zabierając ze sobą młodego klątwołamacza, Liefa. Miało to dla niego stanowić dodatkową praktykę zawodową.
Po dotarciu na miejscu, w którym znajdował się ten... obiekt, Sebastian postanowił go obejrzeć. Posąg wyglądał znacząco inaczej od wszystkich rzeźb, które widział do tej pory. Przede wszystkim była to najlepsza rzeźba, jaką kiedykolwiek widział. Las to zdecydowanie osobliwe dziwne miejsce na stawianie rzeźb, zwłaszcza tak doskonale oddających wszystkie detale kobiecego ciała. Jeszcze bardziej zastanawiające albo nawet niepokojące było to, że postać wydawała się przed czymś uciekać, nawet dostrzegał w jej oczach przerażenie. Bez odpowiedzi pozostawało pytanie, co właściwie tutaj się stało.
— Las to dość osobliwe miejsce na postawienie tutaj rzeźby, zwłaszcza tak doskonale odwzorowującej wszystkie detale. — Zwrócił się do towarzyszącego mu Liefa, podczas obchodzenia tego posągu. Spojrzał w następnej chwili na młodszego mężczyznę, jakby chcąc poznać jego opinię na ten temat. Młody mógł mieć coś ciekawego do powiedzenia. Głupi przecież nie był.