• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[20.08.1972] drapieżnik stał się ofiarą | Ger & Flo

[20.08.1972] drapieżnik stał się ofiarą | Ger & Flo
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#1
11.02.2024, 01:04  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.11.2024, 22:09 przez Baba Jaga.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Florence Bulstrode - osiągnięcie Badacz Tajemnic
Rozliczono - Geraldine Yaxley - osiągnięcie Badacz Tajemnic II

Latem Geraldine bardzo mało czasu spędzała w domu. Nie ma się oszukiwać, że skłaniało ją ku temu również to, że w jej mieszkaniu było ostatnio również dość tłoczno. Postanowiła skorzystać z chwilowego braku zamówień i udać się na wycieczkę w towarzystwie swoich dwóch, wspaniałych czworonogów. To wcale nie było takie łatwe, gdyż oba szczeniaki były dosyć mocno charakterne, ale kto, jeśli nie ona, prawdziwa łowczyni, która nieco interesowała się również tresurą zwierząt by sobie z tym poradził.

Udała się na wybrzeże, gdzie zamierzała pójść na spacer w towarzystwie Cukra i Pierdoły, swoich psich przyjaciół. Jak to zazwyczaj bywa w nowych miejscach zwierzaki były ogromnie podniecone nowym miejscem, nie znały tych zapachów, także ciągały ją od jednego kąta do drugiego, przy okazji znacząc teren. Na całe szczęście Yaxley była niezłym piechurem, lata biegania po lesie robiły swoje, więc była to dla niej ogromna przyjemność. Uwielbiała wysiłek fizyczny, taki wyczerpujący spacer był więc czymś, czego naprawdę potrzebowała. Szczególnie w takich pięknych okolicznościach przyrody. Nim wybrała się na wycieczkę wyskrobała krótką wiadomość do Florence, a nuż przyjaciółka będzie miała chęć do niej dołączyć.

Dotarli do molo, na którym postanowiła odpocząć, nawet ona od czasu do czasu potrzebowała przerwy. Przymknęła oczy, pozwalała słońcu przyjemnie muskać ją po twarzy, psy postanowiły również skorzystać z chwili wytchnienia, zwinęły się w kłębki i leżały na pomoście.

Wtedy do jej uszu dobiegł śpiew, cudowny śpiew, który oderwał ją od odpoczynku. Oczarował Geraldine, nie mogła się powstrzymać od wejścia do wody. Wskoczyła do niej w sukience, tak jak stała, nie do końca świadoma tego, co właściwie się działo. Zbliżyła się do istoty, która zwabiła ją do wody, nie widziała w tym nic dziwnego, nie zwróciło jej uwagi nawet to, że wpadła w jej sidła, zdecydowanie normalne nie było to, że ot tak zaczęła się z nią całować...

Dama z Lumos
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kasztanowe włosy zwykle ma ciasno spięte, odsłaniając bladą, trochę piegowatą twarz. Oczy ma jasne, o uważnym spojrzeniu. Około metr sześćdziesiąt dziewięć wzrostu.

Florence Bulstrode
#2
11.02.2024, 01:18  ✶  
Dlaczego to zawsze musiała być woda?
Rozsądek Florence podpowiadał: bo było lato. Ludzie lubili latem udawać się nad morze i nad jeziora, wypoczywać nad wodą, a czasem nawet, o zgrozo, w tej pływać. Bulstrode nie przepadała za tą formą rozrywki - nie lubiła się opalać (poza tym to szkodziło skórze!), a jeszcze bardziej nie wyobrażała sobie, aby mogła czerpać przyjemność z morskiej kąpieli. Fale przerażały ją nawet oglądane z daleka. Nie umiała pływać.
I odkąd sama nie tak dawno temu omal nie utonęła, bała się jeszcze bardziej.
Pojawiła się jednak tego dnia we wskazanym przez Geraldine miejscu, nadchodząc z pobliskiego punktu Fiuu. Florence bywała oschła, złośliwa i zdystansowana, ale dla tych kilku osób, głównie rodziny i przyjaciół z dawnych lat, miękła w sposób, który zaskoczyłby jej współpracowników i rzadko odmawiała ich prośbom. Ba, zwykle nie musieli nawet o nic prosić. A do głowy uzdrowicielki przyszło, że Yaxley być może miała jakiś problem i chciała porozmawiać gdzieś, gdzie nikt nie będzie im przeszkadzał. Nie odmówiła więc. Powtarzała sobie, że będzie dobrze: po prostu pospacerują razem po plaży i nie stanie się absolutnie nic...
...i w chwili, gdy kończyła tę mantrę, dostrzegła w oddali Geraldine, zeskakującą z mola.
Serce w piersi Florence zatrzepotało, a potem zamarło. Przez ułamek sekundy stała po prostu, skamieniała, ale zaraz wzięła się w garść i przyspieszyła kroku, odruchowo chwytając za różdżkę, spoglądając, czy w pobliżu nie ma mugoli - ale nie, Geraldine wybrała odcinek wybrzeża mało popularny wśród turystów. W pierwszej chwili Bulstrode myślała jeszcze, że kobieta zaraz wypłynie na powierzchnię, że wskoczyła do wody, bo chciała się ochłodzić: kąpiel w ubraniu nie była przecież czymś, czego nie podjęłaby cię Yaxley.
Ale nie wypływała.
Florence ostatnie parę metrów pokonała biegiem. Jasne sandały zapadały się w piasek z każdym, szybkim krokiem.
Nie rzuciła się do wody. Nie mogłaby tego zrobić. Strach, przez falami i o Geraldine, ścinał krew w jej żyłach, a nawet gdyby go pokonała, utonęłaby tylko. Wycelowała różdżką w miejsce, gdzie jak się jej zdawało znikła chwilę temu kobieta, modląc się w duchu, by nie popełniła tu omyłki i wyszeptała zaklęcie, chcąc poderwać w górę wszystko, co znajdzie się na obszarze.
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#3
11.02.2024, 01:38  ✶  

Sama bliskość wody powodowała przyjemny chłód, który naprawdę był przydatny podczas tych letnich, ciepłych dni. Może końcówka sierpnia nie należała już do przesadnie upalnych, jednak nadal zachęcała do wizyt nad wodą. W przeciwieństwie do innych pór roku, kiedy można było tutaj stracić głowę, bo wiatry wydawały się żądać ofiary, przynajmniej zdaniem Geraldine. Ona sama wolała góry, w końcu spędziła w nich całe dzieciństwo, latem jednak nie gardziła i morzem.

Yaxley nie bała się wody, ale nie była też jakimś wspaniałym pływakiem. Ten żywioł był dla niej zwyczajnie obojętny, jak się dzisiaj okazało, zmieniło się to w chwili, w której do morza zaprosiła ją ta istota. Nie zastanawiała się ani chwili, aby do niej wejść.

Z początku było naprawdę przyjemnie. Taka chwila zapomnienia po tym, co działo się ostatnio w jej życiu naprawdę mogła się jej przydać, nie zauważyła, że jest otumaniona, przynajmniej na początku. Jej specjalne umiejętności też najwyraźniej straciły swoją moc, bo powinna w końcu od razu domyśleć się, że ma do czynienia z syreną. Nie stało się tak jednak, dała się podejść, jak jakiś laik. Na pewno długo sobie tego nie wybaczy, ale o tym będzie później.

Syrena po kilku pocałunkach zaczęła wciągać ją pod wodę, Gerry nie miała pojęcia co się dzieje, zaczęło brakować jej powietrza, próbowała się jej wyrwać, to wcale nie było jednak takie łatwe, bo istota w wodzie miała nad nią przewagę, nigdy w życiu nie wydarzyłoby się to na lądzie. Jeszcze chwila, moment, a się udusi. Na pewno nie pomagał temu fakt, że próbowała zachłysnąć się powietrzem, którego pod wodą przecież nie było, za to do jej gardła zaczęła dostawać się woda. Czuła, że nie wytrzyma długo. Nie do końca podobało jej się to, że miała odejść z tego świata nie na swoich warunkach, wiedziała, że zdarzy się to prędzej, czy później, na pewno podczas walki, tyle, że tutaj nie do końca miała możliwość walczyć.

Właściwie to chyba zaczęła się już godzić z tym, że odejdzie z tego świata, tyle, że w pewnym momencie coś pociągnęło ją do góry, nie tylko ją, ale też syrenę, która nadal ciągnęła ją w dół. Jakaś siła, nie wiadomo skąd się wzięła. Kiedy jej głowa wyłoniła się nad wodę zaczerpnęła powietrze, bardzo łapczywie, przy okazji wypluła nieco słonej wody. Zawisła nad morzem nie do końca wiedząc, co się dzieję, a z nią zasnęła jej nowa koleżanka, która chwilę wcześniej próbowała ją zabić.

Dama z Lumos
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kasztanowe włosy zwykle ma ciasno spięte, odsłaniając bladą, trochę piegowatą twarz. Oczy ma jasne, o uważnym spojrzeniu. Około metr sześćdziesiąt dziewięć wzrostu.

Florence Bulstrode
#4
11.02.2024, 10:30  ✶  
Czar zadziałał - i Florence nie była pewna, czy bardziej ją to ucieszyło, czy przeraziło, bo poza Geraldine, wyrwanej na moment w górę z wody, mignęła jej też jakaś morska istota. Zdołała zachować dość zimnej krwi, aby rzucić accio, na sekundę przed tym, jak Yaxley i stworzenie znowu uderzyły o powierzchnię morza. Nie dość, by czar był faktycznie mocny: gdy stwór z pluskiem opadł w wodę, Geraldine pociągnęło jakieś trzy metry ku brzegowi, z nosem tuż nad falami, oddalając ją od syreny czy czymkolwiek był ten stwór, a potem... znów wpadła do wody, w pobliżu molo.
W każdych innych okolicznościach Florence zapewne pozostałaby chłodna, opanowana do samego końca. Rzucałaby kolejne zaklęcia, a potem, gdyby wszystko skończyło się dobrze, rzuciłaby parę bardzo spokojnych uwag - i to nawet niezjadliwych, bo sama pamiętała, jak to jest, gdy coś ściąga się w otchłań, oczarowuje twój umysł. Ale lęk przed wodą tkwił gdzieś w jej duszy, głęboko zakorzeniony, podsycony tym dniem na plaży, kiedy sama nie tak daleko stąd ruszyła za czarowną pieśnią, przeszła po drewnianych deskach i omal nie znikła między falami na zawsze. Nie była w stanie działać tak sprawnie i logicznie, jak zwykle. Powinna wbiec w morze, spróbować Geraldine pomóc wyjść, ale wiedziała, że gdyby teraz fala ją przewróciła, nie zdołałaby już wstać. Żywioł pochłonąłby ją.
Obiecała Patrickowi, że nie zabierze jej żadna woda.
I ostatecznie nie znalazła w sobie siły na nic więcej.
Ba, nogi jakby odmówiły posłuszeństwa, i Florence, choć wcale nie chciała, osunęła się na kolana, w mokry piach. Fala sięgnęła ku niej, mocząc szarą spódnicę, zimno przeniknęło skórę. To tylko spotęgowało panikę, bo pod wodą musiało być tak chłodno, tak ciemno, tak samotnie... Palce Florence drżały, zaciśnięte mocno na różdżce – jej palce, które nie trzęsły się nigdy, gdy czarowała, nawet gdy walczyła o czyjeś życie, gdy dłonie pokrywała jej krew! – i choć uniosła ją znowu, nie była pewna, czy zdoła rzucić kolejne zaklęcie. Czy to, co już zrobiła wystarczyło, by Yaxley zdołała dotrzeć do brzegu? Czy ta istota nie rzuci się na nią znowu?
– Geraldine!!! – zawołała, choć to było przecież głupie, bo jeśli kobieta nie wynurzy się, to jej nie usłyszy, a nawet jeżeli to zrobi – to cóż dadzą jej jakieś okrzyki z brzegu?
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#5
11.02.2024, 11:00  ✶  

Yaxley w ogóle nie była zła, że Flo przerwała jej tę podwodną randkę. Kiedy wisiała w powietrzu dostrzegła bowiem na brzegu przyjaciółkę, która właśnie uratowała jej życie. Bo to pierwszy raz. Niestety w ich relacji zazwyczaj to właśnie Bulstrode pilnowała tego, żeby Ger zbyt szybko nie pożegnała się z tym światem. Yaxley chciała się jej chociaż raz odwdzięczyć tym samym, nie, żeby życzyła jej źle, ale wiadomo, nie wyglądało to w jej oczach najlepiej. Tyle, że w przypadku Florence nie było takiej sposobności.

W pewnej chwili poczuła siłę, która pociągnęła ją w stronę molo. Była to ogromna siła, aż nagle spadła. Uderzyła w taflę wody, co dosyć mocno ją zabolało, szczególnie, że nie była na to gotowa. Wcale. Na całe szczęście w tej chwili mogła się już bronić, żadne stworzenie nie ciągnęło jej pod wodę. Wynurzyła się z morza i dotarła do molo, na które się wdrapała. Miała chęć położyć się obok psów, które dopiero teraz zauważyły, że coś jest nie tak, była bowiem wyczerpana tą podwodną walką, jednak musiała zobaczyć, gdzie jest jej przyjaciółka. Podniosła się na nogi, nieco chwiejnie, walka z syreną kosztowała ją sporo energii, wtedy zauważyła Bulstrode, która tkwiła w piachu, przy samym morzu. Fale zbliżały się do niej i muskały kobietę. Nie wyglądała dobrze.

Nie zwlekała, Gerry zerwała się na nogi i tak szybko, jak tylko potrafiła w tej chwili pobiegła w kierunku przyjaciółki.

Bieg zajął jej dłuższą chwilę, rzuciła się na Florence spanikowana. - Flo, czy wszystko w porządku? - Jeszcze nigdy nie widziała jej w takim stanie. Miała wrażenie, że coś jest nie tak, może ta syrena również i na nią rzuciła swój czar? Postanowiła ją wyciągnąć na brzeg, jak najdalej od tej okropnej wody.

Dama z Lumos
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kasztanowe włosy zwykle ma ciasno spięte, odsłaniając bladą, trochę piegowatą twarz. Oczy ma jasne, o uważnym spojrzeniu. Około metr sześćdziesiąt dziewięć wzrostu.

Florence Bulstrode
#6
11.02.2024, 11:48  ✶  
Ulga, na widok Geraldine, wdrapującej się z powrotem na molo, była tak wielka, że nieomal obezwładniająca.
W efekcie tak jak wcześniej Florence zabrakło sił z powodu strachu, tak teraz właśnie ta ulga sprawiła, że uzdrowicielka podniosła się powoli dopiero, kiedy Yaxley już do niej dobiegła.
- To chyba ja powinnam o to pytać, Geraldine - powiedziała z całym spokojem, na jaki było ją stać. Pozwoliła bez oporów odciągnąć się od wody, chociaż nogi miała miękkie i trochę czuła wstyd z tego powodu. To Geraldine omal nie utonęła, to ona miała włosy zlepione od morskiej wody i przemoczone, ciężkie ubranie, a tymczasem zdawało się, że ta cała przygoda dużo bardziej wstrząsnęła Florence niż Yaxley. A przecież szczyciła się tym, że potrafi zachować opanowanie właściwie w każdej sytuacji.
Odsunęła się nieco od Geraldine i zmierzyła ją spojrzeniem. Palce dalej zaciskała na różdżce, mocno, kurczowo, jakby oczekiwała, że zaraz przyjdzie się jej pojedynkować.
- Nie nałykałaś się wody? - zapytała, i teraz głos już faktycznie miała opanowany. Wilgotna spódnica przylgnęła do łydek i kolan. Zostały na niej ślady piasku, ale Florence jeszcze ich nie zauważyła, na razie za bardzo skupiona i na wspomnieniu strachu, wciąż tkwiącego w członkach, napełniającego je słabością, i na Yaxley. Szukała teraz na jej ciele śladów obrażeń, które mógłby zadać morski potwór. Poza tym była w końcu uzdrowicielką, wiedziała, że woda morska w żołądku czy nie daj Merlinie w płucach mogła poważnie zaszkodzić. - Zawołaj psy, proszę. Powinnyśmy odejść od brzegu. Może wciąż się tutaj czaić, niedobrze, gdyby zdołała zahipnotyzować nas obie albo wciągnęła któregoś ze zwierzaków.
Bo wtedy Ger pewnie rzuciłaby się mu na ratunek, a tego już serce Florence mogłoby nie znieść. Była o wiele za młoda na to, aby umrzeć na zawał.
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#7
11.02.2024, 11:58  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.02.2024, 12:00 przez Geraldine Greengrass-Yaxley.)  

Nie spodziewała się, że ten dzień będzie stracony. Zdecydowanie wydawało jej się, że jeśli już to spędzą tu razem miło czas, porozmawiają, odetchną. Stało się zupełnie inaczej. Była na siebie zła, że przez nią Florence wyglądała, jak siedem nieszczęść. Nie miała pojęcia, jak doszło do tego, że syrena zamieszała jej w głowie. Wkurzyło ją to ogromnie, bo kto jak kto, ale ona - Yaxleyówna nie powinna dać ze sobą pogrywać. Co za okropny dzień. Zawiodła sama siebie, na całej linii. Nie znosiła takich sytuacji.

- Chyba... Bałam się, że ciebie też otumaniła. - Nie miała pojęcia, co przydarzyło się Bulstrode, w końcu kiedy ta znalazła się na plaży to ona walczyła o życie pod wodą, ba mogła by nawet stwierdzić, że zajęta była umieraniem.

Nie był to chyba dzień żadnej z nich, każda pokazała swoją gorszą stronę, do której druga nie była przyzwyczajona. Faktycznie nigdy jeszcze nie zdarzyło jej się zobaczyć Florence, która nie byłaby opanowana, pomimo ich wielu lat znajomości, to była rola Geraldine, nie jej przyjaciółki. To ona nie potrafiła powstrzymywać swych emocji.

- Trochę, trochę się nałykałam. Franca wzięła mnie podstępem, nie wiem, jak to się stało. Przecież my potrafimy rozpoznać niebezpieczeństwo. - Za bardzo się zrelaksowała, straciła czujność na chwilę, a ten stwór już to wykorzystał. Okropnie źle się z tym czuła. - Myślałam, że umrę. - Powiedziała zupełnie bez emocji, ale chciała się tym podzielić z Florence. Nie wiedzieć czemu. Była jej naprawdę bliska, śmiało nazywała ją swoją przyjaciółką przez te lata znajomości.

Geraldine miała ślady dłoni istoty na szyi, ciągnęła ją w dół, przez co pozostawiła te odbicia. Nie zdawała sobie sprawy z tego, że są widoczne. Gwizdnęła na palcach, aby wezwać do nich psy. Zareagowały od razu i przybiegły do kobiet. Faktycznie powinna o tym pomyśleć wcześniej, jednak nie do końca wychodziło jej w tej chwili myślenie (jakby normalnie było inaczej). - Tak, zdecydowanie, chodźmy stąd, kto wie, czy nie postanowi nas znowu zaatakować. - Zmierzyła jeszcze Bulstrode wzrokiem. - Osuszyć cię? - Zapytała jeszcze, wiedziała, że ceni sobie ona porządek i mogło ją irytować to, w jakim stanie znajdowało się teraz jej ubranie.

Dama z Lumos
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kasztanowe włosy zwykle ma ciasno spięte, odsłaniając bladą, trochę piegowatą twarz. Oczy ma jasne, o uważnym spojrzeniu. Około metr sześćdziesiąt dziewięć wzrostu.

Florence Bulstrode
#8
11.02.2024, 12:09  ✶  
- Nie, nic mi nie jest - powiedziała Florence, ale pamiętała: pamiętała śpiew, myśli, które rozpływały się, ulatywały, brak kontroli nad własnym umysłem, własnym ciałem. I samo to wspomnienie wytrąciło ją z równowagi tak bardzo. - Śpiew. Jej śpiew. Powiedziałabym, że przypomina śpiew selkie, ale selkie zwykle są łagodne, nie wiem, czemu miałyby atakować ludzi - stwierdziła z zamyśleniu. Może to była inna istota, im pokrewna. A może jakaś selkie oszalała? Florence słyszała śpiew Laurenta, wiedziała, co jej kuzyn potrafi zrobić, jak łatwo zwodzi swoim głosem zmysły, ale przecież nigdy nie wykorzystałby swego daru w ten sposób.
- Na całe szczęście nie umarłaś. Chodź. Usiądziemy na wydmach i zajmiemy się tym i twoją szyją - oświadczyła, ton jej złagodniał, gdy najpierw Yaxley powiedziała, że sądziła, że umrze, a potem Florence dostrzegła ślady na skórze kobiety. Ujęła ją pod rękę, znów opanowana, znów stanowcza, znów po prostu Florence i pociągnęła ku zejściu z plaży, chcąc jak najszybciej znaleźć się z dala od morskich potworów i od groźnego żywiołu. Fale tego dnia nie były wysokie, morze miało jasną barwę, bez wątpienia kąpały się w nim setki tysięcy ludzi, jak Anglia długa i szeroka – tu nie było tłumów tylko dlatego, że były z dala od miast – ale dla Florence równie dobrze wszędzie mogłyby powiewać czerwone flagi.
Sama przecież też, nie tak dawno, myślała, że w tej wodzie umrze. Że morze ją zabierze. Że może potem fale wyrzucą gdzieś na brzeg jej ciało, napuchnięte i sine.
Odsunęła od siebie te myśli, ostrożnie wdrapując się na wydmy, porośnięte skąpą roślinnością. A potem machnęła różdżką, wyczarowując koc, bo wprawdzie miał zniknąć za parę minut, ale powinien wystarczyć im, żeby się obie ogarnęły, a ona nie chciała siadać wprost na ziemi. Dopiero gdy Geraldine spytała, czy ją osuszyć, spojrzała w dół, na wilgotne, brudne plamy na spódnicy.
– Tym też zaraz się zajmiemy.
Nie cierpiała takich… odstępstw od normy, ale obrażenia kogoś rannego zawsze były ważniejsze niż odrobina brudu. Mimo wszystko Florence była uzdrowicielką.
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#9
11.02.2024, 12:45  ✶  

- To dobrze, bo nie wyglądasz najlepiej. - Nie, żeby chciała jej w jakikolwiek sposób dowalić, po prostu stwierdziła fakt. - To nie była selkie, to była zasrana syrena, pomiot szatana. Niech no tylko jakąś złapię w swoje ręce to oderwę jej ten ogon od reszty ciała. - Wysyczała przez zęby, bo naprawdę była zirytowana. Dawno, żadne stworzenie jej tak nie upokorzyło i na pewno długo tego nie zapomni, a i co najważniejsze, nigdy, przenigdy nie dopuści do tego, aby taka sytuacja się powtórzyła. Nie wchodzi się w końcu dwa razy do tej samej rzeki, czy w tym przypadku morza, albo jakoś tak.

- Nie wiem, czy na całe szczęście, pewnie znaleźliby się i tacy, którzy ucieszyliby się z mojej śmierci, chociaż zdecydowanie nie jest to czas, w którym chciałabym umrzeć. - Była na to za młoda, miała całe życie przed sobą, masę potworów do zabicia...

Bulstrode bardzo szybko wróciła do siebie, do swojego normalnego zachowania. Najwyraźniej świetnie opanowała panowanie nad emocjami, wcale nie zaskoczyło to Gerry. Ruszyły w stronę wydm, bardzo dobrze, lepiej by znajdowały się jak najdalej od morza. Dała się ująć pod rękę, poczuła spokój, zapewne przez to, że Florence była taka opanowana. Jej dotyk spowodował, że i w Geraldine uspokoiły się emocje.

Psy szły za kobietami, co dziwne nawet nie uciekały od nich za bardzo, jakby również wyczuwały niebezpieczeństwo. Dobrze, bo nie był to odpowiedni moment na głupie poczynania. Jeszcze by im się stała krzywda, kto wie, czy w swoim menu syreny nie miały też psiaków.

Dotarły w odpowiednie miejsce, z dala od morza. Flo wyczarowała koc, na którym usiadła Geraldine. Wyciągnęła metalową papierośnicę z kieszeni spodni, jakże dobrze, że trzymała szlugi właśnie w czymś takim, bo jakimś cudem okazały się być suche, wsadziła sobie jednego do paszczy i odpaliła przy pomocy różdżki. Zaciągnęła się dymem, głęboko, tego najbardziej potrzebowała w tej chwili.

Dama z Lumos
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kasztanowe włosy zwykle ma ciasno spięte, odsłaniając bladą, trochę piegowatą twarz. Oczy ma jasne, o uważnym spojrzeniu. Około metr sześćdziesiąt dziewięć wzrostu.

Florence Bulstrode
#10
11.02.2024, 15:14  ✶  
Florence nie mogła winić Geraldine za takie podejście. Nie kiedy syrena omal jej nie utopiła. Nie, kiedy sama nie tak dawno mogła zginąć w objęciach takiej. Pewnie gdyby wiedziała o niektórych sprawach, którymi Yaxley się zajmowała, niekoniecznie byłaby zachwycona, ale tutaj w pełni ją popierała.
– Na takie jak ona da się polować? Zastawić sidła? – spytała, na moment spoglądając ku sobie, ku toni, tak pięknej i groźnej. W której skrywały się potwory o czarownym głosie i paszczach pełnych zębów. Jak polować na coś, co mąciło ci w głowie? Co miało całe morze jako swoją kryjówkę? – Byliby i tacy, którzy żałowaliby twojej śmierci i to o nich powinnaś myśleć. A przede wszystkim o sobie.
Usiadła na kocu i pokazała Yaxley gestem, by pokazała jej szyję. Za pomocą zaklęć usunęła po kolei ślady ze skóry, później zaś rzuciła czar, mający sprawdzić, czy ta przygoda nie groziła chociażby suchym utonięciem. Wyglądało jednak na to, że chociaż Geraldine nałykała się wody, jej stan nie był aż tak poważny – na całe szczęście, nie zdążyła stracić przytomności, bo wtedy wszystko wyglądałoby znacznie gorzej.
– Kiedy wrócisz do domu, musisz wypić odpowiedni eliksir, inaczej siniaki znów się pojawią – ostrzegła, po czym wycelowała różdżkę we własną spódnicę, by pozbyć się z niej piasku i osuszyć ślady, jakie pozostawiła morska woda. Niemal już odzyskała spokój, ale było coś jeszcze, coś, o czym nie chciała wspominać od razu, by dać najpierw przyjaciółce nieco czasu na dojście do siebie: bo przecież to Geraldine omal nie utonęła w morskich odmętach, myślała że zginie i Florence nie chciała od razu zrzucać jej na głowę ponurych wiadomości.
– To nie był pierwszy raz, Geraldine. Nie byłaś jedyna. Pojawiają się ostatnio na wybrzeżu. Nie wiem, czy to jest to samo stworzenie, czy inne, ale albo wciąż wraca, albo jest ich więcej. Uważaj, proszę. To nie jest dobry czas na spacery po morskim wybrzeżu.
Morze szumiało cicho. To nie był obcy dźwięk: Florence słyszała go czasem w New Forest i nie przerażał jej, póki nie próbowała wchodzić pomiędzy fale. Ale teraz bała się. Bała się, że z szumem wiatru i fal splotą się także dźwięki magicznej pieśni.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Florence Bulstrode (1697), Geraldine Greengrass-Yaxley (1938)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa