• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 6 7 8 9 10 … 16 Dalej »
[02.04.1959] double trouble | Mille & Ger

[02.04.1959] double trouble | Mille & Ger
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#11
30.03.2024, 22:16  ✶  

Yaxley nie trzeba było dwa razy powtarzać, była prostym człowiekiem, słyszała prośbę, szczególnie z ust przyjaciółki to wykonywała ją od razu. Nie zastanawiała się nawet nad tym, czy było to logiczne, po prostu jebła, jak zawsze. To akurat umiała zrobić, co jak co, ale wszelkie napierdalanie przychodziło jej bez mniejszego problemu.

Nie była teoretykiem, praktykowała napierdalanki od lat, mało kto mógł dorównać jej sprawności fizycznej, nawet jej bracia mieli z tym problem.

Może nie było to rozsądne, kto normalny bowiem bez mniejszego oporu przyjebałby przyjaciółce w twarz? Nie można było na pewno powiedzieć o Ger, że była rozsądna, bez żadnego zastanowienia, jak zawsze podeszła do tej sytuacji. Wiedziała, że istnieją osoby, które lubiły w ten sposób odreagowywać, może dlatego, że sama była jedną z nich.

Nie mogła sobie pozwolić na pełny popis siły, bo jeszcze przypadkiem zgniotłaby Thunder, a tego zdecydowanie nie chciała, mimo wszystko było w tym nieco rozsądku, choć pewnie nikt normalny by się w tej sytuacji nie doszukiwał go ani grama.

Sięgnęła po jej papierośnicę bez słowa, nie miała z tym mniejszego problemu, gorzej zareagowała na to, co zrobiła później, bo jebła jej w brzuch. - Kurwa, sama chciałaś, żebym ci przyjebała, nie będę się z tobą tłuc, wolę się napierdalać z ślizgonami. - Odsunęła się o kilka kroków, żeby nie dać jej możliwości kolejnego przyjebania, jeśli tak się zdarzy, to będzie musiała ją spacyfikować.

constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#12
01.04.2024, 15:41  ✶  
Prychnęła w odpowiedzi, dziko, w niezgodzie na przerwanie zabawy, która w sumie nie była dla niej zabawą tylko koniecznością. Buzowało w niej, rzadko kiedy wiedziała kiedy odpuścić, ale ostatecznie dziś nie był ten dzień który kosztowałby ją zapewne zęby. Dziś był dzień, w którym wygrała nikotyna.

Sięgnęła po fajki i drżącymi rękami odpaliła sobie kolejnego w swoim życiu i z pewnością nie ostatniego papierosa.

– Pierdoleni, nienawidzę tych obślizgłych gadów – burknęła pod nosem i podeszła dwa kroki, żeby oddać Ger papierośnicę. Zaciągnęła się mocno i choć jej ręce przestały drżeć, że to cały czas podrygiwała nogą. Docierała do niej świadomość, że wystarczyłoby, żeby w tej całej zaczepce ojca wymienić na brata, a zmasakrowałaby twarz tego dzieciaka. Problemy z agresją, dobre sobie.

– Czasem żałuję, że nie jestem pałkarzem, bo bym przynajmniej miała okazję jakoś nie wiem... Na legalu przy wszystkich im jebnąć. – Aspiracje zawodowe Mildred przeszkadzały jej zdecydowanie w spontanicznym i nieskrępowanym wyrażaniu siebie. Nawet nie pytała Ger czy ją przygarnie po Hogwarcie czymkolwiek zamierzała się zajmować, nie było opcji, żeby Moody nie przyjęli do Brygady Uderzeniowej, żeby nie mogła być blisko swojego brata.

– Przeszła mi kompletnie ochota na te miotły, może chodźmy na to piwo? – zaproponowała kopiąc kamienie kompulsywnie.
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#13
02.04.2024, 15:29  ✶  

Yaxley sama często wybierała przemoc, tyle, że wiedziała wobec kogo powinna ją stosować, odpalała się często za szybko, za bardzo, ale nie mogła przy tym pozwolić na takie reakcje, bo wiedziała, jak może się to skończyć. Nie chciała uszkodzić na stałe nikogo ze swoich bliskich, nie wybaczyłaby sobie tego, a w jej przypadku naprawdę niewiele było do tego trzeba. Była większa od praktycznie wszystkich osób, które znała, miała też zdecydowanie więcej pary w rękach, musiała się pilnować, nauczona doświadczeniem postawiła więc tutaj granicę.

- Nie jesteś jedyna, oni umieją wkurwić. - Sięgnęła po szluga i wsadziła go sobie do ust. Odpaliła go swoją srebrną, mugolską zapalniczką Zippo, zaciągnęła się dymem głęboko, przyjemnie łaskotał ją w płuca, uwielbiała ten cholerny nałóg.

- Jako szukająca możesz udawać, że ich nie widzisz i bardzo zwinnie zepchnąć z miotły. - Może pałkarze faktycznie mieli nieco prostsze zadanie, jednak każdy na boisku mógł przyłożyć przeciwnikowi, zawsze znajdzie się ku temu okazja, na przyszłym meczu na pewno z niej skorzystają.

- Spalmy i chodźmy na piwo, nie chce, żeby znowu ktoś doniósł do mojego ojca, że jaram, będę musiała wysłuchiwać litanii o tym, że jako łowca powinnam potrafić się schować. - Piwo zawsze było wybornym pomysłem.

constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#14
02.04.2024, 15:42  ✶  
Mina Mildred zdawała się przez moment nieobecna, ale tak naprawdę kontemplowała sugestię Geraldine rozważając (o dziwo!) wszystkie za i przeciw. To było ryzykowne, brat nigdy by nie pozwolił jej na coś takiego... w sensie, on by po prostu wiedział, że Mills doskonale ma oczy dookoła głowy, jej rozpierzchnięta uwaga na wszystkie strony przydawała się w łapaniu złocistego gówna. Ale teraz go nie było. Teraz to mógł rzeczywiście być nieszczęśliwy wypadek. Ta wizja nagle okazała się nader kusząca i wykrzywiła twarz brunetki w nieprzyjemnym uśmiechu. Ziarno zostało zasiane, a fajnie czasem było pograć brudno. No... brudniej niż zwykle.

Zawsze też pozostawała opcja ustawienia się tak, żeby to pałkarz przeciwników jebał w nią tłuczkiem i przypadkiem kosił swoich. Niestety śliscy mieli całkiem niezłych zawodników na tym stanowisku.

Wdeptała peta w piasek i skinęła głową.

– Twój stary, chociaż suszy Ci tę głowę. Ja dla swojego zaistnieje chyba dopiero w momencie, kiedy jakiś pojeb mnie zaszlachtuje i rozsmaruje flaki na wycieraczce biura. A i tak nie mam gwarancji, może akurat jakaś inna sprawa będzie ciekawsza. – Cóż dzieciaki nigdy nie były na liście priorytetów, która przydarzała się w małżeństwie. Tak przynajmniej interpretowała to nastolatka. Jakby była sierotą, choć formalnie wciąż nie przysługiwała im renta po zmarłym ojcu. Służba go zeżarła, ale wciąż był na liście płac, nie chciał zdechnąć.

Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#15
02.04.2024, 15:55  ✶  

Ger nie miała problemu z tym, żeby grać nieczysto, zresztą, kiedy przeciwnikami były te śliskie kurwie, samo się o to prosiło, bo oni również nie należeli do tych, którzy specjalnie przestrzegali zasad. Dlaczego mieliby być gorsi? Tak to przynajmniej będą miały możliwość, aby skutecznie utrzeć im nosa, do tego przy wszystkich, czy to nie była piękna wizja? Chłopcy z drużyny na pewno nie będą mieli nic przeciwko temu, znała ich na tyle, że wiedziała, że kilkoma ładnymi słowami będzie można ich łatwo przekonać, no, może poza Ericzkiem, który od zawsze wykazywał jakieś dziwne poglądy, co do grania fair play, ale on przecież nie będzie musiał o niczym wiedzieć.

Ich rodzice mieli zupełnie różne podejście do wychowywania swoich dzieci. Czasem trochę zazdrościła Mills tego, że nikt nie suszył jej głowy. Ona wiecznie musiała wysłuchiwać uwag ze strony rodziców, szczególnie matki, że nie wypada się tak zachowywać, że powinna przestać nosić szmaty, być elegancka i opanowana, sranie w banie, które do niej nie docierało. Wolała ojca, on przynajmniej nie miał problemu z tym, żeby zaakceptować to, w którą stronę chciała iść, a nawet był kurewsko dumny z tego, że tak dobrze sobie radziła.

- Nie mamy wpływu na naszych starych, a szkoda. - Co innego mogła powiedzieć, próbowała zrozumieć to, jak wyglądało życie Thunder, ale wcale nie było to dla niej takie proste, bo pochodziły z zupełnie innych światów, Ger zdecydowanie miała prościej, ale próbowała robić co mogła, żeby Mills nie czuła tej różnicy, zresztą raczej nie dawała jej powodów do tego, żeby w nią wątpiła.

Yaxley strzeliła niedopałkiem przed siebie, licząc na to, że zgaśnie po drodze. Jak nie to trudno, najwyżej coś spłonie. - Dobra, koniec tego pierdolenia, piwo się samo nie wypije.

constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#16
05.04.2024, 19:49  ✶  
Burza przyszła i burza poszła.

Takie było prawo natury.

Milles już niemal nie pamiętała o tym co się wydarzyło, choć przyjdzie pewnie taki moment dziś, albo jutro, albo za kilka dni, kiedy zamiast śnić będzie z otwartymi oczyma patrzeć się w strzelisty sufit dziewczęcego dormitorium i rozpamiętywać twarz wprasowaną w chodnik. Będzie śnić sen o kolanie łamiącym kruchy kark, o rozdeptanym wężu niepozostawiającym krwi.

Teraz jednak piwo. Przyjemne oderwanie. A kto wie, może pod ladą dostaną troche łychy. Byłoby miło rozgrzać się, wiosna w Szkocji dalej przecież była piździwicą.

– Co myślisz o tym nowym pałkarzu tak przy okazji? Isaac? Tak ma na imię prawda? – Mildred rzuciła lekko o swoim koledze z roku, którego znała od sześciu prawie lat. Nie był Alastorem, nie był jej stadem, więc miała go wcześniej tak głęboko w dupie jak to tylko możliwe. Nie dosłownie oczywiście. – Myślisz, że jest Żydem? Ciekawe czy ma ściętego kutasa. Jak to się nazywało? Nie obciąganie tylko to drugie... obrzozanie? – skrzywiła się, bo i to słowo zdawało się nie być tym, którego szukała pośród wielu, wielu słów unoszących się gdzieś dokoła. – Nie, to też bez sensu, co brzoza miałaby do tego... Anyway, jak myślisz? Ma ściętego czy nie ma? – ręce utkwiła głęboko w kieszeni, spoglądając z zaciekawieniem na Ger.

Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#17
05.04.2024, 20:04  ✶  

Nie wydarzyło się nic nadzwyczajnego. Dzień, jak każdy inny, dzień bez kłótni dniem straconym, przynajmniej dla Yaxley. Jej też się czepiali, może nie tym razem, chociaż wiedziała, że te słowa potrafią wracać, sama często zastanawiała się, czy faktycznie coś jest z nią nie tak, bo jej wygląd wzbudzał kontrowersje delikatnie mówiąc. Babochłop, olbrzymka, paskuda, potwór wiele słów padało. Nic nie znaczących, niby nic. Ona przywykła do walki mieczem, nie słowem, niestety.

Alkohol by się przydał, lubiła go bardzo, powątpiewała jednak, żeby stary barman, który miał dzisiaj zmianę zdecydował się im go nalać. Mogłoby z tego wyniknąć coś większego, a szkoda, bo wiedziała, że nie ma nic lepszego na ukojenie nerwów. Pozostawało napić się kremowego piwa i udawać, że smakuje inaczej. Niedługo wakacje, będzie mogła raczyć się trunkami z ojcowej piwnicy.

- Bagshot? - Rzuciła. Zmrużyła oczy, żeby pomyśleć, co właściwie myślała. Musiała się nad tym dłużej zastanowić. Nie pasował jej do drużyny, nie, że go nie lubiła, bo trzymali się w końcu razem, ale drużyna zdecydowanie nie była jego miejscem.

- Nie myślę na pewno o jego kutasie. - Zaczęła, bo Mills poszła w zdecydowanie innym kierunku. - Nie zastanawiałam się nad tym, jebie mnie, czy jest Żydem, czy nie Żydem tak naprawdę. - Tak samo, jak jebało ją to jaka krew płynie w czyich żyłach. - Wiesz, że miałam możliwość to sprawdzić? W zeszłym roku chciał, żebym z nim poszła na randkę. - Roześmiała się przy ostatnim słowie dość nerwowo. - Ścięty, czy nie ścięty na pewno go używa, bo te laski łaszą się do niego jak kotki w rui. - Miał więc prawo korzystać z okazji.

constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#18
12.04.2024, 21:10  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.04.2024, 21:13 przez Millie Moody.)  
– Tak? Nie zauważyłam. – przyznała całkiem uczciwie, bo interesowały ją laski lepiące się do absolutnie zupełnie innej osoby. Ale to już nie było istotne w ostatecznym rozrachunku i nagle kwestie penisa Bagshota zeszły na dalszy plan, gdy w końcu obie panny dotarły do swojej ulubionej miejscówki.

Tematów był zawsze sporo. Przez konkretne omówienie strategii na następny mecz (z czego połowa poszłaby do śmieci), bo najnowsze szkice Mildred z wyciągniętego z kieszeni na dupie szkicownika. Szkicownik był jej ulubioną ucieczką, zwłaszcza w kozie, do której tak często trafiały. I było w nim zaskakująco dużo chmur i zaskakująco dużo dłoni. Nie potrzeba było dużo czasu, by zebrali się całą paczką, śmiali się i plotkowali, knuli w beztrosce młodzieńczego wieku.

Do takich momentów lubiła wracać w bezsenne noce, wiele lat później. Do chwil kiedy świat był zdecydowanie prostszym miejscem w którym największym problemem był fakt, że brat ukończył szkołę trzy lata za szybko...

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Geraldine Greengrass-Yaxley (2429), Millie Moody (2058)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa