Czy było jej źle z tym, co od niego usłyszała? Nie do końca, ciągle czuła, że postępują właściwie. Chciała dać Jonathanowi to czego potrzebował, swojego własnego życia. Nie widziała w tym nic złego, może była to jej chwilowa zachcianka? Sama ostatnio nie czuła się najlepiej, brakowało jej czegoś w życiu, może był to odpowiedni moment na to, żeby wykorzystać okazję, zobaczyć co się wydarzy. Sama nie miała pojęcia czego chciała i dlaczego to robiła, ale przecież podjęła decyzję, kiedy z nim tu przyszła.
- To dobrze. - Skomentowała krótko jego wypowiedź. Wolałaby nie musieć tłumaczyć się z tego wszystkiego Gio, miała gorszy okres w swoim życiu, nie sądziła jednak, że by to zrozumiał. To, nawet nie wiedziała, jak ująć to, co zaczęło się dzisiaj między nimi dziać, była to dziwna gra, która sprawiała jej przyjemność, na pewno chwilową.
Jonathan się zaczerwienił, zwróciła na to uwagę. Wiedziała, że był może mocny w słowach, jednak brakowało mu pewnego doświadczenia, może nawet bawił ją ten kontrast między nimi.
Nie zdążyła zareagować, kiedy zabrał jej papierosa. Na jej twarzy pojawił się jednak grymas, nie lubiła kiedy ktoś zabierał jej zabawki. Nie musiała się jednak o to martwić zbyt długo, bo oddał jej go po chwili. Spaliła go do końca, po czym przygasiła w popielniczce, która stała na stole. Wydawać się mogło, że nie zrobiło to na niej żadnego wrażenia, chociaż wiedziała, że zmienił swoje zachowanie, był inny w stosunku do niej.
- O ile w ogóle będzie się miał o czym dowiadywać Jo, nie wiem, co planujesz. - Chciała go trochę podjudzić, wiedziała, co próbuje jej zasugerować, jednak udawała, że jest zupełnie inaczej.
Kiedy dolał im alkoholu od razu sięgnęła po swoją szklankę i zanurzyła w niej usta, miała ochotę się nawalić, zawsze będzie mogła to wszystko zwalić na zbyt dużą ilość wypitego alkoholu, wyrzuty sumienia będą wtedy mniejsze, czyż nie?