adnotacja moderatora
Rozliczono - Brenna Longbottom - osiągnięcie Badacz tajemnic IV
Warownia
– Mabel?!
Brenna zostawiła Mabel, tego wieczora odwiedzającą Warownię, samą na dosłownie trzy minut – pozwoliła jej wyjść pierwszej do sadu na huśtawkę, kiedy sama kończyła przygotowywać kolację, składającą się z wielu kolorowych kanapek. Gdy skończyła, poprosiła skrzatkę, by zaniosła Erikowi jego porcję do pokoju, a sama z tacą z kanapkami, szklankami i dzbankiem wypełnionym kompotem jabłkowym wyszła na zewnątrz. I cóż, jak się okazało, te trzy minuty wystarczyły, aby Mabel znudziła się huśtawką.
Brenna nie dostrzegła dziewczynki ani na huśtawce drewnianej, ani na tej do bujania, zawieszonej na jednym z drzew. Nie było jej też w pobliżu długiego stołu, przy którym miały zjeść. Brenna rzuciła szybkie spojrzenie ku bramie, ale ta pozostawała zamknięta. Dobrze: szanse na to, że mała wyszła poza teren posiadłości, były niewielkie, ukłucie paniki, jakie nawiedziło Brennę na myśl o tym, że Mabel mogłaby włóczyć się sama Dolinie, w której przestało być bezpiecznie, ustąpiło. Ale w sadzie i ogrodzie, otaczającymi Warownię, nie brakowało miejsc, w których mógłby ukryć się cały tabun małych dziewczynek, nie mówiąc o jednej. Brenna wiedziała o tym doskonale, głównie dlatego, że jako dzieciak zwiedziła je wszystkie. Niekiedy znalezienie jej zajmowało dorosłym naprawdę bardzo wiele czasu.
Wahała się przez chwilę, ale ostatecznie, po szybkim przeglądzie możliwych kryjówek, odstawiła po prostu tacę na stół i sekundę później zamiast kobiety w sadzie stała wielka wilczyca o ciemnym futrze. Brenna zaczęła węszyć w pobliżu wejścia, próbując pochwycić trop – na szczęście na tyle świeży, że wyróżniał się pośród morza innych zapachów: psów Longbottomów, mocnych perfum matki, wody kolońskiej ojca i zapachu Erika, odkąd stał się wilkołakiem nieco nieludzkiego. Woń szamponu Mabel i zapach proszku, w którym uprano jej sukienkę, zaprowadziły Brennę na tyły domu. Na całe szczęście, dość szybko wypatrzyła chrześnicę.
– Co tu robisz, królowo? Jeżeli chcesz dostać się do ogródka Dory, to zabezpieczyła go zaklęciami, odkąd zwierzaki rozkopały rabatki – zawołała, kiedy zmieniła się z powrotem w człowieka. Wstała z klęczek i otrzepała krótkie spodenki z trawy, spoglądając na dziewczynkę.
!roślinywarowni
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.