Cóż chciała mu zobrazować jedynie, jak ona to widziała, zresztą sam powiedział przed chwilą to samo, tyle, że nieco jej się to gryzło z jego wcześniejszym wyznaniem, ale nie skomentowała tego. Nie chciała za bardzo analizować tematu, w tej chwili było to jej zupełnie niepotrzebne. Chciała po prostu zapomnieć na chwilę o tym wszystkim, co ostatnio ją trapiło. W ten sposób przychodziło jej to najłatwiej.
- Nie do baru Jo, gdzieś indziej. - Miała nadzieję, że nie będzie musiała mu dokładnie tłumaczyć o co jej chodzi, że złapie aluzje, że udadzą się gdzieś, gdzie będą mogli zająć się sobą. Nie zastanawiała się specjalnie, jak i czy w ogóle będzie musiała się z tego wytłumaczyć Gio, na pewno by nie zrozumiał jej pobudek, mogłoby to zniszczyć ich przyjaźń na zawsze. O tym zdecydowanie wolała nie myśleć, najwyraźniej jednak taka strata nie była czymś, co by ją powstrzymywało przed chwilowym uniesieniem. Geraldine była ostatnio bardzo zagubiona i zgubiła w tym wszystkim jakiś sens. Kierowała się chwilowymi zachciankami, które mogły na chwilę uśmierzyć jej emocje i ból, który pojawił się po tych wszystkich dziwnych relacjach, w które się wplątała w między czasie. Najwyraźniej chciała nieco podbudować swoje ego, czy coś, pewnie sama nie do końca wiedziała, o co właściwie jej chodzi. Normalnie pewnie nigdy w życiu nie pozwoliłaby na coś takiego, ale nie było normalnie.
- Możemy pójść do mojego domu. - W końcu mieszkała bliżej, łatwiej będzie się im tam dostać.