• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[06.08.1972r.] Zabrali pieskowi patyk

[06.08.1972r.] Zabrali pieskowi patyk
Kolorowy ptak
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Neil Enfer
#1
20.02.2024, 23:26  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.08.2024, 18:28 przez Król Likaon.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Anthony Shafiq - osiągnięcie Bajarz I

Scenariusz Sumy Przypadków: Złodzieje Różdżek

Mieszkanie tyle lat na wsi czy w bezpiecznych murach magicznej akademii sprawiło, że wychodzenie poza dom, czasami rodziło w jego głowie dziwne pomysły i strachy, szczególnie, że wiedział, iż nie ma autorytetu, pieniędzy czy charyzmy jakimi mógłby się poratować w ciężkiej sytuacji. Do tego teraz był obłożony zakupami. Kupił zioła, wosk, trochę jedzenia dla siebie. Do tego udało mu się dorwać coś z czego był szczególnie dumny, mianowicie wyłapał na promocji szklaną półkę i to nie z byle jakiego szkła, tylko grubego, hartowanego i do tego w wymiarach jakie wilkołakowi pasowało, wszak miał zamiary skonstruować coś z takich elementów. Marzyła mu się mini szklarnia z mchami, paprociami i wszystkim co dobre. Nie wiedział jeszcze gdzie to postawi, ale znajdzie miejsce, najwyżej coś schowa pod łóżko, albo wyniesie do kuchni, albo mógłby na przykład zrobić porządek w swoim śmietniku.... Nie, nie ma co sprzątać, wszystko się kiedyś nada do czegoś, na pewno... Chyba. No nieważne!
Poprawił niesione pod pachą szkło i ten wstrząs musiał sprawić, że ucho materiałowej torby zerwało się i na ziemię wyturlała się owocowa część zakupów. Jabłka uciekają!
-Nieee...-zajojczał, zaraz kucając, odstawiając szkło na bok i lecąc z torbą po jabłka. Wpakował je to torby, którą zaczął oglądać. Nie było szans naprawić jej teraz od tak, a nawet jeśli to nie będzie to trwałe. Reparo może? Ale czy to podziała aż tak mocno i solidnie? Może chociaż na chwilę.-Zawsze wiatr w oczy, co?-zamarudził. Żeby jeszcze chociaż nie była praktycznie noc, to by może ktoś go jakoś poratował, albo zapukałby do czyichś drzwi, ale nie chciał straszyć ludzi swoją obecnością. Klęczał więc na chodniku i myślał o tym co by tu wykombinować. Mógłby się schować w alejce niedaleko i tam poczarować. Czy to na pewno nie sprawiłoby mu problemów?
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#2
25.02.2024, 13:35  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.02.2024, 13:36 przez Bard Beedle.)  
To był całkiem dobry dzień, ale zgodnie ze starym porzekadłem, nie należało go chwalić przed zachodem słońca.

Ulica była zatłoczona, dość ostre (zgodnie ze zwyczajem londyńskim niewątpliwie był to przelotny efekt) słońce zaglądało w każdy kąt eksponując niedoskonałości bruku, walające się śmieci i psie odchody zdobiące krawężniki. Siatkę można było załatwić jednym prostym zaklęciem, ale czarodziej bez swojej różdżki był jak bez ręki. Mówiło się, że ten kawałek magicznego drewna zawierający fragment równie magicznego stworzenia nie jest aż tak niezbędny. Mówiło się, że na czarnym lądzie bez trudu magowie operują samymi dłońmi. Neil jednak, mimo tego, że nie ukończył Hogwartu, zgłębiał sztuki tajemne na niewłaściwym równoleżniku. Dlatego też po różdżkę trzeba było sięgnąć, aby wygodnie załatwić sprawę. Tylko gdzie...

...szczęśliwie w okolicy dostrzegł niewielką szczelinę między kamienicami, z której właśnie czmychnęło wychudzone kocisko z kompletem wszystkich pcheł zamieszkujących jego wyliniałe futro. Odpowiednio niedaleko, by szybko skoczyć, sięgnąć po moc i nie przejmować się dalej "wiatrem w oczy". Pytanie tylko, czy ów miejsce po opuszczeniu go przez kota było obecnie niezajmowane przez inne dusze (no może nie wliczając szczurów)?

Rzuć na Percepcję, aby ocenić czy w zaułku znajduje się coś więcej poza śmieciami i szczurami. Fingers crossed!
Kolorowy ptak
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Neil Enfer
#3
25.02.2024, 13:55  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.02.2024, 14:11 przez Neil Enfer.)  
Świat się jak zawsze walił, chaos panował w głowie, kiedy próbował wymyślić co teraz ma zrobić. Wewnętrznie poddawał się już teraz, jednak w każdym tunelu jest światło, a przynajmniej powinno być, chyba, prawda? Taką miał nadzieję. W końcu wiedząc, że nie bardzo ma inną opcję podjął jakże męską decyzję. Padło na ukrycie się w alejce, bo znikąd pomocy, choć nie był sam na ulicy, ale prosić kogoś o pomoc? On miałby prosić kogoś o pomoc? Jakie jest prawdopodobieństwo, że ktoś ma wolną do użyczenia torbę, czy raczej do oddania, bo nie sądził, żeby się z kimś jeszcze raz tak przypadkiem spotkał.
Życie stawia nas czasami przed wyborami gdzie żaden z nich nam nie pasuje i miotami się jak ryba poza wodą. Westchnął ciężko, zebrał się pokracznie z ziemi, chcąc zabrać wszystko naraz, bo jednak wolał nie ryzykować, że ktoś ukradnie jego cenne szkło, na które miał ambitne plany. Da radę przejść ten kawałek w jakże niewygodnej pozycji, poradzi sobie, to tylko kilka kroczków. W końcu nie takie kłody życie mu pod nogi rzucało, tym razem, też rzuciło, ale się nie podda. Trzeba walczyć do końca, niby. Nie do końca w to wierzył, szczególnie w pewnych sferach życia, ale nie będziemy tu mówić o miłości! Nie dzisiaj gdy jedzenie z torby mu uciekało, jak czas i życie przez palce.

Rzut O 1d100 - 47
Slaby sukces...
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#4
28.02.2024, 20:01  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.02.2024, 20:02 przez Bard Beedle.)  
Zaułek ciągnął się przez całą, pozbawiona okien kamienicy. Ta wyrwa mogłaby być drogą, wąską, zdobną kocimi łbami, taką na szerokość niezbyt drogiego powozu ciągniętego przez samotnego testrala. Teraz powóz by nie przejechał, ponieważ przestrzeń zawalona była śmieciami i złomem. Czarodzieje bywali bardzo leniwi, niektórzy teleportowali tu worki bezpośrednio, inni dorzucali swoje cztery pensy ręcznie. Kubłami jak widać, mało kto się interesował, a śmieci stanowiły żerowisko dla szczurów. Kto wie, może się dzięki temu umagicznią, zejdą do kanałów i zaczną trenować równie magiczne żółwie?

Neil mógł się schronić w cieniu kamiennej budowli, pewien, że nikt nie wyleje na niego nic z okna, w końcu lity mur ich nie miał. Gdzieś w oddali widział światło drugiej z uliczek. Ciekawy skrót, dałoby się z pewnością gdzieś dotrzeć, może droga do domu byłaby szybsza, aniżeli podążanie zatłoczoną ludźmi i straganami stałą trasą?

Nozdrza zapychał mu odór śmieci, nie mógł więc na nich polegać. Uszy wychwyciły jakiś ruch niedaleko, ale na poziomie szczura właśnie, więc mógł się czuć bezpiecznie. Były też oddalone śmiechy, sugestia papierosowego dymu dochodzącego z przesmyku. Rozmowa cicha, zniekształcona. Była ich trójka, a potem śmiech i dwójka. Jakiś szelest. Labirynt gratów oddzielał go od nich, a przynajmniej tak się Neilowi wydawało.

Odkryj wiadomość pozafabularną
Tak, znów zapomniałam się podpisać w pierwszym poście. Będę liczyć to na Mille Moody
Kolorowy ptak
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Neil Enfer
#5
29.02.2024, 03:46  ✶  
Wąskie alejki były najgorsze, ale ta była całkiem szeroka, a mimo tego dawała tyle prywatności ile potrzebował. Co prawda nie potrzebował jej wiele i nie na długo. Wszedł nieco głębiej w alejkę. Wolał mimo wszystko nie ryzykować, że ktoś go zobaczy, bo jego czarodziejskie życie i tak ledwo się toczyło bez przyczepiania się ludzi za ujawnianie magicznych tajemnic.
Śmierdziało dookoła, dziwne dźwięki z każdej strony dochodziły, a nie napawały one optymizmem przez późną porę. No nic, każdy orze jak może. Kucnął, obejrzał torbę, zaraz rozejrzał się dookoła i rzucił proste zaklęcie, a rączka torby cudownie przykleiła się do torby względnie solidnym wiązaniem. Pociągnął materiał w jedną, w drugą, upewniając się, że nie rozpadnie się po kilku metrach, ale wyglądało na to, że coś raz coś mu się w życiu udało i naprawił to co się zepsuło. Szkoda, że z relacjami tak zrobić nie umiał.
Westchnął ciężko, ułożył lepiej rzeczy w torbie, w końcu zarzucając ją na ramię, szamocząc się chwilę, aby poprawić ułożenie jej, żeby nie wbijała mu się boleśnie w ramię. Jakoś wcześniej wydawała się być wygodniejsza. To ta magia? Hmm. Będzie się musiał temu przyjrzeć, ale to w mieszkaniu, o ile tam dojdzie. Z torbą na ramieniu, chwycił szkło i powoli z nim wstał. Jeszcze raz poprawił paski, ułożył lepiej przezroczystą taflę w rękach i teraz mógł iść przed siebie, do domu.
Skrótowi nie do końca ufał, choć coś w nim wyglądało dość przekonująco, więc ruszył nim, najwyżej zawróci, w końcu to nie tak, że nagle za nim pojawi się magicznie ściana i go tu zamknie, choć wizja tego nie dawała mu spokoju. To się nazywa paranoja i nie jest to tylko tym, niczym więcej. Każdemu zdarzają się irytujące myśli, on nie był wyjątkiem.
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#6
04.03.2024, 15:12  ✶  
Są takie chwile, gdzie paranoje można było ukoić siłą racjonalnego umysłu. To tylko przesmyk, dobry skrót zawalony mniej lub bardziej magicznymi śmieciami. To tylko czmyhający kot, a nie omen, to tylkoskrobot szczura. Odległe rozmowy stawały się coraz bliższe. Para wyrostków popisywała się osiągnięciami na ostatniej imprezie w Soho. Zaśmiewali się z łatwowierności mugolek, przekonywali, który z nich ma dłuższą magiczną pałkę. Umysł koił narastający niepokój, szelest za plecami, zimny, lepiący pot pokrywający skórę. Przejdzie koło nich i już za moment, za chwilę będzie w domu...

... tylko, że nie.

– Hej Ty! Chodź tu! Musisz powiedzieć, która jest dłuższa, bo nie możemy dojść do porozumienia. – rzucił jeden z wyrostków, wysoki i piegowaty. Ubrany był bardzo pospolicie, śmierdział trawionym alkoholem, wspomnieniem wczorajszej zabawy.

– Powiedziałbym, że liczy się grubość, ale moja jest i grubsza i dłuższa... – sarknął niższy od niego szczerbaty brunet ćwierkający zębami tak, jakby permenentnie coś między nimi utkwiło.

Stali obok dużego śmietnika, zasłaniając przejście, ewidentnie czekając na Neila, nie zamierzając dać się zbyć. W dłoniach mieli dwie różdżki, kasztanową i drugą z ciemniejszego drewna. Z tej odległości wydawały się niemal równe, ale jeśli tylko Neil zechciałby się przyjrzeć, to odkryłby, że ta należąca do piegusa jest ćwierć cala dłuższa.
Kolorowy ptak
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Neil Enfer
#7
04.03.2024, 19:03  ✶  
Każdy czasami popełnia błędy, myli się, mówi głupoty, ale w ciągu ostatnich dwóch, czy nawet trzech miesięcy tych błędów popełnił już tyle, że kolejny w jedną czy drugą różnicy nie robił.
Wiedział, że świat jest średni, ale jednak nie chciał się bać wszystkiego, każdej pierdoły, dlatego szedł dalej licząc, że zakończy się może na jakimś niemiłym komentarzu, albo że w ogóle okaże się, ze chłystki będą zajęte sobą. Wzdrygnął się więc zaskoczony, że jednak do niego przemówili. Uniósł brew, popatrzył, jednak tak, on był odbiorcą wypowiedzi. Chwycił pewniej torbę podszedł, patrząc co zaplanowali i o co im chodzi i co to za dylematy mają właśnie. Odruchowo zmarszczył nos czując nieświeży zapach. Takie same marszczenie nosa towarzyszyło mu gdy uśmiechnął się zdegustowany na komentarz o grubości i długości.
Spojrzał na różdżki, na jedną, na drugą, na obie, na chłopaków, aż w końcu podjął decyzję.
-To nie o długość czy grubość chodzi, a o to z czego zrobiona.-czy właśnie spomiędzy dużego biustu, a pokaźnych pośladków wybrał osobowość? Bardzo możliwe.-Ale ta jest dłuższa.-odpowiedział, wzdychając ciężko i wskazując palcem na różdżkę piegusa, zapominając na tę niezręczną chwilę o swoich niestosownie długich do swojej płci paznokciach. Zabrał szybko dłoń i popatrzył na chłopaków.-Coś jeszcze?-źle zadał pytanie, bo na pewno będzie coś jeszcze.
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#8
06.03.2024, 19:25  ✶  
– Patrz mądrala się znalazł. – sarknął ten, którego długość różdżki została siermiężnie obrażona gdyż ponieważ nazwana krótszą. Spurpurowiał lekko i widać, że była to o wiele istotniejsza sprawa, a nie przyjacielskie, sardoniczne używanie w zaułku. Porównać to można było tylko do mierzenia kutasów przez polskich sarmatów, a zatem sędzia nieszczęsny właśnie mocno nadepnął na odcisk przegranemu

– Ależ oczywiście, bardzo mądry ten mądrala, z resztą ślepy by zobaczył, że moja jest dłuższa.– cmoknął w samozadowoleniu drugi, bynajmniej nie chowając swojego oprzyżądowania.

– Tak i co, że niby materiał ważniejszy? To się pochwal swoją różdżką mądralo, bo pewnie masz najlepszą z możliwych – warknął drugi, ofensywnie nie spuszczając Neila z oczu.

Za plecami młodego maga, który zaiste nie miał najlepszego miesiąca, znów coś zaskrzeczało, zaskrzypiało, dziwne dźwięki wzmagały tylko uczucie potrzasku, zwłaszcza, że szczerbol coraz bardziej na niego napierał, coraz mocniej zaciskając pięści.

Poproszę o rzut na Percepcję, czy uda Ci się wyniuchać lub dostrzec jakąś przewagę w tej nieprzyjemnej sytuacji. Zachęcam też do gnębienia Charyzmy jeśli chce Ci się ugrać coś swoim naturalnym urokiem.
Kolorowy ptak
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Neil Enfer
#9
06.03.2024, 22:42  ✶  
Z tej sytuacji nie mogło być dobrego wyjścia, wiedział to, czuł całym sobą mimo to póki co grał w tę grę licząc, że jedynie w jego głowie to wszystko jest straszne i niebezpieczne, że zaraz zam postuka się w czoło kiedy puszczą go w dalszą drogę. Chciałby, żeby tak było, ale szósty zmysł mówił mu, że tak nie będzie. Gdyby tylko wyglądał trochę bardziej dojrzało, gdyby tylko miał brodę czy długi ciemny płaszcz, gdyby tylko umiał chodzić nieco inaczej, bardziej pewnie, na pewno by go nie zaczepili.
Miał wrażenie, że stoi pomiędzy dwoma nosorożcami, co właśnie mają się bić o teren. Jednego pochwalił, drugiemu się jego opinia nie podobała, choć ślepy by zobaczył, która różdżka jest dłuższa.
Wzdrygnął się kiedy padł rozkaz pokazania swojej różdżki. Co to? Czemu? Przecież? Mógł im po prostu powiedzieć z czego jest zrobiona. Cofnął się odruchowo kilka kroków.
-Nie mam przy sobie różdżki, zostawiłem w domu.-spróbował się wybronić, nie pamiętając, czy przypadkiem patrzyli na niego gdy czarował, czy mogli coś zobaczyć z drugiego końca alejki. Jeśli chłopak dalej podchodził bliżej, to cofał się coraz bardziej i bardziej.-Ale moja ma tylko 10 cali i ma rdzeń z pióra pegaza, no i cedrowa jest, więc całkiem zwyczajna...-zaśmiał się nerwowo, patrząc to na jednego, o na drugiego, zaciskając mocno dłoń na szkle i rączce torby. Chciał być już w domu, a czuł, że niespecjalnie szybko wróci. Dlatego zmienił swoje wymagania, na to, żeby wrócić po prostu do domu w jednym kawałku, ani szybko, ani teraz, zwyczajnie żywym.

Rzut O 1d100 - 25
Akcja nieudana
Okropny
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#10
07.03.2024, 16:41  ✶  
– No, no w domu, jasne, uważaj bo, ładnie tak kłamać? – rzucił inny głos, zza niego. Dziewczęcy, choć nie da się ukryć, że spośród całej bandy ten był najbardziej nieprzyjemny, niosący w sobie całką jawną groźbę, jak odsłonięty z pochwy nóż. – Myślisz, żem Cie nie widziała jak poszłeś szczać pod ściane? Nie znam Cie, więc musisz być tym nowym z Zielonych Gadów, nie wiem co Cie pojebało, że wlazłeś na nasz teren, ale nie licz, że wypuścimy Cię za darmo gównojadzie!

Była szczupła, łykowata, o wściekle rudych, krótkich i poszarpanych włosach. Nosiła się po chłopięcu, ale z coraz większym trudem mogła ukrywać domagającą się posłuchu naturę, wypychającą jej biust i biodra. W ustach trzymała ćmiący się papieros, jej zielonkawe oczy utkwione były w Neilu, tak jakby samym spojrzeniem chciała go zanihilować.

Musiał ją wyminąć przechodząc zaułkiem, musiał jej nie zauważyć, a teraz zdało się, że przez tą ukrytą figurę padł szach i mat. Na brzmienie nazwy drugiego gangu, pozostała dwójka chwyciła momentalnie inaczej różdżki, a piegusek już nie był tak przyjaźnie nastawiony do pana Mądrali. Zacisnął zęby, szczerbaty też zdawał się wcale nie być aż tak radosny na myśl o bitce. Postąpił dwa kroki do tyłu.

Jeśli Neil myślał, że atmosfera była gęsta, to teraz zdawała się nie do przebicia. Wszyscy czekali w napięciu na jego ruch, gotowi wybić mu z ręki różdżkę z ręki, jeśli tylko zdecydowałby się po nią sięgnąć, czy choćby ujawnić jej lokalizację.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bard Beedle (1581), Neil Enfer (1767)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa