- To wiem. - Przewróciła jeszcze oczami słysząc tę oczywistą oczywistość. - Tylko, nie podejrzewam, że tak łatwo jest znaleźć mugolskiego księcia, który byłby w stanie nacisnąć tę cegłę. - Przynajmniej ona jeszcze żadnego nie spotkała na swej drodze, bo jasne mugolaków znała wielu, ale skąd w tej bajce książę? Czuła, że ta rozmowa jest ta bardzo abstrakcyjna, że coraz bardziej się w niej gubiła i tak naprawdę nie widziała żadnego sensu, dziwne to było.
- Bo wyglądasz, jakbyś wyszedł przed chwilą z więzienia, albo uciekł z jakiejś sceny w trakcie występu. Nie pasuje do ciebie słodkie. Słodkości są nudne, bywają bardzo mdłe, a ty sprawiasz wrażenie kogoś kto nie lubi nudy, tylko potrzebuje więcej doznań. - Smakowych. Tego nie dopowiedziała, bo zgubiła się już w tym, o czym rozmawiali. Miała wrażenie, że ta dyskusja już dawno przestała dotyczyć jedynie jedzenia i mogła była zostać odebrana w różny sposób.
- Nie chciałabym być po drugiej stronie, z dwojga złego cieszę się, że to ja mogłam wybierać. - Nie znosiła rywalizacji i bardzo mocno by przeżywała ewentualne odrzucenie i przegraną, jako wybierająca znajdowała się na lepszej pozycji, tak czy siak przecież czekała na nią nagroda, o której nie wiedziała od samego początku.
- Udało ci się ich rozbawić? - Uniosła brwi i wpatrywała się w niego dłuższą chwilę, była ciekawa, czy dostał to, po co tam poszedł, czy spełnił swój cel. Jeśli tak to dobrze, a jeśli nie to trudno. - Też mnie trochę zdziwiła ta nagroda, ale im dłużej o niej myślę, tym bardziej mi się podoba ta wizja wycieczki do Paryża. - Flynn miał w sobie coś, co ją ciekawiło. Nie spotkała wielu osób, aż tak bardzo ekscentrycznych jak on podczas swojego krótkiego życia. Nawet cieszyło ją to, że to właśnie z nim pojedzie do tej Francji, bo brakowało jej spontaniczności, a on bez obrazy nie wyglądał na kogoś, kto myślał nad konsekwencjami swoich działań, wydawał się być jej przeciwieństwem i chyba to ją bardzo mocno w nim fascynowało, bo zawsze zastanawiała się nad tym, jak można tak żyć. Ona dosyć szybko musiała dorosnąć, więc trochę młodzieńczych lat uciekło jej przez palce, może to był moment, w którym chociaż trochę to nadrobi.