12.04.2024, 17:55 ✶
To co uchodziło, co nie uchodziło, co jest zbrodnią, a co nią nie jest, w opinii Florence Bulstrode mogło się nieco różnić od tego, jak do tych kwestii podchodzili inni. Na przykład za błędne oznaczenia na fiolkach z eliksirami najchętniej skazywałaby na ciężkie roboty fizyczne. Uważała też, że noszenie ubrań niedobranych odpowiednio kolorystycznie nikomu nie powinno uchodzić na sucho. Śmiecenie powinno być karane z całą surowością. Lista była długa i na pewno znalazłaby w zachowaniu Erika parę uchybień, gdyby w tej chwili nie zdawało się jej, że Erik jest bardzo przystojny, bardzo mądry i w ogóle z pewnością nigdy nie popełniał żadnych błędów.
Między innymi dlatego szła z nim w te przeklęte chaszcze.
– Jestem specjalistką od wszystkich urazów wywołanych zaklęciami. Klątwy to tylko część mojej specjalizacji. Zatrucia i obrażenia zadane przez magiczne zwierzęta to inna specjalizacja. Wątpliwe, aby ktoś tutaj spotkał smoka, natomiast prawdopodobne zdawało się, że może zetknąć się z nieprzyjemną magią – powtórzyła cierpliwie, tylko z powodu tegoż uwielbienia. Inaczej z pewnością westchnęłaby tylko, skomentowała, że Brygada Uderzeniowa musiała bardzo obniżyć kryteria awansu na detektywa i nawet nie wdawała się w żadne tłumaczenia, że jeżeli byli tu nieumarli, to prawdopodobnie i czarna magia. I że w ogóle, wolałaby być w tej chwili w szpitalu albo we własnym domu, i dlatego tak natarczywie dopytywała, czy ci nieumarli są, czy ich nie ma… Bo chwilowo tak bardzo lubiła Erika, że pobyt w Windermere nie wydawał się jej już taki straszny. – Amnestezjatorzy już kończą usuwać mugoli z terenu kempingu – odparła, chociaż przez moment się zawahała. Bo tym niby modyfikowano pamięć i odsyłano przedwcześnie z wakacji, ale może jednak kogoś przegapiono? Erik w końcu z pewnością miał dużo racji. Mimo to nie zgasiła różdżki, zbyt obawiając się, że za moment w ciemnościach wejdzie prosto w jakieś kolczaste jeżyny albo, o zgrozo, wielkie mrowisko.
– Skoro tak twierdzisz – odparła jedynie krótko na jego stwierdzenie, ale po prawdzie wciąż nie widziała niczego. Krzaki. Drzewa. Trawa. Może on był dostatecznie bystry i spostrzegawczy, by spojrzeć na to i natychmiast dostrzec jakieś nieprawidłowości, ale Florence obawiała się, że nie jest aż tak utalentowana, jak on. Mogła dopatrywać się pewnych rzeczy patrząc na ranę albo pytając o objawy po zaklęciu, ale nie miała pojęcia, na co miałaby zwracać uwagę tutaj.
Między innymi dlatego szła z nim w te przeklęte chaszcze.
– Jestem specjalistką od wszystkich urazów wywołanych zaklęciami. Klątwy to tylko część mojej specjalizacji. Zatrucia i obrażenia zadane przez magiczne zwierzęta to inna specjalizacja. Wątpliwe, aby ktoś tutaj spotkał smoka, natomiast prawdopodobne zdawało się, że może zetknąć się z nieprzyjemną magią – powtórzyła cierpliwie, tylko z powodu tegoż uwielbienia. Inaczej z pewnością westchnęłaby tylko, skomentowała, że Brygada Uderzeniowa musiała bardzo obniżyć kryteria awansu na detektywa i nawet nie wdawała się w żadne tłumaczenia, że jeżeli byli tu nieumarli, to prawdopodobnie i czarna magia. I że w ogóle, wolałaby być w tej chwili w szpitalu albo we własnym domu, i dlatego tak natarczywie dopytywała, czy ci nieumarli są, czy ich nie ma… Bo chwilowo tak bardzo lubiła Erika, że pobyt w Windermere nie wydawał się jej już taki straszny. – Amnestezjatorzy już kończą usuwać mugoli z terenu kempingu – odparła, chociaż przez moment się zawahała. Bo tym niby modyfikowano pamięć i odsyłano przedwcześnie z wakacji, ale może jednak kogoś przegapiono? Erik w końcu z pewnością miał dużo racji. Mimo to nie zgasiła różdżki, zbyt obawiając się, że za moment w ciemnościach wejdzie prosto w jakieś kolczaste jeżyny albo, o zgrozo, wielkie mrowisko.
– Skoro tak twierdzisz – odparła jedynie krótko na jego stwierdzenie, ale po prawdzie wciąż nie widziała niczego. Krzaki. Drzewa. Trawa. Może on był dostatecznie bystry i spostrzegawczy, by spojrzeć na to i natychmiast dostrzec jakieś nieprawidłowości, ale Florence obawiała się, że nie jest aż tak utalentowana, jak on. Mogła dopatrywać się pewnych rzeczy patrząc na ranę albo pytając o objawy po zaklęciu, ale nie miała pojęcia, na co miałaby zwracać uwagę tutaj.