05.08.1972
Niemagiczny Londyn, Kino
Geraldine Yaxley & Giovanni Urquart
Zaproszenie od Gio miło ją zaskoczyło. Cieszyła się, że pomyślał o niej. Będą mogli ponownie spędzić ze sobą dzień, bardzo lubiła jego towarzystwo, więc idealnie się składało. Może ich ostatnie spotkanie przebiegło dosyć niespokojnie, jednak nie uważała tego, za coś złego. Od tego przecież byli przyjaciele, musieli sobie pomagać wspierać się w różny sposób. Najwyraźniej nie miał do niej urazy, skoro postanowił zabrać ją ze sobą do kina, na film.
Głębokie gardło brzmiało zagadkowo. Nie do końca wiedziała, czego powinna się spodziewać po filmie, na który chciał ją zabrać Gio, ale skoro zaprosił go jakiś ważny człowiek, to musiało to być faktycznie warte obejrzenia. Gerry postanowiła, że nie zrobi mu wstydu i nie wyskoczy do kina w swoich skórzanych spodniach i płaszczu, szczególnie, że mieli odwiedzić mugolski Londyn. Postawiła więc na sukienkę, jako, że było lato i noce gorące, z jej ukochanego materiału (skóry smoka). Wyglądała znośnie, przynajmniej tak się jej wydawało. Nie do końca lubiła takie przebieranki, ale wiedziała, że czasem wypada nieco zadbać o to jak się wygląda. Dzisiaj był jeden z tych dni.
Pojawiła się u Gio o szóstej, tak jak się umówili, tym razem jednak skorzystała z teleportacji, wolała nie latać na miotle w sukience, to było bardzo niewygodne. Zjedli razem obiad, a później mogli się udać dalej, do kina!
Znaleźli się w mugolskiej części Londynu bez żadnych utrudnień, udało im się dotrzeć na miejsce nawet chwilę przed seansem. - Gio, obrazisz się, jak sobie jeszcze przykopce? - Zapytała go, jednak nie czekała na odpowiedź tylko wsadziła fajka w usta i odpaliła go swoją mugolską zapalniczką Zippo. - Sporo ludzi, ciekawe, czemu ten film cieszy się takim ogromnym zainteresowaniem. - Odparła, kiedy omiotła wzrokiem okolicę.