Ochoczo oddawała pocałunki, pozbywając się po drodze tej niewinności, która Laurenta przyciągnęła. Z każdą chwilą nabierała więcej śmiałości, nie potrafiąc do końca kontrolować swoich ruchów. Gdy zjechał na jej szyję, odgięła ją tak, by ułatwić mu dostęp do nagiej skóry. Drżała, wplatając palce w jego jasne, białe włosy. Laurent był niespotykanie delikatny i zmysłowy, każdy jego ruch trafiał w czuły punkt Olivii. Gdy muskał jej biodro, udo i kolano, gdy gorący oddech drażnił jej szyję, powodując kolejne fale przyjemności rozlewające się po całym jej ciele. Doskonale wiedział, co robić i jak, żeby już nie przesuwać granicy, a po prostu ją przekroczyć. Ktoś mógłby pomyśleć, że w takiej sytuacji napięcie gdzieś zniknie, zastąpione innymi emocjami, ale nie. Ona miała wrażenie, że stało się jeszcze wyraźniejsze, wręcz nie do zniesienia. Tak w zasadzie Laurent nie pozostawił jej wyboru, jeśli chodzi o odpowiedź. Czy którakolwiek kobieta byłaby w stanie poprosić go teraz, by przestał?
- Nie - kolejny szept wydobył się z jej ust. Nie miała odwagi mówić głośniej, bojąc się że każdy głośniejszy dźwięk mógłby zburzyć to, co się teraz działo. Nie uciekała już wzrokiem. Wytrzymała jego spojrzenie, chociaż miała wrażenie, że gdyby nie przerwał kontaktu wzrokowego, mogłaby spłonąć. Czując jego oddech na swoim uchu jęknęła cicho i rozchyliła lekko nogi zapraszająco. Tylko wyjątkowo opanowana lub nieposiadająca podstawowych odruchów osoba zareagowałaby inaczej. Olivia przejechała palcami po karku Laurenta, drażniąc jego skórę opuszkami. Zjechała niżej, na ramię, i nieco w bok, do pierwszego guzika koszuli. Wiedziała, że gdy którekolwiek z nich wykona kolejny ruch, nie da się tego zatrzymać. Ale ona nie chciała przerywać. Odpięła pierwszy guzik jego koszuli, cudem tylko powstrzymując drżenie rąk. To było nieprawdopodobne, jak na nią działał. Wydawało jej się, że jeszcze nigdy nie czuła się tak piękna i pożądana, jak w tej chwili. A która kobieta nie lubi tak się czuć?