Jego młodsza siostra jest kolejną osobą z ich rodziny, pracującą w Ministerstwie Magii. Ich ojciec piastował stanowisko szefa Brytyjskiej Ligii Quidditcha w Departamencie Magicznych Gier i Sportów. Szefem tego właśnie departamentu jest ich kuzyn, Francis. Z tych trzech osób pracujących w Ministerstwie Magii Philip najbardziej starał się unikać ich ojca, z którym miał stosunkowo napięte relacje. Nie tylko on, gdyż jego młodsza siostra pozostawała równie skonfliktowana z ich ojcem - zdawać się mogło, że o wiele bardziej od niego. Ich starszy brat, który nadal mieszkał w domu rodzinnym. Zarówno Ludovica, jak i on stosunkowo szybko wyfrunęli z rodzinnego gniazda. A Logan? Jakby nigdy nie przerwał pępowiny!
Za każdym razem, gdy chciał odwiedzić swoją siostrę w miejscu pracy, porzucał magiczny Londyn na rzecz tego zamieszkiwanego głównie przez mugoli. W końcu to tam mieściła się podziemna siedziba Brytyjskiego Ministerstwa Magii. Philip zdecydowanie nie lubił korzystać z z oficjalnego wejścia do siedziby rządu świata czarodziejów. Konieczność wchodzenia do budki telefonicznej, wybierania odpowiedniego numeru telefonu i podania powodu przybycia. W sytuacji, w której musiał załatwić urzędnicze sprawy to było stosunkowo proste. Chęć odebrania siostry z pracy stanowiła prywatny powód. Postanowił na nią poczekać przed najczęściej używaną przez siebie budką telefoniczną, zgodnie z ich ustaleniami. Bo to nie tak, że Philip nie umawiał się na spotkania ze swoją siostrą. Jako dorośli ludzie mieli swoje życia i swoje plany. Umawianie się na konkretny dzień i konkretną godzinę pozwalało mu oszczędzić czas, który mógł przeznaczyć na coś innego.
Starał się dopasować swój ubiór do mieszkańców niemagicznego Londynu - zdecydował się na koszulę z czerwonej flaneli i spodnie dżinsowe. Dostrzeżenie w tłumie złożonym z czarodziejów jak i mugoli sylwetki swojej młodszej siostry wywołało na jego twarzy uśmiech. Ruszył na spotkanie kobiecie, którą zamknął w swoich braterskich objęciach.
— Cześć, siostro! — Zarówno uścisk jak i wypowiedziane przez niego słowa stanowiły w jego mniemaniu odpowiednie powitanie. — Gdzie idziemy na obiad? Waham się między kuchnią włoską a azjatycka. Na co dokładnie masz ochotę? — Poruszył najważniejszą w tym momencie kwestię. Na poważniejsze tematy mogą porozmawiać w dowolnej restauracji.