• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 4 5 6 7 8 9 Dalej »
[20.08.1972r.] Latem za zimą tęsknię

[20.08.1972r.] Latem za zimą tęsknię
Kolorowy ptak
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Neil Enfer
#1
22.03.2024, 14:15  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.08.2024, 18:28 przez Król Likaon.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Anthony Shafiq - osiągnięcie Bajarz I

Suma: Dziewczynka z zapałkami

Wszystko się sypało i życie rodzinne i w pracy czuł się niewystarczający. Może to kwestia odrzuconych wniosków i rozczarowań, zmiany schematów działania i dylematów emocjonalnych. Tak czy inaczej czuł się paskudniej niż normalnie, co na swój sposób uspokajało, bo w końcu skoro jest aż tak źle, to już nic go nie zaskoczy, kolejnego rozczarowania raczej nie będzie, chyba... Nie był pewien. No, ale co go nie zabije, to go wzmocni podobno.
Szedł do domu, prosto z pracy. Torba, plecak, przygnębienie listem od matki jaki dostał wcześniej. Potrzebują pieniędzy, leków, wyjazdu, bo czuli, że czasu mają niewiele. Może to tylko załamanie zdrowia wywołane pogodą, zbliżającym się przejściem pór roku? Nie wiedział niestety, na tyle na ile zna się na naturze, to nie chciał wydawać osądów, nie kiedy chodzi o bliską mu osobę. To jak gdy kot kładzie się na pacjencie i wiesz już, że ten umrze w ciągu kilku godzin. Zwierzęta czują, a ludzie to takie większe zwierzęta, tylko mają mniej wyrzutów sumienia.
Poprawił plecak na ramieniu skręcając w dobrze sobie znaną uliczkę i stanął jak wryty widząc siedzącą pod murkiem dziewczynkę. Rozejrzał się dookoła, postawił niepewny krok w jej stronę. O tej porze nie powinno tu nikogo być, a przynajmniej nie powinno być tu nikogo w tym wieku. Coś w niej jednak było dziwnego i niepokojącego. Kolejny krok, jeszcze jeden i następny.
-Wszystko w porządku?-zagadnął, siląc się na łagodność i troskę, chociaż sam nie czuł się najlepiej. Teraz to on był dorosły, to on miał zajmować się innymi.
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#2
25.03.2024, 15:05  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.03.2024, 15:06 przez Bard Beedle.)  
Jej życie było cieniem, więc tu i teraz... tym bardziej stanowiła cień cienia, cień dawnej cienistej egzystencji. Biedna, porzucona, zapomniana, a najstraszniejszy ze wszystkiego był fakt, że nie do końca świadoma własnego losu. Był sierpień, wciąż ciepło. Ludzie przemykający obok, ignorujący ją jak zawsze, ubrani byli swobodnie, tak lekko, tak ciepło. Ona wciąż, mimo owinięcia się widmowymi szmatami cały czas czuła ciepło. W jej dłoniach pobrzękiwało pudełko, które wbrew słowom macochy używała, aby przynieść sobie odrobinę nadziei. Trzęsła nim rytmicznie, skupiając się na muzyce, która grała jej w głowie, pięknej pieśni o miłości i Jezusie i prezentach, którą kolędnicy śpiewali ledwie chwile temu, niemalże tuż obok niej.

Ktoś podszedł.

Podniosła na niego oczy, mądre, zmęczone, zlęknione. Podniosła oczy puste i martwe. Jej biała, mleczna cera nie pozostawiała złudzeń. Neil patrzył na ducha, który akurat teraz, akurat w tej chwili odnalazł przestrzeń między światami, by nabrać ciała więcej niż zwykłe, półprzezroczyste duchy.

– Czy chce p..pan k...kupić zapałki? Mam bardzo, bardzo tanie, ledwie d...dwa knuty za p..pudełko, tak t...tanio p...pan nie....tak tanio p...pan nie dostanie. – szkliste widmowe oczy rozszerzyły się w oczekiwaniu. A zaraz potem trzęsące się palce ukryte w podartych mittenkach sięgnęły do jej pudełka i zapaliły pierwsze z drewnianych trucheł oprószonych siarką. Była dobrą sprzedawczynią, świetnym akwizytorem, umiała pokazać jak świetnie działa jej produkt. Zapałka płonęła, a drugą dłonią dziecko chwyciło za nogawkę Neila. Świat zawirował, przestrzeń stała się ciemna, a potem znów rozjaśnił ją świt świadomości. Stali oboje obok siebie, mała istota wciąż trzymała w dłoniach płonący patyczek, a Neil bardzo szybko mógł zobaczyć siebie, rozpoznać czas i miejsce. Mógł zrozumieć, że patrzą oboje na jego wspomnienie...

