• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 4 5 6 7 8 9 Dalej »
[23.07.1972] znajomy - nieznajomy (Zapachy lata) | Flynn & Norka

[23.07.1972] znajomy - nieznajomy (Zapachy lata) | Flynn & Norka
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#1
11.12.2023, 16:54  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.10.2024, 13:03 przez Król Likaon.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Nora Figg - osiągnięcie Badacz Tajemnic I

Poranki bywały ciężkie. Szczególnie takie, kiedy dzień wcześniej pozwalało się sobie na odrobinę szaleństwa. Nie do końca spodziewała się tego, że ten wieczór zakończy się w taki sposób. Nie miała przecież zielonego pojęcia, że zostanie bohaterką Randki w Ciemno. Z początku była zirytowana, że Erik po raz kolejny wprowadził ją na minę (on i te jego wszystkie wspaniałe pomysły), później jednak jej przeszło, bo okazało się, że wcale nie było tak strasznie, jak wydawało się, że będzie. Powinna go pewnie przeprosić za te zabójcze spojrzenia, które kierowała w jego stronę, gdy była na tej śmiesznej scenie.

Nie mogła zasnąć, nie mogła zasnąć bo zastanawiała się, jak to będzie. Wygrała wycieczkę do Paryża i była to bardzo dobra informacja, bo chciała tam pojechać od dawna, tyle, że jakoś nie było okazji. Jedyne, co nieco ją w tym wszystkim niepokoiło to fakt, że przyjdzie jej tam pojechać z nieznajomym, którego właściwie sobie sama wybrała, więc nie było do końca tak źle, jak się mogło wydawać. No cóż, na pewno szybko się tym nie przestanie martwić, bo tak już miała. Zawsze na wyrost się przejmowała.

Wstała jak zawsze wczesnym rankiem, gdy tylko pierwsze promienie słońca zaczęły się przebijać przez chmury. Bycie przedsiębiorcą nie było wcale takie proste. Nie mogła sobie pozwolić na chwilę zapomnienia. Musiała brać się do pracy, pączki się same nie upieką, a ciastka same nie nadzieją. Pracowała w pocie czoła, aby zadowolić gości, przecież nikt tego za nią nie zrobi.

Słońce znajdowało się już wysoko, gdy wyszła do niewielkiego ogrodu, w którym udało jej się wyhodować sporo owoców, z których korzystała przy tworzeniu swoich małych dzieł sztuki. Pojawiła się w ogrodzie z koszykiem w dłoni, gotowa, aby zebrać skarby matki natury. Oczywiście wyglądała idealnie, nie wychodziła z cukierni jeśli nie zadbała w pełni o swoją aparycję. Jak zawsze, sukienka, która ledwie zasłaniała jej zadek, tym razem w kolorze seledynowym (coby jej nikt nie przegapił na ulicy) i w butach, które zdecydowanie nie nadawały się do pielenia w ogródku. W powietrzu unosiła się woń owoców, które dojrzewały w słońcu, mieszało się to z gęstym, letnim powietrzem i zapachem charakterystycznym dla cukierni - pączki, nie dało się zignorować tego zapachu, zachęcał do tego, aby zajrzeć do cukierni. Atmosfera była niemalże sielska, słychać było śpiew ptaków (na Pokątnej, kto by się spodziewał), znajdowały spokój w tym nietypowym miejscu. Niewiele było ogrodów między kamienicami.

W okolicy było cicho, o tej porze spora część czarodziejów była w pracy. Jako, że był okres wakacyjny to dużo mieszkańców wyjechało też gdzieś dalej, aby cieszyć się w pełni tymi letnimi dniami. Wieczorami jednak wiele się zmieniało, ponoć cyrk rozbił się w okolicy, gdzie można było obejrzeć występy przeróżnych artystów.

Kiedy tak rwała sobie piękne i dojrzałe maliny, omal nie przewróciła się przez te swoje buty. Udało jej się złapać równowagę, gdy zawiesiła się na płocie i albo jej się wydawało, albo mignęła jej znajoma sylwetka. Chociaż to chyba było niemożliwe? Jakim cudem miałaby tu spotkać tego całego piekarza Flynna, który wcale nie był piekarzem, w zasadzie to nadal nie wiedziała kim jest, ale mniejsza o to. Los chyba chciał jej coś zasugerować. Nie dość, że prawie całą noc nie spała, bo myślała o tym, że ma z nim pojechać do Paryża, to teraz to. Nie była jednak stuprocentowo przekonana, że faktycznie to on, ale jak to Norka postanowiła się odezwać. - EJ TY, piekarzu. - Powinno zadziałać.


@The Edge
Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#2
18.12.2023, 01:49  ✶  
Poranki bywały ciężkie. Szczególnie kiedy byłeś człowiekiem, którego poranki zaczynały się zwykle około godziny czternastej, aktualnie był dopiero kwadrans po dwunastej, a ty już wędrowałeś Ulicą Pokątną. Kupił im już wszystko, czego potrzebowali, zrobił oczekiwane rzeczy i miał wreszcie wolne. To znaczy... tak naprawdę nie miał wolnego, ale wszyscy bardzo dobrze wiedzieli, że wysłany po jakieś szpargały wróci dopiero za kilka godzin, bo obierze jak najdłuższe ścieżki się tylko dało. Nikogo by pewnie nie zdziwiło, gdyby ze sklepu, w którym miał nakupować dziewczynom jakieś mydełka, zabłądziłby i do The Loft na kilka głębszych kieliszków, bo... Nie, nie było to normalnie, to na pewno nie było coś, co ktokolwiek chciałby wspierać, ale Flynn już po prostu tak funkcjonował i przez cztery lata wspólnego życia większości Bellów przyszło się do tego przyzwyczaić.

Nie kłamał, kiedy do nich wrócił - w nim nie było za bardzo czego ratować.

Randka w ciemno i wyjazd do Paryża - tak, to był jakiś temat rozmyślań i pewnie powinien być na tym skupiony, ale perspektywa tego wyjazdu wydawała mu się być bardzo odległa, a Lizzie, chociaż była bardzo uroczym człowiekiem, nie zawróciła mu w głowie w taki sposób, w jaki chciałaby tego tamta irytująca prezenterka... Znaczy, no dobra, ta prezenterka nie chciała absolutnie niczego i wróżył jej samobójstwo w maksymalnie dwudziestym siódmym roku życia, ale udawała, że jej zależało. Ciężko było ukryć, że ta pulchna, niziutka babeczka szukała sobie kogoś ciepłego i odpowiedzialnego (no dobrze, to były jego domysły, ale coś mu mówiło, że każdy by się tego domyślił), a Flynn może zimny nie był, ale za to był gorący i skrajnie nieodpowiedzialny. Nieco problematyczne było też to, że Alexander prawdopodobnie dostałby palpitacji serca, gdyby przygruchał sobie kogoś jej pokroju. Opcjonalnie, co prawdopodobnie zmusiłoby go do skoku z balkonu w przepaść toni wodnej, Lizzie stałaby się tą jego żoną, którą sobie Flynn wyobrażał w najgorszych koszmarach. I tyle będzie z ich zgniłej, zjełczałej relacji - naprawdę wyjedzie do Stanów Zjednoczonych i tyle go tutaj widzieli.

Aktualnie zamiast na tym skupił się na jak najszybszym opuszczeniu najbardziej zatłoczonej ulicy magicznego Londynu, zanim go tutaj dojrzy jego posrana eks dziewczyna. I wtedy usłyszał jej głos.

Głupio mu się zrobiło, że od razu zareagował na słowo „piekarz” i nawet chciał się wytłumaczyć, że poznał ją po głosie i to przywołało jego spojrzenie, ale to z kolei brzmiało, jakby miał się z czego tłumaczyć. Nie wiedząc, co zrobić, stał tak kilka długich sekund z rozdziabioną paszczą, jakby lada moment miało wydobyć się z niej cokolwiek, po czym odchrząknął.

- Słucham?

Nie wyglądał już tak elegancko jak wczoraj. Miał na sobie spodnie, które łatwo dało się pomylić z damskim krojem. Czarne. Koszulkę z krótkim rękawem. Obcisłą. Przylegającą do ciała. Czarną. Równie czarne buty. Włosy nieułożone, ewidentnie się z takimi obudził, ale też niewiele było z taką burzą loków do roboty... No i do tego torba - taka materiałowa, zakupowa, z napisem GOOD VIBES ONLY i szeregiem namalowanych farbką kwiatków.

Inteligentnie przejechał spojrzeniem po budynku, do którego był doczepiony ten ogródek. Był tak zaspany, jakby była piąta rano.


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#3
18.12.2023, 11:53  ✶  

Przez moment przeszła jej przez głowę myśl, że jednak nie powinna się odzywać. Mogła się jeszcze schować za płotem, pewnie by jej nie zauważył. Tyle, że chyba było już za późno na przemyślenia, bo niemalże od razu zareagował. Musiała więc się zmierzyć ze swoim niepotrzebnym entuzjazmem, z drugiej jednak strony może to i dobrze, co za zbieg okoliczności, że szedł właśnie tędy dzień po tym, gdy się poznali.

W przeciwieństwie od niego dla Norki to było naprawdę spore wydarzenie, ten cały wyjazd. Ostatnio bowiem praktycznie wcale nie wyściubiała nosa poza cukiernię. Nie licząc wycieczek po okolicznych lasach, gdy szukała jakichś ziół dla Zakonu Feniksa. Dlatego to tak bardzo przeżywała, zresztą należała osób, które bardzo mocno przejmowały się każdą anomalią zdarzającą się w ich życiu, a było to dla niej coś zupełnie nowego.

Nie chodziło o to, że liczyła na to, że połączy ich coś więcej, aktualnie ten mężczyzna był dla niej jedynie towarzyszem z którym miała wybrać się na wycieczkę. Tak, wybrała go podczas Randki w ciemno, jednak nie traktowała tego jakoś szczególnie poważnie. Ot, dziwne wydarzenie, w którym każde z nich wzięło udział zapewne z zupełnie różnych pobudek. Gdyby nie Erik, to pewnie by się w ogóle tam nie znalazła.

Zmierzyła go wzrokiem zza tego płotu. Wyglądał, sama nie wiedziała, jak to określić. Jakby pomylił swoje spodnie ze spodniami młodszej siostry, chociaż Norka należała akurat do osób, które jako ostatnia oceniała czyjeś upodobania. O gustach się ponoć nie dyskutuje i ona się tego trzymała. Wczoraj jednak wydawał się być zdecydowanie bardziej schludny, a może jej się tylko zdawało? Może nie miał dobrej nocy, może jak ona nie mógł spać? Wiedziała, że różnie ludzie reagują na bezsenność.

- Fajna torba. - Rzuciła nie wiedzieć czemu, bo zwróciła na nią uwagę i było to pierwsze, co przyszło jej na myśl. Fajna torba, czuła jak zaczynają ją piec policzki z powodu swojego zażenowania, miała wrażenie, że za sekundę spłonie i pozostanie po niej tylko i wyłącznie popiół. Im dalej w las, tym gorzej, a mogła się nie odzywać.

- Chciałam się upewnić po prostu, że to ty, pewnie się spieszysz, więc nie będę cię zatrzymywać... - Dodała jeszcze, bo nie do końca sama wiedziała czego od niego chciała. Zobaczyła go więc postanowiła zawołać, tylko po co? Naobiecywała mu wczoraj słodyczy, może był to idealny moment, aby spełnić swoje obietnice? - Chociaż jeśli masz chwilę, to mogłabym dotrzymać słowa, i pokazać ci co nieco. - Oczywiście chodziło jej tylko i wyłącznie o słodycze, które dzisiaj wypiekła.

Zastanawiała się jeszcze, czy nie był to odpowiedni moment, aby wyjaśnić mu kilka rzeczy. Wypadałoby chyba zacząć od tego, że wcale nie nazywa się Lizzy, szczególnie, że czekała ich wspólna podróż, tyle, że trochę głupio jej było wspomnieć o tym, że skłamała, chociaż powinien zrozumieć, powinien prawda? Nie miała na celu trwałego oszustwa, tylko nie chciała, żeby ktoś ją poznał.

Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#4
22.12.2023, 20:29  ✶  
Flynn oparł się o płot i zajrzał do wnętrza jej małego ogródeczka, w którym paradowała ubrana jak na dyskotekę. Wyglądała absurdalnie, ale to była akurat ich cecha wspólna - on też ubierał się skrajnie ekscentrycznie, świadomie dobierając stroje tak, żeby przyciągać uwagę i drażnić każdego, kto nie potrafił się bawić. Z tym że... Nora wyglądała, jakby miało jej być koszmarnie niewygodnie. On się w swoich ubraniach nie męczył - męczyły to się co najwyżej oczy konserwatystów.

- Dzięki. Pożyczyła mi ją siostra. - Parsknął, po czym zauważył, że ględzi o tej siostrze non-stop. Znali się dopiero drugi dzień, a on wtrącił coś o niej... piąty raz? - Podejrzanie często o niej przy tobie wspominam. - Nie, nie miał obsesji na punkcie żadnej ze swoich sióstr. Czuł opiekuńczość względem Elaine i Aryi, ale na tym kończyło się jego zainteresowanie płcią piękną wśród cyrkowców z Fantasmagorii. O braciach lepiej nie mówić, bo Nora miała do osób jego pokroju niesamowite szczęście, a może... pecha?

- Chciałaś się upewnić, że reaguję na „ej ty” czy „piekarz”? Jak coś to wciąż nie jestem piekarzem, ale tak, to ja.

To chyba był moment na to, żeby się przyznać do tego, kim właściwie był, czym się zajmował, ale... On naprawdę, naprawdę nie lubił i nie potrafił mówić o sobie. Kiedy takie informacje dało się wpleść w zdanie w naturalny sposób, to czasem coś napomknął, uszczknął odrobiny swojej historii. Lizzie jednak o to nie dopytywała, czyli tak naprawdę jej na tym nie zależało. To dobrze - natrętne pytania z serii gdzie pracujesz zawsze kojarzyły mu się z panienkami planującymi się ustatkować, a to odganiało go lepiej niż pieprznięcie miotłą przez łeb.

- Mam. Ale jak to pretekst do zagonienia mnie do pracy przy ogrodzie, to ostrzegam, że zjem ci połowę malin, ściągając je z krzaka, jestem nieopłacalnym pracownikiem.

Chociaż ten ogród to miała niewielki... Nie wiedział, dlaczego nie postawiła tu sobie szafki zniknięć prowadzącej do sadu w Dolinie. Pewnie było ją na coś takiego stać, skoro miała... cukiernię przy Pokątnej... To na pewno była jej cukiernia? Musiała kosztować pierdolony majątek - ona naprawdę była bogatsza od Bertiego Botta? Bott tutaj swojej restauracji nie miał...

@Nora Figg


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#5
22.12.2023, 22:47  ✶  

Był to jedyny sposób, w jaki mogła się wyróżnić. Nie miała żadnych, fantastycznych umiejętności, które zwracałyby na nią uwagę, czy to magicznych, czy tych mniej czarodziejskich. Wybierała więc najprostszy sposób, aby nie niknąć w tłumie. Była kolorowa, jej stroje zawsze krzyczały, co nawet nie do końca pasowało do jej osobowości, która była po prostu słodka, a nie głośna, ale lubiła rzucać się w oczy. Przyjemność sprawiały jej spojrzenia skierowane w jej stronę. To była jej jedyna szansa na to, żeby ktoś zwrócił na nią uwagę, choć przez chwilę. Nie gubiła się pośród tych czarno-białych osób, między którymi się zjawiała. Nie przeszkadzało jej nawet to, że te jej krótkie sukienki często kuły ją w różne elementy ciała, przywykła do tego i była gotowa do poświęceń.

Ogródeczek może nie należał do największych, jednak był bardzo zadbany, a jak na taki mały metraż znajdowało się tu bardzo dużo roślin. Norka wykorzystała każdy wolny kąt, zresztą całkiem rozsądnie, bo można było zauważyć doniczki, które stały jedna nad drugą, żeby zaoszczędzić nieco miejsca.

- Nie widzę w tym nic złego. - Dlaczego miałaby? Nie wyglądał jej na pierwszy rzut oka na kogoś rodzinnego, ale mogła się mylić. W sumie to było całkiem nietypowe, że tak wspominał o tej siostrze, jakby była naprawdę ważnym elementem jego życia.

Podeszła bliżej płota, z tym swoim wiklinowym koszykiem, w którym znajdowały już się maliny. Musiała wdrapać się na palce, żeby z tego poziomu go widzieć, na szczęście się nie wywróciła, choć wcale nie było to takie łatwe w tych butach, które miała na stopach.

- Jedno i drugie? - Wzruszyła ramionami, bo tak naprawdę nie miała pojęcia, czego chciała. - Zareagowałeś więc chyba zadziałało. - Tyle, że jeszcze nie wiedziała, który zwrot bardziej. - Spodziewałam się, że niewiele się zmieniło w tę noc, ale dla mnie już na zawsze zostaniesz piekarzem. - Między innymi przez to go przecież wybrała.

Nie chciała wypytywać, nie uważała, że była odpowiednią osobą do maglowania go na temat tego, czym się zajmował. Nie znali się prawie wcale, nie miała żadnych oczekiwań dotyczących jego osoby, po co miała pytać? Nie widziała w tym żadnego sensu, a może nawet bardziej jej się podobała ta aura tajemniczości, bo nie zdarzało się to w jej życiu często.

- Za krótko się znamy, żebym pozwoliła ci dotykać moje rośliny. - Prawie wyśpiewała te słowa, widać było, że jest w wyśmienitym nastroju. - Chociaż nie powiem, jakiś pracownik by mi się przydał. - Nadal cierpiała na braki kadrowe, ale nie to miała na myśli. - Nie dlatego ci to zaproponowałam, upiekłam trochę za dużo ciastek, mogłabym cię nimi poczęstować. - Wspominał o tym, że lubi słodycze, więc wydawało jej się, że jej nie odmówi, dobrze by było, żeby spędzili ze sobą trochę czasu przed tym wyjazdem do Paryża, bo wydawał się jej być interesującą osobą. Podobał jej się jego styl bycia, bo wyglądał, jakby miał wszystko w nosie, te tatuaże, dziwne ubrania, mogło być naprawdę interesująco.


@The Edge
Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#6
06.01.2024, 02:11  ✶  
Też nic złego w tym nie widział, ale na pewno widział w tym coś dziwacznego. Powoli docierało do niego, że jego życie się zmieniło - czy już bezpowrotnie? Nie przeszkadzało mu to, że zmiękł już zupełnie, ale znał smutną prawdę o tym, jak niepostrzeżenie potrafiła wkraść się do twojego życia brudna przeszłość. Nie mógł tak po prostu opuścić gardy. Żeby mogła przestać istnieć jego gorsza strona, musieliby zrównać z ziemią cały Londyn. Tę przesłodzoną pączkarnię też.

- Możesz mówić do mnie, jak chcesz, ale mam dla ciebie dobrą radę: nigdy nie wpuszczaj mnie do kuchni. - Mrugnął do niej, wciąż wsparty o płot, po czym pozwolił sobie zażartować. - Teraz mam ochotę przeskoczyć ogrodzenie tylko po to, żeby zmacać ci krzewy. - Powiedział to spokojnie, innym tonem niż podczas widowiska randkowego - był wciąż wyluzowany, a głupkowaty charakter nie pozwalał mu na nie rzucenie czymś durnym raz na jakiś czas, ale nie zamierzał przekraczać wyrysowanej im przez nią granicy. Nie była taka, niezbyt taktownym byłoby narzucać się jej w jakikolwiek sposób... i zanim ktoś zapyta - od kiedy do diabła on w ogóle rozważał bycie taktowym - jego dziwiło to jeszcze bardziej. Kompletnie nie rozumiał, co robiła z jego psychiką jej obecność. Czy teraz zacznie regularnie się myć i nosić spodnie w kant? Nienie, ta wizja była już zbyt odległa od jego normalności, coby ją w ogóle brać pod uwagę, nie zdziwiłoby go jednak gdyby jej aura wymusiła na nim jeszcze inne nietypowe zachowanie.

Ciastka?

- Spoko. - Odpowiedział po długiej przerwie spędzonej na wpatrywanie się w nią w milczeniu, zupełnie jakby potrzebował jakiejś niebotycznej ilości czasu na wyliczenie czy może wejść do środka budynku znajdującego się dwa kroki stąd, czy jednak musi pędzić do Fantasmagorii przekazać Arii krem do twarzy, czy coś tam.

Nawet odwrócił się w kierunku drzwi, ale... Tak się im przyjrzał i tym razem naprawdę się nad czymś mocno zastanowił. To było nowe miejsce na mapie Pokątnej, był tego całkowicie pewny. Ile ona musiała mieć pieniędzy, skoro kupiła lub wynajęła sobie lokal z ogrodem w takim miejscu...? I dlaczego ktoś, kto posiadał takie fundusze, cieszył się na wycieczkę do Francji? Nie było jej na to stać w innych warunkach? Była zadłużona?

- I to jest twoja cukiernia, tak? Kuźwa, nie wiedziałem, że trafiłem na jakąś bogaczkę... - Przyznał. Trochę cicho, ale słyszalnie dla niej, nawet jeżeli ruszył już w kierunku wejścia.

@Nora Figg


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#7
08.01.2024, 12:10  ✶  

Nora wiedziała tyle co nic o tym stojącym przed płotem mężczyźnie. Czy chciała poznać jego historię? Czemu nie, należała do tych osób, które chętnie dałyby swoje ciepło wszystkim którzy tego potrzebowali, a coś w jego oczach mówiło jej o tym, że może to być to, czego potrzebuje. Nie miała pojęcia, czy ta znajomość w ogóle się utrzyma, los zupełnie przypadkiem skrzyżował ich drogi akurat w tym momencie, a panna Figg zawsze przyjmowała to, co dawało jej przeznaczenie. Może była to wcale nie najgorsza odskocznia od dosyć brutalnej codzienności, z którą przyszło jej się mierzyć.

- Zapamiętam ją, choć akurat tam prawie nikt nie ma wstępu. - Może nie do końca była to prawda, bo często to własnie tam dochodziło do tych najpoważniejszych rozmów, których nikt z zewnątrz nie mógł usłyszeć, ale tym póki co nie zamierzała się dzielić, w końcu byli dla siebie nikim.

- Z dwoja złego lepiej, żebyś zmacał krzewy niż wszedł do kuchni. - Najwyraźniej była gotowa na takie poświęcenie. Cóż złego może się stać? Najwyżej będzie musiała posadzić nowe. Norka podczas tej krótkiej rozmowy była zdecydowanie mniej zestresowana niż wczoraj, kiedy nie do końca wiedziała, jak powinna się zachować.

Dosyć długo zajęło mu odpowiedzenie na jej zaproszenie. Jakby w jego głowie dochodziło w tym czasie do wielu procesów myślowych, przez moment zastanawiała się z czego wynika to wahanie. Może ktoś, gdzieś teraz na niego czekał? Zgodził się jednak zjeść ciastka, więc aż tak mu się nie spieszyło. Cieszyło ją to, bo wreszcie będzie się mogła pochwalić swoim kunsztem kulinarnym o którym mu wczoraj opowiadała. Nie sądziła, że dojdzie do tego tak szybko.

- Moja. - Odpowiedziała z dumą w głosie, kiedy o to zapytał. Bardzo długo pracowała na to, żeby móc otworzyć to miejsce. Kosztowało ją to wiele wyrzeczeń, jednak w końcu spełniła swoje największe marzenie. Zajęło jej to lata pracy. - Bogaczką dopiero będę. - Mruknęła tym razem bardziej do siebie, bo nie uważała się za kogoś majętnego. Nie mogła sobie pozwolić na wiele błahych rzeczy przez to, że inwestowała w Norę. Jeśli chodzi zaś o wycieczkę do Francji, to może i było ją na to stać, ograniczeniem w tym przypadku było coś zupełnie innego, ktoś o kim Flynn jeszcze nie wiedział.

Figg ruszyła w stronę drzwi, żeby wpuścić go do środka, z tym wilkinowym koszyczkiem pod ramieniem. - Witam na włościach. - Powiedziała z uśmiechem, kiedy znalazła się tuż przed wejściem.

Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#8
17.01.2024, 19:58  ✶  
Edge mierzył spojrzeniem tę kamienicę i zastanawiał się, jaki przedział zarobków byłby dla niej wystarczający, aby uznać ją za bogaczkę. Czy posiadanie lokalu na najdroższej ulicy w Londynie nie było czymś, co czyniło cię bogaczem? Chyba jedyny scenariusz, w którym przyznałby jej rację, byłby ten, w którym wydałaby wszystkie swoje oszczędności na pierwszy miesiąc czynszu, a później wszystko miało iść w pizd... znaczy się, no gdyby naprawdę źle zarządzała swoim majątkiem. Ale ona właśnie mówiła o zatrudnianiu pracowników?! Przez moment nawet pomyślał, że Elaine pewnie chciałaby pracować w takim miejscu, teraz jednak uświadomił sobie - zamiast polecić jej swoją siostrzyczkę, powinien najpierw upewnić się, że ta cała Lizzie nie była całkowicie odklejona. W jakimś stopniu na pewno była, bo się nim zainteresowała, a normalni ludzie się nim nie interesowali, ale no. Istniały limity, ramki tego, jak daleko mogła sięgać czyjaś głupota. To spotkanie mogło być naprawdę dobrym testem przed wyjazdem do stolicy innego kraju...

- Okej, skoro nie jesteś bogaczką, to jak na ten moment w starciu Ty - Bertie Bott jest 1:0 dla Bertiego.

Najbardziej znanym czarodziejskim sportem był Quidditch i w nim punktacja była nieco inna, ale Flynn jak każdy brytyjski mugol był sercem bliżej piłce nożnej, toteż użył tej za pojedynczego gola. Prawdę mówiąc, nie miał pojęcia, ile dostawało się punktów za przerzucenie kafla przez obręcz. I do dzisiaj nie rozumiał, dlaczego w tej grze istniało coś takiego jak Złoty Znicz. Ktokolwiek wymyślił zasady tego sportu był pijany, albo niespełna rozumu.

Nora Nory. Aha.

Nie skomentował treści tabliczki wiszącej na drzwiach, ale widać było, jak ją czyta i rzuca jej niewiele mówiące spojrzenie. Znów przeczesał palcami te swoje czarne pukle i dotarło do niego, że już nie pamięta, w jaki sposób przedstawili go na randce w ciemno... Uh... Jakiś Charles? Christopher? O matko, nie miał pojęcia, ale to chyba nie była jakaś wielka siara, skoro ona podpisała się tam jako Lizzie...?


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#9
20.01.2024, 00:15  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.01.2024, 00:17 przez Nora Figg.)  

Może faktycznie więc była bogaczką? Przynajmniej w oczach innych, sama uważała, że jest dopiero na samym początku drogi do tego, aby faktycznie stać się bogatą. Właściwie to też zależy od tego, co uznawane może być za bogactwo, miała ogromną wiedzę, doświadczenie, to już było coś. Nie uważała, że do bogactwa wpisują się tylko rzeczy materialne, chociaż nie ma co ukrywać, że jej najbliższymi przyjaciółmi byli Longbottomowie, którzy byli obrzydliwie bogaci, aż takich dużych aspiracji nie miała, chociaż może odrobinkę? To by było coś, dorobić się samemu takiej fortuny. Miała już plany na powiększenie swojej działalności, jeśli cukiernia nadal będzie tak dobrze prosperować to zainteresuje się piętrem kamienicy i otworzy w nim hotel, jeśli nieco gorzej to może zainwestuje zarobione pieniądze w jakąś niewielką filię? Na pewno będzie musiała coś zrobić, bo czuła, że jest to odpowiedni moment, po wielu latach stagnacji wreszcie mogła rozwinąć skrzydła i ogromnie jej się to podobało.

Była trochę zawiedziona, że przegrywa z Bertiem Bottem, nie znała go osobiście, jednak każdy słyszał o jego słodkościach, chciała mu dorównać, ba miała aspiracje nawet go przeskoczyć w tej cukierniczej hierarchii, szkoda tylko, że nie wiedział o tym wyścigu, mogłoby to dodać nieco kolorów do tego współzawodnictwa, o którym póki co wiedziała tylko ona. - To jego pierwszy i ostatni punkt. - Powiedziała bardzo pewnym tonem, zdecydowanie zadzierała nosa, jeśli chodzi o sprawy związane ze swoim zawodem.

Weszła do środka. Znajdowało się tam kilka osób, gawędzili przy niewielkich stolikach rozsiani po całej kawiarni. Uderzył w nich zapach kawy i pączków. Właśnie upiekła się kolejna partia, którą Wendy nawet wyciągnęła z pieca. Powoli zaczynała odnajdywać się na kuchni, potrafiła zlokalizować piec i dostrzec, kiedy część wypieków była gotowa. To spory sukces jak na osobę, która nie potrafiła rozróżnić ciasta od tortu.

Jako, że szła pierwsza nie zauważyła, że Flynn skupił się na tabliczce z nazwą klubokawiarni. Na całe szczęście ona w przeciwieństwie do niego pamiętała, jak nazwała się na tej randce w ciemno, bo skorzystała z imienia swojej babki (całkiem dobra metoda, żeby go nie zapomnieć).

- Teraz tak, najlepiej będzie jak podejdziesz do gabloty i wybierzesz sobie wszystko, na co mają ochotę twoje oczy. Zaparzę ci do tego kawę, tylko musisz powiedzieć, jaką pijesz. - Czy wyglądał jej na osobę, która pije kawę z mlekiem? Raczej nie, sprawiał wrażenie osoby, która sięga po czarną, nawet tylko po to, żeby mroczniej wyglądać.

Kiedy Flynn podszedł do ogromnej gabloty, która ciągnęła się przez całą ścianę, przerywała ją jedynie lada, przy której stała Wendy, mógł dostrzec za szybą przeróżne słodkości. Znajdowały się tam jagodzianki, z kruszonką na wierzchu, pączki, z lukrem i bez, cukrem pudrem, o różnych smakach: budyniowe, malinowe, różane, z czekoladą białą i ciemną, tak, aby każdy mógł znaleźć coś dla siebie, mógł zauważyć też drobniutkie, kolorowe makaroniki, których pewnie byłby w stanie zjeść kilka za jednym razem, były tam też babeczki, w różnych kolorach, ozdobione perfekcyjnymi kwiatkami wykonanymi z jadalnych składników.

Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#10
09.02.2024, 03:36  ✶  
W jego oczach chodziło tu tylko o pieniądze. Gdyby wiedzę uznać za bogactwo, to i on byłby jednym z największych bogaczy tego świata, a w rzeczywistości żył jak najgorszy, parszywy kleszcz i nigdy się uczciwej pracy nie podjął. No dobrze, w cyrku robił teraz rzeczy uchodzące za normalne, ale cyrk przy okazji tworzenia pięknych występów był też bandą perfidnych złodziei i oszustów. Oj nie, uczciwość nie była ich mocną stroną. Pieniądze... też nie były. Ale typy takie jak on i tak zawsze znajdowały sposób na to, żeby skołować kilka galeonów na środki, bez których nie potrafił funkcjonować.

- Haaa, Bott ma jeszcze punkt za wzrost.

Znów ją zaczepiał... Chyba nie powinien. A to imię... Cholera, czasami naprawdę chciał mieć taki mózg jak Cain, ale później przypominał sobie, jak bardzo ten chłopaczyna cierpiał i jakoś szybko mu przechodziło. Może ona też nie pamiętała jakie imię sobie wtedy wymyślił? W fałszywych dokumentach miał Edward... No to będzie Eddy, pewnie się nie zorientuje.

- Zależy, kto mi ją robi. - Uniósł w górę brwi. Ona myślała o jego preferencjach, a on potrafił z nich łatwo zrezygnować, o ile pozwoliło mu to na wysługiwanie się innymi w sprawach kulinarnych. Bell był przypadkiem beznadziejnym. Tym, któremu nigdy przez calutkie życie nie udało się ugotować nic zjadliwego. I chociaż powinno napełniać go to głównie wstydem i żałością, dostrzegał w tym również dowcipność własnego charakteru. - Lubię słodkie rzeczy. Tak słodkie, że aż mdłe. Kawę piję z mlekiem i miodem. - Tak... wyglądał, jakby miał zaraz wyskrobać jej na blacie cyrklem jakiś smutny wiersz, ale jednocześnie poza byciem kimś wyjątkowo smutnym, był też kimś wyjątkowo ekscentrycznym. Artysta - ta pierwsza myśl, kiedy zgadywała jego zawód, to wcale nie był taki zły traf. Zwłaszcza kiedy się na niego spojrzało, jak siedział w tym różowym foteliku - z nogą założoną na nogę, z lekko podwiniętą koszulką odsłaniającą wyrzeźbiony brzuch, z obcisłymi spodniami napiętymi jeszcze bardziej od takiej pozycji, z kaskadą kruczoczarnych loków opadających mu na twarz w pozornym nieładzie. Artysta albo gej. Albo oba. Tylko to drugie cisnęło się na myśl nieco mniej, bo zanim usiadł przy tym stoliku i wyglądał jak czarna plama różowej sukience, stanął przy pannie Wilson i zaczął zagadywać ją o to pieczywko, podszczypując ją komplementami tak, jak robił to wczoraj z Figg. Jeżeli był gejem, to jego hobby musiałoby być robienie z dziewczyn idiotek.

Wnętrze ocenił na w miarę ładne... Nie wyzywało wyglądem... Ale to dlatego, że nie miał pojęcia o oczojebnie różowym kolorze będącym znakiem rozpoznawczym tejże witryny. W jego percepcji była jasnoszara.

- Otworzyłaś kawiarnię niedawno, prawda?

@Nora Figg


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Nora Figg (6477), The Edge (5218)


Strony (3): 1 2 3 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa