• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 … 16 Dalej »
1969 // The beauty of silence

1969 // The beauty of silence
Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#1
31.12.2023, 18:18  ✶  
The beauty of silence
Flynn & Arya Bell

Flynn Bell - imię i nazwisko przeplatało się przed historię cyrku przez ostatnie lata kilkakrotnie, ale niemal nigdy pozytywnie. Wspomnienie chłopca mogło przykuć uwagę swojej siostry jednym, istotnym elementem - opisywany był jako niemowa. Flynn nie mówił, co najwyżej szeptał coś na ucho Alexandra, nigdy do nikogo ze starszych cyrkowców. Coś ich więc łączyło - może nie identyczne doświadczenie, bo czym innym było nie mówić z przymusu i czym innym z wyboru, ale elementy wspólne sprawiały, że łatwiej nam było zapamiętać czyjeś historie. Jakie to jednak miało znaczenie w obliczu tego, że Flynna już w cyrku nie było?

Żadne.

Był tylko i aż tym - anegdotką rzuconą w żartach przy stole w Yule któregoś z minionych lat. Od jego zniknięcia minęło już tyle czasu, że jego cyrkowi rówieśnicy byli już dorośli, nikt już jego zniknięcia nie przeżywał, żadne historie o Flynnie nie wywoływały większych emocji. Gdzie był i kim był - tego nie widział nikt. Aż pewnego dnia po Fantasmagorii poniosły się słowa: „Flynn wrócił! Alexander dał mu w mordę!” i nagle tych emocji było tak wiele, że nadrobiły za te wszystkie pozbawione ich wspomnienia. Tylko że Flynn nie był już niemową. Pierwszego dnia krzyczał na całe gardło kłócąc się z Laylą, robiąc scenę, jaką reszta Bellów miała zapamiętać na długo. Problematyczny, dziki, inny. Zmienił się na jeszcze gorsze. A jednak Alexander przyjął go, pozwolił spać na podłodze w swoim wozie i wszystko wskazywało na to, że naprawdę miał do nich dołączyć.

I nie krzyczał już nigdy więcej. Po tym felernym pierwszym dniu nie otworzył ust do nikogo. Spędzał czas z Alexandrem, do innych nie odzywał się wcale, nie odpowiadał na pytania, wszelkie prośby i wymuszone reakcje przekazywał na migi, skinieniami głowy, karteczkami pozostawionymi w losowych miejscach. Mijali się więc z Aryą cały czas, nie mieli okazji spędzić ze sobą czasu od tygodnia, głównie przez to jak często znikał głęboko w lesie i nie dawał znaków życia, a później wracał spity albo śmierdzący obrzydliwym, gryzącym w gardło, papierosowym dymem.

Ich pierwszą interakcję wymusili Bellowie zajmujący się kuchnią.

- Ariusia, weź mu to zanieś, pewnie znowu pali nad strumieniem. Alek się ciągle o niego martwi, a idiota nie jadł nic od wczoraj.

W ten właśnie sposób skończyła trzymając w rękach talerz i sztućce, wysłana na misję donikąd, bo kto go wiedział, czy on tam na pewno był, czy zabłądził gdzieś dalej?

Na jej szczęście - siedział tam.

Wsparty o drzewo, z wykształtowanym źródłem światła, bo lato się kończyło i późną porą nie widział już nic dokładnie, leżał na ziemi ze stosem żelastwa. Skręcał śrubokrętem jakiś maleńki obiekt przypominający ptaszka. Obok, jak zawsze - dymiąca się fajka i manierka z czymś, co na pewno nie było wodą. Wyglądał tak krawędziowo jak się tylko dało, szczególnie z tymi nierówno odrastającymi włosami. W dodatku udawał, że jej nie widzi i miał zbyt zamknięty umysł na odebranie fal.

@Arya Bell


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
Widmo
Milczenie jest złotem.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarne długie włosy, wydatne czarne usta i cienkie brwi nadają jej dziwaczny wygląd. Jest przeciętnego wzrostu (168 cm), posiada szczupłą budowę ciała, które przyozdobione jest tatuażami. Spotkasz ją ubraną tylko w biel i czerń, a to czy ją zauważysz będzie zależało od tego gdzie się znajdujecie. Poza cyrkiem ubiera się w zwyczajne stroje, aby nie przykuwać uwagi. W cyrku nosi ekstrawaganckie kreacje. Została przeklęta w wyniku czego jest niemową.

Arya Bell
#2
02.01.2024, 03:38  ✶  
Kiedy trzynastoletnia Arya pojawiła się w cyrku nie było osoby, która nie próbowała jej zagadnąć starając się uzyskać jakiekolwiek informacje na jej temat. Niemowa nie była jednak w stanie komunikować się z obcymi, ekscentrycznymi ludźmi, którzy przygarnęli ją pod swoje skrzydła. Szok i dysocjacja nie ustępowały przez pierwsze kilkanaście dni, a kiedy w końcu objawy traumy nieco złagodniały ich miejsca zajęła nieśmiałość i lęk. Nie była w stanie napisać im żadnej kartki, chociaż potrafiła pisać. Niektórzy myśleli, że jest głupia, opóźniona, a inni porównywali ją do drugiej niemowy, która zamieszkiwała cyrk - niejakiego Flynna. Zapragnęła poznać człowieka, z którym miała coś wspólnego - pragnienie to było dziecięce i naiwne - lecz nie widziała nikogo w swoim otoczeniu kto reagowałby na to imię i dopiero po czasie usłyszała historię, która wyjaśniała ten stan rzeczy. Czas sprawił, że odnalazła się w nowym domu i społeczności, która stała się rodziną. Dorosła i zapomniała o tym niewygodnym i nużącym czasie adaptacji, a także o cichym chłopcu imieniem Flynn, który gościł w jej świadomości i wyobrażeniach jako przewodnik i towarzysz w poznawaniu nowej rzeczywistości.
Kiedy cyrk zalała nowina, że oto syn marnotrawny powrócił do domu jej umysł nie pamiętał go jako tworu fantazji, ani opowieści o prawdziwej osobie i jej zniknięciu. Rozumiała natomiast, że jego pojawienie się było wydarzeniem w ich wspólnocie, bo Bellowie nie lubili, kiedy ktoś porzucał trupę. Nie było osoby, która nie miałaby opinii na temat jego powrotu, lecz największymi emocjami byli targani członkowie cyrku, którzy pamiętali chłopaka z dawnych lat. Nie brakowało głosów, które twierdziły, że Flynn powinien być wdzięczny za ponowne przyjęcie, lecz mężczyzna swoim zachowaniem zdawał się dalece odbiegać od tej opinii. Czarnowłosa nie miała okazji do interakcji z tą chodzącą rewelacją, lecz czasem udawało się jej go dostrzec pośród cyrkowych wozów. Raz zauważyła, że paczka papierosów wypadła z jego przedniej kieszeni koszuli, lecz zamiast mu ją oddać poczekała spokojnie aż mężczyzna się oddali, a następnie ją sobie przywłaszczyła. Nie była nałogowym palaczem, lecz od czasu do czasu podpalała fajki, który zwykle pożyczała od mniej rozgarniętego lub zaoferowanego rodzeństwa. W końcu cudze nie szkodzi.
Pierwsze spotkanie twarzą w twarz z Flynnem było zainicjowane przez ich rodzeństwo. Kiedy Arya usłyszała, że ma udać się nad strumień zrobiła to bez słowa sprzeciwu, naturalnie. Wiedziała, jak chyba każdy kto znalazł się w cyrku, że początki bywają tu trudne. Powroty wydawały się być jeszcze gorsze, a post nie pomagał w żadnej z tych sytuacji, bo głodny człowiek nie był sobą. Odrobina współczucia przelała się przez jej ciało, więc w geście dobrej woli zwinęła dodatkowe porcje brownie, które były serwowane na deser nie omieszkując przywłaszczyć też trochę dla siebie.
Kiedy dotarła nad strumień nie wiedziała, jak zwrócić na siebie jego uwagę. Wydawał się skupiony i zamknięty przed całym światem. Chwilę stała przyglądając mu się z dystansu, badając jego profil i postawę. Postanowiła nie przeszkadzać mu i odłożyć jedzenie przy jego boku bez nawiązywania interakcji, lecz kiedy zniżała się, aby to zrobić jej długa czarna sukienka zaplątała się o jej stopy. Przez chwilę toczyła walkę z grawitacją o przetrwanie, lecz w końcu upadła na mężczyznę w najdziwniejszej możliwej pozie. Chcąc ratować talerz i jedzenie przed upadkiem wyciągnęła ręce przed siebie i uniosła ramiona wysoko do góry, zaryła twarzą o trawę, a pół jej tułowia spoczywało na nogach Flynna. Wciąż splątane nogi materiałem zapewne rozlały jego trunek.
Przez chwilę odrętwiona szokiem i przebiegiem wydarzenia, które zaplanowała całkowicie inaczej, nie była w stanie się poruszać, lecz po chwili zaczęła wierzgać nogami w rozpaczliwej próbie zmiany pozycji. Papieros, który leżał obok naczynia parzył jej łydkę.
Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#3
02.01.2024, 23:34  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.01.2024, 23:35 przez The Edge.)  
To nie było tak, że nie wiedział o jej obecności. Czuł obecność każdej osoby, która postanawiała go tutaj odwiedzić, ale ignorował wszystkich celowo, z pełną premedytacją - bo najzwyczajniej w świecie nie chciał wysłuchiwać kolejnych wywodów o tym jak to źle się zachował, rad dotyczących tego jak przeprosić Laylę i udobruchać Alexandra i... argh, w gruncie rzeczy, to nadal rozważał wyjechanie do Stanów Zjednoczonych. Ostatnie dni coraz mocniej utwierdzały go w przekonaniu o braku przynależności. Miał na nazwisko Bell, spędził tu kilka lat dzieciństwa i... co? Codziennie kiedy kładł się na materac na podłodze i widział twarz śpiącego brata, jedynym, o czym myślał, było to, jak wiele lat minęło, kiedy on tułał się po Podziemnych Ścieżkach. Wszystko się zmieniło. Wszystko oprócz przytłaczającej siły tego jak mało tutaj pasował.

Skręcał tego ptaka, ale był już mocno podpity, a śrubka, z jaką się teraz mocował, była tak mała, że nie dało się wkręcić jej nawet najmniejszym śrubokrętem. Niechętnie wspomógł się magią, bo takie prace manualne minimalnie go uspokajały, a tak - gdzie w tym zabawa, kiedy całość robiła się sama?

I... niemal zniszczyła się sama. No dobrze, nie sama - z pomocą jego siostry. Mechaniczny ptak momentalnie zerwał się do lotu. Flynn nie powiedział nic, kiedy upadała, ale musiał rzucić jakieś zaklęcie, bo talerz zawisł w powietrzu. Mógłby próbować uniknąć zostania zdzielonym w twarz, ale on wręcz przeciwnie - od razu rzucił się z rękoma, chcąc zamortyzować jej upadek. Wokół przewróconej manierki szybko poniósł się smród wódki, ale Flynn generalnie śmierdział alkoholem, więc żadna to była niespodzianka. Kompletnie nie rozumiał, dlaczego Arya się tak wierzga, więc założył zrozumiały w takiej sytuacji atak paniki. Użył więc siły swoich mięśni, żeby podnieść dziewczynę do góry i posadzić na trawie jak małe dziecko, bo nie wiedział, czy był w stanie pomóc inaczej. Miał wrażenie, że jeżeli postawi ją do pionu, to ta może przewrócić się znowu, a tak zyskała chwilę na to, żeby się uspokoić. Spoglądał na nią nieco zmartwiony tymi swoimi psimi oczyma i próbował doszukać się tam... czegokolwiek. Nie mając pojęcia o ciążącej na niej klątwie spodziewał się też jakiegoś słowa, odpowiedzi, wyjaśnienia. Niekoniecznie przeprosin.

I otworzył usta.

Czy wszystko w porządku?

Proste pytanie, ale i tak go przerosło. Nie zdołał wydusić nawet jednej sylaby - wydał z siebie jedynie niezręczne stęknięcie.

@Arya Bell


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
Widmo
Milczenie jest złotem.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarne długie włosy, wydatne czarne usta i cienkie brwi nadają jej dziwaczny wygląd. Jest przeciętnego wzrostu (168 cm), posiada szczupłą budowę ciała, które przyozdobione jest tatuażami. Spotkasz ją ubraną tylko w biel i czerń, a to czy ją zauważysz będzie zależało od tego gdzie się znajdujecie. Poza cyrkiem ubiera się w zwyczajne stroje, aby nie przykuwać uwagi. W cyrku nosi ekstrawaganckie kreacje. Została przeklęta w wyniku czego jest niemową.

Arya Bell
#4
03.01.2024, 01:33  ✶  
Nie zarejestrowała tego, że ptaszek nad którym pracował jej brat uciekł w powietrze, ani tego, że mężczyzna rzucił zaklęcie, które uratowało jego kolację. Była zbyt zaaferowana innymi elementami tego wydarzenia, ale poczuła jak dźwiga jej ciało, aby mogła usiąść. Wydawało się, że zrobił to bez większego wysiłku, lecz Arya nie była też większym wyzwaniem dzięki swojej szczupłej budowie. Kiedy poczuła pewniejszy grunt pod nogami podciągnęła sukienkę w górę odsłaniając blade łydki i przyklejony kiep w lewej nodze za który czym prędzej pociągnęła. Dzięki temu wśród starych blizn po poparzeniach widniała całkiem nowa o czerwonym kolorze i okrągłym kształcie. Rana nie była wielka, ani zagrażająca, lecz na jej widok coś ścisnęło ją w żołądku. Nie lubiła kontaktu z ogniem między innymi ze względu na strach przed kolejnymi oparzeniami. Kto mógłby pomyśleć, że dorobi się nowej pamiątki po tak błahym incydencie? Kółko wciąż piekło, lecz ból po usunięciu papierosa nie był już uciążliwy. W zamyśleniu przejechała ręką po materiale satynowej sukienki, który nosił ślady upadku w postaci błota i trawy.
Słysząc dźwięk z naprzeciwka podniosła głowę i utkwiła oczy w oczach jej towarzysza. Zauważyła, że chciał powiedzieć do niej coś więcej, ale nie mógł się na to zdobyć. Dostrzegła dziwne zawahanie, a raczej cofnięcie wypowiedzianego słowa. Jakby chciał wyrzucić z siebie pytanie, lecz w ostatniej chwili postanowił zatrzymać je w sobie i spróbować połknąć wypowiadane słowa. Zmarszczyła brwi i napięła szczękę nie rozumiejąc tego przez chwilę, lecz po kilku sekundach jej twarz wyraźnie złagodniała. Zrozumiała, że swoim zachowaniem nie miał na myśli niczego złego. Nie wiedziała i nie rozumiała dlaczego nie zdecydował się na komunikację werbalną, lecz nie zamierzała szukać przyczyny lub powodów. Pojęła jego nieme pytanie i nie spuszczając wzroku z jego oczu pokiwała głową czując ulgę, że zagregował dość łagodnie na jej wtargnięcie. Wyciągnęła różdżkę, którą trzymała we włosach niczym szpilkę podtrzymującą jej koka przez co jej czarne włosy opadły falami na jej plecy i ramiona. Machnęła nią w powietrzu i kilka kostek lodu pojawiło się w jej drugiej dłoni, którą przycisnęła do świeżego oparzenia. Przez chwilę tkwiła nieruchomo w dziwnym zawieszeniu, lecz po chwili ponownie spojrzała na bruneta i wycelowała w niego palce wolnej ręki.
A Ty?
Przypomniała sobie dlaczego tu przyszła kiedy jej wzrok spoczął na talerzu wypełnionym jedzeniem, machnęła różdżką dzięki czemu naczynie wylądowało na kolanach Flynna. Wskazała go brodą, a następnie bruneta, aby dać mu do zrozumienie, że powinien coś zjeść. Cokolwiek, bo nie widziała go jeszcze na żadnym wspólnym posiłku, a widziała, że zapach alkoholu, który poczuła podczas potknięcia nie dochodził tylko z rozlanego trunku lecz także z jego oddechu.
Powiodła oczami po otoczeniu, panował tu względy spokój nadawany przez zamieszkujące tu zwierzęta i owady. Początkowo nie zamierzała tu zostawać, lecz coś w tym niemym mężczyźnie sprawiło, że poczuła się zadziwiająco swobodnie. Może wydawało się jej, że mógłby ją zrozumieć? Dać jej przestrzeń na swoją komunikację, która nie wymagałaby od niej wielkich starań i zabiegów wizualnych? Z lekkim wahaniem uniosła się na kucki i wskazała na miejsce przy jego boku.
Mogę?

@The Edge
Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#5
04.01.2024, 01:35  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.01.2024, 01:36 przez The Edge.)  
Badając jej dalsze poczynania, Flynn odetchnął głęboko, z takim wyraźnym bólem wybrzmiewającym w tym, jak wydusił powietrze przez zaciśnięte zęby. Tym, co go tak zmierziło, był ten papieros przyklejony do nogi. I tak na poważnie, to mogło to odrobinę zdziwić - tak, to było bolesne, ale do diabła, to był człowiek z tak dużą ilością blizn na rękach, że aż strach było myśleć, jak wyglądała reszta jego ciała - to musiały być efekty jakichś walk, bójek, w dodatku pierwszego dnia dał wszystkim do zrozumienia jak bardzo nieprzewidywalny i potencjalnie niebezpieczny był - skąd więc tak silna reakcja, skoro nie wydawał się obdarzać nikogo nawet minimalnymi pokładami sympatii? Odpowiedź miała nie przyjść do Arii nigdy - znajdowała się bowiem głęboko, w jego biografii, gdzie takie przypalanie było jedną z kar wymierzanych mu przez nieczułą ukochaną i skojarzenie było dla tego idioty bardziej traumatyczne niż dla jego siostry starcie z oparzeniem.

Nie chciał na nią patrzeć. Zakrył twarz ręką, odwracając się w kierunku lasu, więc nie zauważył gestu, ani wypowiedzianego niemo pytania a ty?, ale oczywiste było, że nie czuł się dobrze. Był pijany, nie wiedział, co ze sobą zrobić, tułał się po Fantasmagorii trochę bez celu, bo nikt mu tego celu jeszcze nie nadał, nie potrafił mówić ani spojrzeć komuś w oczy. Funkcjonował poniżej przeciętnej i musiało mu to być obojętne, bo w przeciwieństwie do niej nie obchodziło go to, że miał spodnie brudne od siedzenia na trawie. Wyglądał smutno. Był smutny. A fakt milczenia wisiał nad nim jak widmo, bo wiedział dobrze, jak opacznie można było to zrozumieć. Utrata głosu kojarzyła się ludziom ze strachem, ale dla niego równało się, wbrew wszelkiej logice, z poczuciem bezpieczeństwa. Crow nie mógł się jąkać. Crow nie mógł się wahać, mówić cicho - wykreowana do życia na Ścieżkach persona miała naprawdę wysokie wymagania jeżeli chodziło o jej odgrywanie, ale ostatecznie Flynn był tylko i aż introwertykiem odgrywającym ekstrawertyka. W Fantasmagorii wszyscy pamiętali go z ciszy. Nie musiał udawać. Jedynym co musiał, było zdobycie się na wyszeptanie Alexandrowi prawdy.

Flynn złapał się na ramiona, jakby było mu zimno i trwał w takim zawieszeniu, jakby chciał ją spławić, chociaż stała tuż obok, przyszła konkretnie do niego i czegoś od niego oczekiwała, aż nagle na jego kolanach wylądował ten talerz. Mimowolnie przestał podziwiać okoliczne krzaki i odwrócił głowę w jej kierunku.

W brązowych oczach, które wpatrywały się teraz w Arię, było naprawdę niewiele z człowieka krzyczącego okropne rzeczy kilka dni temu. Mury, jakie wokół siebie zbudował, te nakazujące mu wtedy odpowiedzieć agresją na ciepło, musiały runąć. Gdzieś tam w spłoszonym spojrzeniu dało się dostrzec ich zgliszcza, ale generalnie zamiast oprycha przyjętego tu przez Alexandra z niezrozumiałego dla innych powodu, dało się wreszcie dojrzeć w nim człowieka. Dogłębnie skrzywdzonego człowieka, ale nie miał już szponów, tylko palce zaciskające się na skórze, nie miał kłów, tylko blade usta ściśnięte w wąską linię po tym, jak nie mógł się wysłowić.

Jeszcze nie wiedział, jak zabawne to było, ale docenił ją za to, że nie zadawała mu żadnych pytań, ani nie próbowała go pouczać. Skinął do niej głową na „tak”. Chciał przesunąć się trochę w bok, ale wtedy przypomniał sobie o tej manierce. Znów odetchnął głośno, chwycił ją i zakręcił, ale niewiele się w niej ostało. Lepiej dla jego wątroby, gorzej dla trawy po tej stronie drzewa i jego psychiki. Bo dziś miała być ta wielka noc, kiedy wreszcie to powie. Oczywiście ta wielka noc miała być również wczoraj, przedwczoraj, trzy dni temu... i nie wiedział tego jeszcze, ale ten dzień będzie też jutro i pojutrze. Stuknął tyłem głowy o pień i na moment zamknął oczy. Dopiero wtedy wrócił do niego ten mechaniczny ptak - złożony ze śrubek, śmieci, kręcących się głośno trybików, wznosił się na swoich metalowych skrzydełkach dosyć wysoko, ale lądował bez gracji - bo Flynn go nie dokończył, nie dokręcił wszystkiego, co miał dokręcić, nie doczepił nóżek - biedaczysko wylądowało pomiędzy nimi jak samolot lądujący bez podwozia. Chłopak, co było dosyć przewidywalne, zamiast chwycić za jedzenie, chwycił za niego. I za wielki nóż, który leżał do tej pory obok jego nogi, ale tak schowany, że Aria nie mogła go dostrzec. Zamiast dokręcać śrubki przeznaczonym do tego narzędziem, zaczął robić to nim. Z miną niewyrażającą nic - zupełnie tak, jakby noszenie ze sobą czegoś takiego było czymś na porządku dziennym.

@Arya Bell


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
Widmo
Milczenie jest złotem.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarne długie włosy, wydatne czarne usta i cienkie brwi nadają jej dziwaczny wygląd. Jest przeciętnego wzrostu (168 cm), posiada szczupłą budowę ciała, które przyozdobione jest tatuażami. Spotkasz ją ubraną tylko w biel i czerń, a to czy ją zauważysz będzie zależało od tego gdzie się znajdujecie. Poza cyrkiem ubiera się w zwyczajne stroje, aby nie przykuwać uwagi. W cyrku nosi ekstrawaganckie kreacje. Została przeklęta w wyniku czego jest niemową.

Arya Bell
#6
05.01.2024, 02:01  ✶  
Ludzie, którzy trafiali do cyrków Bellów zwykle mieli za sobą historie, które nie pozwalały im zaznać w życiu spokoju. Mało kto trafiał tu dlatego, że miał talent i potrzebę bycia w centrum uwagi. Oczywiście, zdarzały się takie osoby, lecz pokazy odgrywane na deskach pełne sztuczek i pewności siebie zwykle skrywały mocne, indywidualne doświadczenia, które doprowadziły członków trupy do tego momentu. Bellowie byli odrzutkami, odmieńcami. Przyjmowali do siebie ludzi, których nie chciał przyjąć nikt inny i zwykle proces adaptacji wymagał czasu. Dlatego też kiedy Arya patrzyła na Flynna, który obejmował się rękoma nie mogła oprzeć się wrażeniu, że smutek, który widziała jest jej dobrze znany. Widziała go już mnóstwo razy i sama miała okazję doświadczyć. Nie znaczyło to, że wiedziała z czym mężczyzna się mierzy; nie chciała umniejszać jego przeszłości i jej konsekwencjom, lecz na swój sposób ten smutek i poczucie zagubienia były czymś w rodzaju etapu. Widziała dziesiątki razy jak cyrkowcy zmagali się z nim, a następnie nawiązywali nowe relacje, budowali nowe wzorce, zakotwiczali się w widowiskowej rzeczywistości do momentu, w którym się przystosowali. Czasem wciąż cierpieli, czasem brzemienia nie można było się pozbyć, ale nauczeni byli z nim żyć.
Kiedy usiadła obok niego dostrzegła, że znów zamknął się na cały świat. Pochwycił ptaszka, który nieporadnie wylądował obok nich i rozpoczął jego doskonalenie. Niezrażona i niespeszona jego zachowaniem wyciągnęła ze swojej czarnej skórzanej torby żyłkę jubilerską i woreczek z drobnymi kamieniami. Nawet w tym niewyraźnym świetle oszlifowane hematyty zalśniły, kiedy wysypała je na kolana i zaczęła nawlekać na linkę. Minerały te nie były drogie, bo nie miały żadnych magicznych cech, więc bez problemu mogła sobie na nie pozwolić.
Pracując co jakiś czas zerkała na brata spod kurtyny czarnych fal. Zauważyła, że jego włosy wymagały porządnego strzyżenia, wyglądały jakby obciął je ktoś byle jakimi nożycami bez użycia grzebienia i lustra. Pomyślała, że mogłaby to zrobić, bo pomagał swojemu rodzeństwu nie tylko z makijażem scenicznym i kostiumami, ale i fryzurami. Spodnie mogłaby porządnie wyczyścić i ufarbować, aby nie wyglądały jak coś, co nadawało się do wyrzucenia po ich ściągnięciu. Dostrzegała mankamenty zewnętrznej powłoki, które całkiem nieźle odzwierciedlały stan emocjonalny jego właściciela, ale nie zamierzała proponować zmian. Cyrkowcy nie pławili się w luksusach pomimo dobrej sprzedaży biletów i sakiewek kradzionych podczas występów. Mimo to Arya przeznaczała swoją działkę na własną prezencję. Lubiła ładne rzeczy. I ładnie wyglądać. Lubiła piękne perfumy i stroje. Nietuzinkowe dodatki. Buty wykonane z dobrej skóry. Podobało jej się jak jej włosy błyszczały po zastosowaniu eliksiru poleconego w magazynie Czarownica, nawet jeżeli widok ceny wywoływał lekkie drżenie w klatce piersiowej. Nie na wszystko było ją stać, lecz los odebrał jej tylko głos, a nie zwinne ręce, które niepostrzeżenie zabierały suweniry. Czasem miała wrażenie, że jest zbyt próżna i że przywiązuje do rzeczy materialnych i wyglądu zbyt dużą uwagę. Wstydziła się tego przed Bellami, lecz nie bardzo chciała z tym walczyć. Dlatego też powstrzymała się od sięgnięcia za lok Flynna i zasugerowania mu zmiany fryzury. Nie wyglądał jakby mu to przeszkadzało.
Po długiej chwili wyprostowała głowę i plecy, a następnie lekko nimi poruszyła, aby zlikwidować nieprzyjemne napięcie. Sięgnęła po rękę Flynna, która trzymała wyjątkowo duży nóż. Wydawał się nieprzeznaczony do skręcania tak drobnych elementów, lecz najwidoczniej nie stanowiło to dla niego problemu. Obróciła jego dłoń do góry nadgarstkiem i oplotła go wykonaną bransoletką. Następnie przesunęła palce na ostre narzędzie i ze zmarszczonymi brwiami spojrzała mu w oczy po czym brodą wskazała na ptaszka, aby pokazał jej efekt swojej pracy.
Drugą rękę wyciągnęła za siebie, aby sprawdzić czy powierzchnia pozwoli jej na zmianę pozycji. Miała ochotę nieco bardziej odgiąć się do tyłu, aby przynieść ulgę swoim plecom, lecz jej dłoń natrafiła na manierkę, w której zostało nieco wódki. Uniosła ją do ust i wypiła małego łyka. Liczyła, że alkohol nieco ją rozbudzi, bo spokojna atmosfera przyniosła ze sobą spokój i senność, której nie chciała ulegać.

@The Edge
Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#7
14.01.2024, 23:49  ✶  
Cisza. Po prostu cisza.

Może to właśnie była odpowiedź na to, w jaki sposób wreszcie uczynić płonącą duszę spokojną - danie mu czasu i darowanie sobie zbędnych komentarzy. Słowa przynosiły tylko ból i kłopoty, były nośnikiem złamanych obietnic i emocji, których nie chciał przeżywać. Cisza. Ona z jakiegoś powodu dawała mu bezpieczeństwo - dawała mu schować się jak ta wierzba przed potencjalnym, letnim deszczem, jak kosmyki włosów opadające na oczy, zasłaniające mu twarz tak na wszelki wypadek, gdyby siostra miała przyjrzeć mu się za dobrze. Był w swojej potrzebie samotności dosyć komiczny - jak taki zbuntowany nastolatek za wszelką cenę unikający troski rodziców, ale był w tym też niesamowicie szczery - to nie było działanie na przekór sobie, tylko manipulowanie otoczeniem tak, aby móc żyć w zgodzie z własną naturą.

Ale ona mogła siedzieć obok i go nie denerwowała. Nawet teraz kiedy wszyscy chodzili wokół niego tak delikatnie jak się tylko dało, bo był wiecznie nie w humorze, może nawet permanentnie - teraz pozwolił się komukolwiek do siebie zbliżyć i... przyłapał się na tym, że tym razem to on na dłużej zawiesił na Arii zmieszane spojrzenie. Powrócił do tego mechanicznego wróbla dopiero w momencie zawtórowania mu - wystraszył się kontaktu wzrokowego i uciekł do skręcania kolejnych śrubek, za których pomocą czynił go coraz bardziej kształtnym, bo trzymały powyginane kawałki metalu w odpowiednim napięciu. Kiedy weszła z nim w kolejną interakcję, decydując się na zawieszenie mu na dłoni swojego dzieła, Flynn nie pracował już - nakręcił zabawkę i obserwował jej zachowanie, niczym dziecko ignorując przekazane mu normalne jedzenie na rzecz ciasta skubanego kawałek po kawałku. Nie potrafił przełamać się i zjeść przy niej obiadu, ale z jakiegoś powodu nigdy nie potrafił powstrzymać się, kiedy w grę wchodziły słodycze.

Zmarszczył brwi, kiedy dotknęła jego ręki. Nie odtrącił jej w żaden sposób, ale prawdę mówiąc... nie był ani trochę zadowolony z tego, że cokolwiek od niej dostał. Nie z braku sympatii, tylko z prostego faktu, że wszystko, co Flynn posiadał, trzymał przy sobie. Nie miał żadnego bagażu, rzeczy osobistych w worku, targanych w nawet najmniejszej walizce. Miał kurtkę i kieszeń wyszytą skórą wsiąkiewki, ale czy było w niej miejsce na stosik kamieni nawleczony na sznurek? Zmarszczył brwi jeszcze bardziej, kiedy ona również zmarszczyła brwi - dopiero teraz dostrzegał absurd tej sytuacji, oraz to jak naiwnie wręcz widział w niej swoje własne odbicie. Nie, żadna kobieta nie mogła być mu lustrem - tego jedynego w życiu był pewny. Tym razem to on złapał ją za dłoń. Oddzielił jej palce od ostrza, używając do tego odrobiny siły, jeżeli zechciała mu się opierać, bo naprawdę nie podobała mu się wizja klejenia jej teraz plastrami. Zamiast noża, wsadził jej do łap tego nakręcanego ptaszka, gwizdającego cicho jakąś prostą melodię, przypominającą bardziej melodię piosenki niż trel.

I znów chciał się odezwać, ale tym razem nawet nie rozchylił warg. To było bezcelowe i niechciane, bo chciał zachować się dokładnie tak, jak każdy zachowałby się wobec niego: Ten alkohol jest mocny. Darował jej pijacki wywód jąkały, bo do diabła, sama widziała jak wyglądał - pijąc z jego butelki musiała być gotowa na najgorsze, a na aż tak młodą, żeby Alexander ją za to skarcił, nie wyglądała. Dałby jej ze dwadzieścia lat, może dwadzieścia jeden, ale baby miały to do siebie, że jak były nastolatkami, to wyglądały dla niego na trzydzieści, a jak miały trzydzieści, to wyglądały dla niego na dwadzieścia. I błagam, niech mu wszechświat w tym stanie upojenia nie każe tego oceniać. W środku i tak nie zostało wiele, a w najgorszym przypadku odprowadzi ją do wozu.

@Arya Bell


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
Widmo
Milczenie jest złotem.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarne długie włosy, wydatne czarne usta i cienkie brwi nadają jej dziwaczny wygląd. Jest przeciętnego wzrostu (168 cm), posiada szczupłą budowę ciała, które przyozdobione jest tatuażami. Spotkasz ją ubraną tylko w biel i czerń, a to czy ją zauważysz będzie zależało od tego gdzie się znajdujecie. Poza cyrkiem ubiera się w zwyczajne stroje, aby nie przykuwać uwagi. W cyrku nosi ekstrawaganckie kreacje. Została przeklęta w wyniku czego jest niemową.

Arya Bell
#8
20.01.2024, 01:37  ✶  
Kiedy poczuła, że Flynn wcisnął jej do dłoni swoje dzieło skupiła wzrok na małym ptaszku. Trzymając go między palcem wskazującym i kciukiem podniosła go bliżej twarzy, aby móc się mu dokładnie przyjrzeć. Wyglądał zadziwiająco zgrabnie jak na coś co wyszło spod ręki zalanego rękodzielnika, który składał go za pomocą tasaka. Przysunęła go bliżej oka, aby dojrzeć wszystkie szczegół, aż w końcu uśmiechnęła się. Pomimo pomalowanych na czarno warg jej uśmiech wyglądał delikatnie i przyjacielsko. Ostrożnie schowała podarunek do swojej czarnej torby wiedząc, że postawi wróbla na nocnym stoliczku obok łóżka. W przeciwieństwie do brata kochała bibeloty, miała ich mnóstwo w swojej prywatnej przestrzeni. Może kiedyś pomaluje wróbla misternymi wzorkami? Pomimo osobistego zamiłowania do ubrań, których paleta skupiała się tylko na bieli i czerni, jej sypialnia była przytulnym miejscem pełnym kolorowych tkanin, obrazków, kryształów, fiolek z iskrzącymi się płynami, piórek, kwiatów i zdjęć. Lubiła wszystko to co ładne oraz to co niosło za sobą wartość sentymentalną. Jego reakcji na swój prezent nie wzięła personalnie - nie oczekiwała entuzjazmu ani podziękowań. Bransoletka była zwykłą ozdóbką, która najprawdopodobniej zerwie się przy pierwszym nieuważnym zahaczeniu. Sama gubiła je w taki sposób.
Wyczuła jego odruch, kiedy poczęstowała się alkoholem. Dostrzegła jak jego ciało nieco wychyliło się w jej stronę, a w oczach pojawił się błysk, który był ostrzeżeniem. Mimo tego nie spodziewała się, że alkohol będzie aż tak kiepski. Smakował niczym nafta, więc kiedy zdołała go przełknąć wydęła usta i zmarszczyła nos, aby dać upust swojemu rozczarowaniu. Piła alkohol niejednokrotnie, nie było to dla niej nic nowego, ale to było zdecydowanie okropne. Pędziły go jakieś gobliny? Nie spodziewała się kremowego piwa, lecz sposób bycia Flynna kojarzył się jej z piratem i liczyła, że w manierce znajdzie rum. Odłożyła ostrożnie naczynie na ziemię, mimo wszystko blisko siebie, bo choć smak trunku był kiepski, to efekt ciepła i odprężenia, który nastąpił był tym czego szukała.
Wychyliła się do tyłu podpierając ciało na łokciu. Skierowała twarz w stronę nieba i przez dłuższą chwilę nie robiła nic poza podziwianiem widoku. Jej myśli skupione były na jej nowym bracie. Zaczęła zastanawiać się, dlaczego nic nie mówił. Było to całkiem miłą odmianą. Większość jej rodzeństwa swobodnie wylewała potok słów, a ona starała się nadążyć przekazać swój komunikat. Pisanie nieco ją spowolniało w szybkim tempie konwersacji, a nie wszystkie wyrażenia w języku migowym były na tyle oczywiste, aby osoby mniej z nim obyte mogły się domyślić o co jej chodzi. W towarzystwie Flynna jej umysł nie musiał tak pędzić, był czas na wszystko co niewypowiedziane, na wszystkie znaki podprogowe. To sprawiło, że mimowolnie zapałała do niego specjalną sympatią. Delikatnie kopnęła go stopą w stopę, aby przykuć jego uwagę i przystawiła wskazujący palec do ust w geście, który oznaczał ciszę, a następnie wycelowała go w niego ciekawa powodu, dla którego milczał tak jak ona.
@The Edge
Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#9
27.01.2024, 13:07  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.06.2024, 13:14 przez Eutierria.)  
Zdecydowanie nie przeszkadzała mu ta cisza. Z każdą kolejną sekundą, kiedy nie oczekiwała od niego żadnej interakcji, wydawał się być spokojniejszy. Wsparł się plecami o pień o wiele wygodniej, nie zaciskał już palców na swoim ciele. Jeszcze przed chwilą zachowywał się, jakby jej obecność wrzuciła go gdzieś w toń wzburzonego morza, teraz... teraz to morze było spokojne i ciche, a on nie znajdował się już na wraku.

I wtedy Arya postanowiła szturchnąć jego nogę.

Wziął naprawdę głęboki oddech, taki oddech, który się bierze przed obcięciem wszystkich lin i pozwoleniu sobie spaść, bo nie dawałeś już sobie żadnych szans na przetrwanie katastrofy i lepszą perspektywą od duszenia tego w środku było pozwolić sobie odejść. Takie to było pompatyczne, jakby miał nie skłamać. Ale skłamał.

- N-nie ufam swojemu językowi, k-kiedy je-stem wkurwiony, więc utykam m-mordę. W mojej głowie jest wyy-starczająco głośno.

Ohh, to nie brzmiało dobrze. Wracał do bycia tym pierdolonym jąkałą, który nie potrafił się odezwać i Alexander przekazywał innym to, co szeptał mu na ucho.

Oczywiście, że to nie była prawda. Ale prawda była w jego odczuciu żałosna, obnażała go całkowicie, otrzepywała z popiołu stronę, której nie chciał okazywać nikomu, a już w szczególności komuś nieznanemu. Nie mówił nic, bo nie musiał. Mógł żyć w tej chwili w milczeniu, czuć się w nim bezpiecznie, nie odpowiadać na pytania dotyczące swojej przeszłości, tego jak się czuje. Tego, jakie miał plany. Bo co miał im opowiadać? Że cierpiał? Że miał tylko jego marzenie - że po tym jak porzucił kogoś, z kim miał nadzieję spędzić resztę życia, kiedyś (może i za dwadzieścia lat) powie sobie: dobrze, że się wtedy nie zabiłem. Nie nie, on nigdy by tym nie podzielił - on wolał pozować. Na kogoś, kto był o wiele lepszym zbirem niż człowiekiem. Na kogoś, kto w ręce zawsze trzymał nóż i miał w tym jakiś głębszy powód. Bo ta persona, jaką stworzył, była lepsza od najwymyślniejszej tarczy - żadne złe słowa nie docierały do ciebie, kiedy stałeś w barowej łazience, mając na sobie swoją ulubioną kurtkę, dopalając drugiego papierosa, wpatrując się w rozmytą od alkoholu czerń i biel swojej osoby. Zbudował wokół siebie kolce. I wiedział, że nie były idealne - jedni orientowali się w tym szybciej, drudzy wolniej, ale ostatecznie dochodzili do podobnych wniosków - to co sobie myślał, to żadna była tajemnica. Nie był potworem, lecz smutnym, żałosnym człowiekiem potrzebującym tylko najprostszych rzeczy - kogoś bliskiego i miejsca do spania, bo tylko to zatrzymywało go w miejscu. Jak tego nie miał, to uciekał. Biegł. Bo ta kurtka przestawała dobrze leżeć, odbicie w barowym lustrze pokazywało mu, jak paskudnie wyglądały jego włosy, smród papierosów łudząco przypominał ten odpowiedzialny za zepsucie duszy. Stał pod prysznicem tak długo, że ciało bolało go od szorowania, a on wciąż czuł się brudny. Więc uciekał. On nie miał żadnych krawędzi, o które dało się pociąć, tylko oczy tak suche, że nie odnajdował w sobie siły na płakanie. Zawsze myślał o przeszłości, o rzeczach straconych i o przyszłości - tydzień temu czuł tęsknotę za Los Angeles, chociaż nigdy nie był w Los Angeles, po prostu jego dusza mówiła mu, że tam wreszcie odnajdzie szczęście. Nie dopuszczał do siebie świadomości, że przyszłość była nieznana i zawodził się na niej wielokrotnie. Zagadką było, czy kiedykolwiek poczuje się naprawdę dobrze.

Cisza była jego dobrym miejscem. W ciszy mógł czuć się bezpiecznie. Tu nie chodziło o to, że nie chciał obnażać się ze swojej agresji, z najgorszej części swojej natury, a to właśnie sugerował tymi słowami - cisza leżała w jego duszy o wiele głębiej i wygodniej niż pełne frustracji krzyki, wulgaryzmy. Milczał tylko ze względu na to, że lubił się nie odzywać.

Tak jak teraz, kiedy znów zawiesił spojrzenie na leżącej na trawie siostrze. Śliczna, ale kompletna dziwaczka. Z czarną szminką. Ubrana tak, jakby mieli spędzać czas w tych samych klubach, ale nie kojarzył jej z wyglądu. Wpatrywała się w to niebo, on wpatrywał się w jej oczy. I faktycznie w jego głowie było teraz głośno na jej temat, ale wciąż - nie mówił nic.

Koniec sesji


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Arya Bell (2183), The Edge (2834)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa