• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[30.07.72] Friendship is a sheltering tree.. | Gio & Ger

[30.07.72] Friendship is a sheltering tree.. | Gio & Ger
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#1
12.02.2024, 13:31  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.08.2024, 19:02 przez Król Likaon.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Geraldine Yaxley - osiągnięcie Badacz Tajemnic

Nie spała. Nie, żeby to było dla niej coś nowego, jednak tym razem nie mogła zmrużyć oka z podekscytowania. Dawno się nie widzieli, ogromnie za nim tęskniła, a za chwilę, krótką chwilę miała go zobaczyć. Strasznie cieszyło ją to, że wszystko z nim w porządku, może nie do końca w porządku, bo miała wrażenie, że się ukrywa, nie wiedziała przed kim, jednak żył. W czasach jak te, to było naprawdę nie takie oczywiste, szczególnie, iż wiedziała, że pomaga tym, którzy tego potrzebowali, a to nie było do końca mile widziane.

Poleciała do rezydencji Urquartów na miotle. Pogoda była piękna, szkoda by było więc zmarnować taką możliwość.

Zeskoczyła z miotły przed drzwiami wejściowymi. Oparła ją o jedną ze ścian. Ściągneła z nadgarstka gumkę do włosów, żeby zrobić porządek z tym, co miała na głowie po tej jakże przyjemnej podróży. Wyglądała zwyczajnie, ubrana w skórzane spodnie i buty ze smoczej skóry z którymi się nie rozstawała. Do tego wkomponowała lekką, lnianą koszulę w niebieskim kolorze. Przesiąkła zapachem wiatru, postanowiła jeszcze zapalić fajkę, nim weszła do środka. Kiedy to zrobiła zastukała w drzwi, bardzo głośno, żeby dać znać o swojej obecności. Widać było po niej ekscytację, naprawdę, ale to naprawdę cieszyła się, że się tutaj znalazła.

Nie czekała przed drzwiami, po tym jak w nie zastukała nacisnęła klamkę i weszła do środka. Była częstym gościem w tym miejscu, czuła się tutaj jak u siebie w domu, w końcu bardzo często bywała u Gio.

Profesor G
Kilku panów w jednym ciele.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
175cm. Przeciętna budowa ciała. Brązowe włosy. Piwne oczy. Zarost.

Giovanni Urquart
#2
12.02.2024, 15:36  ✶  

Gdy czarownica weszła do środka, spotkała matkę Gio. Elegancko ubrana, szykowała się do wyjścia.

— Geraldine, jak miło cię widzieć. — Uśmiechnęła się, dopinając płaszczyk. — Giovanni jest u siebie w pokoju. Proszę, przekonaj go, żeby został... — Poprosiła, kładąc rękę na ramieniu Yaxley. Widać było, że jest zmartwiona. — Wybacz mi, ale spieszę się. Do zobaczenia!

Wyszła, a Geraldine mogła udać się do znanego jej miejsca. Pokój Giovaniego był przestronny - jak każde pomieszczenie w tym domu. Ściany zdobiły mapy, pamiątki z podróży i zasłony, szczelnie okrywające okna. W pokoju było jednak jasno dzięki zaklętym lampom. Giovanni siedział na jednym z foteli i wczytywał się w pierwszą lepszą książkę, która leżała na komodzie. Nieczęsto przebywał w tym miejscu. Gości najczęściej przyjmował w salonie, zaś czas spędzał w gabinecie lub bibliotece. Teraz jednak zaszył się tutaj, z dala od wszelkich tomiszczy, które wpędzałyby go w poczucie winy z powodu unikania pracy.

Nie mógł się skupić na czytaniu. Powtarzał kilkukrotnie całe akapity, gdy odlatywał myślami w ich połowie. Nie potrafiłby powiedzieć, co czyta. Ani o czym myśli. Strzępy różnych wątków latały mu po głowie i nie tworzyły żadnej spójnej całości.

Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#3
12.02.2024, 21:50  ✶  

Powitała uśmiechem matkę Gio. Najwyraźniej miały się minąć, bo kobieta zbierała się do wyjścia. - Panią również. -Skłoniła się elegancko, jak wymagała tego etykieta. Jennifer byłaby z niej dumna w tej chwili, bo zazwyczaj w ogóle nie przywiązywała wagi do takich szczegółów, no ale była u Gio, a jego rodzice też należeli do tych wyżej urodzonych, wypadało więc zachowywać się odpowiednio, przynajmniej do momentu w którym nie zniknie za drzwiami pokoju przyjaciela. Dostrzegła smutek w jej oczach, najwyraźniej czymś się martwiła, potwierdziły to słowa, które padły z jej ust. - Postaram się, chociaż wolę nie obiecywać, że mi się uda. - Nie po to się tutaj pojawiła, przede wszystkim musiała wyciągnąć z Gio, co właściwie się dzieje, nie wiedziała dlaczego chce wyjechać. Jeśli to coś pilnego, to pewnie jeszcze pomogłaby mu się stąd wyrwać, wbrew woli jego matki, od tego przecież byli przyjaciele. - Do zobaczenia. - Pożegnała się jeszcze z kobietą.

Ta rozmowa nieco ją zaniepokoiła, ruszyła więc bardzo szybkim krokiem do pokoju Giovanniego. Znała drogę, bywała tu przecież bardzo często. Zapukała nim weszła do środka, nie czekała jednak na żadne słowo, po prostu dała mu znać, że już jest.

- Witaj Gio. - Odparła, gdy stanęła w progu. Przemierzyła wzrokiem cały pokój, szukając czegoś, co mogłoby jej udzielić jakichś informacji, nie dostrzegła jednak nic, co mogłoby wzbudzić jakiekolwiek podejrzenia.

Weszła do środka i zamknęła za sobą drzwi, od razu skierowała się w kierunku mężczyzny. - Okropnie cieszę się, że cię widzę. - Wyrzuciła z siebie szybko, na jej twarzy mógł dostrzec uśmiech, te słowa były szczere.

Profesor G
Kilku panów w jednym ciele.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
175cm. Przeciętna budowa ciała. Brązowe włosy. Piwne oczy. Zarost.

Giovanni Urquart
#4
14.02.2024, 13:12  ✶  

Oderwał się od książki momentalnie. Odłożył ją, nie zważając na miejsce, w którym skończył czytać. Podszedł z uśmiechem do Geraldine.

— Dzień dobry! — Objął ją na powitanie. Krótko, ale hojnie. Odsunąwszy się, wciąż trzymał ręce na jej ramionach. — Przepraszam cię raz jeszcze za ten brak kontaktu. Nie wiedziałem, jak się do tego zabrać, a potem i tak było już za późno na wyjaśnienia... Zapraszam, usiądźmy...

Gestem dłoni zaprosił ją na fotele.

— Coś do picia? Jedzenia? — Zaproponował w swoi zwyczaju, gdy zajęli miejsce. Jeśli o coś poprosiła, przywołał skrzata i dokonał zamówienia. — Nie powiem ci, gdzie przebywam, z wielu powodów, i proszę, nie próbuj nawet tego ze mnie wycisnąć. Mogę powiedzieć ci dlaczego, chociaż... o tym już trochę wspomniałem w liście... I naprawdę, nie ma w tym wiele więcej poza tym, że jestem okropnym tchórzem...

Spuścił głowę, gdy to mówił. Wyglądał na szczerze zawstydzonego. I tak też było. Czuł, że zawiódł wszystkich, a na pewno samego siebie. Przecież nie po to współuczestniczył w dziele Zakonu Feniksa, żeby w najważniejszym momencie zmyć się z pola walki! Czuł niechęć do siebie i nie liczył na wybaczenie Dumbledore'a, czy innych członków.

Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#5
14.02.2024, 19:05  ✶  

- Nie przepraszaj mnie, wiem, że miałeś ku temu słuszne powody, inaczej byś tego nie zrobił. - Zdawała sobie sprawę, że Gio na pewno wybrał drogę, która wydawała mu się być najbardziej odpowiednia. Nie miała mu za złe tego, że jej nie poinformował, trochę się martwiła, to wszystko, ale czy w czasach jak te nie każdy się martwił? Powinni do tego przywyknąć.

Usiadła, gdy ją do tego zachęcił. Zrobiła to po męsku, jak zawsze i założyła lewa nogę na prawe udo. - Masz jakiś alkohol? - Oby nie miał jej za złego, tego, że chce pić przed dwunastą, ostatnio radziła sobie ze wszystkim jako tako, a alkohol pomagał jej przerwać, choć na chwilę odwodził myśli od tych wszystkich rozczarowań, które ją spotkały, a było ich naprawdę sporo.

- Gio, naprawdę? Wiesz, że nie będę naciskać, powiedz mi tyle, ile możesz. Twoja matka wyglądała na strapioną. Nie wiem, ile ona wie, ale może i jej przydałby się wyjaśnienia. - Nie, żeby sama lubiła tłumaczyć się ze swoich wyborów, jednak Gio był jej jedynym synem, powinien ją nieco uspokoić, bo jeszcze się przekręci.

Widziała, że bardzo go to trapi. Nachyliła się nad mężczyzną, chociaż zazwyczaj brakowało jej empatii i złapała jego dłoń. - Wszystko będzie dobrze Gio - Chciała dodać mu otuchy i odwagi, żeby podzielił się z nią tym, dlaczego się ukrywa. - i nie jesteś tchórzem, nigdy tak o sobie nie myśl i nie mów. - Dodała jeszcze.

Profesor G
Kilku panów w jednym ciele.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
175cm. Przeciętna budowa ciała. Brązowe włosy. Piwne oczy. Zarost.

Giovanni Urquart
#6
21.02.2024, 20:26  ✶  

Pokiwał głową. Oczywiście, że go zrozumiała. Niektórych rzeczy nie musieli sobie komunikować. Znali się wiele lat. Przewidywali swoje ruchy, a jeśli nie — potrafili dotrzeć do przyczyn jakiegoś zachowania, przynajmniej częściowo. Szczególnie tak było, gdy odgadywać miała Geraldine, gdyż Giovanni jest przewidywalnym człowiekiem. Jego ucieczka co prawda już taka nie była, ale wciąż nie trudno było się domyślić jej przyczyn.

— Uhm, oczywiście, że mam. — Rzucił skrzatowi instrukcje dotyczące alkoholu, który przypadnie Geraldine do gustu. Nie musiał o to dopytywać.

— Oh, matką się nie przejmuj — machnął tylko ręką. — Martwi się jak każda rodzicielka, ale naprawdę nie ma o co. W końcu to ja ulotniłem się w bezpieczne tereny, a nie na odwrót... Po Beltane też tak się zachowywała... Ale wtedy było trochę inaczej. Wiesz, moi rodzice są neutralni wobec konfliktu, ale jednocześnie sprzeciwiają się przemocy. Dlatego częściowo cieszą się, że działam na rzecz "tych dobrych" i wiedzą, jak to jest dla mnie ważne... I w tym przypadku właściwie tylko o to chodzi. Martwią się, że przestałem robić to, co lubię... Ale, oh, Ger, po Beltane nie zaznałem odpoczynku — westchnął zawstydzony. — To absolutnie karygodne, że się w ogóle czegoś takiego domagam, ale... Ale naprawdę tego potrzebowałem. Nie mogłem spać... Już nawet napary nie pomagały. Chciałem przez chwilę znowu być szczęśliwy... A potem... Potem zamierzałem wrócić, wiesz?

Uścisnął lekko jej dłoń, gdy mu ją podała i uśmiechnął się z bólem.

— Nie musisz przecież traktować mnie, jakbym był ze szkła. Oczywiście, że nim jestem. Uciekłem. Geraldine... Wiesz, że jestem zaangażowany w pewne działania... Moi współtowarzysze... Oni nic nie wiedzą. Dostałem już listy z pytaniami... Odpisałem tylko, że wyjechałem i nie wiem kiedy wrócę. Nie podałem im nawet żadnego powodu... Nie wiem, jak się wytłumaczę... Nie mam wyjaśnienia... Oni całe dnie i noce działają, a ja? Uciekłem za głosem serca, uciekłem od bezsennych nocy... To było tak bardzo nieprzemyślane... Okropnie tego żałuję i żałować będę, ale jednocześnie wiem, że gdybym cofnął czas, uczyniłbym to samo.

Był ożywiony, ale jednocześnie przygnębiony. Nerwowa gestykulacja ukazywała jak bardzo przeżywał każde słowo. Wypluwał je jedno za drugim, starając się wyrazić wewnętrzny konflikt.

Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#7
21.02.2024, 21:14  ✶  

Ich znajomość trwała wiele lat. Gerry znała schemat postępowania Gio, wiedziała, że nie podejmował pochopnych decyzji. W ich relacji to ona była tą narwaną, nieprzewidywalną, chodzącym chaosem. To ona zazwyczaj postępowała nieodpowiedzialnie, nie on. Nie miała problemu z akceptacją i zrozumieniem podjętych przez niego decyzji, wiedziała, że Gio na pewno miał powód, żeby zniknąć. Nie miała mu tego za złe, tak jak i on wybaczał jej wiele pochopnych decyzji, które podjęła w przeszłości. Od tego w końcu byli przyjaciele, a on był jednym z jej najbliższych, o ile nie najbliższym.

- Najważniejsze jest to, że podążasz za swoimi ideałami Gio. Nie wszyscy są na tyle odważni, żeby w pełni zaangażować się w ten konflikt. - Ona nie była, a raczej dla niej nie było to do końca wygodne, bo odwagi przecież nie można było jej odmówić. Walczyła z krwiożerczymi bestiami, mogłaby również walczyć i z śmierciożercami, co to za różnica. Oczywiście, że nie odmówiłaby pomocy, gdyby ktoś ją o nią poprosił, ale już od początku przyjęła postawę niewychylania się. Tak było prościej, wygodniej, nikt nie wiedział co myśli. Nadal zajmowała się tym czym wcześniej, mogła pracować, gdy wojna trwała.

Skrzat przyniósł ognistą. Gerry podziękowała mu uśmiechem i nalała jej sobie do szklanki, nie zapytała Gio, czy również ma ochotę, bo założyła, że jest dla niego za wcześnie, on nie był takim degeneratem, jak ona. Upiła łyk i uśmiechnęła się zadowolona, uwielbiała, kiedy alkohol przyjemnie palił ją w gardło.

- Każdy potrzebuje odpoczynku, myślę, że przyjaciele ci wybaczą, lepiej, że wyjechałeś, tak to jeszcze mógłbyś się narazić na niepotrzebne ryzyko, a kolejna śmierć nie jest potrzebna. - Nie miała problemu z tym, żeby usprawiedliwić decyzję jaką podjął, musieli zrozumieć, każdy miał prawo złapać oddech.

- Ja pierdole Gio. - Widać było, że chciała mu wytłumaczyć dokładnie, co ma na myśli. - To nie jest praca, to dodatkowe działanie, jeśli mają do ciebie pretensje, to to pierdol. Nie ma to większego sensu. Na moje jednak niepotrzebnie dramatyzujesz, powiedz im prawdę, a nikt nie będzie ci miał tego za złe. - Prawda często była lekarstwem na wszystko, szkoda, że rzadko ludzie po nią sięgali.

Profesor G
Kilku panów w jednym ciele.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
175cm. Przeciętna budowa ciała. Brązowe włosy. Piwne oczy. Zarost.

Giovanni Urquart
#8
21.02.2024, 21:59  ✶  

Pokręcił głową. Dla nikogo toczący się konflikt nie był przyjemnością, ale niektórym rozgrywał się w tle, zaś inni byli nim dotknięci na co dzień. A Gio poczuwał się do odpowiedzialności za takie osoby.

— Tu nie ma czasu na odpoczynek. Im szybciej wyplewimy to zielsko, tym lepiej. Każdy dzień zwłoki z naszej strony, to krok do przodu dla wroga. Nasza zwłoka może kosztować ludzkie życia. Ataki będą się nasilać. Nie możemy po prostu przestać chodzić na duże wydarzenia. Przecież oni dobierają się także do pojedynczych ludzi. Część społeczeństwa nie może się czuć bezpiecznie we własnym domu! Już angażowałem się w pomoc w przeprowadzkach... Ludzie chcą się schować, ale jednocześnie nie mogą opuścić pracy, muszą z czego wyżyć...

Dla Gio skrzat przygotował mleko z miodem. Czarodziej o to nie prosił, ale jego matka odgórnie poleciła częstować go tym napojem w nadziei, że smaki dzieciństwa przywiodą go z powrotem do domu. Ciepły napój rozgrzał gardło, a cukier dodawał energii... no i był dobry.

— Zdaję sobie sprawę z mojej uprzywilejowanej pozycji. A to jest moment, kiedy mogę ją wykorzystać dla dobra społeczeństwa. Rozpoznawalność, majątek, znajomości... Jestem bogaty w tak istotne zasoby, a jednak brak mi tej jednej rzeczy, która pozwoliłaby mi działać... Odwagi. A może chociaż jakiegoś dystansu od emocji, który pozwoliłby mi racjonalnie zaplanować cokolwiek... Bo teraz to nawet na wywiadzie nie potrafię się skupić... — Westchnął i wziął kolejny łyk. — Nim wyczyszczono pamięć mugolom w Dolinie Godryka po Beltane, udałem się z Xenophiliusem Lovegood przeprowadzić z nimi wywiad. O tym, jak widzą całą tą sytuację. Jak się czują z wiedzą o istnieniu magii... Jakaż to była porażka... Z początku dawałem Xenophiliusowi się wykazać, siedzi w tym krócej, niż ja. Niech sobie ćwiczy, pomyślałem. Ale w pewnym momencie zauważyłem, że sam mam niewiele więcej do dodania, a wręcz czułem się cofnięty w swych umiejętnościach... A notatki? — Pokręcił głową. Wyglądał, jakby miał się rozpłakać, a pojawiający się na jego twarzy uśmiech jednoznacznie pokazywał, w jakim obliczu chaosu się znajdował. — Niczego nie napisałem. Od dwóch miesięcy nie napisałem absolutnie niczego.

Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#9
21.02.2024, 22:40  ✶  

Geraldine brakowało poczucia odpowiedzialności. Uważała, że czasem nie warto się wychylać, znaczy to nie tak, że nie zareagowałaby, gdyby widziała przemoc. W końcu z Idą nawet walczyła już z śmierciożercami, nic jednak, co robiła nie było dobrowolne, spowodowane jakimiś większymi ideałami, nie czuła potrzeby, aby w pełni się to zaangażować. Rozumiała, że Gio ma inne zdanie, tyle, że aktualnie to również chyba nie było dobrym pomysłem. Widziała, jak się miota, czasem warto było po prostu odpuścić.

- Zdaje sobie z tego sprawę Gio, ale czy warto aż tak angażować się w coś, co nas nie dotyczy? - Powinni być przecież bezpieczni, w ich żyłach płynęła czysta krew. To też nie do końca tak, że nie ruszała ją śmierć przypadkowych osób, tyle, że oni powinni również zadbać o swoje bezpieczeństwo. Tacy jak oni nie byli mile widziani wśród czarodziejów czystej krwi. Szczególnie jeśli zaczęli się angażować w jakieś działania opozycyjne. Tyle, że Ger też nie znała szczegółów, bo nie interesowała się tematem i nie chciała zwracać na siebie uwagi. Zresztą wiedziała, że raczej mało kto będzie miał ochotę jej zaufać, bo reputacja jej rodziny była raczej wątpliwa. Nadal było to całkiem wygodne. Mogła na tym skorzystać, robić biznes po obu stronach, udawać, że pomaga każdej z nich. Była śliska niczym węgorz.

Yaxley wypiła całkiem szybko zawartość swojej szklanki i dolała sobie kolejną porcję alkoholu. Trochę ostatnio przesadzała z piciem, ale ta okazja wydawała się jej odpowiednia. Nie musiała się przynajmniej martwić, że pije jak zazwyczaj sama, do lustra. Zdarzało się to ostatnio coraz częściej. Niestety. Sporo się wydarzyło w jej życiu, jednak te problemy nie były w tej chwili istotne, nie, kiedy Gio wydawał się mieć poważniejsze. Nie będzie mu się tutaj nad sobą użalać.

- Każdy ma czasem zanik weny, czy coś. - Ne znała się na tym właściwie wcale, ale wydawało jej się to normalne. - Musisz dać sobie czas i odpocząć Gio, jak na moje. - Powiedziała, jakże odkrywczo.

Profesor G
Kilku panów w jednym ciele.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
175cm. Przeciętna budowa ciała. Brązowe włosy. Piwne oczy. Zarost.

Giovanni Urquart
#10
21.02.2024, 23:16  ✶  

Znowu pokręcił głową.

— Kiedy właśnie o to chodzi! Powinniśmy pokazać tej sekcie, że są w błędzie! Że czystość krwi jest sprawą absolutnie nieistotną i nie ma wpływu na zdolności magiczne, ani tym bardziej określanie, czy ktoś ma prawo lub nie do posiadania różdżki.

Aż wstał i zaczął krążyć po pokoju. Za dużo myśli, zdecydowanie za dużo. Musiał trochę odetchnąć, inaczej odpłynie... A Jonathan nie był w tym momencie w żadnym wypadku potrzebny.

— Tak... Masz rację... Dwa miesiące, to jeszcze nie jest tak źle biorąc pod uwagę moje natężenie pracy... — Wsunął włosy za uszy. Cały czas krążył po pokoju. Wyglądał, jakby się głęboko nad czymś zastanawiał, ale tak naprawdę jego głowa była pusta.

Zatrzymał się, by znów napić się mleka. Matka wystawiła naprawdę ciężkie działa, ale on się nie ugnie. Na Merlina, przecież mleko może sobie zagrzać w każdym zakątku świata!

— Dosyć tego, co u mnie... Opowiedz mi, co u Ciebie! Nie widzieliśmy się dwa miesiące, a już w maju mniej mieliśmy kontaktu.

Usiadł na fotelu i zaczął stukać palcami o podłokietniki. Być może odejście od tematu uspokoi go.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Geraldine Greengrass-Yaxley (3498), Giovanni Urquart (3014)


Strony (3): 1 2 3 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa