Wszystkie troski wydały się odejść w zapomnienie, kiedy trzymał ją w swoich silnych ramionach. Bez zbędnych słów, tak po prostu. Nie mógł jej tego robić, traciła przy nim zmysły, nie myślała jasno, ale może to i lepiej? Najważniejsze, że nie wypuszczał jej z rąk, może aż tak go nie skrzywdziła? Może jej wybaczy, może była jeszcze nadzieja? Wydawał się potrzebować tej bliskości, tak samo jak ona. Najwyraźniej ich ciała bardzo mocno za sobą tęskniły, mimo upływu lat.
Wiedziała, że prędzej, czy później będą musieli porozmawiać, bo wiele mieli sobie do wyjaśnienia, im później jednak, tym lepiej, bo mogło to spowodować niepotrzebne uniesienie, ich ostatnia rozmowa nie zakończyła się dobrze, znaczy częściowo, bo właściwie to doprowadziła do ponownej bliskości, za którą przecież tak bardzo tęskniła.
Miała już doświadczenie w rozmowie z niedźwiedziem i wiedziała, że powinna mniej się unosić, bo to nie sprzyjało w konwersacji. Każde z nich cierpiało na swój sposób, najwyraźniej nie zdołali tego wszystkiego przetrawić, a rany, które pojawiły się przy ich rozstaniu nie zasklepiły się do dzisiaj.
Nie odzywała się, bo nie wiedziała od czego powinna zacząć, mądre rady, które dostała niby były proste. Porozmawiaj z nim, wszystko wyjaśnij, powiedz co czujesz, gdyby to było takie proste. Zbierała myśli w głowie, jednak żadne słowa nie opuściły jej ust, jeszcze nie była chyba na to gotowa, nie chciała psuć tej chwili, która to im się przytrafiła, po raz kolejny, najwyraźniej zupełnie przypadkiem.
Nadal tkwiła w silnym uścisku, nadal przytulała swoją głowę do jego piersi, kiedy się do niej odezwał. Nadal nie wypuszczał jej z rąk, może to i lepiej, bo była dzięki temu spokojniejsza, bo czuła, że może słowa tym razem nikogo nie skrzywdzą? - Kichnąłeś? - Przypomniało jej się, że też miała podobną sytuację, całkiem niedawno. Zdarzyło jej się kichnąć, a później zniknęła. Tylko dlaczego pojawił się przed nią, ją to poniosło ku Mabel, bo to o niej myślała podczas tego kichnięcia. Czyżby jemu na myśl przyszła właśnie ona? Czy to oznaczało, że nie tylko Nora wracała do tych chwil, które razem spędzili? Najwyraźniej jeszcze jej nie skreślił.
- Zdarzyło mi się coś podobnego, też kichnęłam i się teleportowałam, chociaż nie umiem tego robić. - Mówiła spokojnie, nadal tkwiąc w jego uścisku. - W Proroku pisali o podobnych przypadkach, podobno istnieje jakaś anomalia, łączą to z tym, co wydarzyło się podczas Beltane. Ponoć wielu osobom się to przytrafiło i zawsze lądowały przed kimś kto był im bliski. - Ostatnie zdanie powiedziała nieco ciszej, jakby trochę się bała, że mu zaprzeczy.