• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[02.08.72, wieczór] Mabel w krainie roślin

[02.08.72, wieczór] Mabel w krainie roślin
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#1
20.03.2024, 17:45  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.04.2024, 21:43 przez Morrigan.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Brenna Longbottom - osiągnięcie Badacz tajemnic IV

Warownia



– Mabel?!
Brenna zostawiła Mabel, tego wieczora odwiedzającą Warownię, samą na dosłownie trzy minut – pozwoliła jej wyjść pierwszej do sadu na huśtawkę, kiedy sama kończyła przygotowywać kolację, składającą się z wielu kolorowych kanapek. Gdy skończyła, poprosiła skrzatkę, by zaniosła Erikowi jego porcję do pokoju, a sama z tacą z kanapkami, szklankami i dzbankiem wypełnionym kompotem jabłkowym wyszła na zewnątrz. I cóż, jak się okazało, te trzy minuty wystarczyły, aby Mabel znudziła się huśtawką.
Brenna nie dostrzegła dziewczynki ani na huśtawce drewnianej, ani na tej do bujania, zawieszonej na jednym z drzew. Nie było jej też w pobliżu długiego stołu, przy którym miały zjeść. Brenna rzuciła szybkie spojrzenie ku bramie, ale ta pozostawała zamknięta. Dobrze: szanse na to, że mała wyszła poza teren posiadłości, były niewielkie, ukłucie paniki, jakie nawiedziło Brennę na myśl o tym, że Mabel mogłaby włóczyć się sama Dolinie, w której przestało być bezpiecznie, ustąpiło. Ale w sadzie i ogrodzie, otaczającymi Warownię, nie brakowało miejsc, w których mógłby ukryć się cały tabun małych dziewczynek, nie mówiąc o jednej. Brenna wiedziała o tym doskonale, głównie dlatego, że jako dzieciak zwiedziła je wszystkie. Niekiedy znalezienie jej zajmowało dorosłym naprawdę bardzo wiele czasu.
Wahała się przez chwilę, ale ostatecznie, po szybkim przeglądzie możliwych kryjówek, odstawiła po prostu tacę na stół i sekundę później zamiast kobiety w sadzie stała wielka wilczyca o ciemnym futrze. Brenna zaczęła węszyć w pobliżu wejścia, próbując pochwycić trop – na szczęście na tyle świeży, że wyróżniał się pośród morza innych zapachów: psów Longbottomów, mocnych perfum matki, wody kolońskiej ojca i zapachu Erika, odkąd stał się wilkołakiem nieco nieludzkiego. Woń szamponu Mabel i zapach proszku, w którym uprano jej sukienkę, zaprowadziły Brennę na tyły domu. Na całe szczęście, dość szybko wypatrzyła chrześnicę.
– Co tu robisz, królowo? Jeżeli chcesz dostać się do ogródka Dory, to zabezpieczyła go zaklęciami, odkąd zwierzaki rozkopały rabatki – zawołała, kiedy zmieniła się z powrotem w człowieka. Wstała z klęczek i otrzepała krótkie spodenki z trawy, spoglądając na dziewczynkę.

!roślinywarowni


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Czarodziejska legenda
Przeciwności losu powodują, że jedni się załamują, a inni łamią rekordy.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Los musi się dopełnić, nie można go zmienić ani uniknąć, choćby prowadził w przepaść. Los objawia nam swoje życzenia, ale na swój sposób. Los to spełnione urojenie. Los staje się sprawą ludzką i określaną przez ludzi.

Pan Losu
#2
20.03.2024, 17:45  ✶  
Przybiega do ciebie jeden z psów Longbottomów. Zanim odbiega dalej zostawia przy tobie przedziwny kwiat – nigdy takiego nie widziałeś. Skąd go on wykopał, skoro na pewno nie z ogródka Dory?
Sztafaż
wiek
7
sława
—
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
Przedszkolak
Przeciętnie wysoka (125 cm), jak na swój wiek siedmiolatka o prostych blond włosach za ramiona i niebieskich oczach. Jej włosy są zazwyczaj rozpuszczone, a ubrania kolorowe. Często można ją spotkać w towarzystwie swojego srebrno-białego maine coona Karla. Ona wygląda sympatycznie. Kot już nie za bardzo.

Mabel Figg
#3
20.03.2024, 20:07  ✶  
Trzy minuty. Przysłowiowe trzy minuty w zupełności wystarczały, by rozhuśtać się do jeszcze w miarę bezpiecznych granic huśtawkowych możliwości, zejść z huśtawki, przewrócić się, bo próbowało się skakać na jednej nodze, ale tak, że nic się nie stało, rozważyć wejście na drzewo, ale zrezygnować z tego pomysłu, rozważyć wdrapanie się na bramę wejściową, ale zrezygnować z tego pomysłu i w końcu postanowić pochodzić nieco po całym terenie, który w końcu całkiem dobrze znała, a ciocia Brenna przecież na pewno nie będzie miała najmniejszego problemu z ponownym jej znalezieniem.
Gdy szła tak przed siebie, próbując zabić czas do kolacji, niestety Karla z nią wyjątkowo nie było, by mógł zabawić ją rozmową, przeszło jej przez myśl, jak bardzo lubiła to miejsce, zwłaszcza teraz w letnie wieczory.
Mary Poppins spodobałoby się to miejsce - pomyślała, gdy dotarła do okolicy ogródka cioci Dory. I w tym momencie usłyszała za sobą znajomy głos. Od razu odwróciła się, by obdarować ciocię Brennę uroczym uśmiechem i sama otrzepała żółtą sukienkę z ziemi, która zdobiła materiał od czasu upadku.
– Nudziło mi się – odparła zgodnie z prawdą. – Strasznie długo cię nie było. Wiesz, że udało mi się huśtać, tak wysoko, że huśtawka, aż zaskrzypiała? Myślę, że jeszcze trochę, a uda mi się zrobić pełny obrót. Tylko pewnie do tego musiałabym sobie przywiązać dłonie do huśtawki, a nie mogłam znaleźć żadnej liny.
Zerknęła na zabezpieczony ogródek i zmarszczyła brwi.
– Czemu zabezpieczyła go przed ludźmi, skoro to zwierzęta je rozkopały? – spytała.

!roślinywarowni
Czarodziejska legenda
Przeciwności losu powodują, że jedni się załamują, a inni łamią rekordy.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Los musi się dopełnić, nie można go zmienić ani uniknąć, choćby prowadził w przepaść. Los objawia nam swoje życzenia, ale na swój sposób. Los to spełnione urojenie. Los staje się sprawą ludzką i określaną przez ludzi.

Pan Losu
#4
20.03.2024, 20:07  ✶  
Przybiega do ciebie jeden z psów Longbottomów. Zanim odbiega dalej zostawia przy tobie przedziwny kwiat – nigdy takiego nie widziałeś. Skąd go on wykopał, skoro na pewno nie z ogródka Dory?
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#5
21.03.2024, 10:12  ✶  
Brenna w takich chwilach z pewnym współczuciem myślała o własnych rodzicach, wuju, a nawet starszym bracie, którzy swego czasu musieli upilnować jej. Gdy Mabel wspomniała o huśtaniu się tak wysoko, że aż skrzypiało, przypomniała sobie te wszystkie razy, kiedy sama rozbujała huśtawkę i potem z niej skakała, w pogardzie mając jakiekolwiek zagrożenie - a teraz, z perspektywy dorosłej, wzdrygała się na samą myśl o tym, że Mabel mogłaby zrobić coś takiego, bo przecież to mogłoby nawet ją zabić.
Dobrze, że dziewczynka przynajmniej nie miała takiego pociągu do wdrapywania się na każde drzewo i każdy dach, jaki się dało, jak kiedyś Brenna.
- Czasem mam wrażenie, że bardziej wdałaś się we mnie niż w Norę i zastanawiam się, jak to w ogóle możliwe. Chyba spędzałaś ze mną za dużo czasu - stwierdziła jednak z pewnym rozbawieniem, zamiast napominać Figgównę, by absolutnie nie próbowała wykonywać pełnych obrotów. Przecież i tak spróbuje. Ich głowa w tym, żeby huśtawka pozostawała przed tym odpowiednio zabezpieczona. - Żeby wejść do środka, trzeba po prostu rozproszyć zaklęcie i przesunąć ukryty haczyk. Psy tego nie zrobią, ale ktoś bez różdżki też nie - wyjaśniła, podchodząc bliżej do ogrodzenia, które zostało nie tak dawno temu postawione wokół rabatek. Nie proponowała Mabel, że mogą wejść do środka razem, głównie dlatego, że rośliny w ogródku Dory ostatnio... jakby rosły bujniej niż wcześniej i Brenna nie chciała niczego zadeptać. Crawleyówna i tak dość źle zniosła zniszczenia, jakie poczyniły psiaki.
A jeżeli już o psiakach mowa...
Gałgan, biały pies przypominający labradora, najbardziej energiczny z czterech psów Warowni, przybiegł do nich z czymś w pysku. I pozostawił na buciku Mabel kwiat o dziwnych, kolorowych płatkach: ani trochę niepodobny do jakiejkolwiek rośliny, jaką widziała dotąd Brenna.
- A to co? Gałgan!
Ale pies nic nie robiąc sobie z jej wezwania pognał dalej, w odległy zakątek sadu, w jakichś swoich psich sprawach.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Sztafaż
wiek
7
sława
—
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
Przedszkolak
Przeciętnie wysoka (125 cm), jak na swój wiek siedmiolatka o prostych blond włosach za ramiona i niebieskich oczach. Jej włosy są zazwyczaj rozpuszczone, a ubrania kolorowe. Często można ją spotkać w towarzystwie swojego srebrno-białego maine coona Karla. Ona wygląda sympatycznie. Kot już nie za bardzo.

Mabel Figg
#6
24.03.2024, 18:38  ✶  
– Hej! Wcale nie. Zdecydowanie wdałam się w mamę! – zawołała z lekkim oburzeniem w głosie. Nie chodziło o to, że ciocia Brenna nie była super, ani o to czy rzeczywiście przypominała, czy nie przypominała z zachowania swojej mamy. Po prostu bardzo chciała, by wszyscy mówili, że była do niej podobna, bo sama lubiła tak myśleć, poza tym mama była najlepsza i sugestia, że mogło być inaczej poruszyła w niej jakąś drażliwą strunę. – Ale lubię spędzać z tobą czas! – dodała szybko, by cioci nie było przypadkiem przykro.
– A nie dało się zrobić tak, by psy dalej nie mogły wejść, ale ktoś bez różdżki już tak? – spytała nieco zawiedziona, że inna mieszkanka Warownii, tak bardzo nie pomyślała w kwestii zabezpieczenia ogródka. Przynajmniej teraz miała przy sobie kogoś z różdżką, kto mógłby pomóc jej wkroczyć na teren ogródka, a że oficjalnie, przez problemy techniczne, wejść tam nie mogła, to teraz tym bardziej chciała to zrobić. I już miała zapytać o pozwolenie, gdy nagle usłyszała czyjeś szczekanie, a jej twarz od razu się rozpromieniła.
– Gałgan! – zawtórowała cioci, chociaż zdecydowanie znacznie bardziej radośniej! Niestety pies jedynie zostawił coś na jej butach i ku jej zawiedzeniu odbiegł dalej. – Dziękuję! – krzyknęła tylko jeszcze w jego kierunku i przyjrzała się kwiatu. – Co to za roślina? Śmiesznie wygląda.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#7
26.03.2024, 09:32  ✶  
– Masz jej włosy i oczy – powiedziała Brenna, uśmiechając się przy tym lekko, w nadziei, że to złagodzi oburzenie dziewczynki. Nora, którą pamiętała Brenna z dzieciństwa była nieco mniej żywiołowa niż Mabel i znacznie bardziej nieśmiała, ale też interesowały ją rośliny, a z wyglądu Mabel bardzo ją przypominała. – Hm, to nie takie proste. Niektóre z roślin w tym ogródku są zaczarowane albo trujące. Poza tym łatwo niechcący coś zdeptać. Sama starań się nie wchodzić do niego bez potrzeby.
Zwłaszcza teraz, kiedy roślinność zaczęła szaleć. Chociaż w głowie Brenny powstała obawa, że teraz, kiedy Mab usłyszała, że do ogródka wchodzić nie wolno, będzie stawała na głowie, byleby tam wejść. – Jeżeli chcesz go obejrzeć, mogę spytać Dory, czy ci go nie pokaże, ale nie zmienił się specjalnie od ostatniego razu, kiedy go widziałaś.
Poza tym, że rośliny w ostatnich dniach zaczęły rosnąć jak szalone.
Brenna podeszła do dziewczynki i przykucnęła na trawie, utkwiwszy wzrok w kwiatku.
– Mówiąc szczerze, to nigdy nie widziałam takiego kwiatka. Nie wiedziałam, że takie gdzieś tutaj rosną.
W pierwszej chwili myślała, że Gałgan dobrał się jakoś do ogródka Dory, i że Crawleyówna zabije za to Brennę – bo przecież nie biednego psa. Szybki rzut oka na furtkę i ogrodzenie wskazywały jednak na to, że te pozostały nienaruszone… Za to pannę Longbottom zmroziło nieco, kiedy zauważyła, że rośliny, których, mogłaby przysiąc, jeszcze wczoraj tutaj nie było, porosły częściowo ogrodzenie.
Może lepiej nie puszczać Mabel do ogrodu samej.
– Możemy sprawdzić w atlasach przyrodniczych albo zapytać potem Franka, czy go nie rozpozna – stwierdziła, podnosząc się. Nie patrzyła już jednak na kwiatka ani na Mabel, a podejrzliwym spojrzeniem mierzyła rośliny.
Może to ogrodzenie było dobrym pomysłem nie tylko po to, by bronić rabatki przez psami…


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Sztafaż
wiek
7
sława
—
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
Przedszkolak
Przeciętnie wysoka (125 cm), jak na swój wiek siedmiolatka o prostych blond włosach za ramiona i niebieskich oczach. Jej włosy są zazwyczaj rozpuszczone, a ubrania kolorowe. Często można ją spotkać w towarzystwie swojego srebrno-białego maine coona Karla. Ona wygląda sympatycznie. Kot już nie za bardzo.

Mabel Figg
#8
27.03.2024, 05:03  ✶  
– No dobrze – ustąpiła, a jej oburzenie zniknęło, jak za sprawą magicznej różdżki. To znmaczy i tak uważała, że przypominała mamę bardziej, niż tylko ze względu na swój wygląd, ale nie miała ochoty kłócić się, aż tak z ciocią.
– Trujące? Ale tak, że psom mogłoby się coś stać? – spytała, przejęta potencjalnym zagrożeniem zdrowia psiaków. Może jednak lepiej było, że ogródek był zabezpieczony, nawet jeśli przez to i ona nie mogła do niego wchodzić. – Na pewno jest dobrze zabezpieczony? Jesteście pewne? – W tym momencie Mabel gotowa była nawet sama stać przed furtką ogródka, byle tylko upewnić się, że na pewno żaden pies nie dostanie się do środka.
– Bardzo chętnie! – odparła, bo no cóż... Może zaakceptowała powody, czemu do ogródka wejść nie powinna, ale skoro ciocia sama to zaproponowała...
Kwiatek był zdecydowanie bardzo ładny.
– Myślisz, że możemy odkryć nowy gatunek rośliny? – Ale to by było fajne! Pewnie zostałaby w ten sposób najmłodszą zielarką w historii, co brzmiało fajnie, nawet jeśli zielarstwo nieszczególnie ją interesowało. – Dobra. To chodźmy! – W sumie sprawdzenie jej w atlasie też brzmiało fajnie. Nawet jeśli wolałaby coś odkryć. – Ciociu? Wszystko dobrze? – Zerknęła na ogrodzenie marszcząc brwi. – – Hm... Wydaje się być bardziej... Duży?
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#9
28.03.2024, 17:30  ✶  
- Pewnie gdyby zjadły niektóre rośliny... to tak - powiedziała Brenna, trochę niepewnie. Zielarstwo i wiedza przyrodnicza nigdy nie były jej dobrą stroną. Wiedza Longbottom w tym zakresie oscylowała gdzieś w okolicach tej, jaką mieli przeciętni absolwenci Hogwartu. Nie chciała więc skłamać, ale kojarzyła mgliście, że niektórych roślin nie było wolno dotykać nawet ludziom, więc nie musieli - Ale nie martw się, po tym, jak ostatnio Gałgan, bo prawie na pewno to był on, może w asyście Ponuraka, przekopał grządki, więcej tam nie wejdą - uspokoiła Mabel na wszelki wypadek. Płot i zaklęcia powinny być skuteczną osłoną.
Powinny.
Tylko czy rośliny na pewno jakoś ich nie pokonają?
Ostatnio zdawało się, że chwasty jakoś bardziej się plenią, a Brenna nie zwracała na to większej uwagi, ale ten kwiatek, przyniesiony przez Gałgana i dziwny rozrost roślin w ogródku trochę ją zdziwiły.
- Tak, królowo, wszystko dobrze - zapewniła pośpiesznie, odrywając spojrzenie od zarośniętego ogrodzenia i skupiając wzrok na Mabel. Uśmiechnęła się, skrywając niepokój, który ją ogarnął. Musiała zapytać o to Dorę. Może te rośliny powinny rosnąć w ten sposób?
- Zastanawiałam się właśnie, czy Dora nie użyła jakiegoś specjalnego nawozu - stwierdziła, wyciągając ku Mabel rękę. Nagle pomyślała, że poczuje się nieco pewniej, zabierając dziewczynkę dalej od tego miejsca, gdzie rosły magiczne rośliny w takiej liczbie. I że trzeba będzie wymyśleć coś, co odciągnie uwagę małej Figgówny od obiecanej wizyty w ogródku. - Teraz? Nie chcesz zjeść najpierw kanapek? - zapytała, a kąciki ust drgnęły jej, tym razem w znacznie bardziej szczerym uśmiechu. Akurat tę chęć robienia wszystkiego od razu mogła doskonale zrozumieć...


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Sztafaż
wiek
7
sława
—
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
Przedszkolak
Przeciętnie wysoka (125 cm), jak na swój wiek siedmiolatka o prostych blond włosach za ramiona i niebieskich oczach. Jej włosy są zazwyczaj rozpuszczone, a ubrania kolorowe. Często można ją spotkać w towarzystwie swojego srebrno-białego maine coona Karla. Ona wygląda sympatycznie. Kot już nie za bardzo.

Mabel Figg
#10
30.03.2024, 04:42  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.03.2024, 04:45 przez Mabel Figg.)  
– To dobrze – odparła wyjątkowo przejęta, czując ulgę na zapewnienia cioci, że psy są bezpieczne. Rzuciła nieufne spojrzenie w stronę ogródka. Po co w ogóle hodować rośliny, które mogły zaszkodzić zwierzętom? Czy to nie powinno być jakoś karalne?
– Specjalny nawóz? Dlatego tak rośnie?– spytała. Tak. To miało sens. Przypomniała jej się kiedyś jedna klientka klubokawiarni jej mamy, która wpadła tam zadyszana, twierdząc, że potrzebuje dwóch cynamonowych bułeczek na uspokojenie, bo cały dzień spędziła próbując opanowac swoje pomidory po tym, jak zaczeły nagle rosnąć, gdy użyła nowego nawozu. – A może to jakiś efekt uboczny tych zaklęć ochronnych? Albo Gałgan przyniósł wtedy podobny kwiatek i ten kwiatek sprawił, że tak wystrzeliły? – zasugerowała, najsensowniejsze rozwiązania, które przyszły jej do głowy. Szkoda, że Karla z nią nie było. Pewnie sam podrzuciłby jakieś rozwiązania. No ale ciocia powiedziała przecież, że wszystko jest w porządku i o ile Mabel już doskonale wiedziała, że dorośli czasem tak mówią, gdy chcą się czymś martwić sami bez niej, to akurat o to cioci dzisiaj nie podejrzewała. W końcu to były tylko rośliny, a one musiały się zająć tajemniczym kwiatem.
Kanapki? Teraz? A kto by myslał w tym momencie o kanapkach?
– Przecież to nie tosty. Nie wystygną.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (1609), Mabel Figg (875), Pan Losu (62)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa