I prawda była taka, że miał to w dupie. W sensie - niekoniecznie parszywy nastrój zaproszonego jako czwartego do jabłek mężczyzny, ale to, że jego zwyczajowy sposób radzenia sobie z problemami nie przewidywał kogokolwiek w swojej obecności. Dla byłego leśniczego Neil już był i najprawdopodobniej pozostanie małym szczeniaczkiem, który nie wie co dla niego dobre. A zdziczałe, poranione zwierzęta najlepiej było brać zabawą, dotykiem i jedzeniem. No i w przypadku ludzi też alkoholem.
Skoro tylko Ula uciekła spod długiego ramienia Sama nie zamierzał jej przymuszać do grupowego uścisku (nie potrzebowała go tak jak Neil). Oplótł więc opiekuńczo chłopaka i podrapał go kilkukrotnie po plecach.
– To będzie dobry Cydr. – zapewnił niepytany i ucałował chłopaka w czoło, jakby chciał zabrać jego złe myśli. A potem wypuścił go z uścisku i też zabrał się do obierania. Tak jakby to wszystko co się działo było zupełnie normalne.
Albo nienormalne.
Zależy od perspektywy, w sumie wszystko co działo się od maja było nienormalne, podobnie jak każda interakcja z ludźmi.
– Chciałem poczekać z tym na Lysandra, ale powiem Wam coś niesamowitego co mi się przydażyło ostatnio. Coś dobrego, bo trzeba myśleć też o dobrych rzeczach. – powtarzał cudze słowa z przekonaniem neofity – Odnalazłem kuzynkę. Wiem, to brzmi błaho, ale po tym jak straciłem matkę te osiem lat temu, nie sądziłem, że jeszcze kiedyś spotkam kogoś swojego rodzaju. A tu proszę! Prosto z Egiptu. Potrafi mieć takie piękne złociste kocie oczy.– uśmiechnął się rozmarzony na wspomnienie jej wyglądu ale, a możę przede wszystkim zapachu. – Na szczęście nie ma klątwy maledictusa, więc raczej mnie nie zostawi. – sapnął przez moment dusząc w sobie złośliwy głos zwątpienia. To miała być dobra rzecz.
– A jak tam ziemniaki w ogródku? Wróciły podgryzać Lysa, czy odpuściły temat po ostatnim przesiedleniu? – zagadał do Uli, bo w sumie teraz powinien być czas, kiedy gnomy znów rozpasane mogły wyleźć na łąkę. – Słyszałem, że te rośliny tak rosną jak szalone nie tylko w Dolinie. Cała Anglia jest zarośnięta. Żałuję że zgodziłem się być ogrodnikiem w dwóch miejscach... Powiem Ci że to cięcie które mi pokazałaś teraz okazuje się niezbędną techniką. Żegnaj sierpie, witaj magiczny kombajnie. Ledwie sie wyrabiam. – Sam nie wspomniał że zrobił sobie też tygodniowe Cierpienie W Rozpaczy Po Złamanym Sercu Z Życzeniem Śmierci W Tle. Za mało jeszcze wypili.
Kozik w jego rękach poruszał się sprawnie pod żółtą skórką jabłka. Neilowi zostało więc wydobywanie gniazda nasiennego, krojenie i wrzucanie do dużej emaliowanej misy.