14.03.2024, 17:06 ✶
Brennie było całkiem wygodnie z tym, że ludzie biorą ją za przygłupią.
Pod pewnymi względami faktycznie durna bywała, pod innymi na durną wychodziła ze względu na charakter, a pod jeszcze innymi - pozwalała po prostu, żeby za taką ją brano. Nie musiała nawet specjalnie udawać, bo ogółem udawała bardzo rzadko, jej skłonności do gadulstwa i ogólny sposób bycia sprawiały, że wystarczyło kilka rzeczy ukryć, aby osiągnąć odpowiedni efekt.
Ale w swojej pracy była całkiem dobra.
Ołówek śmigał po kartce, kiedy odnotowywała podstawowe fakty: Alderton, Eryk, 1820 (tutaj jęknęła aż w duchu, do jasnej cholery, jak miała znaleźć coś, co zaginęło pieprzone sto pięćdziesiąt lat temu? „Nie uda się wam” powiedziała Jasmine i z dużym prawdopodobieństwem miała rację, Brenna przecież nie mogła dokonać cudu). Przeklęte klejnoty...
- Hm... myślałam, że Jasie znalazła jakąś przeklętą fałszywkę? - mruknęła, unosząc głowę znad notatnika, by spojrzeć na niego z zastanowieniem. Zastanawiała się, dlaczego akurat ta sprawa go tutaj trzymała, dlaczego ich odnalezienie miało pomóc mu odejść - bo przecież dziewczyna ich szukała, by go uwolnić - i zakładała, że te klejnoty były z jakiegoś powodu dla niego ważne. Rodzinna pamiątka. Ukradł je i pragnął zwrócić. Coś w tym stylu. Ale to one go zabiły? Dlaczego to, że zginął od klątwy jakiegoś naszyjnika, trzymało go dalej po tej stronie? I dlaczego do cholery w tych ruinach? Dwa przeklęte naszyjniki?
Zaraz jednak zganiła samą siebie.
Nie rób założeń, Bren, same fakty.
– W porządku, lecimy dalej. Nazwisko i imię kupca?
– Eliasz Finney – odparł Dylan. Spoglądał na Brennę z trudnym do określenia wyrazem twarzy: może nie spodziewał się takiego przesłuchania, może dziwiło go, że to jest kontynuowane z takim oporem, a może zastanawiał się, czy w ogóle odpowiadać na te wszystkie pytania?
– Czy wiedział, że naszyjnik jest przeklęty? Czy ten naszyjnik, który znalazła Jasmine, był jakoś z nim powiązany? I… przede wszystkim… dlaczego to te klejnoty trzymają cię po tej stronie?
W teorii było to nieistotne wobec tego, żeby te klejnoty znaleźć, ale stanowiło element tej historii, element śledztwa
Pod pewnymi względami faktycznie durna bywała, pod innymi na durną wychodziła ze względu na charakter, a pod jeszcze innymi - pozwalała po prostu, żeby za taką ją brano. Nie musiała nawet specjalnie udawać, bo ogółem udawała bardzo rzadko, jej skłonności do gadulstwa i ogólny sposób bycia sprawiały, że wystarczyło kilka rzeczy ukryć, aby osiągnąć odpowiedni efekt.
Ale w swojej pracy była całkiem dobra.
Ołówek śmigał po kartce, kiedy odnotowywała podstawowe fakty: Alderton, Eryk, 1820 (tutaj jęknęła aż w duchu, do jasnej cholery, jak miała znaleźć coś, co zaginęło pieprzone sto pięćdziesiąt lat temu? „Nie uda się wam” powiedziała Jasmine i z dużym prawdopodobieństwem miała rację, Brenna przecież nie mogła dokonać cudu). Przeklęte klejnoty...
- Hm... myślałam, że Jasie znalazła jakąś przeklętą fałszywkę? - mruknęła, unosząc głowę znad notatnika, by spojrzeć na niego z zastanowieniem. Zastanawiała się, dlaczego akurat ta sprawa go tutaj trzymała, dlaczego ich odnalezienie miało pomóc mu odejść - bo przecież dziewczyna ich szukała, by go uwolnić - i zakładała, że te klejnoty były z jakiegoś powodu dla niego ważne. Rodzinna pamiątka. Ukradł je i pragnął zwrócić. Coś w tym stylu. Ale to one go zabiły? Dlaczego to, że zginął od klątwy jakiegoś naszyjnika, trzymało go dalej po tej stronie? I dlaczego do cholery w tych ruinach? Dwa przeklęte naszyjniki?
Zaraz jednak zganiła samą siebie.
Nie rób założeń, Bren, same fakty.
– W porządku, lecimy dalej. Nazwisko i imię kupca?
– Eliasz Finney – odparł Dylan. Spoglądał na Brennę z trudnym do określenia wyrazem twarzy: może nie spodziewał się takiego przesłuchania, może dziwiło go, że to jest kontynuowane z takim oporem, a może zastanawiał się, czy w ogóle odpowiadać na te wszystkie pytania?
– Czy wiedział, że naszyjnik jest przeklęty? Czy ten naszyjnik, który znalazła Jasmine, był jakoś z nim powiązany? I… przede wszystkim… dlaczego to te klejnoty trzymają cię po tej stronie?
W teorii było to nieistotne wobec tego, żeby te klejnoty znaleźć, ale stanowiło element tej historii, element śledztwa
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.