Odkryj wiadomość pozafabularną
Bard Beedle prowadzony przez Millie Moody
Kolorowy ptak
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Neil Enfer
#3
27.03.2024, 02:17  ✶  
Bał się, że ją wystraszy, w końcu jego, gdy był mały, rodzice zawsze uczyli, żeby nie rozmawiać z obcymi, a tym bardziej nic od nich nie brać.
Widział jej oczy, które wydawały się kryć okropnie wiele tajemnic, które złamałyby serce gdyby wyszły na wierzch. Od razu się zatrzymał, nie chcąc jej przypadkiem zestresować. Granica mogła być naprawdę cienka. Zaufanie łatwo naruszyć, choć ona nie wydawała się o nie dbać, jej cel był inny, zupełnie inny.
Spojrzał na pudełeczko, na jej roztrzęsione dłonie, świat nagle wydał się taki odległy. Nie wiedział co powiedzieć, bo co? Miał jej zaoferować nocleg, ubranie czy jedzenie? Powinien wezwać pomoc, ale czy dziewczynka pójdzie za nim aby poczekać w bezpiecznym miejscu?
Sięgnęła po zapałkę, która zapłonęła zaraz jasnym światłem. Czy to od pogody? Czy to przez to, że mało zjadł? To klątwa? Zawroty głowy, ciemność, aż w końcu dom na wsi i działka za szkłem okna.
Młody chłopiec, jeszcze nie wilkołak, siedział przy oknie, oparty rękoma o parapet i przyglądał się koniom tarzającym się w śniegu, biegającym od snopka siana do snopka siana.
Z piętra dobiegały dźwięki, głośne słowa, krzyki po francusku, chińsku, czasami był wplatany w to angielski, nie skupiał się jednak na nich, szczególnie, że na podjeździe pojawił się czerwony, nieco zardzewiały samochód.
Szeroki uśmiech pojawił się na jego twarzy, gdy zerwał się z miejsca i pobiegł uradowany do drzwi. Otworzył przejście, wpuszczając mróz do domu, wychodząc na ganek na bosaka, machając do ciotki, która zaraz go z daleka zganiła za to, że naraża się na chorobę, ale dzieciak nic sobie z tego nie robił, dalej czekał, aż podejdzie bliżej z zakupami, aż przekroczy próg, odstawi torby. Dopiero wtedy rzucił się w jej objęcia, chwytając za pakunki, aby zacząć wyszukiwać w nich składników do ciasta, jakie zrobią na wigilię, która zbliżała się wielkimi krokami, bo będzie za... za dwa dni! O ile dobrze liczył, a nie był pewien, w końcu kiedy nie chodzi się do szkoły kalendarz traci wartość, ważny jest tylko wypoczynek. Krzyki dalej docierały do jego uszu, ale wystarczył uśmiech i brzdęk metali garnków i blach, aby odwrócić jego uwagę od niepotrzebnego chaosu na górze. Nie dopytywała się co wywołało kłótnię, ale nawet gdyby dopytała nie powiedziałby jej, wstyd było mu przyznać, że to przez niego to wszystko, że zachował się źle, przypadkiem, ale źle. Liczą się zamiary czy efekt? To mocno zależy od sytuacji, a w tej właśnie chwili efekt decydowanie był tym na co zwracano uwagę.
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#4
28.03.2024, 21:43  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.03.2024, 21:43 przez Bard Beedle.)  
Zamrugała oczami zaciekawiona, w dusznej aurze zapomnienia, że teraz nie jej marzenia, a cudze myśli, cudze ucieczki i tęsknoty prowadziły ją przez świat ogrzewany wątłym światłem zapałki.
– Ktoś Cię kochał. – powiedziała nagle cicho, głosem odrealnionym taflą śmierci, która mimo współdzielenia doświadczenia, była nieuniknioną różnicą percepcji i odczuwanych emocji. On miał szansę, prawem wspomnień słyszeć dźwięki, czuć znane zapachy, które otwierały mu szufladę, nie... komody skojarzeń i przypisanych doń radości, euforii ale też strachu i odrazy. Ona pozostawała eteryczna, choć wciąż widoczna niemalże jak żywy, nieco wyblakły mały człowiek.

– Ty kochałeś kogoś. – jej oczy uciekały w kierunku hałasów, których nie rozumiała, ale nie potrafiła zignorować. Dźwięk powinien wzbudzić i w niej wspomnienia, jej własne doświadczenia winny filtrować go, mrozić krew, zachęcać do tego by uciekła, by ciężka dłoń dorosłego nie odcisnęła na cienkiej skórze purpurowego śladu. Ale nie czuła nic ponad zimo i głód ciepła. A tu było go coraz mniej.

Coraz mniej.

Aż zgasło.

Neil nie wiedział kiedy znów stał na ulicy. Nim zdążył zareagować, istota przed nim zapaliła kolejną zapałkę, a całe doświadczenie powtórzyło się, tym razem jednak przenosząc ich w zupełnie, zupełnie inne miejsce, powiązane ściśle z przeszłością chłopaka. Z tym co miał w głowie i sercu, co chciał zapomnieć, lub przeciwnie, co chciał rozpaczliwie zapamiętać...

Odkryj wiadomość pozafabularną
Bard Beedle prowadzony przez Millie Moody
Kolorowy ptak
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Neil Enfer
#5
28.03.2024, 22:13  ✶  
Ktoś go kochał? Nadal go kochają, ale kłótnie się zdarzają, na tym trochę polega życie z innymi ludźmi, szczególnie na niezbyt wielkiej przestrzeni jaką jest stary, piętrowy dom. Zwykła pierdoła może wkurzyć, ale i zwykła pierdoła może ucieszyć. Skinął dziewczynce głową, zerkając na nią, choć trudno było mu oderwać wzrok od wspomnienia.
A czy kochał kogoś? Dalej kocha, choć pula ludzi jakich kocha nieco się powiększyła, nieznacznie i jest to też miłość jednostronna, bez szans na odwzajemnienie, więc kompletnie bezsensowna i bezużyteczna, wadząca jedynie w codziennym życiu, zakrzywiająca spojrzenie na świat, wpływająca na podejmowanie decyzji, sprowadzając je na złą ścieżkę. Do tego nawet jeśli je racjonalizował, to i tak wychodziło źle, bo w końcu myślał dalej o nich o tym jak głupio przez nie postąpił.
Naprawdę lepiej by było gdyby został na wsi. Może lepiej by było gdyby wilkołak go wtedy zjadł? To chyba ta myśl sprawiła, że po krótkim odpoczynku, gdy kolejna zapałka została odpalona, w otaczającym ich lesie rozległ się przeraźliwy krzyk, nie był samotny, towarzyszyło mu kilka innych, uciekających gdy odważni chłopcy nie wskórali nic słabymi zaklęciami rzucanymi w chaosie sytuacji.
Chłopak rzucał się po ziemi, szorował nogami po niej, szarpał za liniejące futro, walczył różdżką, kamieniem, korzeniem, gałęzią, a krew pryskała i ściekała na ziemię, brudząc ubrania, biały śnieg dookoła. Nie mógł nic z tym zrobić, ani wtedy, ani teraz, mógł jedynie w tym uczestniczyć lub to obserwować biernie. Zmieniło to jego życie, mocno. Ciężko powiedzieć czy na gorsze czy na lepsze. Na pewno pewne rzeczy stały się dużo bardziej upierdliwe, z wieloma rzeczami nadal sobie nie radzi, a inne w pełni zaakceptował.
Walka trwała nie tak długo, jak mogłaby, bo niedługo las rozbłysł światłami rzucanych zaklęć, oburzonymi krzykami, zmartwionymi zapewnieniami, że wszystko będzie dobrze, chociaż czerwień coraz bardziej rozlewała się dookoła.
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#6
29.03.2024, 22:26  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.03.2024, 22:27 przez Bard Beedle.)  
Powinna się bać, ale jej zgęstniałe duchowe ciało, które tylko udawało, które pozostawało jego wspomnieniem, teraz z każdą chwilą, z każdym momentem znikającej widmowej zapałki w widmowym płomieniu, stawało się coraz rzadsze. Powoli nawet nie było jej zimno, chociaż noc i las niosły ze sobą aurę śmierci.

Walka i krew.

Jej oczy rozszerzyły się odruchem, pamięcią tego, jak bardzo powinna być przerażona. Zdawało się, że gdy spojrzała na moment na Neila, który obserwował to zdarzenie znów, tym razem z perspektywy osoby trzeciej, zdawało się, że chciała go zapytać "Umarłeś"? Ale przecież stał obok, zdawał się bardziej żywy niż umarły, a jego przeszłość stawała się na moment jej marzeniami. Były to smutne marzenia, wolała marzyć o ciastkach i pluszowym misiu, wolała śnić sny w których jest ciepło i miło, w których ktoś gładził po głowie i mówił, że wszystko będzie dobrze.

Tu też te słowa się pojawił, ale jakoś bezimienna sprzedawczyni zapałek nie mogła w to uwierzyć.
– I było dobrze? Czy wszystko było dobrze? – dopytywała jak echo, ochraniając bladą rączką płomień, czekając na to, aż krew przestanie lecieć, aż ktoś poda chłopakowi koc, przytuli go, pogłaszcze po głowie i zaniesie do domu pełnego ciastek. Wyminęła nawet Neila i podeszła do nieruchomego ciała. Przykucnęła przy nim ze zmarszczonymi brwiami. – Powiedz mi, czy wszystko było dobrze? – zapytała raz jeszcze nie to Neila z przeszłości ni to tego stojącego za nią, odpowiedzialnego za to, że widziała to co widziała.

Odkryj wiadomość pozafabularną
Bard Beedle prowadzony przez Millie Moody
Kolorowy ptak
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Neil Enfer
#7
29.03.2024, 23:36  ✶  
To było dziwne patrzenie na siebie. Powinien się rzucić na pomoc, ale wszystko wydawało się być niezwykle odległe. Na pewno czuł się specyficznie patrząc na wszystko z innej perspektywy. Teraz nie wyglądało to tak strasznie, jak gdy był w centrum wydarzeń.
Czas wspomnienia zdawał się zwalniając i zwalniać, biegnący ludzie wydawali się powoli zanikać wraz z powoli przygasającym płomieniem, gdy dziewczynka kucnęła przy wspomnieniu.
-Tak... Nadal tu jestem, żyję i to nawet nie za bardzo pokiereszowany.-uśmiechnął się do niej pogodnie, licząc, że to uspokoi jej zdenerwowanie i zmartwienia.
-Mogło być dużo gorzej i wtedy i teraz. Co prawda czasami łatwo nie jest.-kucnął obok niej, przyglądając się samemu sobie.-Ale nie mogę narzekać, bo gdyby nie atak, nie miałbym takiego życia jakie mam obecnie.-chociaż czy obecne życie mu się podobało? Ostatnio miał wrażenie, że na jego drodze stają same problemy, jedynie od czasu do czasu przeplatane chwilą ulgi, przyjemności czy krótkiej, ale miłej rozmowy z obcym. Po każdym deszczu przychodzi słońce... podobno.
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#8
01.04.2024, 10:20  ✶  
Dziewczynka nie znała się zbyt dobrze na kłamaniu, nie znała się zbyt dobrze na prawdzie ukrywanej za fasadą radzenia sobie z życiem, twardości słów chowanych głęboko w sercu. Ale coś w postawie, w słowach Neila zarażało przygnębieniem.

– Czyż radością nie są przeciwności losu, które udało nam się zwalczyć? – brzmiała dziwnie głucho, jakby nie mówiła mądrością swojej małej główki, ale lekcjami tych, którzy odeszli, tych, którzy razem z nią przemierzali bezczas i bezprzestrzeń.

Neil jednak słusznie zauważył, że wspomnienie blakło, rozmywało się pozostawiając wokół siebie rozmyte, czarnobiałe obrazy pachnące siarką i zwęglonym drzewcem niewielkiej zapałki, która dogasła w widmowych dłoniach.

Znów znaleźli się na ulicy, znów znaleźli się pośród londyńskiego zgiełku, w dziwacznej aurze sprawiającej, że ludzie podążający chodnikiem znajdowali się jakby poza ich dwójką. Życie i teraźniejszość nie dotykały ich wcale, tych dwójki nieznajomych, którzy znaleźli się na granicy dwóch światów. Na ten krótki moment, jeszcze raz, jeszcze ostatni raz.

Sprzedająca zapałki nie wyglądała dobrze. Naciągnęła na ramiona widmowe szmaty, poszarpane chusty, rozpadające się w dłoniach od brudu i starości tkaniny. Teraz już nie mógł mieć wątpliwości, że widzi przed sobą ducha. Istota była skulona, na pół przezroczysta, zszarzała, ulotna...
– Tak zimno, tak bardzo zimno...– jej broda drżała, skostniałe palce wyciągnęły z pudełka trzecią zapałkę, na której skupione były do cna oczy gasnącego duszka.

Odkryj wiadomość pozafabularną
Bard Beedle prowadzony przez Millie Moody
Kolorowy ptak
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Neil Enfer
#9
01.04.2024, 13:14  ✶  
Jej słowa brzmiały jak mądrość osoby która przeżyła swoją dozę nieprzyjemności.
-Wiele z nich wynikało ze złych intencji innych ludzi, więc nie... Radością byłoby gdyby ludzie nie rzucali sobie wzajemnie kłód pod nóg.-nie cieszył się z tego co przeżył, bo za każdym sukcesem kryła się złość na ludzi, którzy sprawili, że musiał walczyć, przedzierać się przez niepowodzenia, jedno po drugim.
Wszystko zanikło i znów byli w rzeczywistości, a on rozumiał powoli co to za gra. Akceptował wpływy dziewczynki, jej działania, wyczuwając czym tak naprawdę jest. Jej zachowanie i wygląd jedynie go w tym utwierdzały, ale czy się bał? Tyle słyszał o duchach, o tym jakie potrafią być złe, a teraz gdy miał przed sobą jednego z nich, nie miał serca powiedzieć na jej temat żadnego krzywdzącego słowa.
Spojrzał na zapałkę, wiedząc, że odpalenie jej przywoła kolejne wspomnienie. Nie chciał dawać jej je odpalić, bo wiedział, że kolejne wspomnienie będzie równie przykre co poprzednie. Sięgnął do jej ręki, chcąc ując delikatnie jej dłoń, o ile ducha da się złapać, a jeśli nie, to chciał chociaż dać jej znak, żeby nie zapalała ognia. Kucnął przy niej i popatrzył na nią przyjaźnie, z lekkim uśmiechem.
-Co cię tutaj trzyma? Może będę mógł jakoś pomóc.-niedokończone sprawy, prawda? To o nie chodziło? Tylko na czym one polegały?
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#10
01.04.2024, 14:02  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.04.2024, 14:02 przez Bard Beedle.)  
Nie miał już jak złapać jej ręki, była duchem, który był coraz mniej realny, coraz bardziej uciekający rzeczywistości, materii tego planu, coraz bardziej odległego. Powoli historia dopełniała się, powoli i nieubłaganie koniunkcja musiała ulec zakończeniu. Powoli...

Jego słowa jednak zatrzymały ją w półruchu. Zamrugała zdziwiona, nieświadoma, jej mleczne, niewidzące oczy padły na jego twarz, zapatrzyła się w niego w niezrozumieniu.
– Co... co mnie trzyma? Och, muszę sprzedać, muszę sprzedać zapałki, żebyśmy mieli pieniądze na święta. Nie wolno mi przeszkadzać, ja... ja muszę być przydatna na coś, muszę przynieść do domu... Ale jest zimno, tutaj... jest tak bardzo zimno... – jakby na potwierdzenie własnych słów zadygotała, przy czym ów drżenie zachwiało całą jej duchową strukturą. Opowieść musiała się domknąć, przeznaczenia nie dało się zatrzymać, nie kiedy zapalała kolejną, niezliczoną w czasie trzecią zapałkę. Wspomnienie powinno być najcieplejsze, najmilsze, dłonie babci, ciepły uścisk miłości bezwarunkowej, otulający ją, dający w końcu ciepło. Lecz Ci, którzy do niej przychodzili, żywi, którzy decydowali o kształcie ostatniej wizji, nigdy nie pokazywali jej babci.

Świadomość tego przyszła nieoczekiwanie do ducha, i gdyby mogła, zapłakałaby pewnie krwawymi łzami własnej duszy, nad faktem, że nikt i nic nie da jej tego, czego prawdziwie potrzebowała.
– I tak jej tam nie będzie, i tak... nie będzie – zapadła się w sobie, drobna istotka i nim Neil zdążył zareagować, zapłonęła trzecia, ostatnia zapałka...

Odkryj wiadomość pozafabularną
Bard Beedle prowadzony przez Millie Moody
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bard Beedle (1608), Neil Enfer (1605)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa