Nicholas momentami mógł wydawać się być jak loteria. Nie za bardzo lubił poruszać tematów dotyczących jego osoby. Jeżeli do takiego dochodziło, zmieniał go teatralnie na coś innego. Lub ucinał rozmowę, jeżeli zauważał iż rozmowa zmierza do niekorzystnego dla niego toru. Porównanie do ślimaka, także mogło pasować. Lecz nie dosłownie. Nie chował się fizycznie, chował wewnętrznie. Jakby otwierał i zamykał skrzydła okienne, kontrolując to, co mogło przez nie wyjść.
Nawiązywanie do morderstw, jak jego mieszkanie, czy też analizowanie stwierdzeń pod względem picia alkoholu i jego konsekwencji, było za dużo. Jakby Laurent miał w sobie detektywistyczny dar analizowania wszystkiego ze szczegółami. Bezpieczniej było, porzucić temat alkoholu. A później i mieszkania.
Było można zauważyć, że Prewett inaczej już zaczął mówić. Badał teren. Jak ofiara swoją klatkę, w której została schwytana, aby przekonać porywacza. Badająca jego zamiary.
- To prawda.Odpowiedział krótko, na temat alkoholu. Zmienionej treści w kwestii rozmowy o tym trunku. I na tym mogli zakończyć, skoro Laurent i tak wolał czuć się bezpieczniej, nie pijąc nic tam procentowego.
Jako że Laurent poruszał temat alkoholu, Nicholas mógłby w sprawie jedzenia mięsnych potraw. A jak można zauważyć, owoce morza do takich się zaliczały. Nie podjął jednak tego tematu, ale jakoś tak dziwnie się poczuł widząc to jak smakował się tym Prewett. Dobrze że miał sałatkę, to Nicholas skubnął jej trochę.
- Nie mam. Nigdy też nie przykuwałem głównej uwagi do wyglądu mieszkania. Jeśli mam być szczery, kupiłem je w takich barwach. I jedynie jak przychodzi na to czas, odnawiam tak samo.Pracoholizm wchodził mu w skórę, że nie miał za bardzo czasu zastanawiać się, jakie chce ściany, podłogę, meble i dodatki. Dlatego jest tak jak jest. Szaro, ponuro, surowo i chłodno. Styl wnętrza dopasowany do duszy Nicholasa i lodowego serca. Mimo to, Yaxley przyznał się przed Prewettem, że nie miał wyobraźni przestrzennej w tym temacie. Co innego wyobrazić sobie czyjąś śmierć.
Laurent dodał kolejne propozycje, minimalistyczne, aby trochę zmienić mieszkanie i znów zapodał magiczną wizualizację. Nicholas przyjrzał się jej i może faktycznie pójdzie w tym kierunku? Obraz. Wiedział już gdzie mógłby się udać po taki.
- Nawet nie wiem jak wygląda w środku, bo nie zaprosiłeś mnie. Ale mogę się domyślić, że podobnie jak mi tutaj zaprezentowałeś w postaci iluzji.Nicholas nie był u Prewettów, czy nawet w tej posiadłości Laurenca, to nie miał pojęcia jaki styl u nich panuje. Lecz jak wspomniał, może się domyślać, biorąc pod uwagę propozycje na zmianę tego tutaj mieszkania. W kolejnych słowach Laurenta, Nicholas uniósł brew ku górze, zdziwiony lekko nagłymi przeprosinami.
- Dlatego Cię zapytałem. I zaprosiłem w celu rozmowy, dokończenia tego, co zostało zapoczątkowane w kawiarni. Nie sądziłem, że od razu podejmiesz ocenę mojego wnętrza. Nie wiem czemu przepraszasz.
Machanie gazetą najwyraźniej podrażniło selkie. Dlatego też na jego prośbę, Nicholas odłożył ją na bok. Nie chciał tutaj pożaru i na stałe przenosić się do Little Hangleton. Nie był tak bogaty, by zaraz drugie mieszkanie kupować.
Słysząc ten wywód na temat śmierciożerców, że są mordercami i terrorystami, to tak jakby słyszał o sobie. Bo jest śmierciożercą, jest mordercą i zaprosił Prewetta do siebie na owoce morza. Niestety mylił się, gdyż nie każda istota zasługuje na życie, jeżeli nie wie gdzie jest jej miejsce, a dotyczy to szczególnie szlam.
Słuchając tych odważnych słów, poglądu, interpretacji z zaobserwowanych wydarzeń, Nicholas aż przerwał jedzenie sałatki. Pozwolił mu jednak dokończy swój wywód.
Gdyby te słowa znalazły się w prasie, Laurent zapewne by już nie żył. Równie dobrze Nicholas mógłby mu w tym pomóc tu i teraz. Ale większych problemów nie będzie sobie robił. Kto wie, czy Laurent nie powiedział komuś, gdzie udaje się na spotkanie. A Nicholas byłby ostatnią osobą, jaka się z nim kontaktowała. Biorąc pod uwagę brak zaufania do Nicholasa i przesadną ostrożność.
- Zadałeś sobie może pytanie, dlaczego to robią?
Sięgnął po szklankę, kiedy zadał do pytanie i upił łyk.
- Albo może zostawmy ten temat.
Stwierdził, widząc, że ten temat jest dla Laurenta drażliwy, a nie chciał wydłużać jego kłów jadowych.
Wziął gazetę, wyrzucił za kanapę a następnie poklepał miejsce obok siebie, gestem głowy zachęcając.
- Nie dokończyliśmy rozmowy w kawiarni. Pamiętasz?
Generalna zmiana tematu. Nicholas zachęcał wymownie do tego, co na koniec rozmowy w kawiarni było poruszone. Ale Yaxley skłamał udzielając odpowiedzi.