• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii Lake District [08.08.1972] Szaleństwo Windermere. We belong way down below

[08.08.1972] Szaleństwo Windermere. We belong way down below
constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#11
15.04.2024, 12:31  ✶  
Twarz nie była dość dobra. Znała podstawy, narażała się na śmieszność. Nie żeby nie była do tego przyzwyczajona. Ileż razy śmiech innych unosił się za nią w Hogwarcie, ileż razy słyszała teraz śmiech teraz, śmiech odbijający się od ścian Lecznicy Dusz, żałosny, pozbawiony wesołości a wysycony utratą nadziei, śmiech szydzący z tego co normalne, śmiech szydzący z tych co nie widzieli.

Jej poczucie własnej wartości fluktuowało, jak myśli, jak emocje buzujące w niej pod miękką, puchową kołdrą medykamentów. Czuła się lepsza od niego. Czuła się gorsza od niego. Zazdrościła mu. Nienawidziła go. Chciała być nim. Chciała nigdy go nie spotkać. Każde z oczu, pustych, szarych oczu jej własnych szkiców było utkwione w niej, patrzyło śmiało się, usta wykrzywiał znajomy atreusowy uśmiech pełen pogardy. Zadrżała, ściskając ramiona mocno do siebie, uniosła ołówek w górę, jakby chcąc zadać szkicom cios. Wściekła, niezadowolona, ale wciąż panująca nad czymkolwiek, nad swoją ręką, nad kierunkiem uderzenia. To by było dziwne, czyż nie? On by mógł uznać, że jest wariatką, i tak myślał, że nią jest, ale portret nagle był ważny, zasadny.

Zamaszyście przerzuciła stronę i zaczęła szkicować jeszcze raz, od początku, tak jak uczyła się z książek i przez osmozę od ludzi bardziej utalentowanych od niej. Kółko, jedna kreska, druga kreska...

Rzemiosło
Rzut T 1d100 - 97
Sukces!


W końcu zrezygnowana sapnęła i zamknęła szkicownik, ołówek wewnątrz traktując jak liniał. Odwróciła się do swojego rozmówcy i odłożywszy notes na ziemi, podsnęła się do niego na czworakach. Długie czarne włosy zwisły bezładnie symetrycznie, przesłaniając oba barki, Mildred przekrzywiła głowę, oczyma wodząc po jego rysach, będąc coraz bliżej i bliżej.

– Jak ktoś tak piękny, może nie mieć w sobie za grosz piękna łagodności. Troszczysz się o kogoś? Potrafiłbyś na moment spojrzeć na mnie tak, jakbyś patrzył na kogoś kogo kochasz, a nie uważasz za gówno pod swym aurorskim butem? – szeptała pytania w zastanowieniu, w nim upatrując winy, za swoje nieudolne próby choćby naszkicowania go. Nie, to była zdecydowanie jej wina, jej niezdolna ręka, ale dajcie jej jeszcze miesiąc dwa, dajcie więcej papieru i niezliczone armie ołówków i węgla. – Jaki lubisz kolor aurorze, w jakich barwach widziałbyś najkorzystniej swoją twarz? – Złote ślepia tak blisko jego twarzy, tym razem skupiła się już bezpośrednio i dobitnie na nim, na oczach, na duszy, której były odbiciem.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#12
16.04.2024, 00:06  ✶  
Moody mogła tutaj odstawić największe arcydzieło życia, a Atreus i tak byłby niezbyt tym poruszony. Tym bardziej, że wraz ze spływającymi obrazami aury samej kobiety, przyszło coś jeszcze. Aberracja, która sprawiła, że Bulstrode mimowolnie zesztywniał, o wiele większą uwagę poświęcając barwom, a nie drobnym zrywom niezadowolenia Millie. Dźwięki nałożyły się na to wszystko, wzbierając na sile, albo rozwarstwiając się w dziwny, nienaturalny sposób, jakby wyizolowane na tle otoczenia. Jej bazgranina równie dobrze mogła dziać się teraz zaraz koło jego ucha, a z każdym kolejnym pociągnięciem trafiało do niego, że całe to miejsce w specyficzny sposób otacza fioletowe halo.

Pomijając jego natężenie, ten kolor nie napawał niepokojem. Ale kiedy powiódł spojrzeniem nad sylwetką brygadzistki, zobaczył czarne nici, przypominające trochę dym unoszący się nad płomieniem. A potem Atreus spojrzał na swoją dłoń i coś ścięło go w środku, kiedy zamiast otaczającego i jego fioletu, zobaczył sięgającą po niego czerń. Nie mógł strząsnąć wrażenia, które jako pierwsze do niego przyszło, że było to jak statek. Tym bardziej, że kiedy oczy sięgnęły wody, nad nią również zastały smolistą barwę.

Kolejna kreska postawiona na kartce zazgrzytała w jego głowie, przywracając go do świadomości, a kolory rozmyły się, nabierając naturalniejszych odcieni. Niepokój jednak zagnieździł się w nim głęboko i jeszcze przez chwilę wodził spojrzeniem dookoła. Czujnie, jakby to już nie tylko Millie miała stanowić dla niego zagrożenie - prawdę powiedziawszy, w tym momencie stała się dla niego najmniejszym problemem.

Skrzywił się, kiedy zbliżyła się do niego, ale nie wynikało to z jego niechęci do niej, a z faktu, że jego myśli krążyły teraz zupełnie gdzie indziej. Powinien poprosić Oriona, żeby sprawdził archiwum i poszukał informacji na temat tego miejsca. Może też udałoby mu się ustalić, czy na terenie całego ośrodka aura przedstawia się dokładnie tak samo. Może gdzieś czerń wylewa się już na ląd, a może gdzieś ustępuje w wodzie fioletowi...
Wyciągnął dłoń w stronę Millie, przytykając bez słowa papierosa do jej ust. Może dzięki temu się chociaż trochę zamknie, kiedy musiał POMYŚLEĆ.
- A zasłużyłaś na to, żebym się o ciebie troszczył? Patrzył jak na kogoś kogo kocham? Chcesz? Jestem otwarty na propozycje, jeśli tak bardzo chcesz zmienić zdanie, które uważasz że o tobie mam - rzucił, niby tym samym, nieco złośliwym rytmem, ale była to odpowiedź raczej automatyczne i po najmniejszej linii oporu.

Troszczył się, oczywiście. Na przykład o brata i siostrę. Tak samo troszczył się o swoich drogich przyjaciół z bandy Borgina. Lorraine? Maeve? Również znajdowały się w tym zestawieniu z łatwością. Bez zastanowienia pewnie rzuciłby też imię Brenny, chociaż zaraz potem zacząłby się zastanawiać, czy wciąż nie był to sentyment wynikający z sabatu. Millie natomiast? Czego ona właściwie teraz od niego chciała? - Nie interesują mnie zestawienia barwne, sama będziesz musiała zdecydować.
constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#13
17.04.2024, 08:15  ✶  
Sny, sny, słodkie sny, brakowało jej worka z piaskiem, brakowało czerwonego rubinu, brakowało idei, którą mogłaby zasiewać w umysłach innych, tych, którzy jeszcze nie rozumieli, tych, którzy nie doświadczali, tych, którzy nie śnili.
– Chcę? – odbiła jego pytanie, zapatrzona w krzywe usta, w grymas wyuczony, zasłaniający wszelkie wątpliwości i rozterki. Ta krzywizna, ładna, trochę nabzdyczona i dolna warga, taka miękka taka...

Zimna?

Odsunęła dłoń i przysiadła zaintrygowana na pomoście. Ten chłód był znajomy, ale nie mogła przypomnieć sobie gdzie.

– Nie musisz się uśmiechać, mogę zrobić gniewną minę, straszną, aurorską, wzbudzającą w innych strach i posłuch. Lepiej, żeby się Ciebie bali niż kochali, miłości nigdy nie nasycisz, ale strach... – powstrzymała chichot, więc ramiona zadrgały jej bezgłośnie. Dłonie złożyła na swoich ramionach, na gryzącym swetrze przypominającym jej o tym, że nie jest sama, nawet jeśli nie mogła teraz być w terenie z Alastorem, nie mogła mu pomagać w jego sprawie.

Zazdrość tkana przez jezioro, przez to miejsce, przez powietrze, którym oddychała, znów zaczęła wbijać czarne szpilki pod paznokcie. Powstrzymała wybuch, powstrzymała gorzkie słowa o tym, jak Atreus teraz marnował na nią czas, skoro mógłby och, mógłby powiedzieć jedno słowo i być partnerem Moody'ego, mógłby być w jego towarzystwie prawie cały dzień. Tego zazdrościła mu najbardziej, a uczucie to wzbijało tylko lepki kurz tęsknoty.

Odpełzła do swojego notesu, wyssana z energii i chęci do dalszej rozmowy, nieświadoma mistycznej kołdry utulającej ją coraz ciaśniej, kształtującej jej plastyczny, świeżo odzyskany z okowów snu umysł.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#14
17.04.2024, 20:06  ✶  
Nic tylko się krzywił i tak samo też zrobił, kiedy poczuł jej ciepły dotyk na swojej skórze. Z jednej strony powinien się już do uczucia, jakie temu towarzyszyło, przyzwyczaić a mimo tego i tak za każdym razem pojawiała się w nim pewna zachłanność. Teraz, złapał ją za nadgarstek, ale niewiele było w tym ze sposobu, w jaki przytrzymywał przy sobie chociażby Brennę - w przypadku Moody to był zwyczajny odruch, bardziej w tym momencie napędzany podszeptami, które w tym momencie mu towarzyszyły. Bo podejrzliwość nie ustąpiła nawet na chwilę, nawet kiedy Bulstrode spróbował się nad nią zastanowić i zestawić ją z drgającymi nad Windermere aurami. Przez moment patrzył jeszcze Moody w oczy, ale wreszcie puścił ją.

- Uważaj - rzucił szorstko, samemu podnosząc się z pomostu. - Aury tego miejsca są wyraźne i nienaturalne. Cokolwiek kryje się w wodzie, zatruwa ją czernią, a ta z kolei próbuje wpełznąć na ląd i przejąć to, co chroni fiolet - rzucił papierosa do wody, patrząc jeszcze przez moment na skuloną nad notesem Millie. Pewnie gdyby nie fakt, że mimo wszystko wciąż była brygadzistką, nawet nie pokusiłby się o jakiekolwiek ostrzeżenie. Może co najwyżej powiedział, żeby trzymała się z dala od wody. Nie czekając jednak na jej odpowiedź, odwrócił się w końcu i zszedł z pomostu, falami próbując przekazać Orionowi, by poszukał mu w ministerialnym archiwum informacji o tym miejscu.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Atreus Bulstrode (2070), Millie Moody (1582), Norvel Twonk (247), Pan Losu (70)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa