• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Czarodzieje Kroniki Przyjęci do gry v
« Wstecz 1 … 3 4 5 6 7 8 Dalej »
Milo 'The Bang' Bell

Milo 'The Bang' Bell
Milo Bell
The one that brings a gun, to a wand fight!
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki na 178 cm młody mężczyzna, o ciemnej karnacji i przystrzyżonych krótko czarnych włosach. Zwykle ubrany w mugolskie ciuchy - jeansowe kurtki, proste znoszone spodnie, kraciaste koszule i T-shirty ulubionych zespołów. W okolicy cyrku nosi dumnie pas z dwoma rewolwerami, kiedy jest poza nim broń nosi schowaną w kaburze pod ramieniem. Kiedy czyta, na nosie ma okulary. Dużo się uśmiecha, mówi trochę tak jakby ciągle był na haju, przeciągając niektóre zgłoski.

The Bang
#1
28.11.2023, 03:02  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.12.2023, 18:13 przez Baba Jaga.)  

Milo 'The Bang' Bell

Koncepcja postaci



Niniejszy tekst jest transkryptem rozmowy przeprowadzonej między Milo Bellem a pracownikiem BUM, w sprawie próby włamania na Ulicę Pokątną z użyciem kradzionej różdżki. Ze względu na niepowodzenie akcji, niską szkodliwość czynu oraz dotychczasową niekaralność podejrzanego, sprawa została umorzona.

- Dobrze, zacznijmy od początku. Jak się nazywasz i kiedy się urodziłeś?
- Urodziłem się w Nowy Rok, w 1947. A nazywam się Milo... Milo Bell. Chociaż pewnie prędzej będziesz znał mnie jako The Bang.
- The Bang, tak? Tak myślałem, że należysz do tej trupy cyrkowej. Nie sądzisz, że są lepsze miejsca dla takiego młodzieńca jak ty?
- Jakie miejsca? Świat mugoli? Nigdy tam nie należałem, chociaż aż do dziesiątego roku życia byłem przekonany, że jestem mugolem. Właściwie, to nie wiedziałem nawet, że istnieje takie słowo jak "mugol". Jak miałem siedem lat, to pierwszy raz zobaczyłem kobietę, która ochroniła się przed deszczem rzucając zaklęcie. Nikogo dookoła to nie obchodziło, jakby ona i to co robi w ogóle nie istniało. Potem zacząłem dostrzegać różne dziwne rzeczy dużo częściej. Ludzi, ubranych w osobliwe szaty; stworzenia przemykające w parkach; dziwne anomalie, odkształcające rzeczywistość. Myślałem, że tracę zmysły, chyba rozumiesz?
- Niekoniecznie, ale kontynuuj. Powiedziałeś o tym komuś?
- Tak, w końcu powiedziałem o tym opiekunom w sierocińcu. Powiem tylko, że nie przyjęli tego zbyt entuzjastycznie. Dostałem talon na balon, znaczy na przymusowe spotkania z psychiatrą a później przeniesiono mnie do ośrodka, gdzie miałem "wyzdrowieć". Prawda jest taka, że tam wcale nie próbowano nas wyleczyć, a raczej zastraszyć i zniszczyć. Oszczędzę ci dokładnych opisów tego co tam się działo. To tam poznałem JĄ. Ja widziałem magię, a ona potrafiła jej używać. Żadne z nas jednak nie wiedziało skąd ona pochodzi ani czym jest.
- Czy mówisz o [REDACTED-1]?
- Tak, teraz wiem, że powinna otrzymać list z tej szkoły do której chodzicie, z Hogwartu. Nie wiem, czy była to kwestia tego, że jej dar był zbyt słaby, czy wasze sowy zabłądziły albo były przejęte przez pracowników ośrodka. Naprawdę, nie mam cholernego pojęcia czy...

*przerwa na zapalenie papierosa przez przesłuchiwanego*

- Możemy kontynuować?
- Tak, tak. W każdym razie kiedy ja miałem dziesięć lat a ona dwanaście, postanowiliśmy uciec z tamtego miejsca. Wiedzieliśmy, że nic dobrego nas tam nie czeka. Mieliśmy wymyślony plan, wszystko dokładnie przemyślane tylko... Coś poszło nie tak.

*dźwięk przesuwanych papierów*

- Z raportu z tamtego incydentu wynika, że obudził się w niej [REDACTED-2], czy tak właśnie było?
- Słuchaj, nie wiem co to dokładnie było. [REDACTED-2], potwór czy demon z dna piekieł. Kiedy jednak nas otoczyli przy murze, eksplodowało zabijając wszystkich dookoła, z nią włącznie. Ja przeżyłem tylko cudem, powtarzam sobie, że może ona chciała mnie ocalić, ale i tak skończyłem cały poharatany. Słabo to teraz widać, ale część blizn została mi po tym do dzisiaj...

*chwila ciszy*

- Dobrze, więc uciekłeś z sierocińca, co działo się dalej?
- Cóż, dziesięciolatek na przedmieściach Oxfordu nie ma za bardzo szans pozostać niezauważonym. Naszym planem było kupić w automacie bilety na pociąg i pojechać do Londynu. W metropolii spokojnie mogli byśmy uchodzić za dzieci na wycieczce, myśleliśmy, że znajdziemy tam jakieś miejsce do spania czy coś. Tak, teraz zdaję sobie sprawę z tego jakie to było naiwne myślenie, ale pamiętaj proszę, że ona potrafiła CZAROWAĆ. Wydawało nam się, że jesteśmy niepowstrzymani, jakkolwiek stłamszony i trudny do kontrolowania był jej dar. Nie wiem teraz, jak udało mi się dotrzeć na tą stację kolejową i do pociągu a potem wyjść na ulice Londynu. Udało mi się kupić bandaże i inne takie środki w jakiejś aptece, a potem ukryłem się w jakimś zaułku i opatrzyłem te co większe rany. Znaczy, nie miałem żadnych złamań, ani głębokich ran. Większość z nich to były powierzchowne cięcia, więc raczej bym się nie wykrwawił. Zakażenie, to co innego.
- Zakażenie?
- No, kiedy do rany dostają się bakterie i... Nie ważne.
- I to wtedy znalazłeś cyrk Bellów?
- O nie, nie. To oni znaleźli mnie. Tak się składa, że jakimś cudownym zrządzeniem losu wybrałem zaułek niedaleko miejsca gdzie się wtedy zatrzymali. Zobaczyłem The Tempest ćwiczącą z jeszcze jedną osobą jakiś numer na linie, rozwieszonej między dwoma budynkami, ponad głowami nieświadomych niczego ludzi. Krzyknąłem, kiedy jedna z nich zaczęła spadać a potem jeszcze głośniej, kiedy zatrzymała się w powietrzu i zamiast uderzyć z impetem w ziemię, opadła na nią powoli. Zagadały do mnie, bo chyba były zdziwione tym, że ich widzę równie bardzo jak ja. Wtedy po raz pierwszy usłyszałem słowa "mugol", "charłak", "Hogwart" i "Ministerstwo Magii". Kiedy zobaczyły w jakim stanie jestem, zaoferowały swoją pomoc i schronienie "na parę dni". No a potem to już tam zostałem.
- Nie chcieli, żebyś wrócił tam skąd przyszedłeś?
- Nie, chyba widząc stan w jakim byłem zrozumieli, że wcale nie byłoby mi tam dobrze. Stary Tully, który wtedy zarządzał cyrkiem, nie bardzo miał ochotę mnie przyjąć - mówił, że jestem tylko kolejną gębą do wykarmienia a w dodatku nawet nie potrafię czarować, więc co niby mogę pokazać czarodziejom. No, ale po roku udowodniłem, że jestem przydatny i byłem gotowy na najbrudniejsze roboty, byle zarobić na swój dach nad głową.
- A teraz masz własne show?
- No cóż, kiedy miałem jakieś dwanaście lat, po raz pierwszy w ręce wpadła mi broń. Zabytkowy karabin FA MIe z czasów I Wojny Światowej. No i jakoś tak okazało się, że mam naturalny talent - nie musiałem nawet wkładać w to specjalnego wysiłku, kule po prostu trafiały w to miejsce w które chciałem. Potem to już poszło z górki, poznałem ludzi, którzy załatwili mi broń - stare modele z demobilu, a z czasem coraz nowsze. No, a poza tym okazuje się, że niektórych czarodziejów fascynuje świat mugoli. Zwykły boombox potrafi wprawić ich w osłupienie.
- Wybuchające pudło?
- Nie, to nazwa urządzenia do odtwarzania muzyki. No, w każdym razie od tego czasu w cyrku robię za tego co załatwia wszystko co trzeba po stronie mugolskiej.
- No dobrze, ale jak to się stało, że wszedłeś w konflikt z prawem?
- Ech...

*przerwa na zapalenie kolejnego papierosa*

- Cóż, zwykle osoby, które sprzedają nastolatkowi broń, nie robią tego legalnie. Chcieli żebym dealował, a miałem dostęp do rynku, który dla nich był kompletnie zamknięty - rynku czarodziejów...
- Poczekaj, dealował? Co to znaczy?
- ... W zamian za broń, sprzedawałem dla nich marichuanę, LSD, czasem Quaalude hipisom.
- Hi... Pisom?
- Ech, długo by tłumaczyć. Dość, że zarabiałem naprawdę dobre pieniądze, nigdy nie podwędzałem towaru, dotrzymywałem terminów i się nie wychylałem. To trochę obrzydliwe, ale mając siedemnaście lat miałem już więcej odłożonych pieniędzy niż większość ludzi w wieku trzydziestu. Po prawdzie, to planowałem kupić sobie mieszkanie, gdzieś poza cyrkiem i... Odejść. Chciałem wyjechać gdzieś daleko, może nawet do Ameryki, bo... No, co jest przyjemnego w oglądaniu codziennie magii, samemu będąc najbardziej nudnym i zwyczajnym człowiekiem na świecie?
- Cóż, chyba nic.
- No właśnie. Tyle że, czułem się odpowiedzialny za dzieciaki z cyrku. Szczególnie za The Little Fox i Felixa. Mam i miałem wrażenie, że ktoś musiał ich pilnować, żeby nie skończyli... Tak jak ja, albo The Edge, o którym tyle słyszałem. Poza tym Alexander jest w porządku, dużo bardziej niż Tully był. Słucha nas, nie jest despotą i bardziej robi nam za ojca niż pana i władcę. [cisza] To jak, coś jeszcze mam opowiedzieć o swojej historii? W gardle mi zaschło.
- Nie, to chyba wszystko. Możemy przejść dalej...

*koniec transkryptu*

[+]NOTATKI DODATKOWE
REDACTED-1 Amalia Blackthorne, jak ustalono córka matki czarownicy oraz ojca mugola. Matka zmarła we wczesnym dzieciństwie dziewczyny, ojciec oddał ją do Ośrodka Zdrowia Mentalnego Littlemore. Dziewczyna, instytucjonalizowana od wczesnych lat dziecięcych, nigdy nie otrzymała listu z Hogwartu. W efekcie mugolskich terapii psychologicznych, jej moc stała się niestabilna. Zmarła 3 marca 1957 -> patrz incydent nr. 340/IV/OBS

REDACTED-2 obskurus -> patrz Najrzadsze Schorzenia Magiczne str. 342-343
Czarodziejska legenda
She should be sure in her soul that the most terrifying thing in the forest was her.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wiedźma, która mieszkała w domku stojącym na kurzych nogach. Jadła dzieci na śniadanie — i prawdopodobnie na obiad i do herbaty.

Baba Jaga
#2
30.11.2023, 21:20  ✶  

Postać drugoplanowa

Czarodziejska legenda
She should be sure in her soul that the most terrifying thing in the forest was her.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wiedźma, która mieszkała w domku stojącym na kurzych nogach. Jadła dzieci na śniadanie — i prawdopodobnie na obiad i do herbaty.

Baba Jaga
#3
30.11.2023, 21:20  ✶  

zebrane odznaki

Twoja postać nie zdobyła jeszcze żadnych odznak. Odznaki możesz zbierać realizując scenariusze, zdobywając mechaniczne osiągnięcia i biorąc udział w wydarzeniach ogłaszanych w dziale szpalta. Sporadycznie mistrzowie gry obdarowują graczy odznakami specjalnymi. Sposoby na ich zdobycie owiane są jednak tajemnicą.
Milo Bell
The one that brings a gun, to a wand fight!
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki na 178 cm młody mężczyzna, o ciemnej karnacji i przystrzyżonych krótko czarnych włosach. Zwykle ubrany w mugolskie ciuchy - jeansowe kurtki, proste znoszone spodnie, kraciaste koszule i T-shirty ulubionych zespołów. W okolicy cyrku nosi dumnie pas z dwoma rewolwerami, kiedy jest poza nim broń nosi schowaną w kaburze pod ramieniem. Kiedy czyta, na nosie ma okulary. Dużo się uśmiecha, mówi trochę tak jakby ciągle był na haju, przeciągając niektóre zgłoski.

The Bang
#4
30.11.2023, 21:20  ✶  

Oto profil twojej postaci


Możesz swobodnie edytować go i umieszczać w nim dodatkowe informacje o postaci, fabularne i mechaniczne notatki i wszystko inne, co tylko przyjdzie ci do głowy. Mamy też dla ciebie propozycję: uzupełnij pytania z poniższej ramki i zgłoś się za to po osiągnięcie.

Poznajmy się bliżej


♦ W lustrze Ain Eingarp widzę...
♦ Bogin przyjmuje przy mnie formę...
♦ Amortencja pachnie mi...
♦ Moje ulubione zaklęcie to...
♦ Mój patronus przyjmuje formę...
♦ Wróżbiarstwo to dla mnie...
♦ Czarna magia? Cóż...
♦ Za swoje największe osiągnięcie uważam...
♦ Stoję po stronie...
♦ Moje serce należy do...
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa