Ta tajemnicza wyjątkowość, przyczyniła się do tego, że Laurent będąc w jego ramionach, pod jego ciałem, pragnął tylko więcej i więcej. Nicholas dał mu tyle, ile sam był wstanie, aby obie strony były zadowolone. Oboje tego potrzebowali. Tym razem nie trzeba było się hamować. Nie trzeba było się ograniczać. Mogli iść na całość. To był ich sekret wspólnie spędzonego czasu w sypialni Nicholasa.
Leżeli przez jakąś chwilę w milczeniu, obejmując wzajemnie. Ich ciała rozgrzane, oddechy przyspieszone. Musieli to uspokoić w sobie. Na prośbę o użyczenie łazienki, Nicholas wskazał drzwi, gdzie Laurent powinien się udać, instruując, gdzie są ręczniki do wzięcia. Było co podziwiać, kiedy Prewett przemierzał kawałek trasy do wyjścia z sypialni, dosłownie nagi. Było co podziwiać. Westchnął, samemu zbierając się po dłuższej chwili z łóżka. Później posprząta. Zaczął ubierać spodnie, na to koszulę i wtedy Laurent wyszedł z łazienki.
Randka. Też coś.
Odparł na jego słowa, choć na żartach się nie znał to jednak można byłoby to spotkanie za takowe uznać. I właśnie, świece. Olśniło Nicholasa, że nie pomyślał o nich, jak i kadzidłach. W ogóle nie brał pod uwagę tego spotkania jako randki. Nigdy na takowych nie był, ani nikogo nie zapraszał. Będzie musiał wybrać się do znanego mu sklepu i dokonać odpowiedniego zakupu. Na czarną godzinę.
- Chciałbym, aby to pozostało między nami. I, jeżeli mamy to kontynuować, musimy ograniczyć się do mojego mieszkania.
Poruszył temat dość istotny dla siebie. Podchodząc do Laurenta, aby zgarnąć mu z oczu mokre kosmyki włosów. Chęć ponownego dotknięcia jego ciała. Oczyszczonego po odbytych łóżkowych przyjemnościach. Czy mógł liczyć na dyskrecję? Czy dla Laurenta byłoby to także do ugadania? Mają coś, co ich wspólnie łączy. Nie chcieliby chyba skandalu publicznego na tle rodzinnym.