• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6
[ 01.07.1972 ] – The Show Must Go On

[ 01.07.1972 ] – The Show Must Go On
Kobieta Guma
I won't go down you're blushing bride
Under the water I'll be sharpening my knife
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Na pierwszy rzut oka widzisz ogrom rudych i niesfornych włosów. Potem dostrzegasz, że dziewczyna ma jasną, bladą cerę i niebieskie oczy. Jest dosyć niska (154 cm) i to pomaga jej w wykonywaniu większości zadań związanych z jej elastycznością. Na co dzień ubiera się w zwiewne, lekkie i dziewczęce sukienki, a podczas występów ubiera obcisły kostium, w którym łatwiej jej pracować.

The Little Fox
#21
13.11.2023, 18:20  ✶  

Dla Elaine każda poznana osoba dostawała pustą, białą kartkę, którą miała po prostu zamalować swoimi barwami. Nie narzucała im tego kim mieli być, nie zwracała uwagi na powiązania rodzinne, na to czy byli czyści, czy byli bogaci, czy też biedni. Lubiła ludzi, bo po prostu byli cudowni i chciała z nimi egzystować. Nie liczyło się ich pochodzenie, ani to, czego zostali nauczeni. Akceptowała każdego jakim był. Nie wiedziała jak zareaguje na morderców, bo nie miała z nimi do czynienia, ale nie znosiła dowiadywać się o tym, że ktoś kogoś atakuje, nie znosiła tego rodzaju przemocy, nie znosiła żadnej przemocy – znęcanie się nad zwierzętami, czy ludźmi było dla niej najgorszym przewinieniem rasy ludzkiej, ale nadal próbowała każdemu dawać szansę na poprawę swojego zachowania, na zamalowanie kartki na kolorowo. To była już wola poznanej przez nią osoby jak to zrobi, bo mogło być słodko, ale mogli malować też gorzkimi i ciemnymi barwami, ale nie jej było to oceniać.

Usuwał się jej grunt pod nogami, bo ludzie nie chcieli jej dać żyć tak jak chciała, uparcie wnosili w jej życie ciemność, a ona nie chciała jej przyjąć, chciała, aby ktoś w końcu przestał zaciągać ją w mroki istnienia. Nie było to jednak możliwe, bo bańka po bańce stworzony przez nią świat pękał, rozpływał się z cichym pyknięciem. Chowała się przed ludźmi, chowała się przed światem zewnętrznym i nie sądziła, że ten Prewett zechce ją wciągnąć w to przed czym uciekała. Nie żałowała, że go uratowała, gdyby mogła to zrobić jeszcze raz zrobiłaby to bez zawahania, bez zawahania zaniosłaby go do szpitala i przypilnowała, aby przeżył, ale nie sądziła, aby chciała ponownie doprowadzić do tej rozmowy, którą teraz przeprowadzali.

– Dobrze, dobrze, nie będę… naciskać – szepnęła widząc, że coś jest nie tak. Przysunęła się do niego niepewnie, ale nie dotykała go więcej, nie kładła mu rąk na ramiona, nie przytuliła, choć miała ogromną ochotę na to. Bała się tego, co miał w głowie, bała się tego, co wiedział na temat Flynna i chyba faktycznie jak dowie się tego od swojego brata, a nie obcej osoby. Była odrobinę zła, że Flynn mieszał w jej przyjaźniach, że nie powiedział jej prawdy, ale miała nadzieję, że Laurent po prostu dramatyzował, albo go z kimś pomylił. Skąd miał pewność, że Flynn to ten sam Flynn, który robił kiedyś złe rzeczy.

– Flynn uciekł zanim tutaj trafiłam, a wrócił jakiś czas temu i niewiele mówił o tym, co robił w Londynie – powiedziała patrząc na niego niepewnie. Dlaczego uparcie chciał, aby była jego wróżką? Dlaczego przeszłość Flynna go tak przerażała? Zacisnęła dłonie w pięści, aby się rozluźnić, aby dać upust swoim emocjom. – Laurent… – szepnęła patrząc na niego zmartwiona. Co teraz będzie? Co zrobią z ich znajomości? Czy to już koniec? Już więcej się nie zobaczą? Już nie będzie tak samo… Bała się tego. Musiała natychmiast iść do Alexa, on pomoże jej się uspokoić. 

Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#22
14.11.2023, 18:54  ✶  

Laurent również lubił ludzi. Nie, kochał. Kochał ludzkość i pojęcie człowieczeństwa. Rozkochiwał się w emocjach, kochał samą ideę kochania, przyjaźnił się z faktem, że można się było zaprzyjaźnić. To leciało na tych kartkach prawdziwie kolorowym barwami. To była tęcza. Zamiast kartek wyszywał z tego przepiękne szarfy, którymi mógł się okrywać i zabrałby do tego zaplątania nawet Elaine. Zabierał ją nawet już. Niestety nawet w całej tej miłości pojawiały się barwy brązu i czerni. Fałsz i oszczerstwo. Tak bardzo chciał, żeby móc cofnąć kilka słów i parę reakcji, ale stało się. Przewrażliwienie, napięte nerwy przez rodziców, przez mordercę, przez upiorny statek i wizytę zwolenników Śmierciożerców w jego rezerwacie, przez to wszystko... i cóż? Wymówki. Rwał swoje własne serce w klatce piersiowej za to, że nie był mądrzejszy w tej chwili i że nadal był tak wewnętrznie roztrzęsiony, nie potrafiąc znaleźć dobrych słów dla kobiety. Nie potrafiąc się do końca uspokoić i pogodzić z tym, że oprócz Dantego to jeszcze Madame mogła zacząć szarpać go za włosy. Przysłowiowo. Albo i nie.

Spojrzał na nią, biedną, niemlże rozedrganą, kiedy patrzyła na niego tymi wielkimi oczami. Czy mogłaby kłamać? Te sarnie oczy... mogłyby? Och, ależ tak! Okłamała już niejednego frajera, ale blondyn chciał uparcie wierzyć w ludzi. Pomimo wszystko i pomimo wszystkiego. Zaczynał być zmęczony tą walką. Szarpaniną. O siebie, o bliskich, o bezpieczeństwo, a co dopiero o radość z życia. Te czarne chmury były przytłaczające. Kiedy je rozganiał, albo kiedy korzystał z pomocy chociażby Elaine do tego to one wracały. Uparcie i uporczywie, raz za razem, dotykając nawet tych sfer życia, których nie powinny musnąć. Bo obejmowały je całe. Kiedy się przysunęła to w końcu wyciągnął do niej ostrożnie ręce, jakby się bał, że zaraz się rozleci od jego słów albo dotyku. Od tego, co zrobić i jak naruszył jej świat. Objął ją, jeśli tylko się na to zgodziła. Przysunął do siebie - jeśli nie miała obiekcji i nie chciała się wymknąć. Zaczynał być zmęczony słowem "przepraszam". Zaczynał być zmęczony swoją niedoskonałością.

- Przepraszam. - Powtórzył, przymykając oczy, opierając policzek o czubek jej głowy. Gładząc ją po miękkich włosach. - Nie spodziewałem się go tutaj zobaczyć, poniosły mnie emocje. - I co? Co dalej? Ufać temu, że morderca... ale czy on byłby lepszy w takim razie..? Jakie miał niby prawo do oceny? Puścił kobietę. - Ufałem mu. - Przyznał, spoglądając na Elaine. Tylko, że ufał, że naprawdę pomoże i zrobi to, co do niego należy przez Madame. A czy ufałby, że niczego mu nie zrobi? Albo Elaine? Jeśli niewygodna prawda i przeszłość wyjdą na zewnątrz? I jak wtedy patrzyłaby na niego? - Nie chciałem burzyć twojego życia. Ani życia... Flynna. - Jak to go tutaj nazywali. - Ja też nie byłem święty, więc... jak mógłbym go oskarżać. Gdyby nie on, nie byłoby mnie tu dziś. - I gdyby nie Madame, która ich połączyła. I jednocześnie o ile byliby bardziej wolni - obaj - gdyby nie ona. - Nie chcę cię w to angażować, nie chcę ci tego tłumaczyć. Nie mogę. - Bo to za dużo. O wiele za dużo. Szczególnie przed... właściwie nieznajomą osobą. Odsunął się od niej. - Pójdę już...



○ • ○
his voice could calm the oceans.
Kobieta Guma
I won't go down you're blushing bride
Under the water I'll be sharpening my knife
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Na pierwszy rzut oka widzisz ogrom rudych i niesfornych włosów. Potem dostrzegasz, że dziewczyna ma jasną, bladą cerę i niebieskie oczy. Jest dosyć niska (154 cm) i to pomaga jej w wykonywaniu większości zadań związanych z jej elastycznością. Na co dzień ubiera się w zwiewne, lekkie i dziewczęce sukienki, a podczas występów ubiera obcisły kostium, w którym łatwiej jej pracować.

The Little Fox
#23
18.11.2023, 19:41  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.11.2023, 20:11 przez Lady Carmilla Sanguina.)  

Słów nie można było cofnąć, reakcji nie można było przewidzieć, przyszłości poznać bez odpowiednich umiejętności. Nie można było jednak żyć tak, aby żałować tego życia. Elaine czuła się smutna, zmęczona i niepewna tego, co się wydarzyło. Nie tak zaplanowała to spotkanie, nie tak zaplanowała ich znajomość dzisiejszego dnia. Chciała mu dać odpocząć od zwykłego, bogackiego życia jakie prowadził za płotami cyrku. Chciała mu pokazać radość kolorowych występów, słodkości jakie tu dawali, domy strachów jakie tu prowadzili, ale zamiast tego zobaczyli odbicie mroku po drugiej stronie luster ich żyć. Gdy rozłożył ramiona, gdy je do niej wyciągnął bez zastanowienia wpadła w nie obejmując go mocno, wręcz chciała go zgnieść, aby zapomniał o rozlanej krwi w przeszłości. Nie mogła tego zrobić, ale próbować nikt jej nie zabroni. Wtuliła twarz w jego tors zamykając mocno oczy i wdychając jego zapach. Był taki przyjemny, a jej serce biło zdecydowanie szybciej niż jak występowała. Chciała się rozpłakać, ale nawet nie wiedziała dlaczego. Czuła jego smutek i niepewność. Odsunęła się, gdy ją puścił, chociaż nie chciała. Jego ramiona były dla niej ciepłe i przyjemne, ale jego słowa ostre jak ciernie.

– Nie przepraszaj, rozumiem – odpowiedziała, chociaż nie do końca rozumiała, będzie musiała zapytać Flynna o co chodziło, dlaczego Laurent tak bardzo się przestraszył. Nie wiedziała też, czy chciała znać prawdę. Spojrzała na niego niepewnie i skinęła głową. – Mogę cię chociaż odprowadzić? – zapytała. Kawałek do miejsca skąd będzie mógł wrócić do domu. – I… czy… to znaczy, że już więcej… się ze mną nie spotkasz? – wolała już to wiedzieć, wolała znać prawdę, czy powinna rościć sobie prawo do nazywania go swoim przyjacielem. Jeśli zgodził się na ten krótki spacer poszła z nim, jeśli nie zaczekała, aż zniknie.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (5843), The Edge (1514), The Little Fox (5226)


Strony (3): « Wstecz 1 2 3


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa