• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[30.05.72] rozliczenie z przeszłością | edge & severine

[30.05.72] rozliczenie z przeszłością | edge & severine
miss goodman
rage, maybe rage would lift me up, make me stand, make me walk—
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoka (177 centymetrów) i niekształtna; wąska talia, niemalże płaska klatka piersiowa, szerokie ramiona oraz krzywe, bocianowate nogi zaskarbiły jej w szkolnych latach niechlubne przezwisko - oset. Jej miodowe włosy, jeśli nie potargane, upięte są w niedbały kok, zaś spojrzenie błękitnych oczu kryje w sobie zmęczenie. Poza tym nosi się elegancko, choć mało kobieco, lubując się w idealnie skrojonych garniturach.

Severine Crouch
#1
30.09.2023, 10:21  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.07.2024, 18:43 przez Mirabella Plunkett.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono osiągnięcie - The Edge - Piszę więc jestem
Jej sylwetka odcinała się na tle liliowego nieba, gdy w zapadającym zmierzchu przemierzała cmentarz w Little Hangleton. Po raz pierwszy od dawna czuła uczucie zwane wyrzutami sumienia, wbijające się przy każdym oddechu w jej klatkę piersiową tysiącami drobnych igieł, zalegające ciężarem na chudych barkach i sprawiające, że jedzenie miało smak popiołu. Wiedziała, że kwiaty złożone na grobie tej dziewczyny to za mało, by odkupić swe winy, że bukiet bzu przewiązany perlistą wstążką nie wymaże przewinienia Severine, jakim było bronienie jej oprawcy przed Wizengamotem - skuteczne, musiała przyznać, lecz było to gorzkie zwycięstwo.
W masochistycznym odruchu zatrzymała się na moment i odwróciła, by jeszcze raz przeczytać napis na świeżym nagrobku. Żyła dziewiętnaście lat. Poczuła, jak żołądek boleśnie się kurczy, opuściła głowę i ruszyła wolno przed siebie. Nie zamierzała jednak jeszcze opuszczać terenu cmentarza, niezrażona jego grozą i cieniem starych cisów błądząc pośród zmurszanych pomników, czując jak nogawki jej spodni robią się wilgotne od osiadającej na trawie rosy. Wieczór był ciepły - jak jeden z tych wieczorów na przełomie maja i czerwca, niosących ze sobą zapach lata i koncert świerszczy - lecz pod złowieszczym okiem górującego nad nekropolią domu na wzgórzu Severine czuła jedynie dreszcz prześlizgujący się wzdłuż jej kręgosłupa.
Jej myśli krążyły wokół życia - czerwonego, pomarszczonego, rozwrzeszczanego życia, które trzymała w ramionach przez zaledwie kilka chwil. Nie mogła nic na to poradzić; wspomnienie Atticusa pojawiało się niezależnie od niej, podświadomie, tak jak podświadomie postępuje język, drażniąc swoją końcówką bolący ząb.
Skręciła w jedną z bocznych alejek, niepodal mugolskiego kościoła. Słońce zdążyło już schować swą tarczę za horyzontem, pogrążając cmentarz w popielatym półmroku. W oddali dostrzegła nikłe światełko rozżarzonej końcówki papierosa pomiędzy palcami ciemnej postaci - mężczyzny, jak stwierdziła, po jego budowie ciała, siedzącego na ławce przed jednym z grobów. Bez wahania ruszyła w tamtym kierunku; tę część cmentarza zajmowali głównie mugole, zatem założyła, że nieznajomy jest jednym z nich. Kiedy jednak znalazła się bliżej, zrozumiała, że ten człowiek wcale nie jest nieznajomym - nie dla Severine.
Flynn pieprzony Bell. Jedna z najtrudniejszych spraw w jej krótkiej prawniczej karierze, musiała przyznać, za to otwierająca przed nią wiele drzwi. Skoro wybroniła jego, była w stanie wybronić każdego łachudrę z Nokturnu. Wyminęła go bez słowa; zarówno on, jak i panna Crouch zdawali się nie należeć do osób, które lubują się w jałowych dyskusjach; zwłaszcza, że obiecała mu, że skontaktuje się z nim dopiero, gdy zażąda od niego spłaty długu. W końcu nie ratowała go przed Azkabanem w ramach działalności charytatywnej; takowej Severine nie prowadziła.
Zatrzymała się gwałtownie, jakby przez jej ciało przeszedł impuls. Edge jako cyrkowiec miał dostęp do miejsc, o których nawet nie zdawała sobie sprawy. Umiałby - na przykład - wykraść pewne dokumenty, zakręcić się wokół pewnych ludzi, zdobyć informacje, których ona nie mogła. Och, jak mogła być tak głupia, że nie wpadła na to od razu.
Zawróciła więc i przysiadła się do Flynna, mając nadzieję, że mężczyzna nie odbierze jej zachowania jako ataku.
— Czas, abyś spłacił swój dług — oświadczyła bezpardonowo, lecz łagodnie. — Raczej nic niebezpiecznego, ale wymagającego dużej dyskrecji.
Nawet nie brała pod uwagę odmowy. Wciąż była w posiadaniu kwitów, dzięki którym mogła załatwić mu randkę z dementorem.
Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#2
09.10.2023, 10:24  ✶  
Edge przychodził w takie miejsca w ramach kontemplacji nad sensem istnienia, istotą życia człowieka. Zanim się ktoś jednak nad nim zachwyci, jaki to z niego nie był wielki filozof, chłopak za każdym razem dochodził do niemal identycznych wniosków - nie istniał żaden sens ich tułaczki po tym smutnym świecie, na który się tutaj nie prosił, na który ją tutaj jego chora matka sprowadziła siłą tylko po to, żeby później porzucić na ulicy jak pierwszego lepszego psa. Za kilkadziesiąt lat nie będzie tutaj po nim śladu, nie pozostawi po sobie nic - niczego i nikogo, bo tylko wariat (no, może jeszcze nadpobudliwy Auror) uznałby go za kogoś godnego reprodukcji lub poświęcenia mu większej ilości czasu, kiedy się nie miało z tego żadnych korzyści. Tak, czasami miał takie przebłyski myśli, że nie był tutaj sam, że nie musi się aż tak nad sobą użalać. Wędrowny cyrk, w którym przebywał od kilku lat, był jego domem, jego dobrym miejscem. I żyły tam osoby godne zaufania, godne poświęcenia i myślenia o nich ciepło, ale kiedy się siedziało na ławeczce (a może bardziej jej ruinie), niedługo po tym jak zostałeś pobity bez powodu, jak się wpatrywało w horyzont i myślało o śmierci, to wszyscy ci ważni dla niego ludzie widziani byli z bardzo szerokiej perspektywy. W szerokiej perspektywie Flynn widział tam również dużo negatywnych emocji - zazdrości i żalu, smutku - wszyscy zdawali się być sobie tacy odlegli, że powracało uczucie palącej samotności.

W dupie z takimi myślami. Każdy normalny próbowałby je w sobie zdusić, zająłby się pracą. Ale Flynn regularnie opuszczał wozy, żeby wpatrywać się w ten cholerny horyzont i kontemplować. Palił fajkę za fajką i pogrążał się w coraz większej melancholii. Taką już miał masochistyczną naturę.

Jego masochistyczna natura objawiała się również w inny, dosyć konkretny sposób - wciąż szlajał się po Little Hangleton, chociaż nie spotkało go tutaj nic dobrego. Cios w twarz mógł jakoś przeżyć, ale Severine pojawiająca się tu znikąd wywołała w nim automatyczną reakcję obronną w postaci zduszonego krzyku i odskoczenia na bok tej ławki, tak gwałtownie, że gdyby nie uderzył udem o oparcie, to niewątpliwie spadłby na pokryty rosą trawnik.

- Cicho... - zniżył swój głos do konspiracyjnego szeptu, ale co ich tutaj w sumie podsłuchiwało oprócz upiornej mgły i drzew, które kiedyś mogły być ludźmi - cicho kobieto, my się znamy w ogóle...? - Ale patrząc na wyraz jej twarzy walenie głupa nie było najlepszą możliwą do obrania taktyką... - N-nie - o nie, nie mógł się jąkać, nie mógł się wahać! Poczuł się w tym cyrku zbyt dobrze i zbyt sobą i musiał odetchnąć, nim się napiął, wyprostował i znów był Crowem, którego Severine znała z Londynu. - Nie pracuję już dla Fontaine, nie jestem ci absolutnie nic winien...

@Severine Crouch


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
miss goodman
rage, maybe rage would lift me up, make me stand, make me walk—
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoka (177 centymetrów) i niekształtna; wąska talia, niemalże płaska klatka piersiowa, szerokie ramiona oraz krzywe, bocianowate nogi zaskarbiły jej w szkolnych latach niechlubne przezwisko - oset. Jej miodowe włosy, jeśli nie potargane, upięte są w niedbały kok, zaś spojrzenie błękitnych oczu kryje w sobie zmęczenie. Poza tym nosi się elegancko, choć mało kobieco, lubując się w idealnie skrojonych garniturach.

Severine Crouch
#3
28.10.2023, 23:11  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.10.2023, 23:11 przez Severine Crouch.)  
Przysunęła się do mężczyzny, a jej dłoń dyskretnie uniosła się za jego plecami, zupełnie tak, jakby była przekomarzającą się z nim kochanką, która chciała go objąć, lecz zaraz potem smukłe palce zacisnęły się na jego kołnierzu, tym samym być może nie całkowicie uniemożliwiając mu, lecz znacznie utrudniając ucieczkę. Zaciętość odbijająca się w jej oczach świadczyła natomiast o tym, że nie zamierza dać za wygraną. Nie mogła się poddać; była na to zbyt rozbita, zbyt zdesperowana, a tym samym jeszcze bardziej bezwzględna. W jednej chwili zrozumiała bowiem, że ten człowiek może stać się kluczem do odnalezienia Atticusa, odzyskania spokoju i zbudowaniu swojego szczęścia od początku.
Tęsknota rozdzierała jej duszę w pół, obdzierając ze zdolności trzeźwego postrzegania rzeczywistości w sprawach dotyczących syna. Musiała działać - szybko, agresywnie, nie licząc się z konsekwencjami. Dotrze na szczyt, nawet jeśli będzie musiała wspinać się po drabinie z trupów, zostawić za sobą spalone mosty i bezpowrotnie utracić rzeczy, na których dotychczas jej zależało.
— Daj spokój, nie przyszłam po alimenty — westchnęła, siląc się na cyniczny uśmiech, przysuwając przy tym swoją twarz do twarzy Flynna, aż poczuła na skórze jego ciepły oddech. Dla niewtajemniczonego przechodnia mogło to wyglądać na schadzkę kochanków w osobliwej scenerii, lecz iskry w spojrzeniu Severine zdradzały, że to małe tête-à-tête ma inny charakter. Wreszcie go puściła i odsunęła się nieznacznie, wciąż mając go w zasięgu swej ręki, gdyby próbował uciec.
— Myślę, że sędziów Wizengamotu nie będzie obchodziło to, dla kogo pracowałeś, kiedy zrobiłeś to i owo — odparła z udawaną beztroską, jakby rozmawiali o pogodzie lub cenach truskawek — Jutro rano mogę zanieść pudło z dowodami do Biura Aurorów. Wiesz, że mam wciąż dojścia? Wiesz, że mój ojciec jest jednym z sędziów? Wiesz, że gdybym tylko poprosiła, mógłby ci zapewnić randkę z dementorem?
Umilkła, dając mu chwilę na zrozumienie powagi sytuacji. Wprawdzie blefowała w sprawie ojca, z którym skrupulatnie unikała kontaktu, jednak skąd, na Merlina, Edge miałby wiedzieć, jak wyglądały relacje w domu Crouchów. Liczył się tylko efekt - wzbudzenie w nim strachu, zapędzenie w róg, zmuszenie do posłuszeństwa. Nie była wszak autorytetem, materiałem na lidera, kimś, za kim na dłuższą metę mogłyby podążać tłumy - Severine była przywódcą jednorazowego użytku; płonęła jasno, lecz zbyt szybko się wypalała. Umiała zjednywać sobie ludzi, motywować do działania, stawać na czele emocjonalnych zrywów, ale nie potrafiła ich przy sobie utrzymać.
Byłaby świetnym dowódcą dla polskich powstań.
Dyskretnie rozejrzała się wokół, jakby obawiała się, że ktoś mógłby ich obserwować, po czym sięgnęła do kieszeni spodni po pogiętą paczkę papierosów i podsunęła ją swojemu towarzyszowi. Wiedziała, że Flynn miał swoje, ale nie sądziła, aby był aż tak dumny, żeby odmówić poczęstowania się kolejnym. Zwłaszcza, że te które przyniosła ze sobą, należały niewątpliwie do tych z górnej półki.
— Dobrze się zastanów. Jeśli wypełnisz swoje zadanie, nie tylko zniszczę wszystkie kwity, jakie na ciebie mam, ale też sowicie cię wynagrodzę. W tysiącach... nie, dziesiątkach tysięcy galeonów — kusiła go, mamiła, niczym żmija zwisająca z gałęzi jabłoni w ogrodzie u zarania dziejów. Strach, chciwość oraz pożądanie były językiem, którym mówili wszyscy.
A Severine dla Atticusa zapłaciłaby każdą cenę.
Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#4
29.10.2023, 01:08  ✶  
Normalnie, to by ją pierdolnął z łokcia, kiedy się tak zaczęła do niego przymilać, ale obiecał sobie przecież już kilka dobrych razy, że to koniec, nie będzie się plątał w takie losowe bitki, bo to mu nie przynosi nic dobrego, a on ma o kogo dbać. Silna motywacja, jaką odczuwał, nie pokrywała się niestety z planami wszechświata - za krótko był dobrym człowiekiem, żeby bycie złym człowiekiem nie wracało do niego ciągle i nie obrywał rykoszetem za własne działania... Severine była kolejnym z elementów tej wielkiej układanki, która sypała mu się na głowę.

- A rżnąłem ja ciebie kiedyś, żebyś w ogóle mogła przyjść po alimenty? - Zapytał, chociaż szczerze mówiąc, to nie pamiętał. Jeżeli tak, to był tak pijany, że mu to nawet nie wypadło z pamięci, a nigdy przenigdy do niej nie wpadło.

Schadzka kochanków? Flynn w to wątpił, tak szczerze i od serca - nikt by za kochanków nie wziął panny z klasą, a nią niewątpliwie była Severine i obszczymura z podbitym okiem. Gdyby tylko odwrócić te role, gdyby to on się nad nią złowieszczo pochylał, to i by te trupy wstały z grobów, żeby go strzelić w pysk i odgonić od pięknej panny. Dla nich wszystkich to była przecież piękna i wspaniała panna Crouch, dla niego - kurwa, szmata, zdzira co mu groziła. I nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, jak wielkie miała szczęście, że się odciął od tej Fontaine, bo w innej sytuacji - gdyby go nie ograniczała potrzeba starania się dla osób przez niego kochanych, to dobrze wybrała scenerię spotkania - cmentarz, miejsce docelowe ich podróży, było na tyle blisko, aby nie zmęczył się ciągnąc po ścieżce jeszcze ciepłe zwłoki. Morderstwa nigdy nie stanowiły najlepszego wyboru, ale często stanowiły najłatwiejszy...

No dobrze, miała na niego jakieś haki i czegoś od niego chciała. Na tym etapie Crow wiedział już, że niezależnie od jego decyzji w historii pojawi się trup. Jeżeli ten wskazany przez Severine nie będzie kimś nieosiągalnym do uciszenia, to przegrał tę loterię, ale jeżeli nie... To wciąż byli tutaj sami, a on mógł sięgnąć po nóż szybciej, niż krzyknęłaby po pomoc. Ale czy to na pewno było przypadkowe spotkanie?

Też rozejrzał się wokoło, odganiając ją jak natrętną muchę.

- ...kogo? - W domyśle - kogo miał się pozbyć, nie wpadł przecież sam na to, że wcale nie chodziło jej o to, o co chodziło każdemu, kto prosił go o pomoc. Ona nie chciała przemocy, ona go rekrutowała do czegoś, w czym by jej równie dobrze mógł pomóc jakiś losowy Brygadzista ze zbyt dużą ilością czasu.

A ostatnim, czego on chciał, były te pieniądze. Nie potrzebował żadnych pieniędzy, a jakby je dostał i wrócił z nimi do cyrku, to nie chciał nawet wiedzieć, co pomyślałby sobie Alexander i coś mu mówiło, że mogła to być bolesna prawda, że mimo szczerych obietnic wcale nie wyzbył się starych nawyków.

@Severine Crouch


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
miss goodman
rage, maybe rage would lift me up, make me stand, make me walk—
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoka (177 centymetrów) i niekształtna; wąska talia, niemalże płaska klatka piersiowa, szerokie ramiona oraz krzywe, bocianowate nogi zaskarbiły jej w szkolnych latach niechlubne przezwisko - oset. Jej miodowe włosy, jeśli nie potargane, upięte są w niedbały kok, zaś spojrzenie błękitnych oczu kryje w sobie zmęczenie. Poza tym nosi się elegancko, choć mało kobieco, lubując się w idealnie skrojonych garniturach.

Severine Crouch
#5
29.10.2023, 13:20  ✶  
Severine z kolei zdawało się, że bliżej jej było do łachudry, aniżeli damy, choć bawełna i jedwab., z których uszyto jej ubranie, szafiry w mankietach oraz mieniące się srebrem pierścionki na smukłych palcach mogły sprawiać odmienne wrażenie. Milszy był jej półmrok zaułków Nokturnu, aniżeli marmury i złoto rodowej posiadłości, choć preferencja ta wynikała z niedostępności; zachłysnęła się tym życiem, tą pozorną wolnością, jaką dawał niższy status społeczny. Jej myślenie było jednak znacznie zniekształcone przez to, w jakim środowisku przyszło jej dorastać - panna Crouch nigdy nie musiała walczyć o przetrwanie, a co najwyżej o to, by powiększyć swój i tak pokaźny majątek. Nie znała prawdziwego głodu, ani zmęczenia, choć zarzekała się, że często je odczuwała; czym jest opuszczenie kilku posiłków w obliczu uczty, jaka czekała na nią przygotowana przez skrzata? Czym jest nawał pracy w kancelarii, jeśli na koniec dnia mogła odpocząć w wannie wypełnionej po brzegi gorącą wodą i złożyć głowę na miękkiej poduszce?
Owszem, miewała cyniczne podejście do tematów stanowiących sacrum, bywała wulgarna, agresywna i uparta, jednak przypominało to tupanie nóżką zmarkotniałego dziecka; nagłym zrywem, który szybko był pacyfikowany. Nie kryła się z tym, że jest nieporządna, co - paradoksalnie - czyniło ją porządniejszą niż całe to przeżarte hipokryzją towarzystwo, które zbierało się na balach charytatywnych w wyjściowych garniturach i wieczorowych sukniach wartych więcej, niż przekazywane przez nich datki na szczytne cele.
— Tacy jak ty nie są w moim typie — ucięła krótko. Tacy jak ty, czyli mężczyźni, choć mógł to interpretować w dowolny sposób. Nie zamierzała doprecyzować swoich myśli, nie przypuszczała nawet, by Crowa obchodziły jej tłumaczenia. Domyślała się, że nie jest zadowolony z tego spotkania i nie zdziwiłaby się, gdyby planował wrzucenie jej do jednego ze świeżych grobów. Cofnęła dłoń i sama wyciągnęła z paczki jednego papierosa, a potem sięgnęła do kieszeni po zapalniczkę benzynową z wygrawerowanymi inicjałami, niewątpliwie nienależącymi do Severine - L.V. W jaki sposób znalazła się w posiadaniu panny Crouch? Sama chciałaby to wiedzieć; któregoś dnia, jeszcze w czasach jej przyuczania się do zawodu prawnika w Wizengamocie, obudziła się w swoim łóżku z ostrym bólem głowy, a zapalniczka już była w kieszeni jej marynarki. Inicjały pasowały jednak do nazwiska pewnego francuskiego dyplomaty, który w tym czasie odwiedzał Ministerstwo i zaprosił Severine na drinka po pracy i...
— Zabić? — dopytała szeptem, nieumiejętnie kryjąc swoje zaskoczenie i jednoczesne przerażenie, a później pokręciła głową — Chcę abyś - możliwie bez krzywdzenia nikogo - znalazł kogoś i sprowadził do mnie. Półroczne dziecko. Chłopca. Mojego krewnego.
Zapaliła papierosa i zaciągnęła się dymem, jakby w ten sposób chciała dodać sobie odwagi, choć słowo "syn" nie przechodziło jej przez gardło. Było zbyt trudne, obciążające, wywoływało wiele niepotrzebnych w tym momencie emocji, z którymi nie mogła się obnażyć - nie teraz, gdy usilnie próbowała udawać panią sytuacji.
— Wiem, wiem, nie podoba ci się, ale tylko ty jesteś w stanie to zrobić. Tylko ty umiałbyś bez zwracania na siebie uwagi wcisnąć się w każdy kąt, wypytać o potrzebne mi informacje bez wzbudzania podejrzeń i wymknąć się bez robienia hałasu, gdy zrobi się nieprzyjemnie. Potrzebuję cię.
Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#6
24.11.2023, 00:58  ✶  
Crow zmarszczył brwi.

- Każda tak mówi przed piątym drinkiem, więc jaki to ma związek?

Autoironiczny dowcip był łatwy do wychwycenia, ale mijał się z prawdą na kilometr, bo z powodów niezrozumiałych dla większości ludzi posiadających jakiekolwiek fałdy mózgowe, takie osoby jak on wręcz przyciągały innych. Był inny od wszystkich, pełen uczuć i energii, jednocześnie bardzo w tym wszystkim skryty - kiedy ktoś jego pokroju się przed tobą otwierał, smakowało to jak nagroda. Potrafił więc pełnić zadziwiająco wiele ról - oprawcy, zakazanego owocu, tryskającego emocjami kochanka - jak się do tego dodało, że dobra była z niego kokietka i wyuzdanie zaprowadziło go do naprawdę nieoczekiwanych relacji, to wcale nie miał powodu, aby tak o sobie mówić. Ale Crow przecież egzystował, zmagając się z masą kompleksów i poczuciem, że nigdy nie będzie kimś wystarczającym - takie myślenie sprzyjało drwieniu z samego siebie.

- Mam ci znaleźć zaginione dziecko czy je porwać? - Pytanie zadał w sposób sugerujący wyraźnie, że jedna z opcji mu nie pasowała. Dzieci były dla niego tematem wrażliwym, bo zawsze widział w nich swoje odbicie. Skłamałby okrutnie, jakby się zapierał, że nigdy żadnego nie skrzywdził, bo może nie uczynił tego bezpośrednio, ale masa ich pewnie oberwała rykoszetem jego paskudnych działań, ale... tak, żeby je własną ręką? Nigdy. Nigdy-przenigdy. No, chyba że by go życie do tego zmusiło już tak ostatecznie, ale i tak by się w ostatnim momencie zawahał, bo może dobrym człowiekiem nie był, ale nie był też kimś zepsutym do cna.

- I jak ty mnie kurwa znalazłaś? Dziesięć tysięcy galeonów, ty wiesz, jak to brzmi?

Uważał, że miał pełne prawo wątpić zarówno w jej prawdomówność jak i zdrowy rozsądek.

- Nawet jeżeli ci pomogę, to się tym nie dziel z absolutnie nikim - albo ten dzieciak skończy w piecu, chciał dokończyć, ale dobrze wiedział, że nie będzie miał jaj. W najgorszym wypadku podrzuciłby je Alexandrowi...

@Severine Crouch


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
miss goodman
rage, maybe rage would lift me up, make me stand, make me walk—
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoka (177 centymetrów) i niekształtna; wąska talia, niemalże płaska klatka piersiowa, szerokie ramiona oraz krzywe, bocianowate nogi zaskarbiły jej w szkolnych latach niechlubne przezwisko - oset. Jej miodowe włosy, jeśli nie potargane, upięte są w niedbały kok, zaś spojrzenie błękitnych oczu kryje w sobie zmęczenie. Poza tym nosi się elegancko, choć mało kobieco, lubując się w idealnie skrojonych garniturach.

Severine Crouch
#7
24.11.2023, 01:49  ✶  
Roześmiała się. Cicho, nerwowo, jakby znajdowała się na granicy obłędu. On nie zdawał sobie sprawy z tego, że Severine w ogóle nie interesowała się mężczyznami, ona zaś nie zamierzała wyprowadzać go z błędu, czerpiąc osobliwą satysfakcję z jego niewiedzy. Tylko w ten sposób mogła poczuć, że panuje nad swoim życiem.
Zaraz jednak jej triumf zgasł i rzuciła mu pełne współczucia spojrzenie. Nie litości, stanowiącej niejako formę agresji, lecz szczerego zrozumienia.
— Obawiam się, że mam za mocną głowę — westchnęła — A porwanie to takie brzydkie słowo. Wolałabym określić to przedsięwzięcie mianem pomocy w doprowadzeniu małoletniego świadka.
Świadka czego? Tego, jak nisko upadła jego matka? Co zrobi, gdy już Atticus znajdzie się w jej ramionach?
— Mam swoje sposoby — odparła, chcąc brzmieć tajemniczo i być może groźnie, uparcie pomijając fakt, że znalazła się tutaj zupełnie przypadkiem, że wcale go nie szukała i że ten szalony plan zrodził się w jej głowie dosłownie kilka minut wcześniej. Przyznanie się do tego byłoby dobitnym dowodem na jej desperację. — Piętnaście, jeśli nie będziesz marudził.
Dała mu chwilę na oswojenie się z myślą o stosie pieniędzy, który może być tylko jego; mógłby zanurzyć się w nich po szyję wraz z całą swoją cyrkową gromadką (zakładając, że rozmieni je na drobniaki).
— Dlaczego miałabym komukolwiek... — urwała, dotykając dłońmi obolałej skroni. Czy Crow-Edge-Flynn-jakkolwiek nazywał się ten człowiek i z jakiego zaułku wypełzł - zdawał sobie sprawę z tego, że Severine namawia go do popełnienia przestępstwa — Gdyby nie zależało mi na dyskrecji, poszłabym z tym do Proroka Codziennego.
Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#8
25.11.2023, 00:34  ✶  
Kiedy zbyła go tym tekstem o mocnej głowie, wywrócił oczami i wydawało się, że puścił to mimo uszu, ale kiedy kontynuowała swoje wypowiedzi, a jego czoło marszczyło się coraz bardziej, bardzo szybko i chętnie powrócił do tej wypowiedzi, aby ująć ją w niefortunną dla niej (ze względu na ich gabaryty) groźbę.

- Żeby ta twoja głowa była tak samo mocna w starciu z brzegiem ławki, na której siedzimy.

Ale mogła domyślać się, że to przynajmniej częściowo pic na wodę. On się tak puszył zawsze, a kiedy przychodziło co do czego, to się wcale bezbronnych a niewinnych nie tykał, po to też zresztą do niej kiedyś przyszedł i korzystał z fałszerstwa dokumentów, żeby pewne sprawy załatwić bez użycia bezwzględnej siły. Crow był trochę jak taki pies szczekający zza furtki, ale gotowy do ugryzienia cię dopiero wtedy, kiedy wyczuje w tobie prawdziwe zagrożenie - kiedy przechodziłeś obok płotu, uprzykrzał ci życie dla zasady.

Nie zmieniało to jednak faktu, że jak już cię postanowił upierdolić, przychodziło człowiekowi zapisać to jako najbardziej bolesne, albo po prostu ostatnie doświadczenie życia. Kreatywność w jego wykonaniu przestawała być czymś inspirującym, nabierała raczej... przerażającej oprawy.

- Severine, powiedz mi po prostu, o co chodzi, zanim wezmę cię za wariatkę. Zrozumiałbym, jakbyś potrzebowała kogoś dobrego w obiciu komuś gęby, a to...? - Rozłożył bezradnie ręce. Ten strach sprzed chwili zniknął już całkowicie, nie przypominał już tego Edga z początku rozmowy, który się jeszcze wahał i ją uciszał - powoli, ale skutecznie doprowadził się do chłodnego spokoju, jakim częstował ją kiedyś, wcielając się w personę, jaką wykreował, tworząc swoją alternatywną, londyńską osobowość. - Mam dla ciebie porwać - nie miał zamiaru używać tutaj innego słowa - niemowlę? Dlaczego? Przekonaj mnie do tego jakkolwiek inaczej niż szantażem, bo kurwa nie rozumiem. - Bo w te pieniądze po prostu nie wierzył, nawet mimo świadomości, że rodzina Crouch należała do tych bogatszych. Siedziała obok niego przedstawicielka śmietanki towarzyskiej, nawet jeżeli się uważała za buntowniczkę. Z jego perspektywy nie miało znaczenia, czy była czarną, czy jakąś tam owcą rodziny - on na to wszystko przecież spoglądał z dołu.

Czy był kimś godnym zaufania? Nie, totalnie nie był. Ale podobno desperacja pchała ludzi do aktów tak absurdalnych, że to musiała być boska opatrzność, kiedy w rezultacie nie dosięgała ich żadna kara. Crouch nie mogła o tym wiedzieć, ale pomimo opinii bandyty, nie siedział obok niej aż tak zły człowiek i wbrew wszystkiemu, co powiedział, posiadał w sobie jakąś dawkę altruizmu, jaką mógłby z siebie wykrzesać, gdyby wiedział o tym cokolwiek więcej.

@Severine Crouch


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
miss goodman
rage, maybe rage would lift me up, make me stand, make me walk—
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoka (177 centymetrów) i niekształtna; wąska talia, niemalże płaska klatka piersiowa, szerokie ramiona oraz krzywe, bocianowate nogi zaskarbiły jej w szkolnych latach niechlubne przezwisko - oset. Jej miodowe włosy, jeśli nie potargane, upięte są w niedbały kok, zaś spojrzenie błękitnych oczu kryje w sobie zmęczenie. Poza tym nosi się elegancko, choć mało kobieco, lubując się w idealnie skrojonych garniturach.

Severine Crouch
#9
10.12.2023, 23:13  ✶  
Nie odpowiedziała mu od razu, patrząc przed siebie. Wiedziała, że jej plan nie jest najrozsądniejszy, ale żeby ktoś taki jak Crow miał wątpliwości, to oznaczało, że już całkowicie straciła kontakt z rzeczywistością. Przeszło jej nawet przez myśl, że może to i dobrze, że odebrano jej Atticusa ponieważ nie byłaby dla niego najlepszą matką i... Nie, nie da sobie narzucić narracji rodziców. Samotne macierzyństwo to nie koniec świata - ile wdów radziło sobie samych? Ile podobnych niej pechowych dziewcząt udawało się związać koniec z końcem? Ona była w lepszej sytuacji - miała pieniądze i znajomości, za to brakowało jej oporów przed podrabianiem dokumentów.

— Bo to mój syn — zaczęła powoli, głosem drżącym od wstrzymywanego płaczu — Wydarli mi go z rąk zaledwie kilka dni po ty, jak go urodziłam. Za karę, że ośmieliłam się urodzić go bez zaakceptowanego przez nich męża. Wiem tylko tyle, że oddali go na wychowanie mojej dalekiej rodzinie. Wiem, że ten plan ma sporo dziur i brzmi jak tupanie nóżką rozpieszczonej dziewczynki, która chce dostać zabawkę, ale jeśli się zgodzisz, przetrę ci szlak i będę wspierać cię na każdym jego etapie. Aha, no i nie pogniewam się jak przy okazji obijesz mordę mojemu ojcu.

Znów pochyliła się w jego stronę z tym wyćwiczonym grymasem, mającym sugerować, że jest pewna siebie.

— To jak, wchodzisz w to?

@The Edge
Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#10
17.12.2023, 20:03  ✶  
- Nie - odpowiedział od razu, ale szybko dodał - bo mam jedno dodatkowe pytanie.

Nie obchodziło go tak naprawdę czy była wariatką, czy była pewna, czy niepewna siebie. To wszystko traciło dla Crowa na znaczeniu dokładnie przez to, że w polu widzenia pojawiło się... dziecko. Dobra historia gdyby chciało się go zmanipulować. Ba! Nawet nie dobra! To była po prostu idealna zarzutka, żeby zaczął jej uważniej słuchać i mimowolnie angażować w to emocjonalnie. Na jej nieszczęście, jeżeli kłamała, bo jakimś cudem dowiedziała się o tej jego małej słabości - zamierzał to dokładnie sprawdzić. Jeżeli okaże się, że to dziecko jest wyrywane z rąk do rąk, jeżeli jego życie będzie okraszone cierpieniem, nie zawaha się przynieść go do Bellów, bo mając je na rękach i będąc świadomym okrucieństwa, prawdopodobnie pęknie.

Nie potrafił krzywdzić dzieci. Nie chciał krzywdzić dzieci. Jeżeli tylko był w stanie, to im tworzył alternatywną drogę, taką, w której miały jakiekolwiek szanse na normalne, szczęśliwe życie. Oddanie syna kochającej go matce, tęskniącej za nim, chcącej o niego dbać - to było coś, co mógł zrobić. Tylko jak miała dalej potoczyć się ich historia? Czy ona go nie zostawi? Czy ci jej rodzice nie wyrwą jej tego dzieciaka z rąk i nie ukryją go gdzieś głębiej? Ah, kurwa. Naprawdę chciał myśleć, że ta idiotka miała jakiś plan, ale skoro przyszła z tym do niego to pewnie żadnego planu nie było.

- Robisz to, bo go kochasz i za nim tęsknisz, czy dlatego, że chcesz zrobić na złość swoim rodzicom? Odpowiedz na to szczerze, sprawdzę to.

Przygryzł wargę.

- Mam dwa pytania - oznajmił nagle. - Co będzie z nim dalej? Uciekniecie gdzieś? - Wyraził otwarte zainteresowanie jego losem i trochę go to zabijało, bo wcale nie chciał obnażać się przed nikim z tej strony, ale zawsze mógł przecież brnąć w to, że nie chce pakować się w jakiś debilizm. Poza tym jego ton pozostał szorstki - wątpił aby miała tkwić w innym założeniu. Na Ścieżkach ciągle umierały jakieś dzieci i nie bawił się w ich opiekunkę, nawet jeżeli w głębi duszy nad tym ubolewał.


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Severine Crouch (2633), The Edge (2296)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa