• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Charing Cross Road [02.07.1972] seria niefortunnych zdarzeń | Fiery & Harvin

[02.07.1972] seria niefortunnych zdarzeń | Fiery & Harvin
Tańcząca ze lwami
Did you think the lion was sleeping because he didn't roar?
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarne niczym węgiel źrenice to pierwsze na co zwrócisz uwagę kiedy na nią spojrzysz. Później będzie uśmiech, zadziorny, zachęcający do dyskusji. Usta zawsze podkreślone czerwoną szminką, co wyróżnia się na tle jasnej cery, a zarazem idealnie pasuje do kasztanowych włosów Fiery. Jest filigranową kobietą, ma 160 cm wzrostu, chociaż na pierwszy rzut oka tego nie widać, gdyż ubrania, które nosi są zwiewne, więc nie do końca wiadomo, co się pod nimi kryje. Jej ruchy są szybkie, jakby ciągle się gdzieś spieszyła. Głos ma melodyjny, nieco wysoki, jednak nie denerwujący ucha. Możesz wyczuć w nim akcent, tylko ciężko określić jaki, na pewno angielski nie jest jej pierwszym językiem. Pachnie wiatrem, czasem sierścią zwierząt, jednak najbardziej wyczuwalny jest zapach goździków z cynamonem.

The Beast
#1
02.01.2024, 13:12  ✶  

Nie był to jej dzień. Po raz kolejny. Miała wrażenie, że nic jej się ostatnio nie udaje, że jest beznadziejna, że los jej nie sprzyja, a umiejętności zanikają. Czuła się okropnie. Do tego wszystkiego bolała ją stopa, bo Lisek - Elaine ugryzła ją w nogę. Nie było to przyjemne uczucie. Zawiodła ich po raz kolejny, a nie znosiła tego uczucia. Powinna zawsze być w formie, aby rodzina miała pewność, że mogą na nią liczyć.

Uciekła stamtąd, gdy tylko miała okazję. Nie chciała się tłumaczyć. Brakowało jej słów. Po raz kolejny w przeciągu kilku dni zawiodła Flynna, który liczył na jej pomoc, miała wrażenie, że przestanie ją przez to lubić. Ważne dla niej było zdanie braci i sióstr, także nie do końca jej to odpowiadało.

Zniknęła między przyczepami, miała chęć wrócić do swoich animagicznych braci lwów, jednak nie wiedziała, czy to dobry pomysł. Nie chciała, żeby przejmowali jej negatywne emocje. Ruszyła więc dalej w poszukiwaniu kogoś, komu będzie mogła zawrócić głowę, komuś kto jej nie oceni i po prostu będzie obok.

Nie miała pojęcia, kogo powinna szukać, miała swoich kilku kandydatów, jednak to ślepy los zadecydował o tym, że znalazła się niedaleko przyczepy Berga. Przycupnęła sobie na pierwszej, lepszej skrzyni. Dopiero teraz dotarło do niej, że ból stopy wcale nie był taki słaby, jak się jej na początku wydawało, bo zaczął jej doskwierać coraz mocniej. Nie chciała póki co jednak nikomu zawracać tym głowy, bo mieli zdecydowanie większe problemy od jej uszkodzonej stopy.

Siedziała sobie więc na tej skrzyni, burczała coś pod nosem o tym, jaka jest beznadziejna i nieudolna ze łzami w oczach, widać było, że dosyć mocno przeżyła to, co się przed chwilą wydarzyło. Nie potrafiła się pogodzić z porażką.

Harvin Bell
jack of all trades, master of none
(but oftentimes better than master of one)
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mimo że widoczny z daleka, to wśród cyrkowej trupy ekscentryków niekoniecznie zauważalny. Wysoki na nieco ponad dwa metry i dobrze zbudowany. Jasna skóra, zdaje się być grubsza niż u przeciętnego czarodzieja, dodatkowo pokrywają ją liczne blizny i inne ślady po zranieniach, a także specyficzne tatuaże. Oczy ma duże, a tęczówki utrzymane w zimnych barwach, spośród których nie sposób rozpoznać czy to szarość, czy też błękit. Całym swoim jestestwem wyraża spokój, na pierwszy rzut oka błędnie odbierany, jako obojętność. Blond włosy lekko przydługie, obecnie w procesie zapuszczania, wpadają na oczy, irytując ćwierć-olbrzyma niemiłosiernie. Natomiast zarost pilnie utrzymuje w długości, którą raz już uznał za optymalną.

The Berg
#2
22.01.2024, 18:44  ✶  

Dzisiejszy dzień nie stawiał praktycznie żadnych zadań. Harvin nie lubił takich dni. Wywoływały one u niego poczucie winy z powodu braku produktywności. Dlatego sam znalazł sobie zajęcie i upiekł ciasto. Zostawił większość, kto będzie chciał, ten się poczęstuje. Sam wziął bądź co bądź pokaźnych rozmiarów kawałek i ruszył do siebie. Może jednak trzeba się nauczyć odpoczywać?

Z wielkiego namiotu kierował się w stronę swojej przyczepy, jednak niedane mu było dotrzeć do niej tak szybko, gdyż usłyszał cichy płacz. Gdy zauważył siedzącą na skrzyni, przybraną siostrę, w jednej chwili znalazł się obok.
— Fiery, co ci się stało? — Nie widział sensu w pytaniu, czy coś się stało, wyraźnie przecież widział.
— Chodź, nie możesz tutaj tak siedzieć — oznajmił, wysłuchawszy słów kobiety. Nie był pewien, co w tej sytuacji powinien uczynić. Podał jej ciasto. Było wciąż lekko ciepłe i tylko trochę naderwane, gdyż w drodze mężczyzna nie oparł się drożdżowemu zapachowi.
Zaprowadził ją do swojej przyczepy. W końcu była najbliżej.

Wewnątrz był panował bałagan. Nic dziwnego, Berg nie miewał tu wielu gości. Wszędzie było pełno rzeczy, które Bell zbierał, myśląc, że kiedyś mu się przydadzą. Pomieszczenie nie zostało magicznie powiększone, więc było tu dość ciasno. Jedynie strop znajdował się wyżej niż w innych wozach. Już lata temu Berg dostosował przyczepy swoją i Titana do ich ponadprzeciętnych postur.
Zarówno ściany, jak i sufit gdzieniegdzie ozdobione były efektami nagłej weny artystycznej mężczyzny. Malunki głównie przedstawiały niebo i morze. Przy łóżku, na którym posadził zapłakaną Fiery, uprzednio zabierając z niego w połowie rozebrane mugolskie radio, znajdowała się ogromna, wielokolorowa plama, która miała być zorzą polarną oraz nieporadny, acz dokładny rysunek kaszalota.

Mężczyzna wziął jakąś leżącą na szafce szmatkę i wręczył ją przybranej siostrze. Wcześniej ten sam materiał służył mu chyba do mycia okien, ale było to jedyne, co w tej chwili posiadał. No ewentualną alternatywą była zasłonka małego okna lokum ćwierć olbrzyma. Użyczył sobie jednej ze skrzynek, jako krzesła. W końcu żadnego prawdziwego tu nie było.

Tańcząca ze lwami
Did you think the lion was sleeping because he didn't roar?
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarne niczym węgiel źrenice to pierwsze na co zwrócisz uwagę kiedy na nią spojrzysz. Później będzie uśmiech, zadziorny, zachęcający do dyskusji. Usta zawsze podkreślone czerwoną szminką, co wyróżnia się na tle jasnej cery, a zarazem idealnie pasuje do kasztanowych włosów Fiery. Jest filigranową kobietą, ma 160 cm wzrostu, chociaż na pierwszy rzut oka tego nie widać, gdyż ubrania, które nosi są zwiewne, więc nie do końca wiadomo, co się pod nimi kryje. Jej ruchy są szybkie, jakby ciągle się gdzieś spieszyła. Głos ma melodyjny, nieco wysoki, jednak nie denerwujący ucha. Możesz wyczuć w nim akcent, tylko ciężko określić jaki, na pewno angielski nie jest jej pierwszym językiem. Pachnie wiatrem, czasem sierścią zwierząt, jednak najbardziej wyczuwalny jest zapach goździków z cynamonem.

The Beast
#3
26.01.2024, 22:37  ✶  

Nie dało się nie zauważyć nadejścia Harvina. Pewnie nawet, gdyby bardzo się starał to ciężko byłoby mu się skradać. Bądź, co bądź był okazały, czasem jej się wydawało, że gdy stąpał tuż obok, to ziemia zaczynała drżeć, a może były to tylko pozory? Zabawne, że ten olbrzym skrywał w sobie bardzo duże pokłady wrażliwości, z pozoru mogło się bowiem wydawać, że jest wręcz przeciwnie.

Uniosła głowę, kiedy się do niej odezwał. Nie miała jak się teraz ukryć, chociaż wolałaby, aby nikt nie widział jej w takim stanie. Przetarła rękawem swetra oczy, które były czerwone od łez. Jego słowa potwierdziły to, że zauważył, że coś nie tak, cóż, po tym cichym szlochu, jaki z siebie wydawała to pewnie nawet i ślepy by dostrzegł, że coś nieprzyjemnego jej się przytrafiło. Starała się uspokoić, niestety nie do końca jej się to udało, głos jej drżał, kiedy się odezwała. - Dlaczego jestem taka beznadziejna? - Rzuciła pytanie nie do końca odpowiadając na to, które zadał jej mężczyzna.

Przyjęła jego zaproszenie, mimo, że chwilę wcześniej chciała się zapaść pod ziemię. Zeskoczyła ze skrzyni, przyjęła ciasto, które było jeszcze ciepłe. Zapach skusił ją do tego, aby je szybko spróbować. Zresztą, czy słodkości nie były lekarstwem na każde troski? Uważała, że coś w tym było, dawały chwilowe ukojenie i spokój, a tego w tej chwili potrzebowała.

Nieco utykała na stopę, kiedy szła do przyczepy mężczyzny. Rana była jeszcze świeża i nie dawała o sobie zapomnieć, Lisek miał dosyć ostre zęby, wiedziała o tym, aczkolwiek dawno nie było dane jej poczuć tego na własnej skórze.

Przyczepa Berga za każdym razem robiła na niej ogromne wrażenie. Wnętrze było piękne, zdecydowanie włożył sporo pracy, aby tak wyglądała. Zupełnie nie przeszkadzał jej nieład panujący w środku. Zajęła miejsce, które jej wskazał, łóżko okazało się być całkiem wygodne. Urwała sobie kolejny kawałek ciasta, nie do końca wiedziała, w jaki sposób powinna zacząć rozmowę, więc głośno westchnęła próbując zebrać myśli w słowa. - Nic mi się ostatnio nie udaje, mam wrażenie, że wszystko psuję. - Nadal nie wytłumaczyła mu do końca, co właściwie się wydarzyło, zdecydowanie łatwiej przychodziło jej wylewanie żali na temat swojej osoby.

Harvin Bell
jack of all trades, master of none
(but oftentimes better than master of one)
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mimo że widoczny z daleka, to wśród cyrkowej trupy ekscentryków niekoniecznie zauważalny. Wysoki na nieco ponad dwa metry i dobrze zbudowany. Jasna skóra, zdaje się być grubsza niż u przeciętnego czarodzieja, dodatkowo pokrywają ją liczne blizny i inne ślady po zranieniach, a także specyficzne tatuaże. Oczy ma duże, a tęczówki utrzymane w zimnych barwach, spośród których nie sposób rozpoznać czy to szarość, czy też błękit. Całym swoim jestestwem wyraża spokój, na pierwszy rzut oka błędnie odbierany, jako obojętność. Blond włosy lekko przydługie, obecnie w procesie zapuszczania, wpadają na oczy, irytując ćwierć-olbrzyma niemiłosiernie. Natomiast zarost pilnie utrzymuje w długości, którą raz już uznał za optymalną.

The Berg
#4
16.02.2024, 23:09  ✶  

— Skąd ci to przyszło do głowy? — podobno niegrzecznie jest odpowiadać pytaniem na pytanie, jednak Bergowi najwyraźniej drążenie tematu przychodziło łatwiej niż zwyczajne udzielenie odpowiedzi, tym bardziej że sam nie postrzegał Fiery jako beznadziejnej. Widział, do czego była zdolna, nie tylko w roli treserki niebezpiecznych magicznych stworzeń, ale i jako zwykły człowiek. Bardzo zależało mu, by nie myślała o sobie w tak negatywny sposób.

Jeszcze w drodze do jego przyczepy zauważył utykanie kobiety. Dlatego, gdy znaleźli się już wewnątrz i zajęła ona miejsce na łóżku, pozwolił sobie na zadanie kolejnego pytania. — Co ci się stało w nogę? — Nie, żeby urazy w cyrku były jakąś nowością, tak jak wszyscy, tak i on sam, wielokrotnie ich doświadczał. Tu uderzenie w głowę, tu jakiś upadek, tam dwa palce znikające w paszczy jakiegoś przepięknego potwora. Życie toczy się dalej.

— Pierdolisz — oznajmił bez dłuższego zastanowienia, jak zawsze obszerny w swojej elokwencji. Zresztą, nad czym się tu zastanawiać? Bell nie był zwolennikiem robienia z siebie ofiary. Wiedział, że większość ludzi potrzebuje co jakiś czas odmówić swoje gorzkie żale i starał się dawać na to pewną przestrzeń. Mimo to najważniejsze było naprawienie problemu, a jak na razie nie dostał od Fiery żadnej informacji, która by pomogła mu, w udzieleniu pomocy dla niej samej, zamiast tego usłyszał już dwa zdania, których z całą pewnością nie uważał za prawdziwe. — Co takiego uważasz, że popsułaś?

Sam siedział naprzeciwko lekko przygarbiony, bujając się na swojej imitacji krzesła. Słuchał, co poszkodowana ma do powiedzenia, bo sam w tej chwili nie miał. Żadna nowość ze strony mężczyzny. Po prostu liczył, że będzie w stanie ją w jakiś sposób wesprzeć, bo tam na zewnątrz z załzawionymi oczami wyglądała trochę żałośnie.

Tańcząca ze lwami
Did you think the lion was sleeping because he didn't roar?
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarne niczym węgiel źrenice to pierwsze na co zwrócisz uwagę kiedy na nią spojrzysz. Później będzie uśmiech, zadziorny, zachęcający do dyskusji. Usta zawsze podkreślone czerwoną szminką, co wyróżnia się na tle jasnej cery, a zarazem idealnie pasuje do kasztanowych włosów Fiery. Jest filigranową kobietą, ma 160 cm wzrostu, chociaż na pierwszy rzut oka tego nie widać, gdyż ubrania, które nosi są zwiewne, więc nie do końca wiadomo, co się pod nimi kryje. Jej ruchy są szybkie, jakby ciągle się gdzieś spieszyła. Głos ma melodyjny, nieco wysoki, jednak nie denerwujący ucha. Możesz wyczuć w nim akcent, tylko ciężko określić jaki, na pewno angielski nie jest jej pierwszym językiem. Pachnie wiatrem, czasem sierścią zwierząt, jednak najbardziej wyczuwalny jest zapach goździków z cynamonem.

The Beast
#5
17.02.2024, 22:58  ✶  

- Skąd, skąd, jak to skąd... Ostatnio nic mi się nie udaje, jakbym została przeklęta. - Była bardzo krytyczna wobec swojej osoby, ale zdecydowanie nie był to jej czas. Miała wrażenie, że wszystko, czego się dotknie zaczyna płonąć, może nie dosłownie, ale nic nie chciało z nią współpracować. Rzeczy, które kiedyś przychodziły jej ot tak, nagle zupełnie jej nie wychodziły, jak więc mogła reagować inaczej?

Ugryzła kolejny kawałek ciasta, przeżuwała go dłuższą chwilę i dopiero, jak połknęła całość zaczęła mówić. - To jedna z tych rzeczy, Elaine mnie ugryzła, rozumiesz? - Zdecydowanie nie była z tego powodu zadowolona. - Nie poradziłam sobie z nią, ujebała mnie w stopę. - Nigdy dotąd się to jeszcze nie zdarzyło, więc dało jej do myślenia, może nie była tak dobra w tresurze zwierząt, jak się jej wydawało, skoro nie dała sobie rady z maledictusem? Nie najlepiej wpłynęło to na pewność siebie kobiety. Szczególnie, że akurat ona powinna być specjalistką w tej dziedzinie, każdemu innemu mogło się przytrafić coś podobnego, no ale nie jej. Nie, kiedy od lat się tym zajmowała.

Wbiła w niego swój wzrok, kiedy powiedział, że pierdoli. Wybiło ją to z rytmu, spowodowało, że zamilkła na moment i zaczęła się nad tym zastanawiać, może faktycznie trochę pierdoliła? Może miał rację.

- Dzisiaj, nie udało mi się ogarnąć Elaine, mogła kogoś zabić, nie stało się tak oczywiście, uszkodziła tylko moją stopę, ale co jeśli stało by się inaczej? - Widać było, że ma do siebie o to ogromny żal, że zawiodła, kiedy to ona powinna być ich opoką w tej dziedzinie. - Po drugie, to dłuższa historia. - Odetchnęła głęboko próbując zebrać myśli. - Ostatnio był sabat, wiesz, czarodzieje to tak hucznie świętują, poszłam tam z Edgem i próbowałam zawinąć jednemu typowi portfel, nic nowego, tyle, że mnie przyłapał. Okazało się, że jest aurorem i mieliśmy przejebane, a dzisiaj to wszystko znowu wydarzyło się przy Flynnie, znowu go zawiodłam! - Najwyraźniej to ją też dosyć mocno bolało. Trochę się nad sobą żaliła, ale za dużo się tego w niej ostatnio nazbierało, jakoś tak wyszło, ze pękła akurat przy Bergu.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów The Beast (979), The Berg (605)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa