• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 6 7 8 9 10 … 16 Dalej »
[21.07.1971r.] Another!

[21.07.1971r.] Another!
Kolorowy ptak
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Neil Enfer
#1
13.03.2024, 23:37  ✶  
PUB W NIEMAGICZNYM LONDYNIE

Przewrócił oczyma, wbijając spojrzenie w jakiś martwy punkt na ścianie. Kolejny głupi żart. Żeby jeszcze był oryginalny, ale nie był, ale nie, słyszał dokładnie taki sam dziesięć minut temu od innego kolesia. Pijani ludzie powinni być kreatywni, nie mieć hamulców, a tu wszystkim zżerało szare komórki.
Podskoczył w miejscu, czując ból kiedy oberwał ścierką w bok. Od razu spiorunował wzrokiem szefa, który jak zawsze czepiał się go.
-Zachowuj się i polewaj szybciej.-fuknął na niego już drugi raz tego wieczora. Wiedział, że na pewno będzie kolejny raz, pytanie kiedy. Zmarszczył nos, ale grzecznie uśmiechnął się do kolejnego pijaka przy barze, co myślał co zamówić. Poprzednie trzy razy też się tak zastanawiał, i za każdym razem kończyło się na tym, że alkoholi zwyczajnie stał, opierał się o blat i gapił się na niego, dopóki sam mu nie zaproponował czegoś innego niż poprzednim razem pił. Mieszanie alkoholi, to nie jest najlepszy pomysł, dlatego mu ją zaproponował, licząc na słabe zakończenie jego nocy. Był creepy i gdyby miał normalnego szefa, poprosiłby go wywalenie chłopa z baru, ale nie mógł.
Chwycił szybko wszystkie brudne kufle, zaniósł na zaplecze. Nie było go może pięć dziesięć sekund i już kolejni klienci zaczęli się dobijać i domagać alkoholu z zagryzką. Piątkowe wieczory nigdy nie były łatwe, ale niedługo miał się zacząć w telewizji mecz, to powinno być nieco spokojniej, gdy wszyscy skupią swoją uwagę na pudełku z ruchomymi, kolorowymi obrazkami.
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#2
16.03.2024, 21:39  ✶  

To był paskudny wieczór i o dziwo pogoda niewiele miała z tym wspólnego. Chociaż lekka mgła już się zbierała, jak zawsze na tym przeklętym lądzie. Czasem miał tego dość, ale nieraz na wyjazdach tęsknił do tej mistycznej atmosfery, która mimo wszystko miała dla niego coś swojskiego w sobie. Teraz jednak co innego chodziło mu po głowie, a dokładniej stwierdzenie, że nie wie, co ma zrobić.

Spojrzał na kufel w swojej ręce. Podobno tonący chwyta się brzytwy. Czy to była jego brzytwa? Jakby się uparł, to się nią... nieważne.

Felician podniósł na bar wzrok ciężki od dręczących go myśli. Z boku może wyglądał, jakby miał już dość picia i zaraz miał zasnąć, ale wystarczyło wpatrzeć się dokładnie, by zauważyć, że to nie do końca tak. Tylko kto by się tutaj przyglądał komukolwiek? Może jakiś podejrzany typ, może kieszonkowiec albo oszust, może ktoś taki jak Hollow, który przecież od dłuższego czasu sączył to jedno piwo i śledził ludzi znudzonym wzrokiem. Teraz wreszcie się skończyło, a on chyba faktycznie miał dość swojego zajęcia.

Wstał od swego stolika na uboczu i podszedł do lady, by usiąść na stołku i z nieco za dużym rozmachem odstawić kufel na blat. Nie planował tego, pewnie by go to zmieszało, gdyby nie przyjemna podszewka alkoholu.

— Daj mi coś mocniejszego — rzucił do chłopaka, który właśnie wrócił z zaplecza. Zignorował przy okazji kompletnie starszego typa, który chyba łasił się na ten sam wolny stołek, ale nie zdążył do niego dotrzeć i teraz mamrotał coś pod nosem. Felician dobrze go słyszał, pewnie większość osób słyszało, ale doskonale udawał, że jest inaczej. — Współczuję — dorzucił nieco ciszej, kiedy chłopak do niego podszedł. W tym jednym słowie całkiem dobrze wyczuwalna była ironia, zapewne widział sytuację ze ścierką i być może dlatego nawet nie spojrzał na barmana, nawet jeśli ten się do niego odezwał.

Kolorowy ptak
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Neil Enfer
#3
18.03.2024, 02:31  ✶  
W myślach pojawiło się kolejne przekleństwo kiedy usłyszał znów trzaśnięcie kufla o blat. Kolejny pijany chłop, co wyżej sra niż dupę ma? Obrzucił mężczyznę znużonym spojrzeniem pod tytułem ,,Gadaj czego chcesz". No i zamówienie dostał nawet o nie nie pytając. Westchnął, ale uśmiechnął się milutko, widząc kątem oka szefa, co rzucił mu ostatnie spojrzenie i wrócił zajmować się zapisywaniem co muszą domówić. Wlał więc do kieliszka whisky i przysunął ją mężczyźnie, zaraz unosząc brew na jego komentarz. Co to za empatia?
-Życie.-wzruszył ramionami, chwytając ścierkę i korzystając z dosłownie kilku chwil odpoczynku kiedy coraz więcej ludzi zaczynało poświęcać uwagę na telewizor i żywe rozmowy przedmeczowe z towarzyszami.-Nie wmówisz mi, że masz lepszego szefa, niż ja.-westchnął, odrzucając szmatę i przestawiając kufle, zaraz na szybko łapiąc solonego precla z paczki i pakując go sobie do ust. Szef tego nie widział, a pijany zamawiający ni jak się nie doliczy czy ilość w misce jest odpowiednia.-Coś cię gryzie? Nie wyglądasz jakbyś przyszedł tu oglądać mecz. I czy byłeś tu wcześniej? Mam wrażenie, że ciebie kojarz...-urwał, odchodząc na kilka krótkich chwil, aby polać parce koleżków, co debatowali zawzięcie na jakiś bełkoczący temat. Podał im kufle i wrócił do przybitego w pewien sposób faceta.
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#4
26.03.2024, 18:06  ✶  

Widział dobrze spojrzenie kelnera i nie dziwił się ani trochę, chociaż drobne uczucie niesprawiedliwości i tak zagościło gdzieś w środku. Rozwaliło się na kanapie i czekało tylko na okazję, by zacząć krzyczeć o atencję, nienawidził tego. Dlatego też skupił się na chwili nieco bardziej bieżącej, na wrednym właścicielu lokalu i wystawie trunków za ladą. No i na chłopaku, który oczywiście powitał go uśmiechem, bo jak to tak inaczej do klienta, co pieniądze przyniósł. Tego też nienawidził, choć nie aż tak bardzo, jak chodzenie krok w krok za kimś, kto ogląda sklepowe regały.

— Ano życie — przyznał mu i upił whisky. Na jego kolejne słowa uśmiechnął się pod nosem, bardzo ironicznie. — No nie mam... właśnie na niego patrzysz — rzucił, choć nie była to cała prawda. Niemniej, bycie wolnym strzelcem to wciąż brak jednoznacznie określonego szefa. Tylko dokąd go to zaprowadziło?

Zerknął na chłopaka, na telewizor, gdzie coraz więcej się działo, a potem wzruszył ramionami i upił złocistego alkoholu ze szklanki.

— Na... — Urwał i poczekał, aż ten wróci, co było w zasadzie miłym zaskoczeniem, bo chyba nie gadał dla samego gadania. — Nawet gdyby to był dobry dzień, to nie przyszedłbym na żaden mecz. Nie obchodzą mnie — wyjaśnił i umilkł na chwilę. — Powiedzmy, że od dwóch dni... nie, trzech... świętuję... — Odwrócił wzrok na szklankę. — Rocznicę decyzji, która spieprzyła mi życie — dodał pochmurnie i ponownie upił alkoholu.

Kolorowy ptak
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Neil Enfer
#5
26.03.2024, 22:05  ✶  
No i zrozumieli się, bardzo dobrze. Widać i jeden i drugi dostali kiedyś po dupie, choć prawda taka, że kto niby na tym świecie nie dostał? Po niektórych jednak spływało to jak po kaczce, a po innych... No właśnie.
Uniósł brew na jego słowa.
-Hm. Nie wydaje się być taki zły, ale często wilk w owczej skórze chodzi.-nie chciał go obrazić, ale tak otwarte prawienie komplementów gdy niby niespecjalnie miał ochotę na rozmowę. Nie miał? A jednak ciągnął ją dalej.
Chwila przerwy w rozmowie była odświeżająca, szczególnie, że mężczyzna kontynuował. Dziwne, myślał, że zamilknie lub pójdzie do stolika. No, ale dobra, nie miał nic przeciwko.
Zerknął na tłum zbierający się przed telewizorem, czemu towarzyszyło szuranie krzeseł, przepychanie się i burknięcia niezadowolenia czy właśnie zadowolenia, że kolega może siedzieć obok.
Skinął nieznacznie głową na jego słowa. Tak, sport i dla niego nie był jakoś mocno interesujący ani ten mugolski ani ten magiczny. Przechylił lekko głowę na świętowanie, a później uniósł brwi na wyznanie jakiego się nie spodziewał. Oczekiwał kłamania, czy bełkotu chcącego się tylko upić faceta.
-Zdradziłeś ją czy jej zaufałeś?-i to i to mogło być błędem, pytanie o którym mówi. A może mowa o czymś zupełnie innymi i sam pędząc za miłością zakłada, że inni też mają problemy jedynie tego typu.
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#6
27.03.2024, 02:07  ✶  

Nie zamierzał się na niego oburzać, na pewno nie za tak barwne porównanie. Widać było, że nie ma do czynienia z prostakiem i należało to docenić, bo nie wiadomo kiedy znowu trafi na kogoś, z kim można by normalnie słowo zamienić. Poza tym, to nawet prawie był komplement. Wilk to piękne zwierzę i niebezpieczne zarazem. Mógłby być wilkiem, mógłby zjeść swoich przeciwników, ale nie, życie było o wiele bardziej złośliwe, a Hollow był tylko wróbelkiem i go nawet bez kartofelka.

— Mhm, dobrze by było. — tego faceta od baru też hy wilkiem nie nazwał. To był zwykły baran, a może nawet świnia. Pewnie nie powinien go tak oceniać, ale jakoś nie miał szacunku do kogoś, kto sam nie szanuje swoich pracowników. Ludzi, którzy poświęcają swoje nerwy, czas i umiejętności po to, żeby ten nie musiał tyrać ze wszystkim sam i miał czas na życie. Abstrahując od tego, że musieli to robić, by płacić podatki. Taki to właśnie mieli paskudny system społeczny.

Piwo zostało nalane, a jego towarzysz rozmowy wrócił. Felician był już wtedy po paru głębszych łykach whisky, która powoli zaczynała opóźniać jego wzrok, co zawsze wydawało mu się wyjątkowo zabawnym objawem.

Słysząc pytanie, prychnął cicho.

— Zaufałem... wielu osobom — wymruczał i pociągnął ze szklanki. — Jej też. Byłem naiwny. Ale to tak w cholerę... I wiesz co? — Westchnął i odłożył pustą szklankę. — Nalej mi jeszcze. Ale nie to chciałem mówić. Wiesz, nigdy nie ufaj komuś, kto ci grozi. Nieważne czym. Prędzej czy później to zrobi... Przy pierwszej sposobności... — wymruczał i było czuć w jego głosie jakiś jadowity wyrzut. Nie bardzo patrzył na kelnera, ciężko więc stwierdzić, czy bardziej jest zły czy rozżalony, ale z pewnością rok czasu to było dla niego za mało. — No... a ty? — Dopiero teraz na niego zerknął. — Czemu pracujesz w tej norze?

Kolorowy ptak
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Neil Enfer
#7
27.03.2024, 02:57  ✶  
Ocenianie kogoś po krótkim spotkaniu polegającym tylko na obserwacji nie brzmiało jak coś poprawnego, zgodnego z moralnością, ale takie oceny ułatwiały życie. Ktoś trafi na twój zły dzień i wspaniała znajomość jaka mogła się narodzić idzie w piach nie mając nawet szansy się narodzić.
Choć co chwila obserwował zgraję przy telewizorze, to i tak skupiał się na słowach mężczyzny. Wiele razy się na kimś zawiódł? Wiedział, że jego samego dopiero to czeka, bo owszem, były rozczarowania, ale w czasem będzie ich więcej i będą potężniejsze. Kiedyś przyjdzie nieudana miłość, fałszywy przyjaciel. Liczył jedynie, że nie sięgnie po słodki smak zemsty.
Pokiwał głową i bez słowa nalał mu więcej. Oczywiście o zapłatę się upomni. Zmarszczył jednocześnie brwi słysząc jego słowa. Nie ufaj komuś kto ci grozi? To chyba brzmiało jak coś oczywistego? Tylko był już w takich sytuacjach i wtedy nie wydawały się takie jasne. Raz już zaufał i wybaczył, żeby znów oberwać. Chciał wierzyć innym, ale nie miał jeszcze wyczucia, kto jest godny zaufania, a kto nie.
-W innych miejscach mnie nie chcieli, dlatego.-podsumował.-Czymś za jedzenie i mieszkanie płacić muszę i nie jest tu aż tak źle. Czasem jest natłok, a czasem tak jak teraz...-rzucił spojrzenie w stronę zgrupowania, które z namaszczeniem wsłuchiwało się w głos komentatora.-Na pewno nie mam zamiaru zostawać tu na stałe.-dodał, popatrując w stronę zaplecza, czy aby szef tego nie usłyszy, bo jeszcze na miejscu by go zwolnił.-Znasz jakiś inny bar, w którym szukają chętnych do pracy?-zagadał żartem, chociaż gdyby padła jakaś sensowna propozycja, to może i by skorzystał, czemu nie, co mu szkodzi.
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#8
28.03.2024, 00:13  ✶  
Lubił takich kelnerów jak ten chłopak. Przyjemny w rozmowie i nie zadający zbędnych pytań, zwłaszcza o oczywistości. Nie robiący też z niczego problemów. Lubił takich ludzi. Chociaż czy mógł go do nich zaliczyć? O ile nigdy więcej się nie spotkają, to owszem. To właśnie była magia relacji międzyludzkich, wszystko stało pod znakiem zapytania, chyba że nastał definitywny koniec. A ten zwykle tworzyła śmierć. Nie żeby mu odbiło i zamierzał kogoś zabijać, ale to była całkiem interesująca dygresja.
Zerknął na Azjatę i pokiwał lekko głową. A to też było ciekawe, przedtem chyba nie zwrócił uwagi. Przyjechał? Rodzina mieszkała tu od pokoleń? Chyba nie wypadało pytać.
— To chyba jak wszędzie — wymruczał swoją odkrywczą uwagę i ponownie zajrzał do szklanki. — Chyba nie... Nigdy nie zwracałem na to uwagi... — Zmarszczył brwi w zastanowieniu, po czym wzruszył ramionami. — Ale jak kiedyś zobaczę, będę o tobie pamiętał — dodał z lekkim uśmiechem i pociągnął łyk whisky.
Zerknął na tłum przed telewizorem i aż zmrużył oczy w odpowiedzi na ich wrzask uwielbienia. Ewidentnie ktoś właściwy strzelił gola.
— Ja pierdolę... — skomentował Felician, nie bardzo przejmując się głośnością swoich słów, a być może powinien.
Jeden z kibiców odwrócił się ze zmarszczonymi brwiami.
— A ten co, naszych nie popiera? — warknął donośnie.
— Daj mi spokój. — Hollow machnął ręką i chciał wrócić do picia, ale facet aż wstał ze stołka.
— A jak nie, to co? Jankes pieprzony, nie chcemy tu takich! — odpyskował chłop i splunął na podłogę, gdzie odruchowo powędrowała wzrok Feliciana.
A więc z to Amerykanami grają.
— Jankesi nie istnieją od...
— Nie słyszałeś? Spadaj!
Facet zakasał rękawy, a Felician wyprostował się z wolna na stołku. Nie wiedział, co zrobić. Chyba nie chciało mu się wierzyć, że ktoś może chcieć się pobić o tak idiotyczny powód.
Kolorowy ptak
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Neil Enfer
#9
29.03.2024, 13:21  ✶  
Im mniej wiesz tym spokojniej śpisz i dłużej pożyjesz podobno, chociaż facet nie wyglądał na jakiegoś płatnego mordercę. Może właśnie w tym sposób? Jak nie będzie wyglądać, to nikt go podejrzewać o nich nie będzie, łatwiej zakradnie się do ofiary.
Niby rzucił żart, ale słysząc jego odpowiedź, która była całkiem na poważnie po kiwał głową.
-Dzięki. Póki co... będę tu czekać jakbyś coś znalazł.-rzucił, unosząc wymownie jedną brew. Nie liczył na faktyczną pomoc, to wszystko było w ramach niezobowiązującego żartu.
Krzyki i toasty się rozległy, wyczekując kolejnych zagrań. Nagły hałas kiedyś sprawiał, że się wzdrygał na wrzaski, ale teraz się do nich całkowicie przyzwyczaił i nawet z zaskoczenia go nie straszyły.
Szybko jednak jego uwagę zwróciła rodząca się sprzeczka. Spojrzał badawczo na jednego, na drugiego, licząc, że jakoś sprawa się uspokoi, ale nie, pijany, lekko łysiejący biznesmen, który oddaje się zezwierzęceniu po pracy nie chciał odpuszczać. Poirytowany rzucił szmatą w kąt blatu, wsparł się dłońmi o biodra.
-Evans, spokój, bo się skończy polewanie, jak cię Felicio na bruk wywali.-mówił głośno, ale dość spokojnie, mając w sobie jeszcze resztki cierpliwości. Wiedział, że nagłe przyciszenie na sali z pojedynczym krzykiem już przywołało do drzwi na zaplecze pracującego tu na zmywaku postawnego Włocha, który ciekawsko zaglądał do sali przez okrągłą szybkę w drzwiach, czekając na swoją chwilę chwały, na którą potem będzie mógł wyrywać Brytyjki, jaki to on silny i odważny, jak to dzięki niemu ten biznes żyje. A niech się chwali, jemu to nie przeszkadza.
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#10
01.04.2024, 16:04  ✶  

Będzie tu czekać. Chyba nie był przekonany do tych słów. Oczywiście, że był to żart ze strony żółtego. A czy ze strony Hollowa też, to już zostawało do dyskusji. On sam się nad tym nie zastanawiał, a właściwie to nie zakładał niczego konkretnego. Nigdy nie lubił tego robić, nawet w najbardziej trywialnych sytuacjach. Zbyt dobrze wiedział, że jego nastrój i zamiary mogą się łatwo zmienić, najłatwiej właśnie w szczegółach. Brak zobowiązań był wygodny, zawsze można było coś zmienić. Coś poprawić. A czy zamierzał tu wrócić z ofertą? To też nie było wykluczone.

Ich rozmowę przerwał podpity kibic, który ewidentnie nie chciał zejść ze swojej koleiny pokrętnej alkoholowej logiki. Hollow jeszcze za mało wypił na takie dyskusje.

— Sły... Co? — chciał odpyskować pijakowi, ale wtedy z ust barmana padło imię, którego zupełnie się nie spodziewał. Spojrzał zaskoczony na chińczyka i nie był pewien, czy powinien zaprzeczyć, czy może raczej przytaknąć dla bezpieczeństwa.

Evans wyraźnie się zawahał, zerknął na drzwi od zaplecza, na chłystka na stołku, na Neila i strzepnął niewidzialny brud ze swoich rękawów.

— Jego powinien wywalić — burknął, obracając się powoli z powrotem w stronę telewizora. — A ty mi to polej lepiej, a nie — dodał jeszcze i mruknął pod nosem coś, co mogło być jakimś kolejnym epitetem, ale szybko jego uwagę odwróciła kolejna akcja na ekranie, a jakiś kolega pociągnął go z powrotem na stołek.

Hollow zerknął na chińczyka.

— To było... ciekawe... ryzykowne — wymruczał, przez zasłonkę whisky i rozkojarzenia w ogóle nie zauważając swojej oczywistej pomyłki.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bard Beedle (1742), Neil Enfer (1723)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa