Może nie chciała, żeby nadzieja na zawsze umarła? Zdecydowanie nie chciała, żeby rezygnował z tego, na czym mu zależało, zresztą na samym początku ich rozmowy mu o tym wspomniała. Dlaczego miał zawsze tylko i wyłącznie myśleć o Giovannim, przecież on też będzie żył w tym ciele do końca życia. Co jeśli przyjdzie taki moment, że to on stanie się główną osobowością, skąd mógł wiedzieć, ze tak nie będzie? Miała świadomość, że temat był dosyć trudny, bo nikt tak naprawdę nie wiedział, jak to działało. To nieco utrudniało sprawę.
- Nie podburzam cię, nie taki miałam zamiar. - Odsunęła się o krok. Nie zdawała sobie sprawy, że go to rozzłości. Zdecydowanie nie tego chciała. Zaciągnęła się nerwowo dymem z papierosa, cała ta sytuacja zaczynała ją przerastać. Dlaczego była taka słaba w rozmowach? Dlaczego nie potrafiła zachowywać się jak normalny człowiek.
- W tym akurat nie mogę ci pomóc. - Chociażby chciała, nie była to dziedzina w której byłą biegła. Skąd mogła wiedzieć, jak inni sobie radzili, czy w ogóle istniało wiele osób z podobną przypadłością.
- Tak będzie najłatwiej, co? Zakończyć to spotkanie i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło. - Ton jej głosu nieco się uniósł. Nie była to chyba droga, którą chciała podążać i nie dało się nie zauważyć tego, że nie podoba jej się ten pomysł.
- Łatwo ci mówić, zakryj się, myślisz, że to zaplanowałam? Nie patrzę na ciebie ze współczuciem, zrozum to w końcu. - Strasznie nie podobało jej się to, że uważa że robi z niego ofiarę. - Może wcale nie chce zacząć się zakrywać, ani przestać cię dotykać i co wtedy? - Wyrzucała z siebie słowa, jedne za drugimi, chyba przestała panować nad sobą, ponownie. - Mam ochotę się napić. - Rzuciła wreszcie w eter, zdecydowanie potrzebowała alkoholu, żeby to wszystko jakoś przetrawić. Nie zauważyła też, że zaczęła palić filtr, za chwilę pewnie zapieką ją usta.