24 lipca 1972r.
Aleja Horyzontalna, Mieszkanie Nicholasa Yaxleya
Aleja Horyzontalna, Mieszkanie Nicholasa Yaxleya
Późny wieczór dnia 20 lipca. Odkąd Nicholas przeczytał artykuł z wywiadem Laurenta Prewetta, nie ukrywał tego rozbawienia. Jak konkretnie jego selkie się wypowiadał o śmierciożercach. Pomyśleć, że nie zdawał sobie sprawy z tego, że Nicholas jest jednym z nich.
- Odważne…Stwierdził, spoglądając po chwili na swój widoczny mroczny znak, spoczywający na lewym przedramieniu. Było późno, był sam w mieszkaniu. Nikt nie widział. Mówiąc o Laurencie, że jest "jego", wciąż nawiązywał do tamtejszego pierwszego spotkania. Niżeli kolejnego jakie odbyli. To ostatnie nacierało granice cierpliwości Nicholasa, gdzie dał się wciągnąć w jego grę. W miejscu publicznym. Może było warto?
Odłożył gazetę na blat szafki kuchennej. Podparł się jedną ręką o niego, a drugą o swoje biodro. Myślał. Zastanawiał się. Spojrzał znów na zdjęcie Prewetta, przygotowując plan swojej gry. Najchętniej by się z nim spotkał w tej sprawie. Wybadał grunt.
Dnia następnego z samego rana, Nicholas wysłał przed swoją pracę list do Laurenta z zapytaniem o możliwe spotkanie. Brak odpowiedzi danego dnia mógł być znaczącą także odmową. Bał się?
Dopiero kolejnego dnia przyleciała sowa z odpowiedzią. Nicholas uśmiechnął się kącikiem ust. Jednak foczka złapała przynętę. Yaxley dopasował swój grafik wyznaczonego dnia i odesłał potwierdzenie jako również zaproszenie do siebie. Odpowiedź zwrotna była potwierdzająca przybycie.
Tego konkretnego dnia, w godzinie popołudniowej, Nicholas przygotował odpowiedni napój alkoholowy, jeżeli Laurent zechce skosztować. Mógłby nawet podać kawę. Zakupił także przekąski, typowe przysmaki dla selkie, owoce morza. Nie był pewny, czy akurat Laurent je uwielbia, ale mając podstawową wiedzę na temat jego gatunku, powinien być to dobry wybór. Nie była to randka. Spotkanie miało mieć charakter koleżeński, współpracy. Tutaj nikt nie będzie im przeszkadzać.
Mieszkanie Nicholasa nie miało barw. Nie było też jakoś ciepło urządzone. Skromnie. Puste ściany. Kilka konkretnie potrzebnych mebli. Duża skórzana sofa i dębowa ława. Regał na książki, nie zapełniony w całości. Kuchnia i sypialnia też wyglądały skromnie. Podobnie łazienka. To mieszkanie pełniło Nicholasowi jako opcja nocowania i najbliższej lokalizacji dostania się do Ministerstwa. Miejscem, gdzie może zapraszać kogokolwiek. Zaś jego dom w Little Hangleton, pełnił miejsce kryjówki, samotnego życia i mieszkania tam. Gdzie piwnicę wykorzystywał do swoich nielegalnych celów. Zabezpieczając całą posiadłość zaklęciami.
Czekając na Laurenta, ponownie przeglądał jego wywiad. Na sobie miał czarną koszulę rozpiętą pod szyją, z krótkim rękawem i czarne spodnie. Mroczny znak ukrył pod zaklęcie maskujące. Na ławie czekało już wszystko przygotowane. Brakowało tylko jednego elementu. Jednej osoby.