• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[05.08.72] Głębokie gardło | Gio & Ger

[05.08.72] Głębokie gardło | Gio & Ger
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#41
08.03.2024, 21:08  ✶  

Cóż chciała mu zobrazować jedynie, jak ona to widziała, zresztą sam powiedział przed chwilą to samo, tyle, że nieco jej się to gryzło z jego wcześniejszym wyznaniem, ale nie skomentowała tego. Nie chciała za bardzo analizować tematu, w tej chwili było to jej zupełnie niepotrzebne. Chciała po prostu zapomnieć na chwilę o tym wszystkim, co ostatnio ją trapiło. W ten sposób przychodziło jej to najłatwiej.

- Nie do baru Jo, gdzieś indziej. - Miała nadzieję, że nie będzie musiała mu dokładnie tłumaczyć o co jej chodzi, że złapie aluzje, że udadzą się gdzieś, gdzie będą mogli zająć się sobą. Nie zastanawiała się specjalnie, jak i czy w ogóle będzie musiała się z tego wytłumaczyć Gio, na pewno by nie zrozumiał jej pobudek, mogłoby to zniszczyć ich przyjaźń na zawsze. O tym zdecydowanie wolała nie myśleć, najwyraźniej jednak taka strata nie była czymś, co by ją powstrzymywało przed chwilowym uniesieniem. Geraldine była ostatnio bardzo zagubiona i zgubiła w tym wszystkim jakiś sens. Kierowała się chwilowymi zachciankami, które mogły na chwilę uśmierzyć jej emocje i ból, który pojawił się po tych wszystkich dziwnych relacjach, w które się wplątała w między czasie. Najwyraźniej chciała nieco podbudować swoje ego, czy coś, pewnie sama nie do końca wiedziała, o co właściwie jej chodzi. Normalnie pewnie nigdy w życiu nie pozwoliłaby na coś takiego, ale nie było normalnie.

- Możemy pójść do mojego domu. - W końcu mieszkała bliżej, łatwiej będzie się im tam dostać.

Profesor G
Kilku panów w jednym ciele.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
175cm. Przeciętna budowa ciała. Brązowe włosy. Piwne oczy. Zarost.

Giovanni Urquart
#42
08.03.2024, 21:25  ✶  

"Gdzieś indziej".

Jo miał bardzo głupi wyraz twarzy w tym momencie. Trochę, jak gdyby faktycznie Geraldine musiała mu wytłumaczyć. Najlepiej wziąć za rączkę, zaprowadzić na miejsce i wyjaśnić wszystko przy pomocy ładnej książeczki z obrazkami.

Zerwał się, gdy rzuciła konkretną propozycją. Wstał od stołu, poprawił swoją komiczną kurteczkę i był gotowy do wyjścia.

— No to idziemy. To jak, chcesz może doświadczyć mojej świeżo nabytej umiejętności teleportacji? Jestem w tym bardzo dobry, lepszy niż Gio nawet!

To była prawda. Jonathan nie analizował zagrożenia, nie myślał o konsekwencjach. Po prostu cyk i myk. To chyba jedyna magiczna zdolność, której chciał się nauczyć i mu wyszło. Napawało go to dumą. Kto wie, może to on jest tym mądrzejszym? Tylko o wiele bardziej leniwym. Giovanni ma wielkie szczęście, że Jo nie zabrał się do pisania książek.

W pełnej gotowości, wyszedł z Geraldine z baru. W zależności od jej wyboru, teleportowali się na próg jej domu, bądź też rozpoczęli spacerek. Jonathan był w bardzo dobrym nastroju. Ostatni raz, kiedy tam był, ich spotkanie nie przebiegło milutko. Padły pewnego rodzaju wyznania, ale to wszystko było dziwne i niemożliwe. Kto wie, co stanie się teraz.

Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#43
08.03.2024, 21:35  ✶  

Zauważyła ten wyraz twarzy. Coraz bardziej docierało do niej, że nie jest to dla niego normalne, że zdecydowanie nie powinna tego robić, wiedziała, że złamie mu serce. Miała nadzieję, że jej wybaczyć, zresztą mówiła mu przecież, żeby się w niej nie zakochiwał, już dawno temu, że nie jest dobrym materiałem na to, aby patrzeć na nią w ten sposób.

Wreszcie zrozumiał, skoro już wstał to i ona podniosła swój tyłek. Wzięła ze stoły fajki i zapalniczkę, butelkę niemalże pełną zostawiła, bo ona nie była w tej chwili najważniejsza. Chciała to zrobić szybko, żeby nie dawać sobie zbyt wiele czasu na myślenie, jakie konsekwencje mogą się pojawić przez decyzję, którą podjęła.

- Naprawdę? Możemy więc to przetestować, tylko tak, żeby nikt nas nie widział. - Nie miała nic przeciwko temu, żeby służyć za królika doświadczalnego, co mogło jej się stać? Najwyżej się rozszczepi.

- Jeszcze jedna sprawa, ostatnio nie mieszkam sama. - Wcześniej niby też nie mieszkała, ale teraz sytuacja była nieco bardziej skomplikowana. - Wprowadził się do mnie Astaroth ze swoją dziewczyną, dobrze więc, gdybyśmy za bardzo nie rzucali się w oczy. - Wolała mu nakreślić sytuację, miała świadomość, że gdyby byli zbyt głośno, to na pewno nie uszłoby to uwadze współlokatorów, a wolała jednak unikać ich oceniających spojrzeć. Może był jej młodszym bratem, niby nie miał prawa jej dogryzać, ale wiadomo, jak jest. Powinna świecić przykładem, czy coś.

Złapała Jo za rękę, kiedy znaleźli się w jednej ze ślepych uliczek. Mogli się stamtąd na spokojnie teleportować do jej domu. Znaleźli się przed kamienicą, w której mieszkała. Poszli do mieszkania, które znajdowało się na ostatnim piętrze. W domu było cicho, może spali, albo poszli coś zjeść, kto tam wiedział. Najważniejsze, że droga do jej sypialni była wolna. U progu przywitały ich dwa psy, Pierdoła i Cukier, musieli dać im chwilę na pieszczoty, bo inaczej nie dałyby im spokoju, później mogli wreszcie trafić do jej pokoju. Jonathan bywał w jej sypialni nieraz. Nie było to pomieszczenie w którym panował. Na szafkach walały się paczki fajek, zapalniczki, znalazła się też połowa butelki whisky, plus całkiem spory arsenał broni.

Profesor G
Kilku panów w jednym ciele.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
175cm. Przeciętna budowa ciała. Brązowe włosy. Piwne oczy. Zarost.

Giovanni Urquart
#44
08.03.2024, 22:00  ✶  

— No jasne, nie chcę policji na karku.

Serce mu stanęło na moment, gdy wspomniała, że nie mieszka sama. Znowu jakiś fagas zajmuje jej sypialnię? Na wspomnienie brata i tak się zamyślił. To on nie mieszkał u niej wcześniej? A może coś źle pamiętał? Jo mało kiedy cokolwiek pamiętał.

— Nie rzucać się w oczy w tym wdzianku? No nie wiem, Ger, trochę za dużo ode mnie wymagasz. Ale spokojnie, będę cicho.

Jonathan założył, że Astaroth z dziewoją będą już spać. Jeśli chodzi zaś o strój to absolutnie nienawidził podejścia do mody mugolskiej Giovaniego. Nigdy nie widział ludzi noszących takie ubrania. Podejrzewał, że Gio chodzi do sklepów z przedpotopową modą. A prawda była o wiele prostsza. Giovanni inspirował się strojami mugolskich celebrytów i gwiazd muzycznych. A jak wiadomo, typowi ludzie się tak nie noszą. Ale tego już nie wiedział.

Weszli do ślepej uliczki. Rozejrzał się uważnie, złapał Geraldine pod ramię i teleportował ich idealnie przed drzwi. Jakże to wygodne! A to menda z tego Giovanniego, że się nie nauczył tego wcześniej. To nie tak, że Jo sam mógł się tego podjąć w swoim czasie.

Poruszali się cicho i szybko. Poza namiętnym powitaniem piesków. Jonathan dał im, czego chciały. Lubił psiaki, bo potrafiły odróżnić go od Giovanniego.

W końcu dotarli do sypialni. Stary, znajomy widok. I bez fagasa w łóżku. Jo oparł ręce na biodrach i rozejrzał się. Jego pokój wyglądałby identycznie, gdyby takowy posiadał. Z jakiegoś powodu nigdy nie rozważał posiadania własnego pomieszczenia.

— W końcu mogę się tego pozbyć... — westchnął ściągając kurtkę. Rzucił ją gdzieś na bok i poruszał trochę rękoma w górę i w dół. Po chwili przyjrzał się i koszuli. — Chociaż teraz chyba wcale nie jest lepiej...

Koszula była jaskrawożółta. Z jakimiś falbanami. Paskudztwo.

Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#45
08.03.2024, 22:34  ✶  

- Cóż, Gio ma specyficzny gust. - Przywykła do tego, że był dosyć mocno ekscentryczny, nie przeszkadzało jej wcale, chociaż śmieszne ze sobą wyglądali, bo ona znowu w drugą stronę, zazwyczaj prezentowała się jak menel. Dzisiaj trochę wyjątkowo ubrała się w miarę estetycznie, chociaż niektórzy mieli z tym problem, przynajmniej chwilę wcześniej.

Z tym bratem, to była całkiem świeża sprawa, Yaxley miała na niego oko od kiedy stał się wampirem. Jaka to była ironia losu, że go to spotkało. Stał się tym, na co ona polowała. W życiu czasem tak bywa...


Po krótkim przywitaniu z psami mogli przejść do tego magicznego miejsca, którym była jej sypialnia. Geraldine kochała chaos, także Jonathana nie powinien dziwić ten widok. Triss skrzatka rodziców, czasem jej tu ogarniała, gdy Gerry prosiła ją by doglądała psów. Inaczej pewnie zgniłaby w syfie, ze swoim charakterem. Dzisiaj wcale nie było tak źle, względnie czysto poza tymi kilkoma rzeczami, które walały się po szafkach i stertą ciuchów na fotelu, który stał w kącie pokoju.

Zamknęła drzwi za Jonathanem, żeby nie daj Merlinie, nikt tutaj nie wszedł. Wolałaby uniknąć krzywych spojrzeń, a jej brat miewał problemy z prywatnością. Zdarzyło się, że wpadł jej do pokoju, kiedy była w trakcie różnych czynności, które niekoniecznie powinien widzieć, szczególnie z tymi obcymi typami, którzy bywali w jej sypialni.

- Może po prostu to też zdejmij? - Rzuciła mierząc go od stóp do głów. Na pewno bez tej koszuli będzie wyglądał tylko lepiej. Yaxley skorzystała z okazji i wsadziła sobie fajkę w usta, nałóg okropna rzecz. Podeszła też do okna, żeby je otworzyć, świeże powietrze na pewno się przyda. Zasłoniła przy okazji zasłony, nie wiedzieć czemu bała się, że ktoś może zajrzeć do środka, mimo tego, że mieszkanie znajdowało się na ostatnim piętrze. - No i rozgość się, nie stój tak. - Zachęciła go do tego, żeby poczuł się jak u siebie.

Profesor G
Kilku panów w jednym ciele.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
175cm. Przeciętna budowa ciała. Brązowe włosy. Piwne oczy. Zarost.

Giovanni Urquart
#46
09.03.2024, 15:08  ✶  

Obserwował jak Geraldine krząta się po pokoju zamykając wszelki dostęp świata zewnętrznego. Oprócz świeżego powietrza.

Zaczerwienił się, gdy zaugerowała zdjęcie koszuli.

— No wiesz, tak od razu? — Rzucił żartobliwie zirytowanym tonem. Ale koszuli nie ruszył. Za bardzo się wstydził. Poza tym, absolutnie nie było czym się chwalić. Urquartowskie ciało było dalekie od posiadania większych mięśni, niżby natura przewidywała dla zdrowego człowieka. Nie był też kościsty, czy z nadmiarem tkanki tłuszczowej. Taki ot zwyczajny facet.

Normalnie rozwaliłby się na łóżku Geraldine. Tak to zazwyczaj robił. Ale dzisiaj czuł się zbyt onieśmielony. Panicznie rozglądał się za jakimś elementem, który wywołałby dyskusję. Mógłby zwrócić uwagę na bałagan, ale to by była zbyt oczywista zmyłka.

— Jestem rozgoszczony. Po prostu sobie tak chwilę postoję, a co, nie można? — Odpowiedział w końcu.

Ruszył się też z miejsca, ale tylko po to, żeby podnieść swoją kurtkę i przewiesić ją przez oparcie jakiegoś krzesła, fotela, czy co ona tam miała. Tak bardzo nie wiedział, co ze sobą zrobić. Splótł ręce na piersi. Po chwili podszedł do Geraldine, wyjął jej fajkę z ust i poczęstował się. Zakasłał ostro.

— To jest akurat paskudne...

Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#47
09.03.2024, 16:04  ✶  

- Gdyby to miało być od razu, pozbyłabym się jej na samym wejściu do tego mieszkania.  Faktycznie jest paskudna, nie znoszę żółtego koloru. - Powiedziała, a przy okazji nie mogła powstrzymać się przed kolejnym zmierzeniem go wzrokiem od stóp do głów. Zdecydowanie to nie był jego kolor.

Zdawała sobie sprawę, że może to być dla niego nieco trudne, skoro nigdy wcześniej tego nie robił, ale zawsze musiał być ten pierwszy raz, szkoda tylko, że to ona będzie musiała mu wszystko pokazać, ale mogła się poświęcić, może dzięki niej Jonathan zyska odwagę i zacznie częściej próbować podobnych czynności. Kiedyś musiało się to wydarzyć, może faktycznie dobrze się złożyło, że padło na nią, a nie na jakąś obcą babę.

- Możesz tu robić co ci się tylko podoba, przecież wiesz. - Przecież znali się od dawna, nie zamierzała mu czegokolwiek zabraniać. Sama zaś została przy tym oknie, oparła się o parapet, żeby dym mógł wydostać się na zewnątrz. Nie chciała zrobić tutaj wędzarni.

Znowu to zrobił. Podszedł do niej i wyciągnął jej papierosa z ust, po raz kolejny nie zdążyła zareagować, a może nie chciała? Jako łowca pewnie nie miałaby problemu z tym, żeby zatrzymać jego rękę w locie. Obserwowała jak się zaciąga, zaśmiała się kiedy zakasłał, często mu się to zdarzało. Nie był takim wprawionym palaczem jak ona. - Skoro takie paskudne, to oddaj, po co się męczysz? - Wyciągnęła dłoń, gotowa przejąć od niego fajka.

Profesor G
Kilku panów w jednym ciele.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
175cm. Przeciętna budowa ciała. Brązowe włosy. Piwne oczy. Zarost.

Giovanni Urquart
#48
11.03.2024, 10:44  ✶  

— A to ciekawe. Gio na pewno o tym wiedział, a mimo to wybrał akurat taką — odniósł się do preferencji kolorystycznych Geraldine, spoglądając znów na koszulę. Rzeczywiście. Żółty nie był dobrą barwą, szczególnie nie dla niego. Zbyt jasny, jaskrawy... Jonathan wolał kolory stonowane, ale jednocześnie bogate. Szkarłaty, szmaragdy i inne takie mające drogo brzmiące nazwy. Jakby się zastanowić, to złoto też jest żółte... ale o tym Jo teraz nie myślał.

— Chciałem tylko sprawdzić — odrzekł oddając jej narzędzie tortur.

Był w tym miejscu już tyle razy, ale nigdy nie czuł się tak niezręcznie jak teraz. Nie wiedział, co mówić, co robić z rękoma. Geraldine łatwo mogła dostrzec jego zdenerwowanie.

W końcu wymyślił fantastyczne rozwiązanie swojego problemu.

— Wiesz co, chyba już pójdę. Tak trochę poczułem się zmęczony, wiesz, trochę wypiłem i w ogóle... Gio chciałby pewnie się wcześnie obudzić, wiesz, jak to z nim jest...

Roześmiał się, ale szybko tego żałował przez wzgląd na to, ile niezręczności wylało się z każdym dźwiękiem. Ruszył zabrać swoją kurtkę, przy okazji potykając się o coś leżącego na podłodze i prawie przewracając się. W ostatniej chwili złapał równowagę.

— Wow, mogłabyś tu czasem posprzątać, wiesz?

Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#49
11.03.2024, 11:37  ✶  

- Nie oszukujmy się, Gio nie ma gustu. - Jakoś lekko przyszedł jej ten komentarz, nie, żeby sama była specjalistką od kolorów, bo zdecydowanie nie była, ale żółty od zawsze jej się źle kojarzył, był okropnie krzykliwy.

- Jak zawsze, tylko sprawdzić. - Zaciągnęła się jeszcze dymem papierosowym, po chwili jednak zagasiła go o popielniczkę, która znajdowała się na parapecie, mieszkanie Yaxley było pełne popielniczek porozstawianych w różnych, dziwnych miejscach.

- Zmęczony? Jak zawsze Gio będzie wymówką, co? - Spoglądała na Jonathana uważnie. Właściwie to spodziewała się, że może się to skończyć w podobny sposób, chociaż przez chwilę myślała, że będzie to ten pierwszy raz, gdy pomyśli o sobie.

- Specjalnie dla ciebie, jutro tu posprzątam. - Postanowiła podejść do niego, skoro i tak już miał wyjść. Całkiem szybko przemierzyła odległość.

- Nie pożegnasz się? - Takie wyjście nie było w jego stylu, chciała pozbyć się tę niezręczności, która się między nimi pojawiła, sama zresztą nie wiedziała na czym stoją. Nie miała pojęcia, czy powinna go próbowac tutaj zatrzymać, tak jak się umówili, czy po prostu dać mu odejść.

Profesor G
Kilku panów w jednym ciele.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
175cm. Przeciętna budowa ciała. Brązowe włosy. Piwne oczy. Zarost.

Giovanni Urquart
#50
14.03.2024, 12:26  ✶  

Pokiwał gwałtownie głową. Giovanni nie miał za grosz zmysłu artystycznego czy poczucia estetyki. Wszelkie jego stroje były starannie dobrane na podstawie studiowania katalogów z modą. Ten klaun przesadnie ubierał się dopasowany do okazji. Wyjście do lasu? Pewnie przyjdzie ubrany jak myśliwy Lipton, XIX. wieczny bohater. Wieczorek poetycki? Może kryzy nie założy, ale od razu pomyślisz o Szekspirze na widok jego stroju. Urodziny babci? Pulower. Co tam szaty wyjściowe, czy chociażby odświętna koszula. Do babci musi być pulower i tyle. A od 1 grudnia kalesony, bez względu na pogodę. W końcu to sezon zimowy.

— Możesz sobie go nazywać wymówką, ale to nie ty musisz wysłuchiwać jego użalań się nad sobą, że "ojej, ale to wszystko beznadziejne, nie mam kontroli nad własnym życiem, Jonathan znowu zabalował, ale przecież należy mu się, może robić co chce, i tak mu tyle rzeczy zabroniłem, chlip chlip" — przedrzeźnił Gio i podłubał w uchu.

Posprząta dla niego? Jo zmierzył ją wzrokiem. Czy to oznacza, że zaprosi go ponownie? Tylko wtedy w jakim kontekście? To wszystko było zbyt skomplikowane. I dlaczego tak łatwo puszczała go do domu? Czyli jednak nie była aż tak nim zainteresowana. Oczywiście. Przecież był tylko przychlastem nie posiadającym nawet własnego ciała. A to, które użyczał, należało do osoby spostrzeganej przez nią jako niemalże brata, czyli kogoś totalnie aseksualnego. Wiedział, że to będzie problem, ale unikał tych myśli. Bo po co myślec o problemach, których nie da się rozwiązać.

— Eee... No cześć — odpowiedział nieco speszony. Trochę się zagubił w tym, czego ona mogła od niego oczekiwać. — Miło było cię widzieć i tak dalej...

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Geraldine Greengrass-Yaxley (7975), Giovanni Urquart (7038)


Strony (6): « Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa